Drugi wagon był kilka metrów przed celem - dolną stacją (tak jak wagon, który dojeżdżał do górnej). W momencie urwania liny ciągnącej (cieńszej), drugi wagon nie zdążył nabrać prędkości i uderzył w amortyzatory na dolnej stacji (jeżeli byli tam turyści, to pewnie nic poważnego się nie stało), a ten, z górnej od razu nabrał prędkości, bo nie zadziałał zablokowany hamulec na linie nośnej (grubszej).