Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Zibi28

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    530
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Zibi28

  1. 1. Wiedziałem że zaraz odezwie się armia fanatycznych sezonkowiczów z obelgami na sztandarach ale jak widać w tym roku już dość skromna...🙂 2. Nic mi do waszych pieniedzy ale faktem jest że karmicie nimi obecną patologie w SMR wiec o tyle jest to szkodliwe z mojego punktu widzenia. Sam chętnie rozpoczynałbym sezon w Szczyrku kiedy jeszcze jest w miarę luźno no ale najpierw musiałoby być czynne...cokolwiek. .. 3. No ale jeśli się skasowało opłaty za cały sezon to nie ma sensu otwierać wcześnie bo niby po co? ad.1 Obraził 60 % jeżdżących w Szczyrku narciarzy, bo tylu wykupiło sezonówki. ad.2 Wymyślanie patologii, gdy zawiodła pogoda, być może nie widzisz związku... Tyle razy już o tym pisałem że kolejny raz już mi się nie chce. A przy tym sam sobie zaprzeczasz bo chętnie byś przyjechał, bo później są tłumy - pochwała ośrodka. ad.3 Wmawianie cynizmu organizatorom, kiedy powód jest zupełnie gdzie indziej. Nie, nie mam sezonówki, i mi za to nie płacą. Ale się we mnie gotuje, jak się próbuje manipulować faktami.
  2. No niby masz rację, ale Spindlervy Mlyn to też TMR..... Inne są pogodowe warunki w Spindlu a inne w Szczyrku. Dlatego w Spindlu się da a w Szczyrku jest to dużo trudniejsze.
  3. W warunkach Białki ma to sens, z tych powodów co pisałem. Nie jestem ekspertem od naśnieżania, ale przyglądając się w jakim tempie znika śnieg z nierozganiętych kup, to chyba SMR działa racjonalnie. Wyciągnęli wnioski z poprzednich lat i poprawili to co mogli. Jest jakaś ekonomiczna granica kiedy jest jeszcze sens. Przyglądając się ich działaniom, to idą w dobrym kierunku. Ale jeśli przyroda nie da szansy, to żadne inwestycje nie pomogą. I chyba w tym jest problem.
  4. Pływak, chyba się jednak z Tobą nie zgodzę. Na drugim forum udzieliłem Ci odpowiedzi. Ale jakby co, to chętnie odpowiem na Twoje wątpliwości.
  5. Można szukać prognoz które mówią coś innego. Na mojej też widać delikatne ochłodzenie. Ale jak odświeżyłem model to nowsze dane zmieniły prognozy na bardziej ciepłe. Wygląda na to że inwersja osiadania będzie po części odpowiadała za wysoką temperaturę na wysokości 1500 metrów. Jutro nie powinno za mocno wiać, więc zjawiska fenowe nie powinny być bardzo intensywne. Więc może nie wszystko spłynie. W każdym bądź razie, masa nie jest jednorodna. Podtrzymuję że najmniej oberwie Białka, właśnie ze względu na spore oddalenie od Tatr. A co się tyczy Szczyrku, to jutrzejszy dzień da nam na to odpowiedź. Jeżeli powietrze się spręży i zrobi się pionowa dysza z halnym to może być nieciekawie. Ale z diagramów, które nie są jednoznaczne, jeżeli wiatr mocno nie przyspieszy, to jest szansa że śnieg z armatek jakoś się na stokach utrzyma. Stawiam na to że jutro halnego w Szczyrku nie będzie.
  6. Żadnej nie należy traktować poważnie.
  7. Do piątku będą warunki do wystąpienia halnego. A przy halnym powietrze się spręża - opady na południowych zboczach i jeżdżenie w chmurach, na szczytach piździ jak w kieleckim, a po północnej stronie gór powietrze się rozpręża i adiabatycznie się ogrzewa. Przeglądałem przed chwilą prognozy, to na 1500 metrów może być nawet 15 stopni. Dokładając do tego ogrzanie adiabatyczne o którym wspominałem to może być i 20 stopni. W wysokich górach będzie nieprzeciętnie wiało, a na ich zboczach albo będzie opad deszczu - na południowych albo będzie bardzo ciepło - na północnych. Za to w Białce, zjawiska wynikające z dynamiki procesu halnego raczej nie dojdą. Będzie ciepło, śnieg mokry, ale da się jeździć. O ośrodkach na wschód od Podhala się nie wypowiem, bo nie wiem. Na zachód od Białki będzie raczej o tej porze roku tylko gorzej. Ciepło miało być tylko wtorek i środa a rozciągnie się na czwartek i piątek. Od soboty powinno być trochę chłodniej - około zera. Oczywiście czym patrzymy dalej, tym prognozy bardziej przypominają te z mchu i paproci.
