Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. xczabajx

    xczabajx

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      11


  2. johnny_narciarz

    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      8 428


  3. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      16 752


  4. paolomario

    paolomario

    Użytkownik forum


    • Punkty

      791

    • Liczba zawartości

      452


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 01.08.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Pierwszego dnia tłuścioch wycisnął mnie jak cytrynkę,więc w niedzielę postanowiłem zrobić krótszą trasę.Ale to nie znaczy,że było łatwo. Postanowiłem zrobić,jak to nazywam, "beskidzki klasyk" - Szyndzielnia, Klimczok, Błatnia. Wyjazd o podobnej porze jak dzień wcześniej i kierunek B-B,a dokładnie Gemini Park i stamtąd w górę. Początek to oczywiście piękna, asfaltowa ścieżka rowerowa. Już na wysokości szpitala dostrzegam korek,a na rondzie Policja zawraca samochody. Na szczęście rowerzystów puszczają. Jak się okazało, to z powodu ŚDM. Coś tam zorganizowano pod Dębowcem. Moje szczęście,że nie kolidowało to z moją trasą. Dojechałem do szlaku i zacząłem wspinaczkę. W tym samym czasie tuż za mną jechał inny rowerzysta,wyglądający profesjonalnie. Myślałem,że mnie szybko wyprzedzi,jednak ku mojemu zdziwieniu, to ja mu odjeżdżałem. Chyba całkiem nieźle z moją kondycją,skoro na grubasie mam całkiem niezłe tempo. Ale różnica jest zdecydowanie mniejsza niż mi się wydawało. Po drodze wyprzedziłem jeszcze jednego "górskiego wymiatacza". Wspinaczka nie zajęła zbyt dużo czasu,ale słońca dało mi popalić. Gdzieś w połowie trasy nie było ani grama wiatru,za to grzało niemiłosiernie. Na szczęście później było już tylko lepiej i udało się nawet wyjechać jednym ciągiem na szczyt,a dokładnie to do polany koło orczyka. Tutaj podjechałem pod górną stację gondoli w poszukiwaniu jedzonka,ale ze względu na tłumy postanowiłem jechać dalej. No właśnie - odcinek koło orczyka. Tutaj chwila prawdy. Przyczepność opon tłuściocha pomaga,ale chyba ze względu na ciężar kół wspina się trudniej. Przydało by się jeszcze jedno wolniejsze przełożenie. Ale na normalnym góralu miałem podobnie. Udało się,ale z trudem. Dalej kierunek Klimczok. To niedaleko i w większości po płaski,ale i tu mogłem docenić zalety szerokiego łapcia. Duża ilość luźno leżących kamieni zawsze wyraźnie utrudniała pokonanie wzniesień,zwłaszcza końcówki na sam szczyt Klimczoka,ale nie dla takiego roweru. Dość szybko delektuję się już tylko widokami. To też najwyższy punkt wyprawy. Dalej będzie już właściwie z górki. Po odpoczynku ruszam na Błatnią. Teraz to już sielanka,ale niepokojąco wyglądały chmury nad Skrzycznem. Na wszelki wypadek podkręciłem tempo i nie dłużej jak po 20 min. dotarłem do kolejnego szczytu. Tutaj jest bar na dworze,więc można bez wchodzenia do środka i zostawiania bryki bez opieki sobie pojeść i napić się. Nie ma też takich tłumów jak na Szyndzielni. Niepokoją jedynie chmury. Napojony, najedzony, ruszam w kierunku Wapienicy. Trasa bardzo przyjemna - w połowie to zjazd w połowie po płaskim,do tego jeden mały podjazd niemal na początku. Później ostry zjazd i jestem już nad zaporą. Fotka i kierunek lotnisko. Tam jeszcze przetestowałem nowy odcinek ścieżki rowerowej i czas udać się do domciu. Wypompowany,ale szczęśliwy. Pozdrawiam, Johnny
    2 punkty
  2. Witam wszystkich jako nowy na forum. Zaglądam tu regularnie od wielu lat, ale jakoś nigdy nie miałem potrzeby nic dorzucać tutaj od siebie. Ot traktowałem to forum jako rzetelne źródło informacji gdzie co jest otwarte, jakie są inwestycje i jaki warun na jakim stoku. Problem pojawił się teraz gdy stwierdziłem, że temat sonu coraz bardziej odbiega od rzetelności i idzie wielkimi krokami w stronę teorii spiskowych. Trzeba reagować! Fakty po kolei: 1. Wspominany tu nie raz pan Richter (który zresztą był jednym z akcjonariuszy i nie najważniejszym) sprzedał ośrodek SON w marcu 2014 słowackiemu TMRowi. 2. Przez trochę ponad rok nowy nabywca ośrodka prowadził pracę mające na celu odtworzenie granic działek prywatnych i państwowych, na których leży ośrodek. Słubków geodezyjnych i podpisanych umów o dzierżawy były setki to musiało potrwać. Kawał roboty. 3. Kiedy kwestia gruntów została już uregulowana przyszedł czas na fazę projektową i pozwoleniową, która trwała do listopada 2015. 4. Trzy wyciągi miały być postawione w tym roku ale nie będą bo brakowało tylko jednego pozwolenia od Lasów Państwowych. Zmieniły się rządy na delikatnie mówiąc nie przychylne obcemu kapitałowi. I ten krok był blokowany tak długo jak się tylko dało. Szansa na zbudowanie wyciągów prysnęła w maju kiedy to po raz kolejny przesunięty został termin wizji lokalnej i wydania koniecznego pozwolenia. 5. Kilka dni temu przeprowadzona została w/w wizja lokalna o której możecie przeczytać na tej stronie: http://www.katowice.lasy.gov.pl/aktualnosci 6. Jeśli pozytywna opinia lasów państwowych przeleje się na papier w najbliższych dniach (a wszystko na to wskazuje) nie będzie już żadnych przeszkód do rozbudowy ośrodka. 7. W tym roku już i tak nic nowego nie powstanie bo nie ma na to czasu. Co zaserwuje nam TMR w przyszłym roku dowiemy się po sezonie narciarskim. Fakt jest taki, że w takim stanie w jakim ośrodek jest teraz przynosi właścicielom tylko straty a nie po to go kupili. Więc dlaczego mieli by w niego nie inwestować? Przecież już za kupno, umowy dzierżawy, działania geodezyjne, projekty, pozwolenia wydali dziesiątki milionów. Myślmy logicznie To, że nie pompują balonika jak Beskid Sport Arena, który robi na Facebooka filmik z wbicia każdej łopaty w ziemie nie znaczy, że się nic tam nie dzieje. Po prostu inna polityka i tyle! Żeby nie było Beskidowi kibicuje i ciesze się, że ten ośrodek powstaje. Tak samo jak ciesze się z nowego dolnego krzesła w COSie. Szczyrk przez najbliższe pare lat zmieni się nie do poznania. Już się zmienia. A inwestycje ostatnich lat są wielokrotnie większe niż inwestycje przeszłych dziesięcioleci. A, że górale marudzą i spiskują... no taka jest ich specyfika trzeba się do tego przyzwyczaić a potem polubić Ja mieszkam w Szczyrku gdzie prowadzę kawiarnię na Narciarskiej 11 (SON Czyrna to Narciarska 10) od 10 lat. Obserwuje to wszystko na co dzień, rozmawiając z ludzmi pracującymi we wszystkich w/w firmach i instytucjach i chyba dzięki temu udporniłem się już na spiski. Uspokajając - W SON nic złego się nie dzieje a wręcz przeciwnie, idzie ku dobremu tak szybko jak to tylko możliwe.
    2 punkty
  3. leitner, nie da się z Tobą nie zgodzić. BSA gra w otwarte karty. Nie daje miejsa na domysły i spekulacje. Wszystkie teorie spiskowe na temat SONu jakie spotkałem na tym forum wyrosły na dogodnym gruncie przygotowanym przez sam SON.
    1 punkt
  4. Dzisiaj po kilkudziesiÄciu latach wrĂłciĹem nad nasze morze! .
    1 punkt
  5. Ja mieszkam w Anglii i z tego co pamiętam, to dałem jakieś 70 funtów (teraz to mój model All Sport Snow, jeszcze taniej można wyhaczyć, z tego co w necie widzę). Gogle mają w zestawie dwie szybki, ale w dwóch różnych rozmiarach (oprawa jest elastyczna więc oba rozmiary pasują). Dobrze, że można dopasować swój rozmiar, ale źle, że akurat mi pasowała zupełnie przezroczysta, a przyciemniona była za duża i musiałem dokupić. Mimo cła i opłat opłacało mi się mimo wszystko zamówić odpowiednią ze Stanów, bezpośrednio ze strony producenta (i kosztowało mnie to jakieś 30funtów). Plus dodatkowa bateria za jakieś 5funtów na ebay'u. http://www.liquidimageco.com/
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...