Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 30.06.2023 w Odpowiedzi
-
Podróż była długa, ale czy było warto w ogóle jechać w tym kierunku? Odpowiem później. Z początkiem czerwca było świetnie jak dla mnie. To była jednak wiosna. Dalej czerwiec, jednak tym razem już lato. Warunki teraz zmieniają się szybko. Jak na razie warunki zdecydowanie lepsze niż 2 lata temu. Wtedy jednak byłem na przełomie lipca/sierpnia. Do tego czasu pewnie jeszcze sporo się zmieni. Ale istotne jest to co jest teraz. Czy to lato czy nie lato, narty najważniejsze są😁. Po wyjeździe z Juns widzę, że warunki będą co najmniej znośne. 😜 Na dole Hintertuxa typowo letnio, nawet upalnie. Trasy narciarskie zniknęły, pojawiły się za to szerokie ścieżki (drogi szutrowe) na których jest już trochę turystycznych piechurów (przeważnie osoby starsze, w wieku emerytalnym) i spore grono rowerzystów, zarówno na elektrykach jak i tradycyjnych rowerach. Okolice Sommerberga (wys. 2100 m) to coś pomiędzy wiosną, a latem. Widokowo dla nas pięknie Tuxer Joch i okolice Jeden ze zbiorników do naśnieżania I kolejny (najnowszy) czynny będzie od nowego sezonu Schronisko Tuxerjochhaus coś jak nasze PTTK na wysokości 2319 m. Wśród licznych szlaków turystycznych łatwo trafić na jakiś wodospad A patrząc do góry na Fernerhaus 2660 m, a w zasadzie powyżej to warunki zimowe jeszcze się nie skończyły. Póki grupy sportowe jeżdżą tzn, że śmiało narty można ze sobą zabierać. Pozdrawiam. PS. Większość zdjęć Ani (te ładne - wszystkie😃)6 punktów
-
Łza się w oku kręci,ale to już nie ta Albania...pamiętam podróż zaraz po wojnie w Kosowie,gdy wszyscy polscy znajomi ostrzegali mnie przed wyjazdem tam,a albańscy i Lonely Planet ostrzegali przed wyjazdem do Bayram Curi....I tam rzeczywiscie była atmosfera i pejzaż jak z filmów grozy....2 punkty
-
Podejście coraz fajniejsze. Trafiamy na bunkier, którego brak na mapach. Zaglądamy nieśmiało do środka. Stanowisko działa, nie wiem czy kiedykolwiek było obsadzone, bo na beton były pieniądze, na resztę już niekoniecznie. Widok od środka. Ja tu mieszkam. Nasz cel wspinaczki. Zmęczeni ale zadowoleni. Jest widokowo. Kolejny bunkier, na zboczu naliczyłem ich 15. c.d.n.2 punkty
-
Nie samym morzem człowiek żyje. Dziś relacja z podejścia na twierdzę górującą nad miastem. Zdjęcie obrazujące mój stan umysłu. Samo podejście zaplanowane za pomocą Mapy Czechy, praktycznie prosto do góry (raz trzeba było zmienić trasę, bo ktoś zaczął budować nowy apartamentowiec). Na początku po schodach do góry. Budynki wklejone w skałę. Miejsce na kolejny budynek. Wszechobecne bunkry. Robi się widokowo. Kończy się beton. Zaczynają zwierzęta. Ptaszysko. c.d.n.2 punkty
-
Jesteśmy na miejscu w Sarandzie. To duże miasto. Będzie jeszcze relacja o samym mieście, teraz nasza kwatera i okolice. Widok z balkonu. Takie coś przesłoniło mi widok. Zjazd do garażu, jak Golgota za najlepszych lat. Tak samo stromo i tak samo nierówno. Ośki mają problem by podjechać, szczególnie jak jedno koło wisi w powietrzu. Tu lepiej widać nierówności. Za to prywatne miejsce parkingowe wymaga dość precyzyjnego parkowania, za autem mieści się SUP i masa innych rzeczy. Nasza prywatna plaża. W Sarandzie bardzo wygodna opcja. Te czerwone leżaki nasze. Wodolot na Korfu. My tradycyjnie. Kilka statków. Widok na miasto nocą. c.d.n.2 punkty
-
2 punkty
-