  8. We wtorek i środę będzie naprawdę ciepło. Białka, jako że trochę oddalona od "dużych gór" jakoś to przeżyje. Nie dziwię się Szczyrk wziął trochę na wstrzymania i nie garnie się aby rozgarnąć śnieg po stoku. Te dwa dni ciepła niekoniecznie muszą być tymi ostatnimi. Po dwudziestym też się pojawia ciepełko na horyzoncie. Jeśli chodzi o temperatury, to raczej byłem mocnym optymistą, że może śnieg niekoniecznie sypnie ale mróz powinien być. A tutaj może być różnie. W każdym bądź razie po ciepłym incydencie powinno być ze trzy dni temperatury do "strawienia".
  9. Faktycznie, od jutra mogą jeździć.
  10. W naszym klimacie bez sztucznego naśnieżania ani rusz. Inaczej, to byłby przepis na bankructwo. Odpisywałem pesymistom, chyba miesiąc temu że sezon ruszy tak jak rzeczywiście ruszy. Oczywiście nie wynikało to z mojej wiedzy jaka będzie pogoda, tylko ze statystyk. W grudniu słońce świeci bardzo nisko nad horyzontem więc pomimo takich czy innych prognoz chłodno musi się zrobić a resztę armatki załatwią. W mojej szklanej kuli jakieś większego ocieplenia nie widać, przynajmniej przez najbliższy tydzień. Więc Podstolice powinny sobie jakoś poradzić.
  11. A jak mają wcześniej ruszyć, jak zaplanowali przerwę techniczną? Mimo że ośrodkiem zarządza firma z Austrii, to działają tak jakoś po socjalistycznemu. Zima w Karkonoszach dociera jakoś tak z opóźnieniem(nie dotyczy domku w Karkonoszach:;)). Karkonosze są położone bliżej Atlantyku i to ma przełożenie na późniejsze dotarcie zimy. Za to jest to fajne miejsce na wiosenne szusowanie. Za to po drugiej stronie góry, w Szpindlu, sezon rusza w sobotę. Tak z kolei natura dosypuje z układów śródziemnomorskich. Jeżdżąc na Szrenicy, trochę się czuję tak, jakbym trafił do skansenu sprzed trzydziestu lat. Ale tam zaczynałem przygodę z nartami i jakoś zawsze wracam do tego miejsca z wielkim sentymentem.
  12. Dobrze że to nie było Twoje marzenie. Chyba po dwóch sezonach latania, jak przyszły jesienne słoty i następna okazja znalezienia się w trzech wymiarach było dopiero na wiosnę, to czas oczekiwania na loty, to był prawie że fizyczny ból. Zresztą miałem podobnie, jak się nauczyłem jeździć na nartach:;) Być może w międzyczasie zmieniły się przepisy i mógłbyś latać, ale jak to nie jest Ci potrzebne do szczęścia, to może i lepiej. Kafelki dałem jako przykład, że można znaleźć zajęcie dobrze płatne, które pozwala na realizowanie swoich marzeń i wbrew pozorom nie musi to być jakiś wyjątkowo wymyślny zawód. Warto jest mieć świadomość swoich talentów i wśród nich szukać możliwości realizacji zawodowych czy też sportowych. Nie ma nic piękniejszego, jak praca, która daje dobre pieniądze i jest jednocześnie dobrą zabawą. Bardzo często rodzice nie zauważają bogatych talentów u swoich pociech, co prowadzi między innymi do uprawiania zawodu, który nie sprawia żadnej satysfakcji i przy okazji jest nisko płatny. Temat rzeka.
  13. No cóż, szkoda że się nie udało. Droga do bycia pilotem bywa bardzo kręta i trudna. Trochę to mi przypomina opowieść o Janku muzykancie. Za "komuny" latanie było za darmo ale nie było mi dane wtedy zacząć swojej lotniczej przygody. Więc zacząłem się realizować w tej części która była dostępna, czyli w modelarstwie lotniczym. Nawet z sukcesami, bo zdarzało mi się reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej. Dopiero po wielu latach, już za swoje, się wyszkoliłem i do dzisiaj latam. Oczywiście jakby mnie nie było stać, to bym nie latał. Dostać się do uczelni lotniczej być może nie jest najłatwiejsze, ale znam parę osób które się dostały i nie znam żadnej która by się nie dostała. Pewnie takie są. Też się nie raz zastanawiałem jak to jest, że uczelnie państwowe, szkolą w jakiś dziwnych zawodach a lotnicy w większości muszą to robić za swoje. Ta droga bywa nieraz mocno kręta ale dla ludzi mocno zogniskowanych na sukces jest to do załatwienia. Sam próbowałem uruchomić klasę lotniczą, w której uczniowie latali by za darmo. Wiem że ileś klas lotniczych w Polsce funkcjonowało. Ale nie będę się o tym rozpisywał, bo to chyba nie to forum. W każdym bądź razie jest sporo zawodów okołolotniczych, do których można się dostać nie inwestując kosmicznej kasy. Zresztą podobnych zawodów trochę jest. Oczywiście nie każdy ma predyspozycje, zdrowie czy mu się po prostu nie chce.Przecież nawet chcąc trenować tenis ziemny to trzeba mieć sporą górę pieniędzy. W narciarstwie zjazdowym jest podobnie, no może poza skokami. Więc to nie jest tak że ktoś nam da smakowite kąski na talerzu, nieraz trzeba się sporo napracować. Mieszkasz na śląsku, kupujesz za osiem stów gopass i jeździsz cały sezon. Piszesz że usługi są kosmicznie drogie, i jeszcze "fachowcy" wybrzydzają. Więc czy nie warto się przebranżowić i się wziąść np za układanie kafelek i mieć te 20 koła na miesiąc? I praca pewna, i nikt nie zwolni:;)
  14. Wprowadzenie socjalizmu spowodowało zniszczenie feudalizmu. W przemiany weszliśmy ze społeczeństwem jednorodnym, bez grup społecznych. Nie wiem z czego miałyby się korporacje urodzić? Resztę co piszesz to "chemitrails". Może będzie okazja się spotkać gdzieś na stoku......
  15. 1.Badania są bardzo rygorystyczne jak chcesz latać na odrzutowcach wojskowych. W lotnictwie komercyjnym jak jesteś ogólnie zdrowy, to możesz latać przez całe życie. 2. Można pójść do szkół "państwowych", wtedy szkolenie masz prawie za free. Jak chcesz przejść szkolenia za swoje pieniądze, to już niestety to trochę kosztuje. Ale w wersji oszczędnej w stówie można się zmieścić. Jeden z kolegów pojechał do Stanów, tam jeździł na tirach i za zarobione pieniądze się szkolił. Wrócił po roku, poznał Stany i z bonusem w postaci licencji na odrzutowce. Narciarstwo do tanich sportów nie należy, to fakt. Ale spotkałem się w gondoli w Szczyrku z emerytem, który codziennie rano przyjeżdżał autobusem pojeździć sobie, tak ze dwie godzinki, Miał oczywiście wykupionego Gopass-a. Nie wyglądał na przesadnie bogatego, ale może się mylę:;) Za to jestem przekonany, że tutaj piszą przede wszystkim pasjonaci. Czy pasjonaci narciarstwa są bogaci? Nie sądzę, raczej jest to przekrój naszego społeczeństwa. No może trochę powyżej średniej, bo ludzie z pasją są zawsze trochę bardziej zaradni. Ale jest też część społeczeństwa, która woli pasjonować się pilotem do telewizora i nie chce robić cokolwiek więcej, niż jest to absolutnie konieczne. Ale w miarę jak stopa życiowa rośnie, a rośnie, tak też wszystkim żyje się lepiej. Pamiętam komunę, zapewniam Cię że lepiej się nie żyło. Chyba że pod jednym względem, byliśmy młodzi.
