Narty - skionline.pl
Jump to content

gruchauho

Members
  • Content Count

    89
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

202 Excellent

About gruchauho

  • Rank
    Początkujący
  • Birthday 11/16/1992

Personal Information

  • Imię
    Lucjan
  • Miejscowość
    Jastrzębie-Zdrój
  • About me
    Młody chłopak lubiący adrenalinę. Oprócz nart, motocross,chodzenie po górach, żeglarstwo. Na co dzień mąż, ojciec, operator maszyn cnc.

Ski equipment

  • Narty marka
    Elan
  • Buty marka
    Atomic

Skills

  • Poziom umiejętności
    5
  • Dni na nartach
    17

Recent Profile Visitors

303 profile views
  1. Ostatni tydzień kwietnia na lodowcach w dolinie Otztal było 440 cm. Na Stubai podobnie. Także przybyło 2 metry w ciągu 2-3 tygodni Ale w sumie nie ma się czemu dziwić skoro nawet u nas w Beskidach/Tatrach sypnęło.
  2. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o....
  3. Najważniejsze wady ujęte - bardzo dyplomatycznie swoją drogą. Jakiegoś małego freeride nie chciałeś spróbować? Toż to kwintesencja Pilska 😛
  4. Hej. Tutaj oczywiście masz rację, ja natomiast miałem na myśli mobilność na stoku. Wyobraź sobie jak wygląda zjazd snowboardzisty z Skrzycznego do Kopy. Na nartach bez problemu można pokonać jakiś trawers, kawałek gdzieś podejść, łatwo wyhamować w kolejce do wyciągu gdy jest z górki, kijki są ogólnie bardzo pomocne nie tylko przy jeździe, przy desce już odpinanie, po płaskim jazda "na hulajnodze", do tego te zapinanie parapetu co wyjazd wyciągiem (jedynie w gondoli problem znika bo narciarz też musi zapiąć na nowo narty). Mnie to trochę irytuje, że jeżdżąc z snowboardzistami notorycznie muszę na nich czekać - bynajmniej nie dlatego, że na stoku są wolniejsi tylko przez to co napisałem powyżej.
  5. Chciałbym tutaj przedstawić swoje obserwacje na temat przesiadek i popularności obu sportów. Moda na snowboarding chyba powoli mija. Sam znam.... raz, dwa... 4 osoby, jeśli o nikim nie zapomniałem, które przesiadły się z nart na snowboard podczas boomu na deskę, mniej więcej w latach 2005-2010. Kilka lat temu jeżdżąc i obserwując widziałem proporcję jakieś 60/40 na korzyść narciarzy, to moim zdaniem bardzo dużo. Na ten moment 3 z tych 4 osób wróciły lub są w trakcie powrotu do nart, inni znajomi snowboarderzy również nad tym się zastanawiają, to chyba nie są odosobnione przypadki widząc tendencje na stokach. Bo ilu tych parapeciarzy teraz jeździ? Z tego co zaobserwowałem to będzie jakiś jeden snowboardzista na 10 narciarzy. Ostatnio w Austrii nie było ich widać prawie w ogóle. W PL podczas sezonu też mało. Snowboard jest dla młodych, skoki, snowparki. Mało osób dorosłych zaczyna od monodeski. Wielki + nart w stosunku do dechy to MOBILNOŚĆ, oraz to, że są po prostu szybsze, znaczy szybciej się na nich jeździ. Natomiast + deski to fakt, że da się na jednym sprzęcie jeździć i po twardym i w puchu. Tak, wiem, na nartach też, ale sami przyznacie że jazda na slalomce poza trasą jest irracjonalna. Dość dynamicznie się to zmienia, technika wytwarzania nart szybko idzie do przodu, w snowboardach - nie jestem pewien - tak nie jest. Generalnie narty rządzą i tyle
  6. No to ruszamy dalej, czwartek był dniem najbardziej słonecznym i zdecydowanie "Day of the Trip" Klasyka, śniadanie -> skibus 7:40 -> Solden Giggijoch 8:05-> jak najszybciej na lodowiec, bo słońce + mróz, idealnie, w końcu. Na rozgrzewkę niebieska trasa "23", zakładam pierwszy ślad na sztruksie Dotarliśmy na lodowiec Rettenbach - pięknie, fantastycznie. Na zdjęciu Szymon - @kazama Trochę wieje, no to zobaczmy co po drugiej stronie góry... Światełko w tunelu... Wyjechałem na Tiefenbach i kopara mi opadła, ale co śmieszne nie mam żadnego zdjęcia z tamtego momentu. Stałem tam zupełnie sam i napawałem się widokami. Czekałem na kolegów, bo Łukasz zostawił kamerkę w gondoli i wracał po nią. Ciężko było wytrzymać te 10 minut, ale mogliśmy się potem nie znaleźć w tych tłumach, hehe. Na Tiefenbachu już nie wiało, słonecznie, małe chmurki chroniły nas przed kompletnym spaleniem twarzy. No to latamy - równo, twardo, lekki mróz, kilometry sztruksu na wyłączność, pełna prędkość po całej szerokości stoku - no dobra nie całej, bo bym wykręcał kółka W tamtych warunkach chciałbym spróbować pojechać na jakiejś gigantce o promieniu +27m Chwila odpoczynku.... ... i ciśniemy dalej (mogłem się jednak bardziej przyłożyć z tą pozycją) Jeździliśmy dwoma niebieskimi trasami na Tiefenbach, nr 38/39 uzaję za osobiste "the Best of Solden", pobliska czerwona "36" miała boczne pochylenie, czego nie lubię. Gdzieś w tzw. międzyczasie zaliczamy jeszcze platformę widokową - niezbyt dobrze znoszę wysokości, konstrukcja oczywiście cała się gibała, ale dałem radę, widok był tego warty. Jednak w dół na tej kratce nie odważyłem się spojrzeć. W dalszej części dnia ruszyliśmy na Rettenbach, troszkę chmur na trasie. Zjazd czarną z PŚ, trasa robi wrażenie, moje umiejętności uniemożliwiały zjazd nią na krawędziach, nie wyobrażam sobie jak Ci zawodnicy tam jadą po bramkach, na takiej prędkości, na takim betonie Aha, wrócę jeszcze do dnia pierwszego. Zjechaliśmy wtedy tą czarną dwa razy. Raz rano, jeszcze nie rozjeżdżeni, także asekuracyjnie, natomiast drugi zjazd był przerażający... podczas wyjazdu gondolą zaszła taka mgła, jakiej jeszcze nie widziałem. Wysiedliśmy wtedy na stacji pośredniej, bo wyżej lepiej to nie wyglądało i postanowiliśmy zjechać (zsunąć się) po czarnej wzdłuż słupków - krótsza droga na dół niż długa okrężna trasa niebieska. Błędnik wariował, prawie się przewracałem, jak wystawiłem kijek do przodu to końcówkę ledwo było widać, serio. @Chrumcia wtedy przypomniałem sobie Twoją relację z Solden z zeszłego roku i zrozumiałem w jakich warunkach jeździłaś. Szacun. Chwilę jeszcze zostaliśmy na Rettenbachu, potem dłuugi zjazd widokową, płaską "30" i bujanie się w okolicach Hochsolden. Jazda była już typowo widokowo - rekreacyjna, tym bardziej że po południu już miękko, może faktycznie lepiej było zostać na górze cały dzień? Postanowiliśmy zebrać się trochę wcześniej, około 14:30 z zamiarem pieszej wycieczki w góry w Langenfeld. Po krótkiej regeneracji wyruszamy łatwym szlakiem, celem był wiszący most, który "odkrył" we wtorek Szymon - tym razem wybraliśmy się całą trójką. Widoki inne niż w górach, ale równie imponujące. Szczególnie podobało mi się połączenie pięknych zielonych łąk z ośnieżonymi szczytami gór, tak jak tutaj: Czy tutaj: Po drodze ciekawe formacje skalne, a także bardzo ładny wodospad, których zresztą w całej dolinie zauważyliśmy kilkanaście - podejrzewam, że to efekty topniejącego śniegu (?) Docieramy w końcu na owy most, z którego nie mam zdjęcia, zasrany lęk wysokości... jak już na niego wszedłem to tylko waliłem marszem na drugą stronę bez patrzenia w dół Powrót inną, stromszą drogą i wyczerpani ale zadowoleni docieramy do apartamentu. Cała wycieczka zajęła nam około dwóch godzin. To był FANTASTYCZNY dzień, rewelacyjny. Dobrze, że mieliśmy chociaż jeden dzień "lampy", inaczej czułbym niedosyt - jadąc w Alpy w kwietniu chyba mam prawo oczekiwać słońca? Wrzucam tutaj mapkę bo będzie trochę opisowo, z numerami tras W piątek zgodnie z prognozami pogoda całkiem się zepsuła, od rana sipiał deszcz, no ale nie poddajemy się, z cukru nie jesteśmy Od razu uprzedzam, że zdjęć z tego dnia nie będzie żadnych. Jakby było mało to wieje, więc od razu lodowiec odpuszczamy, zaliczamy kilka zjazdów po świeżym sztruksie w okolicach Hochsolden trasami 11,12,13,15 i bodajże 18. Chcemy pojechać jeszcze na Gaislachkogl, celem zjazdu świetną trasą nr 1, (nie)stety utknęliśmy, zjeżdżamy pod wyciąg trasą 11, miły Austriak z obsługi informuje że wyciągi nie działają przez wiatr i deszcz i musimy poczekać. Tylko, że niżej nie da się jechać, bo trasy prowadzące do wioski były już pozamykane na 4 spusty. Na szczęście obok była knajpa Wypijamy tam piwko oraz posilamy się Germknodel (tyrolską kluseczką na słodko) i koło 11, po ponownym otwarciu ruszamy w górę. Na szczycie sypie mokry śnieg, kawałek niżej już deszcz, no ale zjeżdżamy tą jedynką i postanawiamy jeszcze przejechać się na niebieską "2" i czarną "3" to jedyne miejsce gdzie nie byliśmy. Przemokliśmy. Odpuszczamy o 12. Może się wydawać, że smutno się kończy, ale nas humory wcale nie opuszczały Mówi się trudno, i tak było zarąbiście - a jak ma być skoro dotychczas latałem praktycznie tylko po Polsce i Słowacji? Czas z tym skończyć! Następny cel - Dolomity! Wieczorem udajemy się do tyrolskiej restauracji by obfitym dwudaniowym regionalnym posiłkiem ukoronować wyjazd. Jeszcze małe zakupy - sznapsik, serek - i w sobotę rano do domu. Trasa bardzo przyjemna, dobrze się jechało, dwa postoje na tankowanie (po 15min) dwa na siku (3 min) a tak to cały czas ogień. O 18 jesteśmy w domu. Fantastyczne zakończenie najdłuższego i najlepszego sezonu w moim życiu. Dużo fajnej jazdy w Szczyrku (tak, tak!), na Chopoku, oprócz tego szybkie wypady na mniejsze stacje typu Cieńków czy Nowa Osada. Nie zliczę teraz dokładnie, ale myślę, że ponad 20 dni w sezonie spędziłem na nartach - wiem, że niektórzy z was jeżdża po 50, 100 dni w roku, dla mnie 20 to dużo i basta. No i w końcu moja córka zaczęła jeździć!! Ma 5 lat, pierwszy sezon, zaczęła w styczniu, 4 lekcje z instruktorem, potem troszkę ze mną, podoba jej się, to najważniejsze. Był to sezon dla mnie przełomowy, doszedłem do wniosku, że w tym momencie narty są na pierwszym planie jeśli chodzi o moje zajawki (sprzedałem motor crossowy na jesień). Na nowy sezon mam zamiar poczynić kilka inwestycji w sprzęcie i jeździć jeszcze więcej! Do zobaczenia pozdrawiam, Lucek
  7. Rewelacyjna pogoda i na zdjęciach widać że pusto.