Update : Mistrzostwa Europy Dzieci i Młodzieży w Szwajcarii pod znakiem Polaków. Zgarniamy +- 1/3 medali notujac super wyniki w młodszych kategoriach. Co wyjdzie z tego dalej czas pokaże. Dwa tygodnie temu kultowa Vysoka Pec (Jirkov, CZE) choć większe wrażenie od przejazdów robi na mnie doskonale wykonany Highway to Hell na dziedzińcu klasztoru datowanego na początek XIV wieku. Trasa jest specyficzna, jedni ją lubią, inni nienawidzą. Co ciekawe, żniwo zbiera tym razem nie karkołomny zakręt o 180 stopni z przestromieniem lecz ustawienie za verticalem i dalej za łokciem na prostej finiszowej. Wyniki dość blade - prywanie Junior pierwszy raz w 40tce PŚ z rocznika 2010 więc nie narzekam. Ubiegły tydzień to zawody akademickie na biatlonowych trasach w Kościelisku przez które słabo obsadziliśmy doskonale rozegrane zawody CILA CUP (taki puchar Czesko-Słowacki) oraz Mistrzostwa Czech. Na fajnej trasie, w mocno industrialnym klimacie robimy w grupach wiekowych 2x (1/1/2(seniorzy)) a więc banan na gębie. Dodatkowo super inicjatywa mniej formalnego Team Race bez podziału na nacje i kluby. Dopinamy koleżankę z Czech, Team dostaje nazwę "Szybcy And Zbesile" ... do ostatniej chwili walczymy o pierwsze/drugie ale nóżka uciekła i ladujemy na czwartym z ośmiu. Co ważne - taka niby przypadkowa znajomość świetnie przekłada się na następny dzień ścigania, gdzie bariery pomiędzy dzieciakami zniknęły. Ogólnie, zawody organizowane przez Ski Solan, które miałem możliwość obserwować bardzo od środka jako Delegat Techniczny na bardzo wysokim poziomie - naciskam na kolegów z Czech, aby pokusili się na włączenie tej imprezy do Pucharu Świata. Najbliższy weekend to Degmarn pod Stuttgartem, długa i wymagająca trasa, zawody WR w sobotę i Puchar Świata w Niedzielę. Miejsce ma swój magiczny klimat - samo spanie w sali gimnastycznej i sobotnia impreza na terenie kompleksu sportowego robią robotę. Do tego trasa nie na peryferiach, orkiestra dęta, występ cheelreaderek i co ważne cały lokalny klub zaangażowany w organizację od gastronomii po sędziowanie. Tak to należy robić. A za dwa tygodnie odpalają Mistrzostwa Świata w Barcelonie .... Pozdrawiam, M.1 punkt
-
Granica Grecko-Albańska. Pusto, kilka aut. 5 minut trwała cała procedura. c.d.n.1 punkt
-
Jedzenie w Grecji, jeżeli tylko zejdziemy z głównych szlaków turystycznych potrafi być smaczne i tanie. Nam smakowało. Cennik. c.d.n.1 punkt
-
Monolithi Beach - jedna z najdłuższych plaż w Europie. Sporo osób biwakujących na dziko w różnych miejscach. Tu część zagospodarowana. Kilkanaście miejsc gdzie można podjechać autem i je wygodnie zaparkować. Dziewczyny pływają na SUP-ie. My naszego nie wypakowaliśmy tym razem. Tak to wygląda z góry. Są palemki. Błękitna flaga. Dużo zieleni i masa miejsc do biwakowania na dziko. c.d.n.1 punkt
-
Powoli kończymy naszą przygodę w Grecji. Trzeba było połazić po plaży. Wejść na pobliską wyspę przez mostek. Takie oto widoki. Dom nad samym brzegiem morza. Była też syrena. Tu sporo osób ćwiczyło sterowanie latawcem. Niektórym to wychodziło całkiem nieźle. My bawiliśmy się na SUP-ie. Koty mocno nas pilnowały. Owoce w naszym sadzie. c.d.n.1 punkt
-
W Macedonii towarzyszyły nam psy. W Grecji to zdecydowanie koty. Ten(ta) miał wyraźną ochotę się wybrać z nami do Polski. Żona wysłała mnie po zakup karny (spożywały ją równie chętnie jak nasze kabanosy czy mięso kurczaka). Było ich sześć. Nie wszystkie mam na zdjęciach. c.d.n.1 punkt
