I jeszcze jedno. Przecież zdycydowana większość polskich klientów to ludzie 1 x wyjeżdżający na narty w roku. Jest to 4-5-6 dni. Oni jadą z takiej Warszawyy, z BydgosCZuu, Białego lub Gdańska. Oni naprawdę nie potrzebują stromych górek, dlatego dominują takie stoki w PL.
Jednak tez jest miejsce dla klienta wymagającego. Powinien jeden, dwa lub 3 ośrodki narciarskie pomiędzy Beskidem Śląskim, a Sądeckim stworzyć taki "produkt", który będzie przyciągał takiego wyjadacza. Myślę, że by sie obrobiło finansowe. Do tego jakiś chalenge, coś w stylu Kronplatzu. Taki Szczyrk jest pierwszym, który przychodzi do głowy. Jednak to raczej i tak klient 1 dniowy lub weekendowy. Bo przecież....
przecież taki zapalony turysta, dla ktorego narty sa nr 1, pasją, itp. To zamiast takiego Szczyrku, to wyjazd 6 dniowy wybierze sobie Schladming lub Flachau lub co tam sobie innego wybierze.