Bardzo boję się takich właśnie sytuacji.
Wydaje nam się ,że z chwilą zapłacenia ubezpieczenia problemy są poza nami.
Na powyższym przykładzie widać jaka lawina problemów zaczyna nas wchłaniać od momentu przykrego zdarzenia na stoku.
Nie dość,że człowiek musi znosić cierpienie fizyczne to jeszcze dochodzą do tego upokorzenia i cierpienia psychiczne.
Spowodowane nie tyle bezdusznością co czystym cwaniactwem ubezpieczycieli.
Ważną będzie informacja jaki to cwaniacki ubezpieczyciel tak próbuje wyrolować swoich klientów.
Mało sensownym wydaje mi się szczegółowe studiowanie umowy ubezpieczenia.
Dla przeciętnego "czytacza" takich umów tekst i tak jest absolutnie nie zrozumiały.
A nawet jeśli wydaje nam się po przeczytaniu,że coś jest np. "czarne", to prawnicy skutecznie potrafią obrócić kota ogonem do góry i pokazać nam, że to jest jednak "białe" .
Przykładem niech będzie przytoczona powyżej diagnoza lekarska.
Jedna,że konieczna operacja i śruby.
Druga,że wystarczy tylko gips.
Zawsze po zakończonym nartowaniu najszczęśliwszy jestem,że nic mnie i nikomu z ekipy nic się nie stało.