Już minęło 7 lat kiedy to bytowałem w Wierchomli.
Co prawda nie mieszkałem w hotelu.
Mieszkałem w "Domkach na Górce"-podejście z miejsca postoju pojazdu jest dość długie i bardzo,bardzo strome.
Do domków kursował skuter śnieżny,należący do gestorów ośrodka, dowożący czystą pościel i wywożący śmieci.
Za żadne skarby nie było mowy żeby gościom wywiózł toboły i sprzęt.
Kiedy byliśmy tam za rok,od razu interweniowaliśmy w recepcji i udało.Wam ramach wyjątku ( i stałych czytaj corocznych gości).
Za dwa dni dojechał do nas kolega z niespełna roczną córeczką,tobołami jakie są związane z tak małym dzieckiem,łącznie z kojcem dla dziecka.
I niestety ani prośbą ani groźbą w recepcji,ani łapówą w postaci niskoprocentowego alkoholu dla operatora skutera nie udało się.
Skuter jako maszyna wyższej klasy służył tam wtedy tylko do szczytnych celów.(wywóz śmieci np.)
A gość skoro zapłacił z góry to niech się sam postara i pomęczy trochę.
W takim razie codzienny spacer 800 metrów z hotelu od wyciąg należy traktować jako rozgrzewkę.:applause: