Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. Dzięki Piotrze za uwagi :happy: Ujęcia sekundowe - są rzeczywiście zbyt krótkie...szkoda, że Marcin nie nagrał ich troszkę dłużej - ja chciałem z nich skorzystać, bo uważałem, że są fajne - wyszło, jak wyszło. Słaba jakość w stosunku do materiału źródłowego - korzystałem z Windows Movie Maker (może źle coś go ustawiam?). Może poleciłbyś jakiś inny, darmowy program, który jest lepszy a zarazem prosty w obsłudze? Pytanie również - czy przy kupnie kamerki otrzymuje się również jakieś oprogramowanie do obsługi filmików?
  2. Gregory - chyba udało Ci się wypowiedzieć i bardzo fajnie opisać podejście do jazdy większości Forumowiczów. Super! Dodam jeszcze tylko tyle, że jeśli ktoś, coś, co robi, traktuje jak pasję, poważnie i z zaangażowaniem - to wcześniej, czy później doskonali się w tym. Jedni robią to szybciej, bo mają "smykałkę" a jeszcze inni wolniej...ale to nie ma znaczenia... Dlatego też, mam nadzieję, że może za jakieś dwa lata, w lato...jak się trochę naumiem, to w porze letniej wybiorę się w Alpy...z kajakiem. Na prawdziwy, hardkorowy spływ :biggrin:
  3. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Wczoraj opublikowałem mój debiut filmowy, narciarski - dzisiaj dokończyłem filmik rowerowy. Trasa Radom - Skaryszew - Radom (ok 32km). Przez łąki, przez pola, lasy...dzikie zwierzęta :wink: rycerze, zielone klimaty. Super wycieczka z moją drugą połówką i expatem. [video=youtube;_X_s7iNb9Ik]https://www.youtube.com/watch?v=_X_s7iNb9Ik Proszę oczywiście o sugestie i dobre rady. Ujęcia kręcone Nikonem Coolpixem S3300.
  4. Dzięki :happy: Kamerzystów było dwóch: Andrzej i Marcin...dlaczego mam im dziękować za odwagę? Odważne "Byki" są...ale jaki ma to związek z filmikiem?
  5. Dziękuję Chłopaki za rady. Świadomość popełnianych błędów mam. Walczę z tym na stoku, ale niestety z marnym efektem. W przyszłym sezonie postaram się skorzystać z waszych rad i spróbuję wykorzystać pomysły na walkę ze swoim narciarskim niedbalstwem. Gregory - mam nadzieję, że za pół roku sypnie na Pisku...i wnet pojawię się u Ciebie, wtedy ponartujemy razem i na "żywo" coś poradzisz, zalecisz ćwiczenia :happy:
  6. Próbowałem to naprawić. Zgrałem jeszcze raz plik na kompa w formacie 16:9... wgrałem jeszcze raz do YT - i niestety ponownie 4:3 : Nie wiem dlaczego tak się dzieje? Nie widzę również wyboru formatu w trakcie wgrywania na YT : Andy-w, dzięki. Efekt był niezamierzony, a raczej spowodowany bardziej jakością nagrań niż przeróbkami... ...przynajmniej tak mi się wydaje :happy: Wskazówka Marcina i się udało zmienić rozmiar na właściwy. Wystarczy w tagach, w czasie edycji wpisać yt:stretch=16:9 i działa. Dzięki! Nie ma jak pomoc specjalisty :happy:
  7. Trochę więcej ujęć do oceny :tongue: [video=youtube;b-LbtsEbes0]https://www.youtube.com/watch?v=b-LbtsEbes0
  8. Nareszcie... ...po bardzo długim czasie udało mi się zmontować filmik. Materiały przesłał mi kMarcin...i po ich obejrzeniu stwierdziłem, że na ich podstawie będzie trudno coś z tym zrobić. Tym bardziej wydawało mi się to ciężkie do realizacji, że ilość "klatek", ujęcia przedstawiały jeden wielki galimatias (głównym bohaterem byłem ja). Jakość obrazów również niestety nie była rewelacyjna... ...udało się ją trochę podkręcić "na warsztacie". Kręcili ze swoich kasków kMarcin z Bumerem. Dwa, trzy ujęcia z aparatu fotograficznego. Ponieważ jest to mój debiut w składaniu klipu narciarskiego - proszę o wyrozumiałość i dobre rady na przyszłość. Miłego oglądania. All Star Film: [video=youtube;b-LbtsEbes0]https://www.youtube.com/watch?v=b-LbtsEbes0
  9. Przedłużające się deszcze, niestety nie wróżą dobrze dalszemu pływaniu w najbliższym czasie. Oby sytuacja zaczęła się poprawiać i zagrożeni powodzią Ludzie odetchnęli. Obrazy z południa Polski widoczne w TV nie nastrajają optymistycznie na najbliższe dni... ...ciekawe jak to wygląda na Mazowszu? Może uda mi się to ocenić w weekend. Przeglądając swoją galerię ze zrelacjonowanego przeze mnie ostatnio spływu - znalazłem jeszcze kilka ciekawych fotek. "Potrójna" robota Bobrów: Bystrze - zbliżenie. Wypłoszone z trzciny stadko malutkich kaczek przed mostem drogowym Jastrzębia - Bartodzieje. Bardzo fajne zachowanie ptaków: w mgnieniu oka uciekły w zarośnięte starorzecze po prawej stronie...po chwili zjawił się Kaczor - ojciec stadka i zaczął płynąć przed kajakiem odciągając "zagrożenie" od dzieci. Udawał, że ma uszkodzone skrzydło i nie może latać...zygzakował tak dosyć długo a potem wzbił się w powietrze i uciekł. Gender, Genderem...a kajak musi ktoś nosić :wink: Woda, trzcina, niebo... ...a na niebie Łabędź: Rozlewisko przed miejscowością Goryń jest naprawdę malownicze i dzikie. Wieczorową porą coraz więcej owadów - wcześniej nie były widoczne. Słońce zachodzi - kończy się spływ. Kolejny zaplanowany odcinek Radomki do zaliczenia: Goryń - Brzóza. pozdrawiam marboru
  10. Spoko, spoko. Filmik po to opublikowałem, by się poddać ocenie. Reszty materiału z wyjazdu jeszcze nie obrobiłem - czasu nie było. Na najbliższe dni zapowiadają ulewy, więc niebawem pewnie wrzucę coś więcej.
  11. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Rowerowanie w mieście i tuż poza. Chłopaki strasznie katujecie tego Gendera, strasznie hahaha Ja dzisiaj po pracy i po popołudniowym deszczu, poprawie pogody, postanowiłem trochę pokatować rower. Ponieważ pogoda jest bardzo zmienna w ostatnim czasie, to w bieżącym sezonie rowerowym, jak do tej pory, nie zrobiłem żadnej dalekiej wyprawy. Z reguły, podobnie jak dzisiaj, kręcę się w pobliżu domu - by w razie zmiany aury, deszczu, szybko czmychnąć pod własny dach. Dlatego, jak do tej pory, nie ma się czym pochwalić - marne ok 80km na liczniku. Jeżdżąc w taki sposób, kręcąc się, to tu to tam, można również zaobserwować wiele ciekawych rzeczy. A dzieje się sporo. Przynajmniej w Radomiu i w promieniu 7km od mojej "bazy". Dużo zmian, ale również sporo wesołych obserwacji... są też piękne, zielone wiosenne akcenty. Niezapominajki Trasy dla rowerzystów się budują...ale są zamknięte... ...a ponieważ znaki zabraniają również jazdy...jakiś zrozpaczony cyklista zwyczajnie wyrżnął w barierkę nie wiedząc co robić na tej drodze ;-) 10 - 20 kilometrów po ciężkim dniu w pracy naprawdę człowieka potrafi zrelaksować. Trochę zieleni, promieni słońca... i tyle przyrody wokół - pewnie Genderowiec by nawet nie spostrzegł na poniższym zdjęciu tej przyrody... Kawałek trawy, kawałek łąki i? Tyle się mówi o drogach... ...buduje się, buduje. Proszę - na przykład południowa obwodnica Radomia: Przebudowuje się ulice, zbiorniki wodne... Ten akurat za pieniądze unijne - i tak naprawdę zastanawiam się, po co? Kiedyś to był fajny i rybny staw "na malczewie", a teraz? Cóż, że pogłębione, cóż, że oczyszczone? By z powrotem było naturalnie i dziko, będzie musiało upłynąć sporo czasu. Że zieloni na to pozwolili?... Dziwne. Szkoda trochę starego - bo z tym miejscem mam wiele ciepłych wspomnień - to tu kiedyś, w 7 klasie podstawówki złowiłem swoją pierwszą rybę z pod lodu. Godne pochwały natomiast jest to, że w starych, pokopalnianych wyrobiskach - po wybraniu piachu, tworzone są całkiem nowe zbiorniki wodne. Zarybia się je - byłem zaskoczony informacjami od jednego z trzech wędkarzy łowiących w poniższym miejscu. W siatce miał kilka małych karasi... Przydałoby się, na razie, oszczędzić te ryby... ...na brzegach coś posadzić...poczekać trochę. Dzisiaj byłem świadkiem takiej oto tradycji: Majówka przy "świętym pomniku", na skrzyżowaniu dwóch dróg. Kiedyś, kiedyś na okolicznych wioskach byłem świadkiem czegoś takiego...ale teraz? Dwa kilometry w linii prostej od olbrzymiego centrum handlowego M1? Naprawdę człowiek może się zdziwić nadjeżdżając zza zakrętu i słysząc modlitewne śpiewy. Ciekawe, czy te Panie modliły się o pokój? Kontrast spory biorąc pod uwagę, że nad głowami raz po raz, nawracał nad nimi jakiś z samolotów wojskowych, krążąc nad pobliskim lotniskiem. Minuty mijają, kilometry się nakręcają - a człowiek odpoczywa aktywnie. Zapomina o pracy, problemach dnia codziennego, zwalnia. Nawet chmury komarów nie przeszkadzają... ...oj trzeba by, pojechać gdzieś na ryby nim podrosną te stada krwiopijców. Po lekkiej zimie i sporej wiosennej wilgotności niestety owady mogą być uciążliwe w tym roku. Kolejny krótki wypad, godzinka, półtorej - akumulatory naładowane - można wracać do domu. Na forum narciarskim na wiosnę, w lato jak obserwuję królują tematy zastępcze. Zachęcam do publikowania opisów Waszych podróży, aktywności ciepłych pór roku - z całą pewnością, to dużo ciekawsze niż "Kobieta z Brodą". PS. Piotrze, Twoja podróż do Rumunii i relacja z niej - rewelacja. Przeczytałem ją z olbrzymim zainteresowaniem. Dziękuję.
  12. Spokojnie. Piasek, to żadne zagrożenie. Największym zagrożeniem są wystające, ostre gałęzie oraz kamienie. Tych pierwszych sporo w małej rzece - trzeba uważać.
  13. Dokładnie. Pompowanie i przygotowanie sprzętu do pływania, za trzecim razem zajęło nam 20 minut. Składanie ze sprzątaniem kajaka, to ok 15 minut.
  14. Radomka – mało znana mazowiecka atrakcja. Część I. Pogoda w ostatnim czasie nie rozpieszcza. Zmienna temperatura i liczne opady deszczu nie skłaniają do wypoczynku na świeżym powietrzu. Wczorajszy dzień miałem zaplanowany od rana. Szybkie śniadanie i potem nad wodę… …niestety, po przebudzeniu, pierwszym dźwiękiem jaki usłyszałem, było miarowe uderzanie o parapet kropel deszczu… Pogoda do godziny dziesiątej była fatalna. Później zadzwonił Bumer. Zaciekawiony moim kajakiem i tym ile to kosztuje, jak jest zbudowane. Chwilę pogadaliśmy o narciarskich planach na przyszłość, o Jego samochodach i startach. Oczywiście pożaliłem się, że aura krzyżuje nam plany… …i nie potrzebnie. Po zakończonej rozmowie wyszło zza chmur Słońce. Szybki rzut oka na pogodę godzinową – i pada decyzja: jedziemy! Do wieczora ma być ok. Celem drugiej wyprawy Seawava jest Radomka. Pierwsza wyprawa – Zalew Domaniowski, to początek spływnej Radomki właśnie. Ponieważ jest to „moja” rzeka, gdzie mam swój „kawałek nieba” nad kawałkiem ziemi – to właśnie ona jest celem głównym moich eksploracji przewidzianych w tym roku. Radomka – rzeka dawniej zwana Radomierzą, lewobrzeżny dopływ Wisły. Ma długość 98 km, dorzecze zajmuje powierzchnię ponad 2000 km kwadratowych. Radomka wypływa z Lasów Koneckich ok. 4 km na południe od Przysuchy na wysokości ok. 310 m n.p.m. Na Radomce tuż po przyjęciu głównych dopływów (prawych) Szabasówki i Jabłonicy postawiono zaporę betonowo-ziemną, która