Na pewno istotne (na ważnych wyjazdach) jest aby team nie odbiegał zbyt bardzo od siebie. Mam na myśli zbliżone tempo ale też postrzeganie ryzyka, podjęcie takiego a nie innego wyzwania. To nie jest takie łatwe. Ale też oczywiście nie jest jakoś nieosiągalne - trzeba mieć elastyczność i najlepiej jak się w czymś odstaje to mieć też mocny punkt. Dobrze napisał o tym Adam (z mojego wątku o Alpach Berneńskich)
Aktywność w górach, szczególnie co nieco wyższych wymaga współdziałania zespołowego. Bez tego prawdopodobnie ani daleko, ani wysoko byśmy nie zaszli. Zespół trzeba budować i powinien budować go każdy uczestnik. Ktoś niesie linę, ktoś wkłada wieloletnią wiedzę i doświadczenie, ktoś zabezpiecza transport, ktoś mapy elektroniczne, ktoś dogada się w obcym kraju, ktoś wnosi dobre słowo – co też jest ważne. Może być taka sytuacja że trudno jest nam wnieść tyle co inni. Z przyczyny że jesteśmy słabsi, że nie jesteśmy duszą towarzystwa itp. Ale zawsze powinniśmy starać się być częścią zespołu i liczyć się z jego zdaniem. Może nawet przede wszystkim wtedy, gdy sami nie jesteśmy w stanie za dużo wnieść.
Jeśli chodzi o mnie to zawsze chętnie spróbuję jazdy z kimś nowym i to zarówno początkującym jak i wygą. Zainteresowanym podaję swoją siatkę wyjazdów (z Jurasem) i bywa, że zapisują się na te same wyjazdy. Jak masz ochotę to zapraszam.
Pozdro
Wiesiek