Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.09.2017 w Odpowiedzi
-
1 punkt
-
Z zapory na potoku Malinow i ujęcia na Małym Skrzycznem. Taką informację uzyskałem od mieszkańca Szczyrku. Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk1 punkt
-
@surfing 37 km/h gdybym miał, to poczuł bym się jak Rafał Majka Spojrzałeś na maksymalną prędkość. Średnia wyszła mi nieco ponad 30 km/h - zerknij jeszcze raz na zapis Endomondo Cóż? Jak zmieniłem rower, to wyznaczyłem sobie cel 100 km w czasie poniżej 3 godzin... ...cel ambitny i nie wiem, czy nie za ambitny jak na sezon z kontuzjowaną nogą? W każdym bądź razie zmierzam ku niemu Dzięki Maćku ja się nimi nie przejmuję Zwracam na nie uwagę, bo jeśli coś tam chce się potrenować czasami z głową, to od czasu do czasu trzeba się sprawdzić Progres mnie cieszy i świadczy o tym, że plan treningowy jaki sobie założyłem - sprawdza się. Podobnie jak Ty się sprawdzasz w zawodach - ja po płaskim. Wbrew pozorom średnia, czas przejazdu i podobne, mierzone przez nas parametry stanowią o motywacji do rozwoju. Mam nadzieję, że uzyskany przez Ciebie czas wjazdu na Magurkę nakręci Cię tylko wojowniczo i za rok pociśniesz towarzystwo! PS. Przyjemności z jazdy rowerem nie stracę nigdy Najprostszy z możliwych, który ja czasami stosuję gdy nie kupię Isostara: woda + wyciśnięta cytryna + miód1 punkt
-
Mariusz, według mnie twoje średnie są bardzo dobre jak na amatora i niepotrzebnie się tym tak przejmujesz. Jeśli zawsze będziesz patrzył tylko na ten parametr, to stracisz przyjemność z jazdy rowerem. Miałem taki moment.... Podobno to trzeci najtrudniejszy podjazd w PL! Tak twierdzą organizatorzy i jestem skłonny im uwierzyć. A teraz, po zmianie trasy, chyba jest jeszcze trudniej. Mój czas raczej mnie nie zadowolił, choć wiem, że źle też nie jest: 35.38.69. Czas na poprzedniej trasie (asfalt do samej góry + kilometrowa pętla w terenie) to 30.01.10. W Open 53, w M4 18 - liczyłem na lepszy wynik... Poniżej profil trasy, jakby ktoś chciał spróbować...1 punkt
-
Proszę nie zaśmiecać wstawkami motoryzacyjnymi pięknego i pouczającego tematu Szczyrku dla pocztkujących.1 punkt
-
To jak tak na marginesie, bo moim zdaniem wielkich analogii tu nie ma. Idąc za Twoim przykładem wyszłoby Ci, że najlepsi kierowcy na świecie częściej pochodzą z miejscowości typu Kociepoły Dolne niż Warszawa/Łódź czy Kraków, bo pewnie można by się na ten temat spierać, ale są argumenty poparte wynikami sportowymi, że najlepsi kierowcy pochodzą z Finlandii. Kraju gdzie specjalnie wielkich miast nie ma - więc tyle w temacie Warszawie, czy Łodzi - ludzi też specjalnie nie jakaś masa tak generalnie. Przemysłu samochodowego jakby też nie za wiele. Ale mimo to ten nieolbrzymi kraj wyprodukował taką ilość rajdowych mistrzów, jakby mieli jakąś taśmę do ich produkcji. Mieli też nadspodziewanie wielu niezłych kierowców F1, w tym 3 mistrzów świata. Większość tych kierowców pochodzi z miejscowości pokroju Kociepołów Dolnych.1 punkt
-
Coś mi sie jeszcze przypomnialo... Załóżmy początkujący przyjadą sobie do Szczyrku na COS....patrzą na mapę - o jest niebieska trasa, dluga - Ondraszek....jedzie na góre okazuje sie ze jest bardzo wąska i nie ma gdzie nawet skrętu pocwiczyc....1 punkt
-
Ten podjazd dla amatora, jeżdżącego na rowerze w weekendy jest nie lada wyzwaniem, sam wjazd bez schodzenia z roweru jest sukcesem. Moje gratulacje bo zdaje się że czas był również bardzo dobry. Na filmie wypatrzyłem że popijasz najbardziej z toksycznych izotoników, zresztą wszystkie te sklepowe specyfiki to jedna wielka tablica Mendelejewa, no może poza Isostarem w proszku do samodzielnego rozpuszczenia w wodzie. Warto mieć świadomość że zdrowy napój izotoniczny można przygotować samemu na dwa banalne domowe sposoby. Od kilku lat jestem rowerzystą sakwiarzem - rower z Shimano Nexus 8, tak wiec nie obyło się bez odcinków pchania roweru na Żar, i fatalnej średnie prędkości Jechałem na zachód słońca na Żarze, ale niestety pogoda się załamała czego pewnie najbardziej żałowała młoda para, rower traktuję jako narzędzie do zwiedzania, po prostu muszę mieć cel podróży. Rower z Shimano Nexus 8 odkryłem całkiem przypadkowo kilka lat temu i teraz ze względu na brak awaryjności i potrzeby ciągłej regulacji napędu Nexus 8 nie zamienił bym go na żadnego mojego MTB zalegającego strych , dodatkowo zmiana pozycji rowerzysty dała mi ponownie komfort jazdy na rowerze nawet przez cały dzień. @marboru Twoja średnia prawie 37km/h pogratulować, tylko nie mów że to samemu bo to już byłoby zawodowstwo. .1 punkt
-
Kontuzji nie wyleczyłem - nadal bez ACL i pewnie, po pęknięciu zagojoną łękotką. Jakoś nie śpieszno mi na stół... @jank super fotki! Dzięki Muszę przyznać, że na rowerze w taki mróz nie jeździłem Ciekawe jak by taka jazda na slikach wyglądała w moim wykonaniu? Na wodzie jak jesteśmy - nie pijemy... ...a dla rozgrzewki, po prostu trzeba tempo mocne w wiosłowaniu narzucić i jest jak w lato @johnny_narciarz średnia jest ważna - ważne jak się ją liczy ... no a składowych na nią ma bardzo wiele aspektów - zgoda. Na przykład dzisiaj... udało się wykręcić życiówkę na 40 km: I co? Wystarczyło nogi ogolić Pozdro serdecznie i gratulacje Chłopaki @Mati1981 za Uphill!!! Zazdroszczę Wam tych górek... ...u mnie na nizinach niestety plaskato Żar fajny - i kto by pomyślał, że nie byłem ani w lecie na nim, ani w zimie Chyba najwyższa na niego pora? Dzięki @surfing za foty - gratulacje za podjazd!1 punkt
-
Wczoraj po kilku latach znów przyjechałem do Karpacza. W tym wątku nie będę opisywał, czego się ciekawego dowiedziałem, tylko to, co przeszedłem i zobaczyłem. Niestety od 10 zaczął lać deszcz. W strugach deszczu odwiedziłem Biały Jar. Po lekkim uspokojeniu odbyło się spotkanie z cyklu "spotkań na szczycie". Zanim wsiadłem po raz pierwszy w życiu na 1-os krzesełko minęło sporo czasu. Burza za burzą przeszkadzały w uruchomieniu kolei. Całe szczęście o 12 udało się wsiąść (jako pierwszy ). Podróż... niesamowita. Bardzo mi się podobała i coś czuję, że będę musiał odwiedzić Koninki zimą. Po dojeździe na górę ( i przy okazji przemoknięciu oraz zziębnięciu) poszedłem do baru. Mniej więcej w tym samym czasie doszła tam reszta ekipy, która