Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
30.06.2019 - 30.06.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 30.06.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
Wczorajsza pętla wokół Łagowa. Ruszamy po 6:00 rano samochodem. Na miejscu meldujemy sie około 8:30. Szybkie przebieranie, składanie rowerów i około 9:00 ruszamy na trasę. Jedziemy w kierunku Sędek. Od razu zaczyna się całkiem spory podjazd na pasmo Orłowińskiego. W czasie podjazdu widzę, że Marcin trochę zostaje w tyle, ale na górce okazuje się, że wjechała zaraz po mnie. Jak sam opowiadał, pomógł mu bardzo na podjeździe miły piesek, który był zainteresowany jego nogami:-). Widoki na górze są ładne zarówno na pasmo Łysogór jak i pasmo Ocięseckie. Na zjeździe wyciągam maks. dzisiejszego dnia, jak i sezonu 69,3 km/h Droga do Korzenna. Przez Potok i Osówkę dojeżdżamy do zalewu Chańcza Dalej jedziemy przez Kurozwęki i od północnej strony omijamy Staszów, aby drogą DW757 dojechać do Bogorii. Ten odcinek jest najsłabszy na całej trasie, spory ruch samochodowy i widoki też średnie. W Bogorii zjeżdżamy z głównej drogi i to jest strzał w 10-kę, bo już do samego Łagowa widoki mamy przepiękne, a ruch prawie zerowy. Na koniec w Skarżysku wcinamy pizzę. Kilka słów podsumowania Trasa bardzo ładna. Nie licząc 10 km do Bogorii po DW 757 prowadziła po drogach o minimalnym ruchu, a asfalty praktycznie idealne. Na koniec zrzut z Garmina. W rzeczywistości wyszło troszkę więcej bo 107 km, Marcin którymś momencie zapomniał uruchomić Garmina.4 punkty
-
Nieśpieszna stówka - nad Domaniów i do Szydłowca Ostatnie upały i stosowanie klimatyzacji poskutkowały, że złapałem lekkie zaziębienie Niestety organizm nieco osłabiony, trochę boli gardło, trochę leje się z nosa...a ponieważ lekarstwa jakie stosuję nie dawały pożądanego efektu, postanowiłem chorobę wypocić na rowerze Od rana słonko i dosyć silny wiatr. W zasadzie są już wakacje, to postanowiliśmy z Paulą pojechać nad wodę. Głównym celem było drugie śniadanie nad Zalewem w Domaniowie, a później kawa i pyszne lody w Szydłowcu - dystans: 100 kilometrów. Na Mazowszu będą w tym roku szybko żniwa. Dzisiaj nawet po drodze widzieliśmy już pierwszy kombajn w robocie. Generalnie jazda lokalnymi, wąskimi asfaltami pomiędzy wioskami i polami o tej porze roku jest niezwykle przyjemna! Aż pachnie to mijane zboże 25 kilometrów i jesteśmy nad Zalewem w Domaniowie. Kilka żaglówek, paru wędkarzy, kajakarzy...generalnie aż dziw, że w taką piękną pogodę, w sobotę, tak mało ludzi w tym popularnym wśród mieszkańców Radomia, miejscu. Akwen z tamy na Radomce wygląda tak: Jemy, kontemplujemy przyrodę w tutejszej knajpce i ruszamy zrobić kilka zdjęć. Ciągnie nas do wody! W powietrzu unosi się aura wakacji i błogiego lenistwa Paulę kusi sprzęt pływający...chciałaby na żagle... Ja bym chętnie powędkował... Cóż? Do urlopu i odpoczynku pozostały nam jeszcze dwa tygodnie... Szybko minie! Ruszamy teraz z wiatrem w plecy - po kilku kilometrach skręcamy w kolejną lokalną drogę w stronę Szydłowca. Zaczynamy powoli piąć się w górę... Domaniów leży na ok 155 metrze npm, a my po drodze mamy pierwsze podjazdy. Najwyższy ma jakieś 215 m npm. Najwyższy szczyt, który widzimy dojeżdżając do miasta, to Altana, która leży na Garbie Gielniowskim i ma ponad 300 metrów. To najwyższy szczyt województwa mazowieckiego. Zamek w Szydłowcu: Na 63 kilometrze jesteśmy na ulubionych lodach w Ambrozji. Siedząc w cieniu przy stoliku mamy widok na szydłowiecki ratusz: Kawa tutaj również jest wyborna 15 minut i spadamy w stronę domu. Teraz mamy już z górki Stówka trzasnęła nie wiadomo kiedy 😮 pozdrawiamy marboru i Paula2 punkty