utworzyła zbiornik w Domaniowie w celach retencyjnych i rekreacyjnych o powierzchni ok. 500 ha (700 ha przy maksymalnym napełnieniu) i pojemności 11,5 mln m sześciennych. Jego wymiary: długość ponad 7 km, szerokość 1,2 km, linia brzegowa 15 km; średnia głębokość 2,3 m. Zbiornik jest drugim co do wielkości w województwie mazowieckim. Rzeka po zejściu z rejonu wzgórz płynie w dość szerokiej pradolinie będącej pozostałością po lądolodzie skandynawskim, który tu miał dłuższy postój związany ze Stadiałem Radomki. Ujście do Wisły znajduje się na wysokości ok. 160 m n.p.m. nieopodal Ryczywołu. Ważniejsze miejscowości nad Radomką: Przysucha, Wieniawa, Mniszek, Przytyk, Jedlińsk, Brzóza, Głowaczów, Ryczywół, Jastrzębia. Źródło: Wikipedia.pl Pierwszym odcinkiem jaki wybrałem do spłynięcia jest odcinek pomiędzy Jedlińskiem a Goryniem. Przygotowanie sprzętu na starej trasie - 7demce, z południa Polski do Warszawy. Na starym moście rozkładamy bambetle. Pierwszy fragment w Jedlińsku to dosyć płytka, jedna z dwóch tutejszych odnóg rzeki Radomki. Druga odnoga prowadzi przez kompleks stawów hodowlanych i z tego co zaobserwowałem jest sporo węższa i jeszcze płytsza. Startujemy pod mostem nowej trasy szybkiego ruchu – to miejsce przecinają wszyscy podróżujący do Stolicy, bądź ze Stolicy na południe, w stronę Radomia, Kielc, Krakowa, Zakopanego. Przez pierwsze 300 metrów spływu należy uważać na wystające z wody gałęzie, pilnować nurtu na bardzo płytkiej wodzie, by nie przepychać sprzętu przez żółty piasek, którym pokryte jest dno cieku. Pod mostami należy trzymać się lewej strony – na prawej wystające, groźne, metalowe fragmenty fundamentów filarów. Nim wypłyniemy z miejscowości Jedlińsk mijamy dopływ malutkiego dopływu – Tymianki. W tle Kościół ww miejscowości: Zaczyna robić się nieco głębiej i szerzej. Widoki są po prostu piękne: Wpływamy powoli w okolicę miejscowości Piaseczno. Tutaj brzegi są częściowo uregulowane, umocnione kamieniami - dno pogłębione. Rzeka przyśpiesza, pojawiają się pierwsze poprzewracane drzewa. Płyniemy bez skega (z uwagi na głębokość) i to powoduje, że jak mocniej przywieje, na krętej Radomce, robimy zygzaki. Cóż – trzeba się nauczyć takiego kajakowania. Jesteśmy ciekawi wszystkiego, co wokół – nawet tego, co za rufą: Dopływamy do chwilowego połączenia nurtów Radomki w miejscowości Piaseczno. Tutaj jest szeroko, a z uwagi na dwa mosty ze spiętrzeniami tworzy się urokliwy kawałek rozlewiska. Doskonałe miejscówki do uprawiania wędkarstwa. Nurty się spotykają i ponownie rozdzielają. Z lewej strony jest wężej i woda prowadzi do małej elektrowni wodnej w tutejszej miejscowości. Strona prawa jest szersza…jak się później okaże – tylko na początku. Pierwsza przenoska jest właśnie tutaj: Ponieważ obserwując rzekę, dzień wcześniej z satelity na Google Maps zauważyłem, za mostem próg wodny. Brzegi z obydwóch stron uregulowane: Nim zwodujemy kajak – robię rekonesans, czy to daleko i jak to wygląda. Próg, a w zasadzie dwa są w odległości 300 metrów od mostu, zaraz za zakrętem. By go pokonać należy zwodować kajak za mostem po prawej stronie, a potem przepłynąć i tuż przed progiem ponownie wyjść z rzeki i się przeprawić lewym brzegiem. Po pokonaniu lądem powyższych przeszkód wodnych – nurt przyśpiesza, rzeka zaczyna dosyć ostro meandrować, robi się wąsko. Kończą się powoli również uregulowane brzegi. Robi się dziko… …pojawiają się pierwsze ślady mieszkających się bobrów, przybywa wokół ptactwa. Wokół łąki – zero śladów cywilizacji.
  15. Radomka – mało znana mazowiecka atrakcja. Część II. Zbliżamy się do pierwszego mostu, pod którym możemy przepłynąć. Lądem dojeżdżamy tutaj bądź od strony Radomia i wsi Owadów, bądź od strony mieszczącego się nieopodal Nadleśnictwa Lisów. Zaraz, blisko ponownie łączą się dwa nurty Radomki. Od tej chwili rzeka staje się dużo głębsza i dzika. Pojawiają się pierwsze przeszkody, poprzewracane, bądź wrastające w wodę drzewa. Rzeka przyśpiesza. Pierwsze napotkane żywe istoty. Wpadamy na jedno z drzew po środku – ponieważ było wąsko, nie udało się wysterować wąskim przesmykiem między konarami zwalonego drzewa. Fotki nie sposób było zrobić. Było niebezpiecznie przez moment i sytuacja groziła wywrotką. Kolejna budowla, która ukazuje się naszym oczom, to most kolejowy (Warszawa – Radom) w okolicy Borka Lisowskiego. Pod nim, rzeka na chwilę się ponownie rozdziela – zarówno z jednej jak i z drugiej strony: bystrze. Spływamy węższą odnogą, bo w głównym nurcie niezły kocioł. Od tego momentu – robi się naprawdę ciekawie i fajnie… …zaczyna się niewinnie, od gałęzi „pijącej” wodę: Pochylonego drzewa… …kolejnego, wyrastającego z… …a potem – początek slalomu: I… raz prawą… …raz lewą stroną. Znowu prawą… Na tym odcinku napotykamy również na bystrze w miejscu starej przeprawy przez rzekę. Z obydwóch stron pozostałe kołki wbite w dno – a na środku, dwumetrowy, wąski przesmyk z przyśpieszeniem nurtu. Ponieważ nie spodziewaliśmy się tego – na brzegach brak możliwości przenoski, zapadła szybka decyzja i podjęte ryzyko przepłynięcia przeszkody (całe szczęście, że nie zakładałem „kilu” do łódki – mógł zahaczyć o coś w bystrzu). Adrenalina została wpompowana w krew, chwila niepewności i hops w dół - jesteśmy po drugiej stronie. Mijamy most drogowy Jastrzębia – Bartodzieje (dogodne miejsce wodowania kajaków pod). Po prawej ręce pojawia się las sosnowy. Parę kilometrów zakrętów, prostych i jesteśmy już na początku rozlewiska Radomki, na wysokości wsi Olszowej i Woli Goryńskiej. Robi się szeroko – brzegi niedostępne z lądu. Przed kajakiem pojawia się zadrzewiona wyspa. Coraz więcej ptaków, coraz bardziej dziewiczo…
  16. Radomka – mało znana mazowiecka atrakcja. Część III. Już wcześniej pojawiły się pierwsze Łabędzie – dopiero teraz udaje się nam zrobić ciekawą fotkę tym białym lotnikom. Para w locie: Mijamy drugą wyspę i dopływamy do kolejnej przeszkody. Jesteśmy na wysokość (początek) wsi Goryń. Wyciągamy z wody kajak, na przygotowanym do tego celu, pomoście dla kajakarzy. Obchodzimy przeszkodę i robię fotkę jedynej w Polsce Elektrowni Wodnej z Turbiną Ślimakową. „Ślimak” robi wrażenie, ale jest niestety bardzo hałaśliwy. Płyniemy wzdłuż wsi. Jest szeroko i leniwie – nurt zwalnia. Mazowsze… Powoli zachodzi Słońce dając możliwość zrobienia kilku ciekawych fotografii. Mijamy kolejny most drogowy prowadzący tym razem do Mąkos Starych. Za nim znajduje się niewielka trawiasta wysepka, nieco dalej dopływamy do pierwszego progu wodnego w Goryniu. Próg pokonujemy dobijając do betonowego murka i przerzucając kajak na drugą stronę przy brzegu. Trzeba uważać na pochyłe zejście do wody. Można się poślizgnąć. Myślę, że próba przepłynięcia kajakiem z tego progu byłaby ciekawa…ale, czy bezpieczna dla pneumatyka? Głębokość zaraz za nim jest bezpieczna (sprawdzałem w lecie) – nie jest imponująca, zaledwie po pas. Tuż za, jest szeroko… …spływ powoli dobiega do końca. Kilka zakrętów, minięty mały lasek i spora skarpa. Kończymy za wsią, przy drugim z kolei progu wodnym i podobnie jak przy ostatniej przenosce – dopływamy i wyciągamy kajak z wody, po murku. Tutaj są spore łąki i dużo miejsca do biwakowania. Mamy tu również auto, które sobie na nas czeka. Ponieważ jest już po 19stej, to dosyć szybko składamy sprzęt, pakujemy i wracamy do domu. Dzień, który zaczął się tak nieciekawie – dostarczył nam bardzo wiele atrakcji i przeżyć. Mazowiecka, mało znana rzeka – Radomka, potrafi zaskoczyć walorami przyrodniczymi oraz niesamowitymi widokami. Pod względem trudności wg mojej opinii – nie jest to łatwa woda. Odcinek ok. 20km pokonaliśmy w czasie ponad 5 godzin. Po drodze były mielizny, bardzo wąskie fragmenty, cztery przenoski, progi wodne, mosty, elektrownia oraz dwa bystrza. Nie nudziliśmy się – było super! Niebawem tu wrócimy, by w dalszym ciągu – w innych fragmentach poznawać tą urokliwą rzekę oraz nieznane Mazowsze. Pozdrawiam Marboru.
  17. Wokół Zalewu Domaniowskiego Moment dziewiczego rejsu przyszedł szybko. 1 maj - Święto Pracy, więc trzeba było, to uczcić jakąś pożyteczną pracą właśnie. Od rana piękna pogoda, temperatura +21, krótki rękawek, krótkie spodenki - śniadanie, szybkie pakowanie i wyjazd. Ponieważ nie zamieszczałem jeszcze foty, jak całość sprzętu wygląda przygotowana do podróży - popełniam zdjęcie pod domem. Wybór miejsca pierwszego testu na wodzie: Jezioro Domaniowskie, zwane tez Domaniowskim Morzem – sztuczny zbiornik wodny zlokalizowany w dolinie Radomki w województwie mazowieckim, w powiatach przysuskim i radomskim, na terenie gmin Wolanów, Wieniawa i Przytyk. Powstał w latach 1996-2000 w wyniku spiętrzenia wody zaporą betonowo-ziemną zbudowaną w miejscu przewężenia doliny na 40 kilometrze biegu rzeki w rejonie Domaniowa (lewy) i Konar (prawy brzeg). W rejonie tym rzeka przyjmuje swoje główne dopływy i równocześnie wkracza w swym biegu w pradolinę Stadiału Radomki. Długość zalewu wynosi 5 km, szerokość od 0,5 km w rejonie zapory do 2,5 km. Źródło: wikipedia.pl Rozkładanie kajaka - czas jaki uzyskujemy jest o połowę krótszy niż za pierwszym razem - 30 minut. Do pływania po "spokojnej" wodzie mocuję do dna "łodzi" - skeg (kil). Pogoda, widoczki są dzisiaj niesamowite. Pływamy we dwójkę. Na początku pod wiatr, a na zbiorniku jest malutka fala - walczymy i walka wychodzi nam całkiem sprawnie. Kajak jest super sterowny i dosyć szybki jak na pneumatyka. Pływanie sprawia nam olbrzymią frajdę. Przepływamy po skosie na drugi brzeg zbiornika, w poprzek. Tutaj czeka na Nas Expat, który popełnia na nas powyższą fotkę. Piotrek - wypad na rowerze, do nas, nad wodę, 50km - myślę, że to była dla Ciebie piękna przygoda rowerowo - kajakowa? Płyniemy dalej - w stronę Zapory i Pałacu Domaniowskiego (palacdomaniowski.pl). Pojawiają się dosyć mocne szkwały, które wymuszają na nas - wioślarzach nieco wysiłku. Dopływamy do budowli hydrotechnicznej: Odwiedzamy znajdującą się po lewej stronie małą zatoczkę. Wśród drzew mnóstwo, głośnych ptaków (wrony?), które posiadają tutaj liczne gniazda. Ponieważ dzisiaj jest pięknie i wolne od pracy - na i przy zbiorniku duży ruch. Wędkarze, skutery, motorówki z deskarzami wodnymi - nie lubimy takich klimatów. Płyniemy przez całą długość jeziora, by uciec od tego gwaru - w stronę Radomki. Tutaj jest dziko i płytko - ok 50cm głębokości. Są liczne wyspy i spokojnie. Przy jednej z wysepek płoszymy kaczki: Niektóre z nich porośnięte są przez nieliczne drzewa - dostać się do ich wnętrza, przez pas trzcin jest prawie niemożliwe... ...zresztą, po co mielibyśmy tam wpływać? Lepiej nie płoszyć tutejszych domowników a obserwować ich. A jest co. Na licznych wypłyceniach właśnie odbywają tarło Leszcze. Nie wiosłujemy - patrzymy jak trwają gody. Raz po raz ukazują się nam rosłe grzbiety i płetwy dużych ryb. Jesteśmy na rzece. Zerkamy za plecy...a tam w oddali burza, deszcz. Postanawiamy domknąć okrążenie wokół Domaniowa i uciec do auta i do domu. Mija właśnie piąta godzina pływania - jak na początek i test wodny Seawava - jest ok. Szkoda, że nie udało się popłynąć nieco pod prąd Radomką - cóż, będzie pretekst, by przyjechać tu jeszcze raz. Przyroda pokazuje swój ogrom i piękno. Gra świateł jest niesamowita. Docieramy, do miejsca startu, zamykając okrążenie wokół całego Zbiornika, na szczęście przed deszczem. "Superman" dosyć szybko pakuje zabawki... ...i po 15 minutach jesteśmy w nagrzanym od Słońca aucie. Zaczyna padać. Mieliśmy farta. To był super fajny wypad. Test sprzętu przebiegł pomyślnie i już teraz nie mogę się doczekać jak będzie wyglądało pływanie po zbiornikach ze "spokojną" wodą, gdy zakupię i zamontuję do Seawava żagiel, Triborda. Opaleni, zrelaksowani docieramy do domu.
  18. Długo chodziło mi po głowie wodniackie, aktywne "życie" na co dzień. Ponieważ od zawsze żagle i kajaki wypełniały moje ciepłe miesiące, to zastanawiałem się jak się realizować w temacie. Po długim okresie zastanawiania się jak to pogodzić - wymyśliłem. Kajak pneumatyczny. Dlaczego? Po pierwsze - ze względu na małe wymiary (pakowanie - plecak 180l), sposób transportu, logistyka - rewelacja. Spokojnie wrzucam sprzęt do bagażnika auta i... ...mogę wyruszyć nad rzekę, jezioro, nad Morze. Weekendy, jednodniówki, wakacje - pływadło jest razem ze mną. Pociąg, bus - nad wodą jestem bez samochodu. Podobnie jak Janek - spokojnie mogę wyruszyć i wrócić z nad wody komunikacją publiczną. Po drugie - przechowywanie poza sezonem. Czyszczenie, pakowanie i sprzęcik czeka spokojnie w szafie do kolejnego wypadu. Po trzecie - cena. Porównując koszt kajaka pneumatycznego do podobnego "sztywnego" sprzętu - taniej. W zestawieniu z małym nawet jachcikiem - olbrzymia różnica. Po czwarte - tego typu sprzęt może, po zakupieniu żagla kajakowego typu "Tribord" być hybrydą - połączenie wiosłowania i żeglowania. Długo zastanawiałem się, co pośród kajaków pneumatycznych będzie najodpowiedniejsze. Główni producenci dostępni na rynku to: Sevylor, Gumotex, Grabner. Amerykański Sevylor pomimo tego, że wygląda świetnie zbudowany jest z namakającego kevlarowego poszycia oraz komór PCV. Kłopotliwy w użytkowaniu - suszenie, czyszczenie zabrudzeń z powłoki "szmacianej". Niemiecki Grabner - super fajny. Wada? Bardzo drogi. Pozostał mi czeski Gumotex. Wśród jego modeli najbardziej przypasował mi model Seawave. Powody? 1. Wymiary i pakowność największe w klasie - ze względu na transport dużej ilości sprzętu biwakowego. 2. Materiał z jakiego kajak jest wykonany - bardzo mocny, "pancerny" nitrilon. 3. Możliwość ustawienia kajaka na jedno, dwu i trzyosobowy (dokupienie dodatkowego, trzeciego siedziska). 4. Nieprzemakalny pokład (niestety trzeba go oddzielnie dokupić). 5. Zbliżona konstrukcja do kajaka sztywnego - dziób, rufa - zdolności nautyczne. 6. Usztywnienie - aluminiowe wręgi. To tak pokrótce - gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania - piszcie. Ponieważ wczoraj go przywiozłem do domu - to pierwsza próba poskładania sprzętu odbyła się w salonie. Jak to wyglądało? Najpierw wszystko powyjmowałem z pudełek i porozkładałem po domu. Przeraził mnie trochę rozmiar sprzętu...i ilość miejsca jaki zajął. Kajak, pokład i inne "duperele". "Statek" bez powietrza: Wręgi wyglądają tak: Czas operacji potrzebny do doprowadzenia kajaka do stanu "pływalności" ok godziny. Drugi i kolejne razy będą dużo szybsze - wiem już, co i jak - praca będzie przebiegać bez instrukcji obsługi. Rufa + wiosełka składane Dr. Kajak: Miejscóweczka i pneumatyczne siedzisko: Dziób: Dodatkowy sprzęt obowiązkowy: Kamizelki asekuracyjne, pompka, worki wodoszczelne na jedzenie i ciuchy. Czego jeszcze mi brakuje? Pokładu 1 osobowego, fartuchów...ale na to przyjdzie czas. Tym czasem... ...jutro wodowanie i witaj przygodo! Rzeki, jeziora i inne Morza, sadzawki - drżyjcie :biggrin: Pozdrawiam marboru
  19. Oooo dziękuję Ci Morderatorze SB za kolejne pouczenie w poruszaniu się po forum i obśmianie mojej Tu obecności. Ja biedny marboru bez Ciebie czułbym się taki zagubiony i niemądry. Ale to bardzo dobrze, że czuwasz i dbasz o rozwój oraz karkołomnie zachęcasz do aktywności forumowej. Obiecuję zdecydowaną poprawę i w przyszłości postaram się być równie pożyteczny jak Ty. Dziękuję Ci również, że zauważyłeś, że tytuł mojego wątka z Val di Sole "W poszukiwaniu Słońca" może być tak niekonkretny i niejasny...całe szczęście, że nie zwróciłeś mi uwagi, że sam tytuł, to plagiat jednej z relacji JC. Całe szczęście, bo wstyd byłby co niemiara. Przepraszam i życzę Wesołych Świąt. PS. Drogi Sławku Siluete do Kobieta a nie facet. Asia z Radomia :happy: Ciebie Asiu przepraszam za offtop, w Twoim wątku i pozdrawiam.
  20. Czas nieubłaganie pędzi do przodu... ...dopiero co były Święta Bożego Narodzenia, a tu już kolejna Wielkanoc przed nami. W odróżnieniu od tej z ubiegłego roku - zimowej (popatrzcie na fotki w wątku), obecna zapowiada się wiosenna, pełna słońca i ciepła... ...i właśnie takich Świąt życzę wszystkim Forumowiczom. Słonecznych, ciepłych i rodzinnych, dni pełnych samych pozytywów. Wszystkiego dobrego. Wesołych Świąt
  21. Muzyczka, podkład dostępny w YT: "Horses to Water" Topher Mohr and Alex Elena.
  22. Najważniejsze, to czerpać radość z jazdy Janku :happy: Ze "staruchem" przesadzasz! Mój najstarszy narciarski Kolega, Pan Rysiek jeździ w wieku 78 lat i plany do jazdy ma dosyć ambitne. Dzięki za dobre słowo :cheerful: I życzę Ci zdrówka - do kolejnego sezonu z pewnością się wykurujesz :smile:
  23. Z tego co wiem - kmarcin pracuje nad filmikami z naszego wyjazdu "Operacja All Star Card", a ponieważ ma tego materiału trochę i niestety dość słabej jakości, to trzeba poczekać na coś więcej... ...jak na razie - dostałem poniższy krótki fragment do oceny mojej jazdy. [video=youtube;-3ONTYf3XPs]https://www.youtube.com/watch?v=-3ONTYf3XPs Nie znam się dokładnie na technice jazdy (jestem samoukiem) - proszę o wskazówki, co mogę robić lepiej, co poprawić? Wg mojej samooceny, polegającej wyłącznie na wrażeniu estetycznym oka: 1. Krzyżujące się kolana. 2. Siedzę na tyłach (choć może to tylko wrażenie - cały, krótki film jest nakręcony od tyłu). 3. Góra sztywna. 4. Ręce jakieś takie goryle. Podsumowując - przydałby się jakiś dobry fachowiec - nauczyciel, dla mnie na stoku. Godziny jazdy, samouctwo mam wrażenie, że wiele nie wniosą więcej do mojej jazdy w przyszłości :frown:: Poproszę o fachowe porady.
  24. Myślę Sławku, że motyw helikoptera jest niczym w porównaniu do Twojego motywu samolotu z Waszej podróży do Andory...szkoda tylko, że fotorelacji nie zrobiłeś :-D
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...