  8. Od wczoraj już w domu, dopiero teraz jest czas by coś napisać Pierwszy dzień jako tako opisałem, podsumowując było to takie rozpoznanie terenu, więc teraz tylko dorzucę trochę fotek: Górna stacja gondoli Giggijoch: Pozostałości po festiwalu Hannibal, który odbył się 12.04.19 Takie tam na słoniu Tu już na lodowcu Tiffenbach Potem przenieśliśmy się w rejon Gaislachkogl, tamtejsze trasy nie podobały mi się tak bardzo jak na lodowcach czy Hochsolden, co nie znaczy, że były słabe. Słynne Ice Q, gdzie w ostatnim filmie o Bondzie stołował się agent 007: Land Rover z planu I kawałek niżej drugi Widoczek na dolinę i Solden W środę byliśmy w ośrodku na końcu doliny - Obergurgl-Hochgurgl, skibus o 7:40 i koło 8:20 meldujemy się pod dolną stacją w Hochgurgl. Prognozy nie były optymistyczne, wyjeżdżamy na górę, właściwie nie na samą górę, bo ostatni wyciąg z piękną platformą widokową nie działa. Wieje, pada śnieg. Po chwili dowiadujemy się, że gondola jeżdżąca wszerz, łącząca oba rejony, nie działa. Kilka innych wyciągów również. Niedobrze. Ale warunki śniegowe świetne, trasy pięknie przygotowane, a na nich kilka cm świeżego śniegu. Ludzi 0, dosłownie, jak zresztą przez cały wypad. btw nie licząc zjazdów do miasteczka po skończonej jeździe, to w ciągu całego wypadu JEDEN raz zdarzyło się, byśmy nie jechali sami w trójkę na wyciągu. Prywatne gondole i krzesła No więc fruwamy Niżej trochę lepsza widoczność i nieśmiało wyłania się słońce Ja, podziwiający efektowny skok Łukasza A tutaj zadowolony po zaliczonej glebie Muzeum motocykli, którego nie zwiedziliśmy... bardzo żałuję... (dlaczego - poniżej) Zamknięto jakieś 3/4 wyciągów, co utrudniło nam dotarcie do muzeum, chcieliśmy jeszcze pojeździć w Obergurgl, gdzie musieliśmy się dostać skibusem. Kiedy chcieliśmy wrócić do muzeum, nie działało już praktycznie całe Hochgurgl... dziwne bo w sąsiednim Solden działały chociażby lodowce, które są wyżej. Czyżby syndrom szczyrkowski? W Obergurgl pogoda trochę inna, więcej słońca, mniej wiatru, ale warunki śniegowe bardzo się pogorszyły - mega ciapa i niżej deszcz. Za to troszkę drzewek, których dotychczas mi wszędzie brakowało. Jazdę na "gurglach" kończymy o 13:30 i jedziemy jeszcze na jakieś półtorej godziny do Solden pobawić się na snowparku, slalomie równoległym i speedtracku. To był taki dziki dzień, ale i tak zaliczony do tych udanych. CDN z dni 3 i 4 jutro, dobranoc
  9. Pośliniłem, mocniej docisnąłem i energiczne potarłem w miejscu gdzie był bród i gotowe szybka uszkodzona ... Też byłem w szoku, że to takie delikatne. Może była tam jakaś mikrorysa, którą rozmazałem. @Piotr_67, dzięki za fatygę, na pewno napiszę. @Mitek , Rossignol Ace HP Orange z sezonu 17/18 Gdzie kupione niestety na ten moment nie wiem, bo osoba od której pożyczyłem dostała je na prezent, postaram się dowiedzieć. Tutaj link do takich gogli: https://www.snowinn.com/sklep-narciarski/rossignol-ace-hp/136615713/p?utm_source=google_products&utm_medium=merchant&id_producte=5810465&country=pln&gclid=Cj0KCQjwnpXmBRDUARIsAEo71tQzw1W219nSnmOaZCh4ZdcXIguSDvIzAztVOeilMbc24AuK50Zf9EsaApY_EALw_wcB&gclsrc=aw.ds
  10. Witam. Na ostatnim wyjeździe przytrafiła mi się dziwna rzecz. Otóż zdarłem pokrywę przecierając gogle szmatką.. Co gorsza były pożyczone. Chcę to naprawić, pytanie, gdzie mogę dostać taką szybę i ewentualnie czy to musi być stricte do tego modelu czy podejdzie jakaś inna? Sprawdziłem i jest wymienna ale na stronie Rossignola nie ma szyb do gogli. model to Rossignol Ace HP sezon 17/18
  11. Cześć wszystkim Jesteśmy od wczorajszego popołudnia na miejscu. Droga przebiegła bezproblemowo, 900 km w 10 godzin. Ruszyliśmy jednak we trójkę, dołączył do nas jeden forumowicz z Katowic Spakowanie się do sedana uważam za duży sukces. Na rozgrzewkę coś z trasy Dolina Ötztal piękna, Längenfeld gdzie śpimy też bardzo urokliwe, na dole wiosna w pełni, w górach zima. Zaraz na przeciw apartmentu mamy termy Aqua Dome, do których chcemy wybrać się jutro. Dzisiaj jeździliśmy w Solden, niestety nie mam jeszcze zbyt wielu zdjęć bo robiła je osoba z lepszym aparatem. Także na razie kilka a jutro lepsze i więcej Pogoda była dziś... jak kobieta. Mega zmiennie. Lampy niestety brak Zachmurzenie. Była też mgła, opady śniegu, trochę słońca, wiatr, bezwietrznie i to wszystko w każdej możliwej kombinacji i to jest właściwie jedyny dotychczas minus wyjazdu, bo poza tym, to kopara opada. Za tydzień kończą sezon a wszystko jest przygotowane na tip top. Zaczęliśmy od wyjazdu Gondolą Giggijoch z zamiarem dostania się na lodowiec. Generalnie na początku lekki szok, wszędzie wiosna od dawna, na nartach nie byłem już od 3 tygodni a tutaj zima na pełnej. Około godziny 9 byliśmy na samej górze gdzie cała trójka gorzej się poczuła, a Łukasz bardzo źle. Pierwszy raz byłem na takiej wysokości - 3400 m npm. Czyżby objawy choroby wysokościowej? Ciekawa sprawa. W każdym razie zaliczamy lodówce Tiefenbach i Rettenbach, gdzie przez 1,5h jeździmy SAMI. Banan od ucha do ucha,aż mnie szczęka bolała. Kilometry sztruksu praktycznie tylko dla nas. ❤️ Powyżej 2500m twardo, wręcz lodowo, niżej miękko się robiło dopiero po południu. Fotka ze szczytu, niezbyt widokowo. Dolna stacja wyciągu na lodowcu Tieffenbach Bardzo surowo, jak w środku zimy. Pogoda dawała się we znaki, więc ruszyliśmy kontynuować zwiedzanie. Restauracja w której jadał sam agent 007, Land rovery z filmu na stoku, fajny bajer, ale nic więcej, przerost formy nad treścią bo reklamują to w całej dolinie jak Kaczyński 500+ a efektu powalającego nie było. Ot ładny oszklony budynek. Nie wiem jak w środku bo trzeba mieć rezerwacje a obiad kosztuje 100 euro, także dla mnie odpada Aha, w gondoli na Gaislachkogl leci muzyka z filmów o Bondzie Mgła od czasu do czasu dawała o sobie znać, na szczęście nie tak gęsto i szybko przechodziła. Po południu zakotwiczyliśmy w Hochsolden, gdzie było lepiej z pogodą, pobawiliśmy się na slalomie równoległym na czas, stestowaliśmy kamapy (jest ich tam chyba z 5 obok siebie w tym rejonie) i odpoczęliśmy w knajpie. Większość ośrodka zwiedzone, marzy mi się więcej słońca, ale i tak jest rewelacja. Jutro Gurgle, będzie więcej zdjęć. kładę się spać, Dobranoc
  12. Rozwiązane, wysłałem też link paru znajomym narciarzom, powodzenia w pracy licencjackiej.
  13. No to nic tylko mieć nadzieję by było słoneczko O śnieg chyba nie ma się co martwić. Opad z wczoraj/przedwczoraj w dolinie:
  14. Jadę w sobotę. (mają otworzyć)
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...