Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. jodek1

    jodek1

    Użytkownik forum


    • Punkty

      18

    • Liczba zawartości

      1 012


  2. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      16 752


  3. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      2 041


  4. MB

    MB

    VIP


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      5 540


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 28.09.2014 w Odpowiedzi

  1. Nie wiem co napisać na temat Tux . ..... jest genialnie.Jedno jest pewne od poziomu 2700 to środek zimy kto ma możliwość kierunek jest jeden ..... popatrzcie sami ?[ATTACH]16508[/ATTACH][ATTACH]16509[/ATTACH][ATTACH]16510[/ATTACH][ATTACH]16511[/ATTACH][ATTACH]16512[/ATTACH][ATTACH]16513[/ATTACH][ATTACH]16514[/ATTACH][ATTACH]16515[/ATTACH][ATTACH]16516[/ATTACH][ATTACH]16515[/ATTACH]
    9 punktów
  2. Czas na podsumowanie dnia ?Na dole było pusto wiele osób pojechalo wcześniej na górę[ATTACH]16479[/ATTACH]Na górę wjechalismy o 8:30[ATTACH]16478[/ATTACH]Pogoda nie zachęcała do jazdy [ATTACH]16477[/ATTACH][ATTACH]16480[/ATTACH]Na dole przy krześle była kolejka rodem z Białki [ATTACH]16481[/ATTACH]Około godziny 10 zaczęło się przejasniac[ATTACH]16482[/ATTACH]około godziny 11 było już pięknie[ATTACH]16483[/ATTACH][ATTACH]16484[/ATTACH][ATTACH]16485[/ATTACH]Podsumowując:Bardzo fajne miejsceOtwarta jest dla mnie jedna trasa która jest podzielona na 3 (jeden bardzo szeroki stok długości jakieś 1.5 kmDużo ludzi bardzo dobrze jeżdżących nigdy nie widziałem tylu par nart komórkowych jednym miejscu.1/3 stoku zajęta przez tyczki na upartego można korzystaćNa początku dnia stok był w bardzo dobrym stanie, po południu puścił jednak nie na tyle by nie można było fajnie pojeździć.Brak na trasie kamieni, lodu czy kałuż.Czy polecam .... pewnie - wystarczy popatrzeć na zdjęcie[ATTACH]16486[/ATTACH]
    8 punktów
  3. No jest w końcu zgoda i determinacja w Szczyrkowskim ON wsród właścicieli gruntów i ośrodka aby przygotować odpowiednio trasy i wyciągi do nowego sezonu. Jak nigdy wcześniej wykoszono już prawie wszystkie trasy: Trwa przygotowanie tras pod wyciągami: A przede wszystkim wymieniają bramki z kartami stykowymi na zbliżeniowe: Więc jeśli wspólny karnet to przez zieloną starą bramę na Jaworzynę: Nawet coś tam namierzyli, może nową trasę.
    6 punktów
  4. Polska - nowe inwestycje Mówisz i masz ? W Korbielowie trwa montaż dolnej stacji kolei na Buczynkę
    4 punkty
  5. Polska - nowe inwestycje Ruszyła budowa 6-os krzesła na Rysiń-Ski.
    4 punkty
  6. Nie wiarygodne.:eek: Ciężki sprzęt w SONie,przed sezonem.:applause:
    2 punkty
  7. Polska - nowe inwestycje W Białce grube prace praktycznie skończone. Leżą już pierwsze słupy. Ruszyła budowa drugiego krzesła. Widać juz zarys drugiej trasy
    2 punkty
  8. Polska - nowe inwestycje Krynica Zdrój - stacja Henryk-Ski. Budowa nowej kolei krzesełkowej.
    2 punkty
  9. hehehe nie ma się co dziwić, że przygarneli gościa, w końcu to Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot :D:D
    1 punkt
  10. Wojna w Jugosławii zaczęła się w 1991 roku. Po jakimś czasie przygasła, ale prawdziwego pokoju to tam jeszcze długo nie było, co jakiś czas ktoś tam komuś robił "kęsim-kęsim".Mój Brat pojechał tam rozpoznawczo w 1993 roku, gdy już się trochę uspokoiło. Ponieważ objechał szczęśliwie i przywiózł piękne zdjęcia i filmy, to w następnym roku ja się też zdecydowałem i już obaj wyczarterowaliśmy jachty. Na wyspach nie widzieliśmy żadnego śladu wojny, aż do wejścia do Szybenika, do którego dotarliśmy już nocą.Już samo wejście robi wrażenie, bo do laguny nad którą leży Szybenik wpływa się dość wąskim kanionem wśród skał.Od kilku dni nie widzieliśmy żadnego jachtu, więc czuliśmy się dosyć nieswojo, zwłaszcza że radio mówiło o walkach w pobliskim Kninie.Wpływamy do laguny i widzimy coś jakby wielki pożar na brzegu. Dochodzimy do miejskiej kei, ani jednego jachtu, w ogóle żadnych ludzi! Trochę zrobiło nam się nieswojo.Wychodzimy na keję, robimy rozeznanie, wrażenie się poprawia. Stoimy zacumowaniu do jasno oświetlonego bulwaru, w zasadzie jakbyśmy byli w kurorcie, tylko ludzi w ogóle nie ma. "Pożar" na brzegu okazał sie być chyba jakąś hutą, w której widocznie spuszczali surówkę i stąd ta łuna.Uspokojeni idziemy spać.Następnego dnia wstajemy i mamy wrażenie jakbyśmy byli zacumowani do molo w Sopocie w pełni sezonu.Wzdłuż bulwaru otwarte kawiarnie, mnóstwo atrakcyjnych dziewczyn oraz młodych, dobrze zbudowanych, najczęściej ogolonych na łyso mężczyzn. Wydawałoby się, że normalny kurort. Jest tylko jeden szczegół: każdemu z tych mężczyzna brakuje jakiejś części ciała, najczęściej ręki lub nogi. Najwyraźniej trafiliśmy do jakiegoś ośrodka rekreacyjno-wypoczynkowego dla weteranów. Za dnia widzimy też, że prawie wszystkie budynki mają ślady po ostrzale. Pytamy kelnerkę, skąd te ślady.- Strzelali z tamtego brzegu - kelnerka pokazuje na drugi brzeg laguny.- Kiedy to było? - pytamy.- A jakieś 10 dni temu - odpowiada kelnerka.Całkiem odeszła nam chęć na dalsze zwiedzanie Szybenika. Szybko zapłaciliśmy za kawę, wróciliśmy na jachty i wyszliśmy w morze.Tam czuliśmy się bez porównania bezpieczniej.A w 1995 roku, to była jeszcze inna sprawa.Też mieliśmy obaj z Bratem wyczarterowane jachty od 5 sierpnia, ale w dwóch różnych marinach: ja na Pagu, on na wyspie Cres.Z Krakowa wyjechaliśmy 4 sierpnia, ale każdy z nas jechał osobno, nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu (to była jeszcze era "przedkomórkowa"), mieliśmy tylko umówiony rejon spotkania i uzgodniony kanał VHF, na którym mieliśmy się nawoływać.Ja z moją rodziną spaliśmy w Grazu i tam recepcjonista zapytał nas, czy nie boimy się jechać do Chorwacji.- Dlaczego mamy się bać? - odpowiadam pytaniem.- Bo w przeciągu najbliższych kilku dni wybuchnie tam nowa wojna, tak nas poinformowało nasze MSZ.Głupia sytuacja: od blisko roku szykowaliśmy się na ten rejs, czarter na 2 tygodnie zapłacony, z Bratem nie ma się jak skontaktować, a tu grozi wybuch wojny. Mimo wszystko decydujemy się jechać dalej.Następnego dnia (tj. 5 sierpnia) rano, wjeżdżając do Słowenii słyszymy w radiu komunikat, że armia chorwacka rozpoczęła wyzwalanie Krainy i Wschodniej Slavonii spod okupacji serbskiej (Operacja "Oluja" czyli Burza) oraz że wszystkie państwa zachodnie wezwały swoich obywateli do jak najszybszego opuszczenia Chorwacji. Na lotniskach lądują specjalne samoloty mające za zadanie ewakuację turystów.W radiu cały czas lecą komunikaty dla cudzoziemców, w których podają drogi i środki ewakuacjiMimo wszystko decydujemy się jechać dalej.Jeszcze w Słowenii zawinęliśmy do jakiegoś przydrożnego zajazdu, żeby zjeść obiad.Jemy tradycyjnego "wiener schnitzel" i nagle widzę że Synowi oczy wyszły na wierzch. Wypluł kotleta na talerz i krzyczy: Wujek jedzie!Oglądam się i widzę znikający tył samochodu Brata.Porzuciłem kotleta, pędzę do samochodu i zaczynam pościg wąską i krętą drogą. Dopadłem go już w kolejce do przejścia granicznego.Robimy naradę i dochodzimy do wniosku, że jak tylko dotrzemy do mariny, to na wodzie nic już nam nie grozi, więc jedziemy przejmować nasze jachty. Po przyjeździe do Rijeki policja nie chce nas puścić dalej, mówią, że Jadranska Magistrala jest zamknięta, bo most w Maslenicy jest pod serbskim ostrzałem.Idę na komendę policji rozeznać sytuację. Tam dowiaduję się, że na Pag jeszcze kursują promy.W mieście mnóstwo autobusów ewakuujących turystów, ale innych oznak wojny nie widać.Jedziemy Jadranką do przystani promowej na wprost miejscowości Novalija na Pagu.Droga spokojnie mija, ruch na drodze niewielki, uspokajamy się.Zjeżdżamy na dół do przystani promowej, na dole miła niespodzianka, bo zamiast kilkuset (jak to jest zazwyczaj), to na prom czeka tylko kilka samochodów. To dodatkowo poprawia nasz humor.Przeprawa promem przebiega gładko, w Novalii zjeżdżamy z promu i opuszczamy przystań pnąca się pod górę drogą, na której jak zwykle stoi kolejka samochodów oczekujących na załadunek na prom. Wyjeżdżamy na samą górę - kolejka samochodów dalej stoi.Jedziemy kilometr, drugi, trzeci, kolejka dalej stoi. Wszyscy z Pagu uciekają, a my jako jedyni jedziemy w przeciwną stronę!Po jakichś pięciu kilometrach u żony wystąpiły pierwsze oznaki paniki. Gdy po dziesięciu kilometrach zobaczyła, że ludzie w kolejce do ewakuacji z Pagu ustawiają kuchenki gazowe na maskach swoich samochodów i normalnie gotują sobie posiłki, to już miałem u niej całkiem przechlapane. Kolejka do promu miała 34 kilometry długości. Co ja się przez ten czas nasłuchałem, to Wam nie życzę.Na szczęście w końcu dojechaliśmy do mariny Szimuni, gdzie czekał na nas jacht.A tam całkiem inny świat: księżyc w pełni jasno świeci, ludzie siedzą sobie na tarasie restauracji sącząc piwko i rozmawiając, z głośników dobiega przyciszona muzyka, którą tylko zagłuszają cykady, w wodzie odbijają się maszty jachtów - czegoż więcej trzeba?Po 10 minutach po naszym zdenerwowaniu nie było najmniejszego śladu.Ale cośmy się wcześniej strachu najedli, to nasze. Przez pierwsze kilka lat, to gdy się jechało drogą nr 1 (ta przez Plitvickie Jeziora oraz Slunj) to śladów wojny było mnóstwo: jedne domy zniszczone i spalone, inne porzucone, a znaki drogowe tak postrzelane jakby były tarczami na strzelnicy.Największe wrażenie zrobiła na mnie leżąca w pobliżu zbiornika wodnego Novigradzko More miejscowość, całkowicie zrównana z ziemią. Ewidentnie miała tam miejsce czystka etniczna, gdyż to były nowe domy zbudowane z ceramicznych pustaków (takich jak nasze Maxy), zniszczone tak jakby spychaczami. Miejscowość o nazwie podobnej do Islamy, Muzułmany lub coś podobnego. Przejeżdżałem tamtędy następnego roku, to już nie było ani śladów po tych budynkach, ani tabliczki z nazwą miejscowości. Problem był taki, że nie bardzo miałem kogo na pokładzie zostawić, bo wykwalifikowana załoga to byłem tylko ja i Syn. Gdyby coś się zaczęło dziać, to Żona sama by sobie nie dała rady. Potęgą morską było Cesarstwo Austro-Węgierskie i większość udostępnionych do zwiedzania obiektów pochodzi właśnie z tych czasów, chociaż - jak już pisałem - uzbrojenie z ostatniej wojny też można oglądać.Przykładowo, w fortecy w Puli jest urządzone muzeum, gdzie wśród innych zabytków jest także kolekcja zdjęć dokumentująca historię miasta i portu, poczynając od czasów, gdy Pula była główna bazą marynarki wojennej Cesarstwa.Przykładowo, są tam nawet zdjęcia przedstawiające drewniane żaglowe okręty wojenne Cesarskiej floty!Ale się rozpisałem!Więc teraz dla rozluźnienia, bateria artylerii nabrzeżnej na wyspie Lastowo, przy wejściu do zatoki Skrivena Luka (Ukryta Przystań - nazwa faktycznie adekwatna do charakteru tej zatoki): PS:Na zakończenie pozdrowienia dla Administratora tego Forum.Gdy już chciałem wysłać to wypracowanie, to jak zwykle system skasował mi wszystko co napisałem i wyświetlił komunikat, że mój token wygasł.Całe szczęście, że coś mnie tknęło i wcześniej sobie ten tekst skopiowałem!
    1 punkt
  11. Stubai, Pitztal oraz nie wspomniane Solden znam doskonale to top lodowcowe korona Tyrolu. Jednak, to lodowce które nie sa otwarte w lipcu i sierpniu - bo nie ma tam warunków narciarskich. Molltaler - to praktycznie lodowiec całoroczny bo pracuje od czerwca do maja , o Tux nie wspomnę bo to najleszy lodowiec w Europie - zdecydowanie całoroczny. Dlaczego Molltaler ?- bo ma krzesło, bo trasy są szerokie .... i łatwe - kapitalne na rozjeżdzenie ... ideał na początek sezonu. Pozostałe tyrolskie lodowce pozostawię sobię na pażdziernik i odwiedzę .... z kochanym Solden .... prucz Stubaia - którego nie lubię.....
    1 punkt
  12. Najnowsze fotografie z Rohaczy: https://plus.google.com/photos/105703656337899662913/albums/6053103167897456657?banner=pwa Dolna stacja wygląda na skończoną, podpory stoją, lina czeka na powieszenie, porządek na budowie... Za miesiąc pewnie będą gotowi. :smile: Tadek
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...