nie chciała jechać koleją (mama i brat). Po przerwie poszliśmy na Śnieżkę. Szło się bardzo przyjemnie, a widoki nie zachęcały do szybszego marszu. Na szczycie trochę wiało, ale było cudnie. Kolejna przerwa i schodzimy na dół. Oczywiście nie mogło zabraknąć sesji fotograficznej gondoli (niestety była nieczynna). Zeszliśmy Drogą Jubileuszową, bo szkoda nam było kolan na stromy szlak. Widoki na Karpacz i okolice... bajka! Spod Domu Śląskiego poszliśmy do Strzechy Akademickiej. Niestety zaczęło kropić, a po chwili lać (do schroniska doszliśmy cali przemoczeni). Mimo tego zdążyłem co nieco złapać telefonem: Wyciąg Złotówka: Po obiedzie i ogromnej ulewie zeszliśmy do Samotni i na chwilę zatrzymaliśmy się przy Małym Stawie. Stamtąd głównym szlakiem, a następnie drogą zeszliśmy do kościoła Wang. Na koniec jeszcze jeden wyciąg Sorry za niewielkie opisy, ale mam trochę zaległości na forum i chcę je szybko nadrobić. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
Mariusz, dlatego nie przykładaj zbytnio uwagi do średniej. To niewiele mówi o prawdziwej kondycji. Dużo zależy jakimi trasami jeździsz, ile po drodze masz skrzyżowań, przejazdów kolejowych, czy po prostu miejsc gdzie musisz zwolnić, ilość górek i ich nachylenie, czy nawet siła i kierunek wiatru. Ktoś może mieć lepsze średnie, ale też lepszą trasę bez przymusowych postojów. Dużo tu by można pisać... Kolega z mojego teamu niedawno mi powiedział, patrząc właśnie na moje średnie, że ja sobie tak bardziej jeżdżę, a nie trenuję. Lekko się zdziwił na Śnieżce... On kilkanaście lat młodszy ode mnie, trenujący nieprzerwanie od dziecka, mający już spory dorobek w zawodach, korzystający z żeli energetycznych (nigdy tego nie próbowałem) itp i... omal nie przegrał ze mną. Gdybym lepiej pojechał taktycznie końcówkę i miał już założoną specjalna kasetę 9-46 (brakowało odpowiednio szybkiego biegu na Równi po Śnieżką), nie dorwałby mnie! Najlepszy sprawdzian kondycji to zawody typu Uphill, czyli wyścig do góry. Wtedy możemy się przekonać, w którym miejscu jesteśmy... Przy okoazji - filmik z Uphill Magurka MTB z ostatniego weekendu: Startowałem razem z @Mati19811 punkt
-
bardzo mi schlebiacie chodziło o kadre... instruktorska nawet sie nie domyslilem, ze tak daleko pojdzie interpretacja1 punkt
-
TMR raczej nie ma wpływu na to co dzieje się na prywatnych parcelach. Nie może ludziom zabronić prowadzenia działalności gospodarczej na ich gruncie. Na Chopoku są z jednej strony restauracje należące do TMR (dość drogie) i tak ma też być w Szczyrku (tzn. na pewno będą ich restauracje, a co do cen to mogę się jedynie domyślać, że niskie nie będą), ale "handel" odbywa się także w prywatnych knajpkach. Tam jakiś szałasik, tutaj jakiś domeczek. W Szczyrku też tak na pewno będzie. Oczywiście gdyby TMR był złośliwy to mógłby tak naśnieżać i ratrakować, że dojazd, czy dojście do jakiejś budki czy domeczku byłoby utrudnione. Na Chopoku takich akcji jednak nie odnotowałem.1 punkt
-