  16. Lotnictwo, to na pewno elita. W tej chwili jest wielkie ssanie na kierowców na powożenie podniebnymi autobusami. Z pensjami 20 - 50 tys. Wystarczy że inżynier "lekko" się doszkoli, więc w czym problem? Piszę o lotnictwie bo znam branżę, ale to nie jest tak że latają tylko dzieci z elitarnych domów. Bo tak nie jest. Znam bardzo wielu, którzy mieli bardzo ciernistą drogę, ale coś za coś. Ale ok, różnice są. Chyba w 1989 roku jechałem do Anglii na Mistrzostwa Europy i wtedy moja pensja wynosiła 10 dolarów. Chyba jednak pewne różnice się dokonały? Dzięki wejściu do EU nasze szanse na lepsze życie dla wszystkich, a szczególnie dla inżynierów mocno się poprawiły. Znajomi szkolili w trójmieście swoich pracowników na wysokiej klasy programistów, mieli plany realizować mocno skomplikowane projekty. Płacili im stosunkowo wysoką kasę, ale Intel otworzył w Gdańsku swój oddział i zaproponował pensję razy trzy. Otwarte granice to dla jednych przekleństwo, a dla drugich gwiazdka z nieba. Na początku lat dziewięćdziesiątych ludzie szukali jakiejkolwiek pracy, to były prawdziwe dramaty. W tej chwili to pracownicy robią casting na pracodawcę, a jak żaden pracodawca castingu nie przejdzie, to za zachodnią granicą chętnie go zatrudnią. Ale nie ma tak, aby stopa życiowa wzięła się znikąd. W naszej najnowszej historii stały się dwa cuda. Pierwszy to zmiana ustroju bez wojny domowej, a mogliśmy być przecież drugą Syrią bądź Jugosławią. A drugi to cała Europa zrobiła ściepę aby nam się żyło lepiej. Kasa która została do nas wpompowana, jest wielokrotnie większa od tej z Planu Marshalla. Takiego cudu przez tysiąc lat nie było.Zamiast się wyrzynać, to budujemy sytą Europę. Wczoraj rozmawiałem z geologiem pracujący w NAFC-ie na wiertniach, w naszej polskiej firmie, pewnie źle nie zarabia, ale zawsze może więcej. Więc go zapytałem, dlaczego nie pojedzie pracować na jakąś platformę za gigantyczne pieniądze. Nie, bo ceni sobie życie rodzinne i jest mu wystarczają dobrze. Z jednym Ci muszę przyznać rację, że na "zachodzie" ludziom żyje się lepiej, ale po to cała Europa nam pomaga, a tak naprawdę dała nam wędkę, abyśmy mogli ich skutecznie gonić, i to się dzieje. I mogę to tak spuentować, chwilo trwaj.....
  17. Czym większa skala, tym produkcja bardziej oparta o procedury i systemy jakości. Więc raczej nieoficjalni poddostawcy w to się nie łapią. Kolega pracował w japońskiej korporacji co robiła wiązki kabli do samochodów, właśnie jako poddostawca. Mieli cztery fabryki, w tym jedna w Polsce i chyba ją przenieśli do afryki - bo taniej. Ale to świadczy że tam gdzie się pojawia masowa produkcja to gwałtownie rośnie skala i w niej nawet drobny poddostawca to też jest wielka korporacja. Za to na naszym rynku jest wielu poddostawców części zamiennych do samochodów i wbrew pozorom jest to kosmicznie wielki rynek i wielka szansa dla naszych rodzimych producentów.
  18. Właśnie po to jesteśmy w UE, że jest swobodny przepływ usług i towarów. Oczywiście u nas stopa życiowa jest niższa więc można trochę na płacach zaoszczędzić, ale niekoniecznie mniej "kumaci". Jakbyś zauważył że jesteśmy w UE, to też byś zauważył że pomiędzy firmami panują też pewne stosunki biznesowe. Nawet korpo chce kupować dobrze i tanio. Nie ma w tym żadnych układów i regulacji. Ale że "klepać" maskę do BMW to trzeba mieć niesamowicie wielką fabrykę - bo taka jest skala i prawo serii w BMW. Jak rzemieślnik coś tam klepie, no to robi jakąś część - to nikt poważny z kimś takim się zwiąże. Więc być może robi dla większego a ten jest partnerem dla korpo. Pod Chodzieżą jest wielka fabryka mebli, która robi produkcję tylko na rynek niemiecki - więc nie części, tylko wyrób kocowy. Można? Można.
