Witam z Piwnicznej
Jeszcze rano w dniu dzisiejszym miałem opór-czy faktycznie jechać,temp. w Elblągu o 8.00 6st.C,słońce/wiosna/,trochę w radiu słyszałem,że w Polsce wschodniej i południowej powróciła zima-to mnie troszkę uspokoiło:).I faktycznie od Radomia śnieg,błoto pośniegowe na drodze,ruch pługów-serce się radowało z powodu takich widoków,nawet nie przeszkadzało w jeździe samochodem.Moja radość skończyła się z 20 km przed Nowym Sączem -k..zero śniegu!!-ponownie niepokój :mad:Dojechałem do celu-czyli Piwniczna,no śniegu jak na lekarstwo,w wyższych partiach gór widoczny,w mieścinie prawie wcale.Szybkie rozpakowanie,przywitanie z gospodarzami i w niepokoju pojechałem na nocną jazdę na Wierchomlę.Już po wjechaniu do wioski -widok mnóstwa śniegu ponownie wprowadził radość w moje serce. Szybko do kasy i do góry,widoczne muldy przy stacji dolnej krzesła napawały mnie niepokojem,że śnieg pewnie jest mokry.Pierwszy zjazd-miłe rozczarowanie,gładziutko,śnieg lekko zmrożony,niesamowicie trzyma krawędź.Jedyna walka na odcinku 20m przed stacją dolną.Rozglądając się ,to faktycznie miejscami 100 cm śniegu dało się zauważyć,co przyczyniło się do próby jazdy obok przygotowanej trasy,ale bez przesady-bo ciemno.Góra super-puszysty śnieg,dół-głęboki i ciężki,jak jazda w glinie.Manewr wymagał nakładu siły,a czasem był prawie niemożliwy:eek:,uda teraz ochodzą do siebie.Ludzi jak na lekarstwo,pustki:)Po fizycznych ćwiczeniach,końcówka na świeżo ratrakowanym szlaczku-ratraki na jutro szykowały trasy.Ogólnie po dzisiejszej nocnej jeździe jestem zadowolony.Zobaczymy juto-żeby nie padało:rolleyes: