Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. aklim

    aklim

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      2 906


  3. Dumpling Zębowa Wróżka

    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      2 900


  4. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      2 041


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 27.04.2015 w Odpowiedzi

  1. No to stało się W końcu http://www.laola1.at/de/wintersport/ski-alpin/hintergrund/schild-und-raich-hochzeit-benni-und-marlies/page/110858-303-193-193-.html
    5 punktów
  2. cz.2 Przy okazji szusów,zwraca na siebie uwagę Babia Góra - może tam jeszcze na toury? Po nieco ponad godzinie,robię krótki pit stop.Chodzi nie tylko o uzupełnienie płynów,ale też o przyjrzenie się z daleka,czy da się jeszcze zaliczyć "piątkę".Nigdzie lepiej tego nie widać,jak spod schroniska,tj. baru spod schroniska. Śnieg jest,ale brakuję ostatnie kilka metrów.Mimo to postanawiam ruszyć i sprawdzić.Inaczej nie byłbym sobą... Początek super!Śniegu sporo.Dalej śniegu coraz mniej,ale 2/3 trasy szerokie,równe i daję się fajnie pojechać.Końcówka to już przecinka pod lasem,jak co roku.Później trzeba jakby na 5a i już jesteśmy niemal pod wyciągiem.Pozostaje kilka metrów po trawie,ale bez kamyków,więc można przedreptać.Przynajmniej warto było dla tej trasy. Jest na tyle fajnie,że tą trasę katuję do samego końca.Co ciekawe,tylko ja tu jeżdżę... Przetestowałem też 5a,ale tu strasznie łapało narty,niemal zatrzymując mnie w miejscu! Nie podobało mi się,więc rezygnuję.Było też parę wypadów do lasu,a jedna zakończyła się małym przebieraniem... Mimo dość sporej ilości chmur i braku słońca,było na tyle ciepło,że zrobiłem to już po raz trzeci w tym sezonie! Może trudno co poniektórym uwierzyć,ale ani przez chwilkę nie miałem gęsiej skórki! Cóż,ja słucham co mi podpowiada organizm.Większość ludzi kieruje się utartymi ścieżkami: "leży śnieg,to trzeba ubrać grubą kurtkę i ciepłe spodnie".Nieważne przy tym,czy jest -20,czy może +20 st. ... :stupid: Oczywiście nie każdemu musi być aż tak ciepło jak mi... :wink: Mój czas minął,więc wciągam się na Kopiec i cisnę na dół.Uwielbiam to kombinowanie jak dojechać na dół,a właściwie pod krzesełko.Ku mojemu zaskoczeniu,tu nie trzeba nic wymyślać,trasa jest przygotowana i to na sporej szerokości! Ten zjazd dziś to była taka wisienka na torcie.Warunki na tyle dobre,że nawet przez chwilę nie trzeba było się martwić o minerały itp. przeszkody.Bosko! A z dołu to tak niepozornie wygląda... Nie wiem jak to jest,że mimo wielu niedogodności,jakoś ten koniec sezonu na Pilsku jest zawsze klimatyczny.Niby na Chopoku tak fajnie się wyjeździłem,ale to Pilsko na koniec zawsze mi się bardzo podoba.
    5 punktów
  3. W końcu trochę luzu , więc obiecana fotorelacja :)Wystartowaliśmy z Andrychowa ( tzn. ja i kumpel Marcin) o 3,25 . Jedziemy przez Zator żeby po drodze odebrać Rafała , który ciągnie w swojej firmie nockę , ale bierze przepustkę na ostatnie dwie godziny ( ten to dopiero ma ciśnienie na skitury :biggrin: ) . W Kuźnicach jesteśmy przed 6-tą , szybki gramoling i do boju . Droga z parkingu do dolnej stacji kolejki z tzw. "buta" , bo wokół zielono . Początek/koniec nartostrady też wytopiony , dopiero po ok. 300-400m pojawia się śnieg , więc można w końcu zapiąć narty na nogi .Idziemy kawałek nartostradą , by za jakiś czas odbić w prawo na Halę Kondratową . W końcu dochodzimy do schroniska , pogoda piękna , więc uśmiechy na twarzach od ucha do ucha :angel: . Krótki odpoczynek , uzupełnienie kalorii i przypadkowe , ale bardzo miłe spotkanie z legendą Tatr , TOPR-u , Panem Michałem Jagiełło ( autor m.in. książki "Wołanie w górach" ) . Okazuje się , że Pan Michał też wybiera się na Kopę tylko trochę inną trasą . Potem jeszcze kilka razy miniemy się na szlaku :smile: .Nic tylko pozazdrościć takiej formy :applause: .W końcu zaczynamy atak szczytowy :biggrin: . Początek płaski , lajtowy . Potem im wyżej , tym stromiej . Marcin , jak zwykle , zasuwa jako pierwszy , za nim Rafał , a ja ubezpieczam tyły:wink: .Niestety , pod samą granią , nasiąknięta wodą foka ( jest dosyć ciepło ) odkleja się od jednej narty i zsuwam się na dół ok. 50m:mad:: . Wybija mnie to totalnie z rytmu , jak się w końcu zatrzymałem i pozbierałem okazało się , że fok już nie przylepię do nart więc pozostaje wdrapywanie się w butach do góry . Przypinam narty do plecaka i zaczynam wspinaczkę . Niestety tracę przez to całe zamieszanie ok. 20 minut , a chłopaki cisną ostro na Kopę nie wiedząc jaką miałem przygodę . Na dodatek , jak docieram na przełęcz pod Kopą Kondracką , zaczyna bardzo mocno wiać . Próbuję jeszcze wejść na szczyt , ale mniej więcej w połowie drogi widzę , że chłopaki już zjeżdżają z powrotem , więc , głównie ze względu na ten mocny i zimny wiatr , ja odpuszczam wejście na sam szczyt . Pozostaje mały niedosyt , ale przynajmniej wiem , że z pewnością tam jeszcze wrócę , bo warto . Zakładam narty , zjeżdżam do kumpli , którzy czekają na przełęczy i zaczynamy nasz "freerajd" . Zjazd kotłem to czysta poezja , śniegu dużo , typu firn , więc szusy bardzo przyjemne , a w górnej części kotła ( myśmy zjeżdżali prawą stroną patrząc z góry ) nachylenie ok. 40 stopni . Dojeżdżamy z powrotem do schroniska , tam znowu spotykamy Michała Jagiełłę , krótka rozmowa , odpoczynek i z powrotem na dół do Kuźnic . Pit stop robimy tam gdzie śnieg się kończy na nartostradzie , narty na plecak i już w lekkich butach do samochodu To był piękny dzień i nawet to moje małe niepowodzenie nie miało większego znaczenia , bo przynajmniej mam powód żeby znowu tam wrócić w następnym sezonie :smile: .
    3 punkty
  4. Skoro Pilsko kończy sezon,to ja muszę przy tym być!Normalnie pewnie znowu byłby Chopok,ale z sentymentu moja ulubiona górka. Tym razem nie musiałem wcześniej wstawać,bo bliżej, ale też nie ma sensu być na otwarciu. Czemu? Najzwyczajniej często się ociągają... Wyjazd z domu o 8.Na drogach pusto, więc szybciutko docieram na miejsce, tj. przed godz. 9. Parking dość mocno wypełniony, to trochę niepokoi. Ruszam na ten najwyższy,choć mam obawy, ale zupełnie niepotrzebnie. Chyba kiepski podjazd odstrasza potencjalnie chętny, bo na górze stoją zaledwie dwa auta. Dobrze,tak trzymać! Gramolenie zajęło, bo tu nie można czegoś zapomnieć. Biorę 4 godzinki i na krzesełko. Tutaj pierwsze rozczarowanie: wolne to ono było zawsze, ale dziś jeszcze chodzi "na pół gwizdka"... Pewnie nie chce im się co chwilę je zwalniać, kiedy wsiada ktoś nieporadny, więc cierpią wszyscy. Tempo jazdy jest mniej więcej na poziomie piechura. Wprawny skitourowiec by mnie wyprzedził. Po drodze zastanawiają mnie te drzewa pod krzesełkiem - jakieś inwestycje? Może przygotowania do budowy nowego krzesła? Raczej nie... Muł nad mułami,ale w końcu jestem na Szczawinach. Widać,że gdzieniegdzie wystaje śnieg, ale na samej polanie jakby mało. Nie ma co gdybać,tylko ruszać pod orczyk. Pani w kasie ostrzegała,że ostatnie 300 m wytopiło i trzeba podchodzić. Zobaczymy... Większa część trasy bardzo dobra,dopiero przy górze widać braki. Ale jak się okazuję,co dostrzegam w ostatniej chwili, da się po resztkach śniegu dojechać dużo wyżej. Ja tak kombinuję,częściowo po borowinach, że docieram może 10-20 m od budki "strażnika". Dało by rady nawet do samego końca... Teraz już parę kroków i jestem na śniegu. Chodzi podwójny orczyk, więc jest dobrze. Bywało,że chodził tylko talerzyk przy niebieskiej. Ludzi garstka,może 15 osób by naliczył. Czas wziąć się do roboty! Na początek zaliczam niebieską. Tu śniegu jeszcze dużo (jak zwykle) i warunki super! Następnie ruszam na czerwoną - tutaj też fajnie!Jedynie przy początku i końcu nieco zawężona,ale to nie przeszkadza. Trasy rozeznane,więc teraz trza katować,ale to sama przyjemność.Szybko robi mi się ciepło,choć grubo się nie ubrałem.Zwłaszcza jak słońce wychodzi,zastanawiam się nad nieco skromniejszym ubiorem... Postanawiam też przetestować trasę przez las,są tam nawet świeże ślady.Niestety tam bardzo mocno łapie narty,przez co trudno mówić o przyjemności.Staję niemal w miejscu. W tym momencie najlepszą opcją pozostaje niebieska - szerokość,ilość śniegu,praktycznie brak przetarć... Ale częśto od góry ruszam czerwoną,bo ścianka daje dobry rozpęd.Późnie zależnie od chwili - do końca czerwona,lub końcówka niebieską.
    3 punkty
  5. Godzina 6.00 wyjazd i od razu widać, że plan zjazdu Fisem nie wypali. Trasa od Grzebienia w dół prawie bez śniegu: To samo trasy w Czyrnej, w ciągu tygodnia prawie wszystko zeszło: No ale za to na Golgocie śniegu pod dostatkiem, no to ruszam: Juliany, w poszukiwaniu telefonu: Czas na przepakowanie i jazda: krótki filmik, szkoda czasu na kręcenie, tylko jeden zjazd w karnecie:[video=youtube;95wEC6ajWv8] Atrakcja poranka, Golgota: [video=youtube;X-QlOFaxGdw] THE END:
    3 punkty
  6. Dzisiaj odpaliłem po raz pierwszy w tym roku swoją maszynę . Najpierw wymiana dętek, trochę pompowania i w drogę... przyzwyczajać 4 litery. Tak więc... Witamy w rodzinie pawianów !
    2 punkty
  7. Ostatnio powstał taki projekt: "11 listopada 2018 roku świętować będziemy 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Do wielu uroczystości i wydarzeń jakie będą organizowane – Polski Związek Alpinizmu oraz Polski Związek Lekkiej Atletyki przy współudziale Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki, Polskiej Agencji Prasowej, Polskiego Radia i Telewizji Polskiej, zamierzają włączyć wyjątkowy projekt - Polskie Himalaje 2018. SUPERMARATON, TREKKING i WYPRAWA Przedsięwzięcie składać się będzie z trzech elementów – biegu na 100 km w stolicy Nepalu Katmandu, trekkingu do bazy pod Everestem oraz wyprawy na szczyt. Wszystko to ma być w najbliższych latach okazją do przypomnienia 100 największych osiągnięć Polaków w historii podboju himalajskich szczytów, jak również na lekkoatletycznych arenach. Dlaczego bieg? Ta najprostsza forma ruchu była i jest stosowana przez alpinistów nie tylko jako element poprawy czy utrzymania kondycji. Wielu z nich brało i bierze udział w imprezach biegowych, i to na dystansach maratońskich oraz dłuższych. Bieg jest tak uniwersalną formą dla wszystkich dyscyplin, że może w nim uczestniczyć każdy. Trekking prowadzić będzie do bazy pod Everestem, gdzie 1 listopada 2018 roku zostanie odprawiona przez polskich księży msza św. w intencji spoczywających w Himalajach i Karakorum polskich alpinistów. Wyprawa na szczyt najwyższej góry globu, zdobytej po raz pierwszy zimą przez Leszka Cichego i Krzysztofa Wielickiego (17 lutego 1980), byłaby z pewnością pięknym ukoronowaniem 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, ale jest to projekt kierowany do grona doświadczonych alpinistów i od nich zależy jego realizacja. 100 KILOMETRÓW NA 100-LECIE Dystans 100 km może przerażać każdego, ale… Nikt nie musi go pokonać (termin połowa października 2018). Będą stworzone takie warunki, aby w czasie 24 godzin każda osoba mogła przebiec tyle kilometrów, ile będzie w stanie w zależności od samopoczucia i kondycji. Bieg będzie się odbywał na niskiej wysokości (1350 m n.p.m.) i krótkiej pętli (ok. 2 km), a o wielokrotności jej pokonania decyduje tylko i wyłącznie uczestnik zawodów. Ten element nie jest formą rywalizacji, to nie wyścig z czasem, to nie walka o jak najlepsze miejsce czy nagrodę. To ma być bieg dla upamiętnienia największych sukcesów Polaków w historii królowej sportu oraz alpinizmu, którzy swymi podbojami rozsławili imię Polski, a wszyscy bywali w Katmandu, skąd zazwyczaj zaczynali swe wyprawy. Supermaraton ma również upamiętniać tych, co w górach zostali na zawsze (obecna lista zawiera 47 nazwisk). Każdy, kto weźmie w nim udział, otrzyma okolicznościowy medal, niezależnie od pokonanego dystansu. MOUNT EVEREST 2018 Dlaczego Mount Everest? Nie sposób jest, aby podczas jednego trekkingu dojść do baz wszystkich 14 ośmiotysięczników. Niech zatem najwyższy szczyt Ziemi (8850 m) będzie symbolicznym ukoronowaniem osiągnięć polskich alpinistów, a także miejscem pamięci o tych, co pozostali na zawsze w Himalajach i Karakorum. Do bazy pod Everestem (5365 m n.p.m.) uczestnicy trekkingu wyruszać będą z Lukli w grupach (8-12 osób) w towarzystwie tragarzy i pod kierunkiem wybitnych alpinistów oraz przewodników. Już dziś taką deklarację złożyli m.in.: Anna Czerwińska, Leszek Cichy, Piotr Pustelnik, Krzysztof Wielicki, Dariusz Załuski czy wspinający się lekarz Robert Szymczak. Pokonanie trasy spokojnym tempem zajmie ok. tygodnia. 1 listopada, w Dzień Wszystkich Świętych, będzie możliwość uczestnictwa we mszy św. w intencji polskich himalaistów. Po niej grupy rozpoczną marsz do Lukli, skąd nastąpi odlot do Katmandu i dalej do Polski. Przewidywany termin powrotu do Warszawy to 10 listopada, by 11 można było wziąć udział w Biegu Niepodległości. ZGŁOSZENIA Oficjalne powiadomienie o rozpoczęciu realizacji przedsięwzięcia nastąpiło 17 lutego 2015 roku w 35. rocznicę pierwszego zimowego wejścia na Everest, którego dokonali Cichy i Wielicki. Od kwietnia do końca 2015 roku przyjmowane będą zgłoszenia (informacje o sposobie zostaną podane 27 kwietnia na konferencji prasowej) . Każda osoba otrzyma zasady udziału w trekkingu oraz biegu i po ich akceptacji zostanie wpisana na listę uczestników. Od liczby chętnych na trekking, a ta ze względów logistycznych musi być ograniczona do 100 osób, uzależniony będzie drugi termin zgłoszeń. Trzeba wziąć przede wszystkim pod uwagę transport lotniczy z Katmandu do Lukli (latają małe samoloty), jak również miejsca noclegowe w loggiach na trasie do bazy pod Everestem. TRZY MOŻLIWOŚCI W przygotowaniu są trzy możliwości uczestnictwa w projekcie Polskie Himalaje 2018: 1. SUPERMARATON. To oferta (8-10 dni z podróżą) dla tych, którzy chcą wziąć udział tylko w biegu, a przy okazji zwiedzić Katmandu i okolice, jak również stolicę Indii - Delhi. 2. TREKKING. Ta opcja skierowana jest do osób zainteresowanych głównie marszem do bazy pod Everest. Przewidywany czas jej trwania to ok. 18 dni z podróżą. 3. BIEG i TREKKING. Pełna formuła projektu - rzec można "tylko dla orłów" - potrwa ok. trzech tygodni. Koszty uczestnictwa będą zróżnicowane w zależności od opcji. Trudno jest dziś je określić w miarę precyzyjnie, chociażby z uwagi na zmieniające się kursy walut. Jedno jest pewne - przyjęty przez organizatorów kierunek, aby koszty były na kieszeń "przeciętnego Kowalskiego", nie ulegnie zmianie. Wszyscy związani z tym projektem zadeklarowali, że ich priorytetem będą działania zmierzające do jak największych oszczędności, przy zachowaniu odpowiedniego standardu, a przede wszystkim dbałości o BEZPIECZEŃSTWO każdego uczestnika. Gdyby projekt był realizowany w tym roku, to - dla orientacji - koszty te (bez żadnego wsparcia sponsorów, ministerstwa sportu, samorządów itp.) wynosiłyby dla poszczególnych opcji: nr 1 - ok. 6500 zł, nr 2 - ok. 9500 zł, nr 3 - ok. 11 000 zł. Zawierają one: przeloty, noclegi, częściowe wyżywienie, opłaty za tragarzy i przewodników, ubezpieczenie, a także jednolite dla wszystkich uczestników ubiory. SZKOLENIE Trasa z Lukli do bazy pod Everestem nie jest szczególnie trudna. Dla sprawnej osoby, nawet w wieku 60-70 lat, nie powinna przysporzyć problemów. Tym niemniej planujemy w 2016 roku przeprowadzić cykl szkoleń dla wszystkich uczestników, a jesienią 2017 roku zorganizować zgrupowanie w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale wraz ze sprawdzianem kondycji i podstawowymi badaniami medycznymi. Zdrowie i bezpieczeństwo są priorytetem. Dopiero po dokładnej weryfikacji dana osoba uzyska certyfikat upoważniający do udziału w trekkingu oraz biegu. KAŻDY MOŻE MIEĆ SWÓJ EVEREST 27 kwietnia zostanie zaprezentowany trzyletni projekt pod hasłem „Każdy może mieć swój Everest”. Projekt Polskie Himalaje 2018 to szeroki wachlarz różnych aktywności. Dla jednej osoby będzie to Kopa Cwila na warszawskim Ursynowie, dla innej Kopiec Kościuszki w Krakowie, a dla uzdolnionych poetycko, artystycznie czy muzycznie napisanie wiersza, może książki, albo skomponowanie utworu muzycznego. Każdy może zaistnieć w tym projekcie, każdy może mieć swój Everest!" Wiem,że szanse mam czysto teoretyczne,ale wpisałem się na trekking. A nawet jakbym znalazł się w tej grupie 100 osób,to i tak nie wiem,czy byłoby mnie na to stać - na chwilę obecną koszt to ok. 9500 zł.Chyba,że będzie jakieś wsparcie sponsorów,to może. Ale jakbym dostał szanse,to zrobię wszystko,żeby tam dotrzeć! :angel: Relacja oczywiście będzie,jeśli się uda. :cheerful: Poczytać możecie np. tu: http://www.pzla.pl/index.php?_a=1&kat_id=4&_id=9045 Tutaj można się wpisać: http://polskiehimalaje.pl/himalaje/
    1 punkt
  8. Andrzeju, w Twoje równe urodziny życzę Ci wszystkiego dobrego. Zdrowia, realizacji celów, spełnienia marzeń i...super narciarskich wypraw, jak największej ilości dni na nartach w przyszłym sezonie.
    1 punkt
  9. Nie powiedziałem , że kończę sezon :biggrin: , tylko że Kopa chyba poczeka do przyszłego :wink: W najbliższych planach mam jeszcze Salatyn , Chopok i pewnie coś w naszych Tatrach . Jak coś się będzie kluło , będę informował na bieżąco , może ktoś z forumowiczów się podłączy ? Ps a przy okazji będę sprzedawał swoje buty Salomon Qest Pro rozmiar 43 : http://www.skionline.pl/sprzet/buty-narciarskie,11-12,salomon,quest-pro,3422.html cena bardzo atrakcyjna :wink:
    1 punkt
  10. Bumer życzę Ci jak najwięcej dni na nartach i żeby Twoje pióro (klawiatura) się nie stępiło!!!
    1 punkt
  11. Spróbuj błotników Mucky Nutzhttp://portal.bikeworld.pl/artykul/testy_i_nowosci/nowosci_sprzetowe/10281/minimalistyczne_blotniki_mucky_nutzhttp://emtb.pl/test-blotnikow-mucky-nutz/Mam je od tamtego sezonu i jestem zadowolony, z tym że Bender Fender XL zamontowałem z tyłu w celu ochrony dampera. Całość nawet wizualnie prezentuje się przyzwoicie.
    1 punkt
  12. Wszystkiego najlepszego! Zdrowia, spełnienia marzeń (nie tylko narciarskich:wink:), długiego sezonu narciarskiego i dobrego humoru :biggrin:
    1 punkt
  13. Majówka na Rohacach Właśnie przeczytałem,że Rohace mają chodzić w weekend majowy!!! :applause: No to nie wiem,czy tam nie pojadę na majówkę... :
    1 punkt
  14. Ja tradycyjnie życzę 100 lat x 100 dni w sezonie
    1 punkt
  15. Była , była , TOPR nie musiał interweniować :biggrin: jak się ogarnę z robotą w robocie , to coś skrobnę
    1 punkt
  16. Możesz wyjaśnić co ma wspólnego "bycie prawdziwym narciarzem" z wykonywaną pracą zawodową ?
    1 punkt
  17. Andrzej zdrowia, spełnienia marzeń i planów. A browar za twoje zdrowie wypijemy pewnie gdzieś w górach. :smile:
    1 punkt
  18. Andrzej,przede wszystkim dużo zdrowia,bo to najważniejsze! Spełnienia marzeń,duuużo dni na nartach oraz sukcesów w rajdach! :cheerful:
    1 punkt
  19. Dużo zdrowia !!! pozdrawiam
    1 punkt
  20. Przyłączam się do życzeń. Najlepszego ?.
    1 punkt
  21. Maciek czekam na relację narciarsko-rowerową jak obiecałeś Tym czasem... ...takie ciepło, a Ty taki ogacony na tych nartach Dzięki za kolejną porcję fotek i opis wyprawy.
    1 punkt
  22. Możecie się śmiać :biggrin: ale że to Markery tego byłem pewny tylko skleroza po latach cyferki pozamieniała :stupid:
    1 punkt
  23. chopok cz.3 Jasiek,dzięki za wspólne nartowanie,miło było poznać! Do następnego! :wink: Jakoś weny mi brak,może zmęczenie? Czerwona 2 - z rana pięknie błyszczała... Czarna 33a W drodze na czerwoną 35 W drodzę powrotnej - Namestowo Piękny dzień,piękna pogoda i super towarzystwo Jaśka! Na koniec dodam,że załapałem się na ostatnią gondolę - Funitela.Kiedy wchodziłem do budynku,pan z obsługi zamykał drzwi.Zaczekał jedynie na mnie.Odbiłem karnet punkt 16.00! Kiedy dojechałem na górę,gondola stanęła.
    1 punkt
  24. Chopok cz.2 Stoki dość szybko puszczają,więc decydujemy się przetestowć czarną,która już chyba zamknięta,ale wciąż przejezdna.Okazuję się,że to super opcja! Warun na niej dużo lepszy,jak na głównej trasie.Tu też robimy kilka zjazdów.Później będzie już tylko pit stop... Po przerwie na pifku,ruszamy ponownie do boju.Spostrzegamy,że mgła całkiem zniknęła,więc uderzamy na południe.Tam kilka zjazdów czarną 33a i raz czerwoną 35,a właściwie jej fragmentem.Czarna 32a nas kusiła,ale odpuściliśmy... To znaczy ja tylko teraz.Dalej przenosimy się na północ i testujemy: czerwoną 11a - jeszcze da się - i dalej powrót pod gondolę trawersem 2a,można było też 5a zaliczyć,czerwoną 1abc,2,czarną 7.Jak widać jeszcze jest dość sporo opcji.Acha,jakby się uprzeć,można było zaliczyć jeszcze po południowej stronie czerwoną 31,ale tą sobie odpuściliśmy. Przy okazji wizyty po południowej stronie,sprawdziłem na sobie jak umiejscowić w kieszeni gondoli szerokie narty twin tip. Otóż są dwie szersze kieszenie i bez problemu wchodzą,a mam K2 Hellbent.Wkładamy je pojedynczo. Ponieważ stoki szybko puszczają,to My się dostosowujemy: Czarna 33a - tutaj jeszcze fajny warun Start na czerwoną 11a,a właściwie takie spojrzenie za siebie... Dalej z czerwonej 11a na niebieską 5a. Najlepszą opcją jest jednak trasa,która jest już zamknięta,ale wciąż przejezdna - 32a.Za pierwszym razem,jak pisałem,nie zdecydowaliśmy się ją zaliczyć.Jednak mnie kusiło... Jasiek powalczył do 14 i pojechał do Tatralandi.Mnie męczyła ta trasa,więc ponownie na południe i dalej na czarną.Pierwszy przejazd asekuracyjny,ale drugi już z pełną przyjemnością.Trzeba jedynie uważać,bo słońce szybko wytapia i można nadziać się na skałę... i znów gondolka z czarnej 32a... Widoki z Chopoka i sama Rotunda
    1 punkt
  25. Dziś lampa Spokojnie,jestem! Ostatnio często wcześnie idę spać,żeby bez przeszkód wcześniej być na nogach.Dziś pobudka o 5.00 i po krótkich przygotowaniach jestem w aucie.Na wszelki wypadek zabieram K2 Rictor i K2 Hellbent.W Bestwinie świta,ale ja już w drodzę.Skoro JC mówi,że na Chopok ma 2,5 godz,to też taki czas przyjąłem,choć znam realia... Rano na drogach pustki,ale to norma o tej porze,zarówno godzinowej,jak i choćby roku.Szybko docieram do Korbielowa i dalej na Słowację.Dziś przejrzystość powietrza spora,więc tuż po przekroczeniu granicy ukazuję się piękna panorama Tatr.Ładnie to wygląda,kiedy podczas drogi widzimy non stop coś takiego: Drogi puste,więc szybo docieram na miejsce.Dokładnie to w... 2,5 godziny! Tak jak pisał JC,tylko,że zgodnie z przepisami jechałem chyba tylko na fullwypasówcę... Nic nie sugeruję... Wydawało mi się,a może tak przeczytałem,że ruszają o ósmej,ale tu pierwszy Zonk - znów jestem na miejscu zbyt wcześniej.Ale co tam,przynajmniej znów mam sporo czasu na spenetrowanie okolicy.No to co?Trza by jakieś fotki zrobić? Niestety,podobnie jak w SzCyrku,jak napisali,że ruszają 8.30,tak też,z dokładnością chirurga,zrobili... Ruszam w sporym tłumie,bo wszyscy czekają,ale bez żadnej ekstermy.Najgorsze jest chyba to krzesło na Lukovej,bo tam zawsze pizga!Ale krzesło za mną,a ja cisnę pod gondolę.Ledwie pierwszy przejazd,a już widzę jak tłum rozkopuję trasę.Za drugim razem już będą dość spore muldy - taki urok obleganej stacji.W tym czasie kontaktuję się z Jaśkiem,który ciśnie na południe.Skoro tak,to ja też.Tam też się odnajdziemy.Najpierw jednak lustracja północy... Warunki ok,ale mgła w początkowej części przeszkadza.Na pogodę jednak nie ma rady,trza sobie radzić... Kiedy ruszam na południe,mgła jest jeszcze większa.Wjeżdżam na moją ulubioną czarnulkę 33a,a tam mgła niemal do samego dołu!Wcale mnie nie dziwi,że tu pusto.Kto by się pchał w takie miejsce,kiedy na północy świeci słońce? GÓRY!!! W tym czasie kontaktuję się z Jaśkiem,który jest tuż przede mną.To znaczy dwie gondolki przede mną.Chwilę później się,a raczej Jasiek mnie odnajduję.Od tego momentu jeździmy razem.Ponieważ południe za mgłą,choć tu warunki najlepsze,kierujemy się na północ.Jest choć słońce.Testujemy czerwoną pod gondolką,ale tu fale osiągają wysokość sztormu na morzu... Dużo lepiej jest na czarnej obok.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...