Dzisiaj znów zawitaliśmy do Puszczy Bukowej - tym razem oprócz Darka towarzyszyły mi dwie koleżanki. Przepiękna pogoda na wędrówkę - po nocnych opadach śniegu nastał słoneczny dzień, z temperaturą w okolicach zera stopni. Wyruszyliśmy z obrzeży Szczecina, przy osiedlu "Nad Rudzianką". Pierwszy etap to żółty szlak, tzw. Droga Górska i faktycznie klimat taki trochę jest.
Moi towarzysze wycieczki:
Dochodzimy do imponującego głazu narzutowego "Serce Puszczy" przy Drodze Kołowskiej. Tutaj pod wiatą robimy krótki postój na drugie śniadanie.
Drogą Kołowską wędrujemy wgłąb puszczy, gdzie niedaleko od Bukowca jest miejsce pamięci ofiar katastrofy lotniczej, która wydarzyła się tu prawie dokładnie 85 lat temu. Wieczorem 31 stycznia 1935 roku niewielki samolot pasażerski Ju 52 lecący z Królewca do Berlina rozbił się w lesie przy złej pogodzie. W wypadku straciło życie 11 osób, a ofiary upamiętniają dwa pomniki - przedwojenny głaz z nazwiskiem jednego z pasażerów (Albrechta Rudelsdorffa) oraz obelisk z r. 2012 z nazwiskami wszystkich ofiar i krótkim opisem katastrofy.
Dziś jednak niebo nam sprzyjało, a jego błękit pięknie kontrastował z bielą śniegu w lesie i na polach pod Kołowem. Spotykamy nawet kilka osób na biegówkach - warunki faktycznie są dzisiaj wymarzone na taką aktywność.
Maszt radiowo-telewizyjny na Lisicy (140 m npm.) na skraju Kołowa:
W stronę Szczecina wracamy niebieskim szlakiem przez urokliwy wąwóz, czyli Królewskim Brukiem, teraz skrytym pod warstwą śniegu, a potem Drogą Kiełpińską.
Strava "urwała" mi trochę km, ale wycieczka i tak była bardzo udana. Zima pokazała się nam dzisiaj od najpiękniejszej strony.
Pozdrawiam serdecznie.