-
Kolejne zdjęcia z Lefkady. Słynny drewniany most. Wąskie uliczki. Dużo zieleni. Stare łodzie. Kanały. Wieża zegarowa. Zabytkowe kościółki. Sporo zabytkowej zabudowy. Twierdza. Kapliczki. Place miejskie. c.d.n.1 punkt
-
Lefkada W poszukiwaniu plaży. Słynny obrotowy most. Wszędzie flagi. Twierdza. Takie budowle przy plaży. Wiatraki ? Baszty obronne ? Latarnie morskie ? Oczywiście wdrapałem się na górę. Widok w drugą stronę. c.d.n.1 punkt
-
Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie zwiedzali okolic. Taka urocza zatoczka. A, że te najlepiej poznaje się z wody, dorobiłem się bagażnika na SUP-a, to kilka chwil i można pływać. Tylko to słońce odrobinę przeszkadza😉. Kilka zdjęć z wody. Tu na brzegu staje sporo Camperów "na dziko". I jeszcze jedno. Tym razem widok "naszej" plaży od strony wody. Taki mamy widok z apartamentu. A jak pobawisz się zoomem w aparacie, wygląda to tak. Takie porównanie rzeczywistości do tego co można obejrzeć w SM. c.d.n.1 punkt
-
Nasza miejscówka, gdzie diabeł mówi dobranoc. Mamy wynajęty apartament z 2 sypialniami, właściciele po naszym powitaniu się wynoszą, zostawiając nam cały dom z dużym ogrodem do dyspozycji. Do plaży około 200 metrów, dodam do prywatnej plaży, użytkowanej przez kilkanaście wtajemniczonych osób. Trzeba przejść przez bramę i prywatną drogę naszych gospodarzy i mamy taki oto widok. Kilometr dalej ćwiczą Kajta. Plaża. W drugą stronę. Gospodarz przygotował taką oto osłonę od słońca, wiatr nie daje jednak za wygraną. Pływamy, podziwiamy zachody słońca. c.d.n.1 punkt
-
Wjeżdżamy do Grecji. Na przejściu granicznym kompletnie pusto. No prawie, porządku pilnuje paw. Powiewa flaga. Stan dróg robi się rewelacyjny. Zaskoczyła mnie cena paliwa, On w cenie poniżej 1,5 Euro można trafić. Przejazd odcinka autostrady to koszt około 1,5 Euro, najdroższy był tunel 3 Euro. c.d.n.1 punkt
-
Czasem Mapy Czechy wyprowadzą nas na manowce. W okolicy sporo sadów. Pyszne jedzenie. Pyszne jedzenie cd. Jedzonko cd. Było też piwo, to Smooth - faworyt mojej żony. c.d.n.1 punkt
-
Jesteśmy w Macedonii. Tu jakby inflacji brak. Piwo w knajpie 90 Denarów. Obiad dla 4 osób około 135 zł (z napojami i sałatką). W Macedonii idzie mocno budowa dróg, też widać logotypy firm z Chin. Też pada deszcz, drogi zalane, czasem jakiś lawiny błotne, autem bez 4x4 trudno przejechać. Pretor - miasteczko wymarłe, patrząc po ilości ośrodków, kiedyś musiało tętnić życiem. Nasz hotel, za 4 osoby za 2 doby z dobrymi śniadaniami, zapłaciliśmy 400 zł. Tu na zdjęciu Zdrajca, tak nazwaliśmy tego psa. Wystarczy dać mu jeść i idzie do innych turystów. Jezioro Prespa. Zbieg granic 3 państw. Jeszcze jedno zdjęcie. Trochę popływałem, temperatura wody około 12 stopni. Troszkę obok, infrastruktura jest, turystów brak. c.d.n.1 punkt
-
Obok lokalna restauracja, jedzenia dobre. Właściciel na nasze powitanie odegrał nam hymn. Można płacić w Euro, brak możliwości płatności kartą. Córka była głodna, ujęcie jak już zaczęła jeść. Pyszności. Pyszna sałatka, choć ta lepsza jest w Macedonii. Nasz nocleg w Jagodinie, polecam (służę namiarami na priv).1 punkt
-
Kolejne wakacje, kolejną podróż trzeba zacząć. Będzie kilka krajów, moje ukochane Bałkany, Serbia, Macedonia, Albania. Będzie też Grecja. Relację będę pisała sukcesywnie, w ramach jak będzie działało forum i Internet w trakcie podróży.1 punkt







