Byliśmy już dwa razy w Szwajcarii w tym sezonie (relacje na blogu). Ten wypad do Włoch był związany z planem otwarcia Trentino dla narciarzy 15. lutego. Wtedy jeszcze nie wiadomo było czy Veneto też się otworzy (zarówno Trentino, jak i Veneto były wtedy w strefie żółtej, Południowy Tyrol na własną prośbę się zamknął). Tak więc taki był plan, poza tym każdy pretekst jest dobry by do Włoch pojechać. W sobotę 13. lutego okazało się, że jednak nie będzie otwarcia, a większość ośrodków się pięknie przygotowała. Co gorsza Trentino wpadło do pomarańczowej strefy, a Veneto zostało w żółtej. W ten sposób nie odwołaliśmy wyjazdu tylko zmieniliśmy hotel. Wiedząc to wszystko nie targaliśmy sprzętu ze sobą tylko pożyczyliśmy wszystko do skituringu na miejscu. A pobyt owszem był osobliwy, jak wyjątkowo martwy sezon, bardzo martwy.