  19. To Ci opowiem historię pewnej międzynarodowej korporacji, która na Polsce zęby sobie połamała. Kupili fabrykę w Bydgoszczy i zaczęli w niej produkować paluszki rybne pod marką Kapitan Iglo. Byłem wtedy w czołówce ich dystrybutorów ale do czasu jak wpadki na pomysł aby nas zastąpić swoim korporacyjnym dystrybutorem i producentem lodów - Algidą. Pewnego dnia pojawiło się u mnie trzech "bardzo szerokich w barach" panów z propozycją że j mam zaopatrywać niszowych klientów a oni zajmą się "rodzynkami". Powiedziałem im...... a potem się dogadałem z polskim producentem. Jak się później okazało to większość dystrybutorów zerwała z nimi kontakty i zrezygnowała ze sprzedaży Kapitana Iglo. Algidzie nie udało się skutecznie wprowadzić produktu na półki i chyba po dwóch latach producent zamknął fabrykę w Bydgoszczy, mimo że w reklamę telewizyjną wpompowali kosmiczną kasę:;)
  20. No dam Ci przykład. Lataliśmy we trzech na szybowcach. Tych dwóch, to byli uczniowie szkół średnich. Jako że zaczęli latać to i swoje życie związali z lotnictwem. Poszli na Politechnikę Rzeszowską i jeden z nich lata dziś na odrzutowcach a drugi - trochę mniej przebojowy, niestety skończył uczelnię jako inżynier. I pracując w jakiejś firmie w Krakowie brał udział w amerykańskich programach kosmicznych i przy projektowaniu A 380 - największego odrzutowca pasażerskiego świata. Z branży lotniczej mógłbym wymienić wiele firm i produktów które są w ścisłej czołówce świata.
  21. Zibi28

    Polska - nowe inwestycje

    Jesteś wróżką że wiesz co inwestorowi w głowie siedzi? Jeden w biznesach radzi sobie lepiej a drugi gorzej a co jest powodem jego decyzji biznesowych, to chyba tylko on wie a reszta to tylko domysły. Za bankructwem ośrodka zawsze stoją ludzkie tragedie, tego im życzysz? Kapitalizm jest tak wymyślony, że ludzie nic innego nie robią, tylko knują - jak tu kasę zrobić:;) Jeżeli jest w tej chwili inwestycyjna posucha, to jest tego jakiś powód. Może sezon jest zbyt krótki i trudno jest utrzymać ośrodek przez cały rok. Powodów aby w "narty" nie inwestować jest dużo....
  22. Niekoniecznie, mogą to zrobić tak jak to zrobili włosi przy budowie autostrad. Żeby móc zainwestować to trzeba mieć. Trzymam za nich kciuki, aby mieli, i zechcieli je zostawić w naszej infrastrukturze. trzeba też pamiętać, że idzie spowolnienie gospodarcze, a wraz z nim zmniejszony popyt na usługi - w tym również na nasze narty. A kasa wydana na wyciągi zwróci się tylko wtedy, kiedy przewiezie kosmiczną ilość narciarzy. Więc może stwierdzili, że ten rok nie jest dobry na tego typu inwestycje. A może w następnym będzie ich wysyp. Nie tylko PKL obiecuje.....
  23. Zibi28

    Polska - nowe inwestycje

    Nie nam, tylko właścicielowi ośrodka. Każdy lubi zarabiać. Być może nie ma z czego dołożyć... A może nie ma na to miejsce pomysłu. W dawnych czasach, jak miałem do wyboru Szczyrk czy Pilsko, to zawsze wybierałem Pilsko - i z bonusem w knajpie w Jeleśni, za świetnie spędzony dzień. Szczyrk i Białka nakreśliły kierunek rozwoju. Ale żeby pójść ich tropem, to trzeba mieć duży worek pieniędzy. Być może póki co, potencjalni inwestorzy, mają pewniejszy sposób na inwestowanie swoich kapitałów.
  24. Zibi28

    Polska - nowe inwestycje

    Możesz pisać że zdzierstwo a oni mogą zrobić stówę za zjazd. Nic Ci do tego. Ich kasa i ich ryzyko.Jak będzie za drogo, to możesz pojechać w alpy albo pójść na ryby. Tak to się porobiło, że o cenie decyduje właściciel, który pewnie ma świadomość, że jak za bardzo przegnie z ceną, to sam będzie się ślizgał na górce. A jeśli już mówisz o inflacji, to masz stuprocentową na prądzie, chyba że przyjdziesz ze swoim - w wiaderku:;)
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...