-
Liczba zawartości
3 592 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
71
Zawartość dodana przez mihumor
-
Czapowany zawsze 100 razy lepszy, nie ważne czy z pizzą, kiełbaska czy innym orzeszkiem- pewnie dalatego, że nie pije sie go w domu:cool:
-
Olimpiada Vancouver 2010
mihumor odpowiedział Bończa → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Ciekawe czy w Londynie przed Olimpiadą jacyś faceci oprotestują dyskryminacje z powodu niedopuszczenia ich do Igrzysk w gimnastyce artystycznej. Chciałbym zobaczyć takich brytyjskich pedałów w zespołowym układzie ćwiczeń ze wstążka:D Z maczugami albo z piłką to może by juz było troszkę bardziej męskie Albo może męskie pływanie synchroniczne - normalnie niedobrze mi sie zrobiło:D -
Torres - a capovany Kelt to też takie "piwo śniadaniowe" jak butelkowy. Kiedyś ja:confused:k go sprzedawali w butelkach na zatyczkę drucianą typu "gomułkowska oranżada" to była uczciwa dwunastka a teraz widziałem tylko kapslowane i tylko dziesiątkę:eek: Facet w sklepie mi powiedział, że tylko takiego Kelta teraz robią, czasem lubię piwa "prawie bezalkoholowe" ale żeby nie było alternatywy....
-
Niestety to dość nagminna sytuacja, ze ludzie którzy nie powinni wjechać na daną trasę bo im umiejętności nie staje próbują ją jednak "zjechać". Kiedyś przez takich delikwentów na czarnej na Chopoku zderzyłem się faciem bo obaj próbowaliśmy ich ominąć a miejsca mało zostawili. Cóż, pewnie nasza wina bo nie dostosowaliśmy prędkości do warunków:D. Teraz we Włoszech miałem gorsza sytuację. Na czarnej trasie o typie wielu krótkich i stromych ścianek przerywanych wypłaszczeniami, na której generalnie jedzie sie szybko i wypada nagle na te ścianki nie wiedząc co na nich sie dzieje więc trzeba być ostrożnym. Ja miałem jednak pecha bo nie moglem tej fajnej traski zaliczyc (zmienialiśmy sie z żoną i jak była moja kolejka jazdy tam zawsze trenowali zawodnicy) i gdy już była wolna to rzuciłem się na nią jak pies na kiełbasę. Dzieko jechało za mną a że daje radę więc pojechli my. Było rano, twardo i pusto. Gdy wjechałem na ostatnią bardzo stromą ściankę ( i do tego wąską) mym oczom ukazał się facet, który wlaśnie zbieral swoje dechy i resztki po wywrotce i żeby było ciekawiej kobieta jego życia co sobie stała obok i wspierała go moralnie - tak na środku w połowie tej wąskiej ścianki. Czasu i miejsca na minięcie ich było mało więc poszedłem prawą stroną i bokiem minąlem towarzystwo. Córka moja lat 9 wpadła na ściankę z dosyć dużą prędkościąi po prostu poszła lewą strona bo już nie było miejsca ani czasu na myślenie; z lewej miejsca było mało, narty złapały za luźny śnieg bo tam też ktoś leżał i zrobił bałagan, sie jej ta narty wypięły i poleciała lotem Małysza tylko nie ustała lądowania. Biedna sie popłakała i miała dosyć jazdy choć prawie nic sie na szczescie nie stało.n Ludzie sie pchają na trasy za trudne, tacy stają w miejscach głupich i niebezpiecznych bo nie dają rady lub sie wywrócą i przeważnie jeżdżą stadnie to i tak stają. Dobrze, że ci byli bez dzieci bo by całą trasę pewnie zajeli i sobie stali - a co:( A jak już ruszyli to sie okazało, że ledwie się zsuwają i śmierć im zagląda w oczy
-
Kurcze - tłok sie zaczyna robić
-
Ja bym polecał Tuxa. Głównie ze względu na dużą ilość i różnorodnośc tras oraz ich szerokośc i długość. Do tego bardzo dobra infrastruktura wyciągowa i możliwość jazdy na lodowcu zarówno w jej wyższych jak i niższych partiach gdzie akurat są te łatwiejsze trasy pod dziecko. To naprawdę świetna miejsce do jazdy, jedno z najlepszych po jakich mi było dane, z Kitzem to nie ma porównania bo to chyba ze dwie, trzy klasy wyżej jak dla mnie. Można też z dzieckiem wybrać sie na górę i z drodze powrotnej pominąć zatłoczoną, wąską i wyjachaną o tej porze zjazdówkę (poniekąd cudna trasa ale na rano a nie na szczyt komunikacyjny) i zwieśc potomka gondolą. Jedyny problem to mieszkanie; pod samym wyciągiem na lodowiec to chyba cieżko bo niewiele tam jest i raczej trzeba sie podwozić autem z nieco niższych miejscowości - ja przynajmniej tak robiłem. Infrastruktura knajpowa spora, widoki cudne, przygotowanie tras na wysokim poziomie.
-
To po przeglądnieciu mapek i zapoznaniu sie z uwagami sprawa zmierza w kierunku Kals z wypadem do St.Jackob oraz TH z wypadem do IK lub Katschi. Na Katschberg to sie może wybiorę tylko z żona i ewentualnie z najstarszą córką w marcu. A Nasfeld? może gdzieś się wyciśnie partę dni - przy tej cenie sezonówki to całość mi wychodzi taniej niż 2 tygodnie w Dolomitach więc jest dodatkowy bodziec by sie organizować jakoś
-
Hotele odpadaja, muszę mieć mieszkanie z wyposażoną kuchnią - inne opcje odpadają - taka karma
-
Co do Kals to ktoś tu pisał na forum, że to fatalne-kluczowe krzesełko ma już w tym sezonie funkcjonować w nowej - szybkiej i wysokoprzepustowej wersji. Ale czy bedzie? Teraz pytanie o Katschberg - gdzie w takim razie rozglądać sie za miejscówką aby było blisko wyciągów i wygodnie - St Margarethen chyba odpada z racji kiepskiego wjazdu zwłaszcza z dzieciakami więc zostaje to m-ce pomiędzy górami - jak to wygląda i czy są tam jakieś możliwości wynajęcia mieszkania czy też może tylko duże pensjonaty i hotele? Nasfeld - to samo pytanie jak powyżej, gdzie najlepiej szukać mieszkania aby było blisko, spokojnie i dobrze komunikacyjnie. St Jackob - czy ten ośrodek wart jest tygodniowego pobytu? Też pamiętam pozytywne opinie z forum. Czy tam da sie mieszkać aby jeździć bez używania auta czy skibusów? O takim jednodniowym wypadzie do Innerkrems też myślałem ale to drugie mi sie też podoba głównie z powodu tej długiej, czarnej trasy. Gdzie to miejsce (Goldeck) mniej więcej leży w tym rejonie?
