na potwierdzenie taka krótka historyjka zdziś
nartowałem sobie dzisiaj familijnie na Polhorze - warunki super , mało luda , generalnie OK .Stok lekki , łatwy i przyjemny:) . Pod koniec naszej jazdy byłem świadkiem potężnego dzwonu jaki zafundowało sobie dwóch narciarzy ,później okazało się ( trochę im pomagałem z innymi narciarzami ) , że to był ojciec i syn :eek:. Sytuacja rzekłbym "klasyczna" - obaj jechali dosyć wąsko ( a na stoku tylko kilka osób i jest tam naprawdę szeroko ) obok siebie i w pewnym momencie ich tory jazdy się spotkały:eek::eek::eek: . Synowi ,na szczęście , w zasadzie nic sie nie stało , ale ojciec tak przywalił głową prawdopodobnie o twarde podłoże , że doznał chyba lekkiego wstrząśnięcia mózgu plus rozcięta warga i podbite oko . Przez kilka dobrych minut nie mógł dojść do siebie.Kask mu w momencie uderzenia co prawda spadł z głowy ( być może nie zapiął go pod szyją ) ale gdyby nie on , to ani chybi facet miałby duuuuużo poważniejsze problemy zdrowotne.
Wniosek z tej historii niech sobie kazdy sam wyciagnie ...