Jaśku, właśnie m.in. z powodów wymienionych przez ciebie zrezygnowałem z zakupu szosy. Same kolarki są zaj...te ,ale ja nie czerpie przyjemności z jazdy między samochodami. Może temu, że już wielokrotnie miałem serce w gardle. Wolę kręcić się tam, gdzie samochodów nie spotykam. Dlatego dla mnie najlepszą maszyna są rowery górskie spod znaku XC - najbardziej uniwersalny sprzęt. Najlepiej Full. Jeżdżę nie tylko po górach, ale też często np. po Lasach Kobiórskich, po płaskim. Do pracy mam teoretycznie ok 12,5 km, ale robię ok. 20. Czemu? Bo dłuższa trasa wiedzie w sporej części po polach, wałach rzecznych, a resztę po bocznych, rzadko uczęszczanych drogach. Ale najlepszy jest Fat Bike! Zwłaszcza kiedy ruszam w totalne odludzie i sam sobie wytyczam drogę... Najfajniejsza maszyna jaką ujeżdżałem!
Ala tak po za tym to jestem w temacie z @Mati1981 - też lubię się zamęczać, czasem za bardzo... Szukam ostatnio jakieś fachowej literatury na temat treningów kolarskich. Mam wrażenie, że się zatrzymałem w miejscu. Przydałoby się coś poprawić, zmienić, bo chciałbym dalej poprawiać dalej formę.