-
No właśnie, znajomy był w Górach Skalistyh na takim 2 tygodniowym safari na skuterach śnieżnych - forma trekingu zmechanizowanego zimą z namiotami itp. No i własnie opowiarał o takim suchym puchu, który w niektórych miejscach potrafił się utrzymywać tygodniami w dużych grubościach
-
To pewnie gdzieś w Stanach - jakieś Gory Skaliste albo coś w tych okolicach - suchy puch na to mówią czy jakoś tak. Narty istotnie mają cieniuchne, może specjalnie dla potrzeb nagrania i efektu niemniej wygląda fajnie. A taka jazda jak nic nie widać przypomina mi akcje gdy byłem młody i głupi i jeździliśmy z różnych przełęczy i stromych żlebów bez niczego, znaczy sie w samych goglach i z czekanem w łapie tylko, skakało się z nawisu czy grani dla uzyskania rozpędu i jechało- głównie na dupie:D. Kilka fajnych zjazdów w głębokim śniegu było a ze 2 razy to bym się zabił w tym raz sie nieźle skontuzjowałem. Kiedyś z kumplem założyliśmy taki zjazd z Babiej Góry z tzw Kościółków - tyle, że głową w dół i na brzuchu - wtedy to już nic nie było widać - paskudne uczucie i do tego nikt nie nagrywał. Pewnie teraz na youtube robilibyśmy furorę jako nieźli debile:D
-
W związku z tym, ze ten sezon już powoli sie konczy a następny już za pasem:cool: powoli trzeba robić na niego plany. Ja zachęcony pozytywnymi opiniami z forum a także tym, że nigdy w tych rejonach nie jeździłem postanowiłem przetestować kilka ośrodków. Plan maksimum to kupic całosezonówkę i zaliczyc tam ze cztery tygodnie (grudzień, 2 w styczniu i może przy wielkanocy też) a plan minimum to dwutygodniowy wyjazd w styczniu. I na nim się na razie muszę skupić bo to wyjazd z rodziną wielodzietną bedzie i musi być wygodnie i blisko (mieszkanie przy stoku,szybka komunikacja wyciągami by nie tracić czasu). Po wstępnej selekcji padło na: - TH - wszystko mi się w tym wariancie podoba a jedyny mankament po teoretycznym przegladnięciu mapki z trasami to ich niewielkie długości. Najdłuższa ma 2,5 km a reszta to do 1,5 dochodzi czyli krótko raczej. Patrząc na mapkę widzę, że jeździ się ponad miejscowością i w dół od niej. Czy jest mozliwośc łączenia tras w dłuższe ciągi?- z mapki wynika,że raczej nie ale lepiej dopytać. -Katschberg - też fajnie, więcej do jazdy niż w TH i dłuższe trasy ale, te dłuższe obsługiwane są przez kombinację krzesełka (2 os) i orczyków co pewnie powoduje, że jazda dłuższą trasą łączy sie z długą i niewygodną podróża na szczyt. Z mapki też wynika, że poza dwoma krzesłami 6os reszta wyciągów ma raczej niską przepustowość co pewnie łączy się również z mniejszą ich predkością - tak gdybam sobie bo to tylko wnioski z oglądania mapki. - Kals-Matrai - ten ośrodek mi jakoś tak pasuje, intuicyjnie chce mi się tam jechać - Nasfeld - jeszcze nie przyglądalem sie dokładnie i nie wiem za wiele poza przeczytaniem relacji z forum - może coś innego też proponujecie pod rozwagę. Jeszcze pytanie czy w tych ośrodkach nie ma zakazu jazdy z dzieckiem w nosidla. Nie chodzi mi o jakieś szaleństwa tylko jadę z drugim małym dzieckiem w roli instruktora przy udziale malucha. W tym roku na Plose był zakaz - nie wpuszczali na krzesła co nam skomplikowało plany. Pierwszy raz sie z czymś takim spotkałem, a że już trzeciego dzieciaka tak wożę to kilka ośrodków przejeździłem. Może przypadkiem ktoś coś wie. Tylko proszę nie piszcie mi, że to głupota tak jeździć bo ja o tym doskonale wiem ale głupota jest nieuleczalna:D
-
Będąc dziś w Katowicach skorzystałem z uprzejmości Roberta i z dużą przyjemnością oglądnąłem narty Duel i Kneissl. Jedne i drugie znane mi były do tej pory jedynie ze zdjęc i z netu. Teraz sobie oglądnąłem i sprawdziłem je na dotyk. Duele mi się na zdjęciach jakoś nie podobały ale stwierdzam, że "na żywo" prezentują dużo lepiej a jak już się je weźmie do ręki to czuc, że to porządne dechy:cool:. Te slalomki, których opisu testu tu nie doczekano jak na razie są strasznie ciężkie - chyba najcieższe tego typu narty jakie miałem w rękach, dla porównania dużo cieższe od White Starów. Bardzo porządnie wykonane narty. Z innych modeli bardzo fajne były G Force pokryte grubą przeźroczystą warstwą z malunkami pod spodem (ciekawy i orginalny efekt) i XL Allround - bardzo szerokie łopaty do śniegu. Z Kneissla oprócz Red Starów bardzo do gustu przypadły mi Black Stary - piękna, prosta grafika i wszystko jasne. Te allroundy też są ciężkie jak na swoją grupę. Oprócz oglądniecia nart przeprowadziliśmy ciekawa rozmowę na tematy narciarskie i nie tylko:) Było miło - pozdrawiam
-
Może to kwestia nastawienia. Jak jade w Beskidy czy inne Kasprowe to sie nie nastawiam na wrażenia jak z Dolomitów i jazdę jak w Trzch czy Pięciu innych Dolinach. Po prostu realnie nastawim się na to co mnie tam może spotkać i tak to traktuję. Jeśli więc jest dobra pogoda, mało ludzi i dobrze przygotowany stok to jestem zadowolony a czasem to i bardzo zadowolony (lub wręcz przeciwnie bo stok źle przygotowany;tłum mi nie grozi bo tylko w tygodniu nartuję). Nie dokonuję żadnych porównań z Alpami czy innymi cudami i tyle. Więc nawet z jazdy w Kasinie byłem zadowolony w tym roku choć to jedna górka i jedynie 1,5 km zjazdu. Gdy zaś myślę o Alpach to stoki o takich długościach mnie nie zadowalają a jak już bym tam spotkał tak wolne krzesło to by mnie po prostu chyba szlag trafił
-
Robert - a te narty to nie sa przypadkiem identyczne jak Black Stary XC a różnią sie jedynie kolorem. Ten majtkowy niebieski wskazuje na szukanie niszy wśród Pań dla takiej wszechstronnej i przyjemnej narty rekraacyjnej.
-
To najlepszego, wciąz dobrej pogody tak w sieci jak i na nartach:cool:
-
Kurka- wczoraj dopiero co jeździłem w Tatrach a już po przeczytaniu tej relacji łapię tak zwanego szwędacza ale w wersji narciarskiej:D - normalnie jak patrzę na te foty to mentalnie schodzę do piwnicy i dechy wyciągam:D Pięknie widzę mieliście
-
Bardzo fajna relacja, wszystkie akcenty są wymienione zarówno na plus jak i minus. Trochę nie moje klimaty niemniej jak patrzę na zdjęcia to chciałoby się.
-
To Head iXRC1100 albo Salomony Crosmaxy W12 - to są deski do szybkiego z.... z góry na dół bez jakiś zbędnych ceregieli i z niewielką ilością łagodnych skrętów. Jeszcze Atomic SX11 też by był podobny.