Dokładnie my również staramy się unikać szos z dużym natężeniem ruchu... Piotrka nieszczęście spotkało tuż pod domem - czasami nie da się przejechać inną drogą, zależy kto jak mieszka. Z drugiej strony, to nie jest reguła gdzie człowieka nieszczęście może spotkać - ulica, czy pole lub las. ...większość moich kolegów, która miała wypadek rowerowy (złamanie ręki, obojczyka), to rowerzyści MTB i jazda w lesie. ...a tu się @jank mylisz Spokojnie można w zimę kręcić zarówno na rowerze jak i jeździć na nartach... bądź na narty można na rowerze pojechać Podam choćby przykład @johnny_narciarz hahaha U mnie występuje również trzecia pasja - kajak... i tu również muszę powiedzieć, że spływy rzekami w zimę, gdy lód i śnieg są niesamowitymi przygodami A tak szczerze, to Góry są magiczne i nie ma jak głęboki oddech gdzieś na wysokości 3000 metrów gdy stok pusty i nie ma ludzi... ...nie ma jak skrzypiący śnieg pod nartą i pierwszy zjazd jeszcze nierozdziewiczoną trasą. Już niedługo.1 punkt
-
Wczorajszy dzień był odpoczynkowy. Wyruszyliśmy rano w stronę Wysokiego Kamienia. Niestety na ok. 20 min przed dotarciem na szczyt nagle opadłem z sił i zrobiło mi się trochę słabo. Nie udało mi się wejść, ale czasami trzeba odpuścić. Po dłuższej przerwie zaczęliśmy schodzić w dół - na Hutniczą Górkę. Słup pokoju: Po południu poszedłem z mamą (brat musiał już wracać do Warszawy) pojechaliśmy pociągiem do końca (a właściwie początku) Szklarskiej Poręby. Stacja wyglądała na nieco opuszczoną, ale najważniejsze, że pociąg się zatrzymał. Stamtąd ruszyliśmy w stronę Wodospadu Szklarki. Las, który mijaliśny, był bardzo przyjemny - sporo trawy, piękny zapach i cisza. Tuż przed nim zjedliśmy kilka slodziutkich leśnych malin. Wodospad Szklarki nie jest dla nas niczym nowym - przez ostatnie 6 lat nic się nie zmienił. Mimo tego zrobiliśmy przy nim dłuższą przerwę. Nie rozumiem jaka to jest frajda przejść przez barierki i zrobić sobie zdjęcie w potoku? Sporo osób uważa inaczej i niestety piękna przyroda cały czas jest niszczona Potem poszliśmy czarnym szlakiem w stronę centrum Szklarskiej. W lesie nie czuć tak bardzo gór. Za to jest bardzo przyjemnie. Po wyjściu z lasu minęliśmy takie o to rzeźby. Przyjemny popołudniowy spacer oraz naszą przygodę w Karkonoszach zakończyliśmy pod kolejami linowymi - bo niby gdzie indziej? Na koniec obejrzałem konserwację ratraków. Zimą będą jak nowe! Właśnie wyjeżdżamy z Karkonoszy, które cały czas są pod chmurką. Jedziemy tam, dokąd prowadzą wszystkie drogi. Pozdrawiam Marcin ~leitner1 punkt
-
Relacja z wczoraj: Na wczoraj mieliśmy zaplanowaną piękną widokową trasę. Niestety prawie wszystkie widoki ograniczyły się do najbliższych 50-100 m. Nasza wyprawa to Szrenica - Łabski Szczyt - Rozdroże pod Wielkim Szyszakien - Śnieżne Kotły - Szklarska Poręba Od rana wiało zimnem. Deszcz nie padał, a lepiej odczuwalna temperatura na dole wynosiła poniżej 15 stopni. Z pewnymi obawami poszliśmy pod dolną stację kolei krzesełkowej na Szrenicę. Info o 7 stopniach na górze oraz wietrze 15 m/s nieco nas orzeźwiło, ale mimo tego wjechaliśmy na górę. Zimno i wiatr. Przynajmniej bez deszczu. Po 10 minutach od wyjścia z krzesełek siedziałem przy cieplej zupie pomidorowej w barze. I szczerze