Faktycznie coś może być na rzeczy z tym czasem i miejscem akcji :smile:
No bo jak taki zestresowany "biznesmen" po tygodniu ciężkiej harówy wyrwie się na stok , a tu zonk , bo tłumy na stoku , kolejka do kolejki , w knajpach brak wolnych stolików ,narzekająca żona , rozwydrzone dzieci...... , to poziom agresji zamiast maleć to niebezpiecznie zaczyna rosnąć i wtedy niedużo trzeba , żeby gość wybuchnął .
Na szczęście są miejsca , może nie tak "ekskluzywne" jak Białka:wink: , gdzie nawet w weekendy można spokojnie , bez nerwacji , pojeździć , a w odwodzie zawsze zostają skitury:smile: