Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. Wysokość raczej nie ma znaczenia - a ekspozycja stoków. Północne utrzymują się w doskonałej formie, południowe niektóre już są nieczynne, zachodnie i wschodnie - miękkie i trzymają góra dwie godziny.
  2. Dzień Drugi - śladami JC. Hohe Salve. cz.2 Mnie i kmarcina wyrzuca na trasę 45, którą jedziemy do końca, pod krzesło - pozostała ekipa jak się później okazuje znalazła wąską "przycinkę" i daje radę zjechać pod gondolę 42, gdzie wcześniej się umawialiśmy. Nie żałuję naszej pomyłki, bo ta trasa jest wspaniała. Szeroka, w doskonałych warunkach o odpowiedniej długości - szusowanie tutaj to czysta przyjemność. Wciągam się z dołu krzesełkiem, czekam na Marcina podziwiając tutejsze widoczki i imponujące nachylenie tutejszych tras czerwonych. Na poniższej fotce trasa 43. Już razem podążamy do pozostałej ekipy, by spotkać się we wcześniej ustalonym miejscu. Dyskutujemy już dzień wcześniej, wieczorem na kwaterze o tym, że na zdjęciach trasy są super spłaszczane... ...poniżej przykład: Kolejne wyciągnięcie na szczyt Hohe Salve - od drugiej strony kościółka. Tutaj spotykamy człowieka zakopanego w śniegu... Zaliczamy niesamowitą trasą czarną, 42. Po doskonałej jednej, a potem drugiej ściance przechodzi ona w przejechaną wcześniej przeze mnie 45. Tym razem trafiamy na przycinkę i jedziemy po raz kolejny 43. W tym miejscu robię kilka sportowych fotek - poniżej Michał w akcji: Wciągamy się tym razem krzesełkiem z tym samym numerem co trasa i odbijamy w bok Soll, na trasy 51. Warunki tutaj niestety wiosenne: cukier, miękko i grząsko. Uciekamy stąd "pomarańczowym stworem": Rozdzielamy się z Andrzejem i Marcinem. Podróżujemy łagodną niebieską trasą 43a i wykonujemy dwa zjazdy wcześniej przebytą trasą: Chłopaki okrężną drogą dostają się do Scheffau...a my, ponieważ bardzo nam się podobała dwa razy zaliczamy czarną 42. Warunki są idealne - jest mega twardo i szybko. W trakcie drugiego przejazdu Juniorowi nie wytrzymują nogi i zalicza niegroźny upadek... ...jedzie "na moruska" do samego dołu, a Tata zbiera mu po drodze narty i kijki. Młody się śmieje i pokazuje sportową złość odgrażając się trasie! Świetna dotychczas jazda, super technika, waleczne podejście - będzie z "Młodego" w przyszłości doskonały narciarz! Wracamy do "domu". Kolejny raz stoimy na pięknie położonym szczycie i musimy po drodze zaliczyć czarną, południową 2c... ...oraz czerwoną 2... ...51a... Wciągamy się orczykiem w stronę Scheffau, mijamy wcześniej napotkany bar lodowy. I przeprawiając się piękną, długą - zachodnią i niestety miękką trasą 7, 72 docieramy ponownie na Zinsberg, potem Eiberg - ostatni zjazd 60siątką i jesteśmy na dole. Kolejny cudownie piękny, narciarski dzień dobiega końca. Podsumowując krótko - super jazda 60siątką w Scheffau na rozgrzewkę, po stronie Hohe Salve w wiosennych warunkach - doskonała jazda po trasach 42, 43, 45 - pozostała część ośrodka miękka z południową ekspozycją. CDN
  3. Dzień Drugi - śladami JC. Hohe Salve. cz.1 Drugi, narciarski dzień również zaczyna się, w dolinie przymrozkiem, co dobrze świadczy o tym, co na górze. Na śniadanie tradycyjne polskie paróweczki, pomidorki, ogórki, żółty ser + wędlinka. Tego dnia mamy plan od początku: Hohe Salve 1829 m oraz stoki trzech tutejszych miejscowości Hopfgarten, Itter oraz Sol wchodzących w skład ośrodka SkiWelt. Położenie naszych kwater daje nam możliwość, bez zbędnego pośpiechu na dotarcie do kolejki, jako jednych z pierwszych, chętnych do nartowania. Mijamy tylko trzy koguty... ...i jedziemy na szczyt. Ponieważ warunki naszej domowej trasy są rewelacyjne, a cała 60siątka jest niesamowita: czarny początek, później piękna szeroka czerwona ścianka... ...postanawiamy zjechać nią trzy razy, pod rząd, z samego rana, nim rozpoczniemy naszą podróż. Do samego dołu jest bardzo twardo, szybko i idealnie - w takich "okolicznościach przyrody" można się jedynie zatracić i jeździć, jeździć, jeździć. Trasą w różnych wariantach robimy średnio ok 4km zjazdu za każdym razem - doskonała rozgrzewka! Po niej, śmigamy na Eiberg, potem Zinsberg i podążamy stokiem znajdującym się po stronie miejscowości Brixen, dalej ku obranemu tego dnia celowi. Po drodze natykamy się na stoku na helikopter - na niebieskiej, łagodnej trasie musiało stać się jakieś nieszczęście. Obserwujemy sprawną akcję i odlatującą ekipę ratowników - z tego wydarzenia postaram się napisać relację w oddzielnym poście. Docieramy do knajpki i hoteliku lodowego. Tutaj robimy przerwę na fotki i mały oddech, zwiedzamy cały obiekt. Humory dopisują, a cała wycieczka staje się dla nas bardzo ciekawym doznaniem. Wciągamy się w górę krzesłem i wędrujemy ku Hopfgarten. By dotrzeć na szczyt Hohe Salve należy zjechać trasą niebieską, a potem czerwoną numer 24... ...do stacji pośredniej gondoli: Jesteśmy na 1829m. A tutaj...przepięknie! Dookoła cudowna panorama - i tak jak pisał JC, doskonała widoczność pozwala obserwować niezliczone najwyższe szczyty alpejskie. Poniżej fotka - strona Bixen, Westendorf - jak później się okaże kolejnego, trzeciego dnia SkiWelt. Jest tutaj bardzo malowniczy kościółek oraz knajpka z obrotowym tarasem widokowym, gdzie sobie jemy i pijemy piwko. Moglibyśmy tak, w promieniach bardzo ciepłego Słońca, przebywać tu wieczność... ...ale trzeba jeździć i poznawać okolicę. Kończymy. Przedostajemy się na stronę Sol jedną z tutejszych malowniczych tras. ...po drodze rozdzielamy się i gubimy w gąszczu tras tutejszego ośrodka.
  4. Prawdopodobnie to błąd programu...ewentualnie zjazd 100tką, ostatnia ścianka prawie na krechę. Dyskutowaliśmy na ten temat - ja się skłaniam raczej do pierwszej ewentualności.
  5. Dziękuję Wróżko :happy: I przy okazji - spóźnione, ale bardzo szczere (w Scheffau nie miałem netu) - dla Ciebie i wszystkich forumowych Dziewczyn i Pań, z okazji Dnia Kobiet - wszystkiego dobrego, miłego i cudownie narciarskiego :happy: Zdrówka i spełnienia marzeń.
  6. Dzień Pierwszy - śladami JC. Ellmau, Going. cz.4 Południowy stok i popołudniowa pora dnia rozmiękcza śnieg do konsystencji cukru. Niby ten sam Astberg a warunki totalnie inne - pierwszy raz spotykam się z aż takimi różnicami w warunkach na trasach, w tym samym miejscu. W ciągu całego pobytu i wszystkich 6 dni jest podobnie na wysokościach do 2000 metrów. Na powyższym zdjęciu w tle widoczny Kitzbuheler Horn 1996 m. Po niebie lata samolot z reklamą - czego to, ludzie od marketingu nie wymyślą hahaha Niby czerwona trasa, a miejscami jakby czarna - walka, temperatura wyciskają z nas pot. Wciągamy się na górę i postanawiamy wracać powoli do Scheffau. By ze szczytu dotrzeć do Ellmau należy przejechać czerwoną trasą numer 90. W górnej jej części, z boku znajduje się bardzo fajny domek...ehh chciałoby się taki mieć: Prosto z tarasu na nartach i w dół... ...w parę sekund do karczmy - na obiadek np. Sama trasa jest dosyć dziwna - kilkukrotnie poprzecinana drogą asfaltową, po której jeżdżą auta. Trzeba uważać, by nie spowodować wypadku motoryzacyjno narciarskiego...na sprzęt również należy uważać - tym bardziej, że śniegu tej zimy w średniej ilości. Ostatnia ścianka - bardzo fajna, z ekspozycją północną, o twardych warunkach: Końcówka przy tartaku, krajobrazowo doskonała: W zimę na nartach, pewnie dałoby się dojechać, pod dolną stację "gubałówkowej" kolejki - teraz trzeba było zrobić kilka kroków przez most i parking. W rzece woda w kolorze kawy z mlekiem - i nie ma się czemu dziwić, wszystko topnieje przy takiej pogodzie. Wracamy dosyć szybko w nasze domowe okolice. Zaliczamy jeszcze zjazdy przy podwójnym wyciągu na Eibergu i mimo, że temperatura na sąsiednim krzesełku wskazuje: ...warunki do karwingowej jazdy są niemalże idealne. Wyciągamy się na Brandstadl 1650m i czerwoną trasą 60, która na początku jest czarna: Zjeżdżamy ok 3,5km do naszego apartamentu wykonując ostatni "ślizg". Podsumowując pierwszy dzień: Zaliczyliśmy (jak policzył kmarcin) ok 36-38 wciągnięć wyciągami całą grupą. 