powiem, że chciałem na tym zakończyć dzisiejszą wycieczkę. Po dłuższej przerwie wyszliśmy. Nasuwało się jedno słowo - zzzzzzzzimno!!! Całe szczęście było widać trochę drogi. Wiatr wiał silny, ale jakoś udało nam się dojść na Trzy Świnki pod Szrenicą. Tvaroznik Dość szybko doszliśmy na Łabski Szczyt. Widoki nie zapierały dechu w piersiach, ale i tak było fajnie Po pewnym czasie z gęstej mgły zaczęło się coś wyłaniać. Coś potężnego - wysokiego i szerokiego. Pierwsza myśl - skały. Nie zgadzała się tylko forma. Nagle ukazał nam się ogromny mroczny budynek. Drewniana ciemna budowla wraz z silnym wiatrem i słabą widocznością utrzymywały klimat jak z horroru. Tajemniczy budynek to rozdzielnia RTV. W mrocznej atmosferze zaczęliśmy schodzić pod Wielki Szyszak. Widoki na Śnieżne Kotły były oszałamiające Nagle zaczęło się robić jaśniej. Chciałoby się krzyknąć "widzę światło". Rąbek nieba oraz widoków ukazał się naszym oczom. Dalsze schodzenie było dużo przyjemniejsze aż do Rozdroża pod Wielkim Szyszakiem. Po raz drugi w górach nadeszła do nas smutna wiadomość. Może dobrze, że tutaj, bo w górach łatwiej się myśli o przemijaniu i nieuniknionej śmierci. Tak czy inaczej nigdy taka wiadomość nie przychodzi łatwo. Kilka zdjęć z dojścia do schroniska pod Łabskim Szczytem. Głównie to Śnieżne Kotły Spod schroniska poszliśmy prosto do Szklarskiej Poręby. FIS latem Na krzesełku Puchatek Zielono między kolejami Wczorajsza trasa to ponad 20 km. Głównie schodzenia. Jeszcze dzisiaj wstawię dzisiejszy spacerek z niespodzianką. Pozdrawiam1 punkt
-
W poniedziałek przed południem dojechaliśmy do kolejnego punktu naszego Tourneé po górach, czyli do Szklarskiej Poręby. Po południu wyruszyliśmy na szlak. Nie było za dużo czasu a po poprzednim dniu nie wszyscy byli w dobrej kondycji, więc zaplanowaliśmy tylko krótką wyprawę. Weszliśmy czerwonym szlakiem na Szrenicę. Pogoda taka sobie - niby fajnie, bo chłodno, ale niestety nie było w ogóle wiatru a co jakiś czas padał deszcz. Na dole małe przywitanie z koleją krzesełkową. Szlak aż do Schroniska na Hali Szrenickiej biegł kanienistą niewygodną drogą. Przez to był trochę nużący, ale naszło się też kilka ciekawych punktów. Najlepszym z nich okazał się Wodospad Kamieńczyk, który odwiedziliśmy poraz drugi. Mały tunel - ciekawe po co, dla zwierząt? Po ok. 1-1,5 h marszu doszliśmy na Halę Szrenicką. Zmęczeni myśleliśmy tylko o tym, żeby usiąść. Ja jednak musiałem najpierw zrobić kilka narciarskich zdjęć Po kilkunastu minutach marszu znaleźliśmy się na Szrenicy (swoją drogą czasy przejść w tamtym miejscu są jakieś dziwne). Widoki piękne, ale nie mogliśmy za długo na nie patrzeć, bo musieliśmy się załapać na zjazd koleją linową. Kilka zdjęć i już wiemy, że wrócimy tu następnego dnia by dalej podziwiać widoki (o czym będzie w następnym poście). Z krzesełek roztaczały się piękne widoki na okolicę. Na koniec na dole kilka fotek najdłuższej kolei krzesełkowej w Polsce - Karkonosz Express ma ponad 2390 m! Niestety jestem opóźniony o jeden dzień z relacjami. Dzisiejszy dzień wstawię jutro. Pozdrawiam Marcin ~leitner1 punkt