-
Rohace Spalona dziś Na Świeta jak co roku był wyjazd na Orawę czyli do Zuberca. Zawsze trochę nart i chodzenia po górach. Tym razem pogoda dopisała i to aż za bardzo - słońce non stop i ciepło. Za ciepło. Nastawiałem się na 3 dni na nartach ale wyszedł jeden - dobre i to zwłaszcza,że ten był najlepszy:). W niedzielę nie zebraliśmy sie rankiem więc gdy dojechalismy na Zwierowkę i zobaczyłem ten tłum aut i 15 stopni w cieniu to daliśmy sobie spokój z nartami i poszliśmy w gorę doliny. Ależ tam śniegu zalega. Droga - normalnie asfaltowa już od dolnego parkingu zawalona ponad metrowa warstwą śniegu, przy budzie Tatliakowa Chata nad stawem pod Wołowcem i Rohaczami ze 2 metry. W poniedziałek znów ciepło i to bardzo, ja pomny ilość ludzi w niedziele od razu nastawiłem sie negatywnie i odpuściłem. Znajomi pojechali, ludzi było mniej ale trasy szybko i mocno wyjechane - miękko i wielkie muldy. Dziś rano jednak już nie było przeproś, zwłaszcza, ze dostałem wolne od rodziny i mogłem jechać "bez obciązenia". Po ósmej w Zubercu +5 ale jadąc do góry temperatura spada, gdy wjeżdrzam na dojazdówkę do parkingu pod wyciągiem (położyli na niej asfalt!) jest już +1 i zaczyna mi sie podobać- zwłaszcza, że aut na patrkingu może z 10.O punkt 9-tej zaczynam jazdę po twardym a miejscami bardzo twardym stoku jeszcze nietkniętym "ludzką nartą". Jest super a w zasadzie prawie idealnie gdyby nie przygotowanie stoku. Góra równiutka ale niedbale zrobiona - zostawione zostały "szwy" pomiędzy przejazdami ratraka a ze był mróz to były to takie lodowe krawęzniki - dosyć nieprzyjemne i niebezpieczne. Ale to nic jeszcze bo tą dolną stromą ściankę wyrównali tylko tak mniej wiecej i było to takie lodowe muldowisko - bardzo niebezpieczne bo to stromy odcinek i wąski dosyć - zważywszy, że boki były wcale nie przejechane i do jazdy nie nadawały się wcale (lodowa tarka po bombardowaniu). Słońce jednak grzało mocno i po 40 minutach lód puścił a stok stawał się miękki. Do 10tej było twardo, do 11 jeszcze ok a później to już miękko i bardzo miękko. Ludzi jednak jeżdziło mało, prawie wcale wiec nie robiły się muldy i trasa na całej długości nadawała sie do szybkiej i swobodnej jazdy, zero kamieni, jedno przetarcie na całej długości. Po 12 tej zrobło się pusto zupełnie bo ludzie kupują karnet do południa - też taki miałem i też musiałem spadać - nie bez żalu bo dało się jeszcze jeżdzić - w koszulce:) Dodatkowo obserwacja taka, że by mało Polaków, którzy tu na Święta zawsze przyjeżdrzali masowo. Było troche naszych rejestracji ale o wiele mniej niż w latach poprzednich. To cena za wprowadzenie euro i śrubowanie cen, cóż, nie jest już w tej kwesti atrakcyjnie ale trudno - i tak tam będę jeździć tylko trzeba się za portfel trzymać bardziej bo zdziwić się można niestety.
-
Właśnie jadę tam na Święta więc pewnie będę gręzł w tym rozjechanym miękim śniegu - w sumie może być
-
Też wszystkim życzę Wesołych Świąt. No a szczęśliwcą dobrych warunków narciarskich "tego lata" bo temperatury się szykują bardziej jak na Boże Ciało niz Wielkanoc. Ale damy radę
-
Niestety: http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,6485716,Odnaleziono_ciala_dwojki_turystow_z_Krakowa.html
-
Z Kneissli to te białe mi najmniej podchodzą ale pozostałe są naprawde świetne z wyglądu. Bardzo fajne, proste i charakterystyczne wzornictwo. Też nie przepadam za białymi deskami ale były i sa wyjątki - chocby Dynki Omeglasy stare czy inne Dynki całkiem nowe:D . A i tych White Starów do brzydali nie zaliczam - też są fajne. Ładniejsze niż Fishery - bez względu z dziurą czy bez. No ale to są kwestie drugoplanowe (znaczy estetyczno-subiektywne:rolleyes:)
-
A jak te killerskie XR porównują sie do Red Stara RC ? Na tamtego pewnie przy testach nie trzeba podpisywać cyrografu więc przypuszczam, że to narta bardziej cywilna i dla mniejszych wariatów. A jak ten XR na gorszym stoku? Jak dla mnie to za duży promień skrętu - czyli mam podobne skrzywienie w stronę nart w typie SL itp. No i czekam również na wrażenia z innych produktów z gwiazdką na dziobach:)







