Faktycznie, wydaje się niemożliwe w tym kraju. Nadal chyba jest niemożliwe w wykonaniu Polaków, choć to dla mnie nie jest powód do zmartwień. Słowacy zasłużyli - niech zarobią.
Jak patrzę na to, co w Polsce się wyrabia w branży narciarskiej, to jest pasmo porażek. Kasprowy - mówi się o inwestycjach od kilkunastu lat i nic. Najlepszą trasę obsługuje 45-letni złom, a na gorę wjeżdża kolej o przepustowości dziecięcego talerzyka (360 os/h). Szczyrk - to samo. Karpacz - to samo. Szrenica - non-stop nieczynna "większość" tras, tzn. 2 z 3:) Korbielów - tu nawet wyciągów ubywa, zamiast przybywać. Jedynie Białka, Jaworzyna i zatłoczona Czarna Góra trzymają poziom.
Jednak czegoś takiego jak w Szczyrku, naprawdę się nie spodziewałem. Już w tym sezonie na Skrzycznem będą 2 bardzo długie i trudne trasy na sam dół, obsługiwane przez II odcinki szybkiej kanapy + nartostrada. W SON już w tym sezonie będzie 5 wspaniałych tras z Hali Skrzyczeńskiej (1, 2, 4, 5, 7) + 3/6 czyli nartostrada, obsługiwane przez gondolę/kanapę, do tego wydłużone trasy z Pośredniego do Soliska (350m przewyższenia każda). Coś pięknego!