11 letni Junior doskonale sobie poradził z ilością, jakością i wymagającymi trasami. Pogoda idealnie wiosenna narciarsko - pełne Słońce, rano mróz, popołudniu spora, dodatnia temperatura. Scheffau, Going i Elmau oferują zróżnicowane trasy z przewagą czerwieni. Najlepsza jazda po północnych stronach górek, najfajniejsza trasa numer 100, która wg mojej opinii powinna być czarna - na niej wykonaliśmy w pierwszy dzień najlepszą robotę. CDN
  7. Dzień Pierwszy - śladami JC. Ellmau, Going. cz.3 Docieramy do głównej tutejszej trasy numer 100. Spojrzenie w górę w środkowym fragmencie - cud miód! Spojrzenia na dół - równie doskonale: Narciarzy jak na lekarstwo, stok twardy, doskonale przygotowany - szybki. Chwila, moment i jesteśmy na dole na poziomie miasteczka Going. Wciągamy się szybkim krzesełkiem na szczyt Astbergu i postanawiamy zrobić sobie przerwę w tutejszej karczmie. Podchodzimy, a tu trwa w najlepsze impreza hahaha, w alpejskim stylu... Słońce jest tak intensywne, że nie sposób zdjąć gogli, podnieść szyby. Szybki posiłek, piwko, kilka fotek i spadamy. Na początek niebieska 100b: Potem część czerwona z literką a na końcu - do krzesła 100. Ponieważ trasa z tym numerem jest w doskonałej formie postanawiamy nią jeździć przez jakiś czas. Każdy przejazd, to kwintesencja narciarstwa - jest szybko, ciekawie - liczne garby, krótkie ścianki, szeroko... ...z ostrym startem... ...mega stromą ścianką w końcówce... ...i długim wypłaszczeniem w końcówce: Bumer w czasie któregoś ze zjazdów nagrywa nas na kamerce - szkoda, że ostatnia półka jest w cieniu i niewiele na filmiku, w efekcie, widać. Dobrze zaprawieni setunią przenosimy się na południową stronę górki.
  8. :biggrin: :biggrin: :biggrin: Sławku... błąd, poprawiany błędem :happy: Dokładnie pisze się Kitzbuhel z dwoma kropeczkami nad literką u : Dzięki za wyłapanie literówek :happy:
  9. Dzień Pierwszy - śladami JC. Scheffau cz.2 Przedzieramy się południowymi trasami, które najwyraźniej są w dużo gorszej kondycji i zazwyczaj po pierwszej, drugiej godzinie jazdy są już mocno miękkie... ...ale czemu się dziwić, gdy temperatura w ciągu dnia sięga dwucyfrowych wartości na plusie. Ot wiosenna jazda. Południowy Eiberg: Północ jest jak z innej bajki: twardo aż narty strzelają. Czerwona 88: Jak widać kolejek nie ma wcale...czyżby, to na skutek ostrzeżeń Kolegów forumowiczów w wątku z wyprawy JC na forum Skionline? Docieramy do charakterystycznej kolejki dla Skiwelt - Hartkaiser. To tutejsza Gubałówka z bardzo urozmaiconą czerwoną 80a z fragmentem nieprzygotowanej, pełnej twardych muld czarnym fragmentem trasy - zaliczona przeze mnie i "różowe porteczki". Trasa jest kręta i miejscami bardzo szeroka z kilkoma odnogami. Zaliczamy ją dwa razy przyglądając się w bardziej płaskiej części podniebnym wyczynom: Wszyscy dopadamy również tutejszego niedźwiedzia, któremu nie robimy krzywdy, ani on nam. Widok na masyw Wilder Kaiser 2344m z tego stoku jest imponujący: Na dole prawie udało mi się złapać kolejkę... Podróżujemy dalej - jesteśmy w Ellmau i podążamy na wyżej wymieniony szczyt oraz do miejscowości Going. Z dolnej stacji "czerwonej szynówki" trzeba zrobić parę kroków do dolnej stacji krzesła 90. Niektórzy śmiałkowie podróżowali ten fragment na nartach...bumer i kmarcin je zdjęli: Pierwsza trasa którą widzimy po tej stronie Skiweltu, to końcówka czerwonej 90 - bardzo fajna ścianka. Docieramy krzesełkiem tuż pod szczyt. By dotrzeć na niego, musimy przejechać gęsiego łagodną 100d. Dlatego, że wąsko i przez las, to kolor tej trasy jest czerwony. Jadę nartostradą i obserwuję przez drzewa piękne widoczki:
  10. Dzień Pierwszy - śladami JC. Scheffau cz.1 Pierwszego dnia obudziły nas intensywne promienie słoneczka. Wyglądam przez okno a na trawniku szron - super! Temperatura w moim smartfonie pokazuje -3 o godzinie siódmej rano co wskazuje na bardzo dobre warunki. Na śniadanie jajecznica, szybko się ubieramy, wyjmujemy z narciarni sprzęt, zbliżamy się do ulicy a naszym oczom ukazuje się nasza narciarska droga do domu - końcówka czerwonej trasy numer 60. Pięknie wyratrakowana, wygładzona i wymuskana. Ponieważ od samego początku były ambitne plany, to w kasie decydujemy się na zakup karnetów "All Star Card": 6dni = ok 240Euro. Dolna stacja ośrodka Skiwelt w Scheffau wygląda bardzo schludnie i ładnie. Ski symbol tutaj, to narciarski Król: Wszystkie trasy natomiast wyglądają tak: Przy bramkach nie ma kolejek i pomimo tego, że jest niedziela, weekend, to w gondolce jedziemy razem całą szóstką, bez innych narciarzy. Oczywiście, ponieważ tej zimy jest raczej wiosna, to obserwowana trasa z wyciągu jest w dolnej części jedynie białym paskiem pośród zieleni. Za stacją pośrednią jest już dużo lepiej. Ścianka wygląda imponująco: Jesteśmy na miejscu i oczom ukazuje nam się charakterystyczna ozdoba Scheffau: Początek naszej "domowej" trasy jest czarny i wygląda imponująco. Tak jak nigdy wjeżdżając na szczyt nie mam planu, w którą stronę jechać i co w pierwszym momencie. Jedziemy zatem za tłumem do górki z dwoma wyciągami, która jest jedną wielką trasą narciarską: To Eiberg, ze szczytu którego swój początek biorą cztery trasy czerwone z różnymi opcjami zjazdu oraz dwie trasy niebieskie. Wygląda na to, że jest to centrum logistyczne i transportowe Skiweltu. Trasy z rana i jak później się okaże przez cały dzień w doskonałej formie - północna ekspozycja. Pierwsze zjazdy i prawie każdy narzeka... ...narzeka, że narty same skręcają. Prosto z serwisu, super ostre na twardym nie dają się okiełznać w ciągu pierwszej godziny. Widoki, przejrzystość powietrza - wymarzone: Zaliczamy czerwoną 69 i jesteśmy na Zinsbergu. Mimo południowej strony - warunki pierwszego zjazdu idealne. Stąd widać kolejną długą i bardzo fajną trasę numer 66: Kolejny zjazd bardzo szeroką i mającą wiele urozmaiconych garbów 71. Krótka zbiórka i zapada decyzja. Jedziemy na najniższe trasy ośrodka położone na Astbergu 1267m.
  11. Wróżko, jak zwykle świetna relacja - nie mogę się doczekać, kiedy podążę Twoimi śladami do Schladming :happy: Dziękuję.
  12. No i przyjechaliśmy. Wczoraj wieczorem w forumowym składzie: marboru, kmarcin i bumer + "różowe portki", młody i Michał, cali, zdrowi i szczęśliwi. Śmiało już na wstępie tej relacji mogę napisać, że był to najlepszy alpejski wyjazd na jakim byłem. Ze względu na fantastyczną pogodę - 6 dni pełnego Słońca oraz ze względu na miejsca jakie odwiedziliśmy. Operacja "All Star Card", to będzie opowieść o trzech ośrodkach narciarskich: Skiwelt, Kitzbuhel oraz lodowcu w Kaprun. To był fantastyczny tydzień narciarski - ponieważ materiału mam mega dużą ilość, postaram się szczegółowo opisać zarówno miejsca, w których nartowaliśmy jak również inne ciekawe zdarzenia i okoliczności. Zapraszam do śledzenia niniejszego wątku. Dzień Pierwszy - podróż: Z Radomia wyjechaliśmy ok 2:15 w sobotę, 8 marca. Szybka zbiórka "nizinnych" narciarzy i bez zbędnych przeszkód jedziemy przez Kielce, Kraków do granicy w Chyżnem - tutaj spotykamy się z drugim autem startującym z Sącza. Plan wspólnej podróży ustalony został ze względów bezpieczeństwa jak również ze względów logistycznych dotyczących pakowania. Cztery osoby ze sprzętem, jedzeniem i innymi duperelami w jednym aucie mogło stanowić o tym, że podróż wyglądałaby ze względu na przeładowanie i brak miejsca - mało komfortowo. W efekcie tych planów i mocnego ograniczenia w pakowaniu - do drugiego auta przenosimy po spotkaniu jedynie jedną torbę. Po godzinie ósmej spotykamy się na stacji benzynowej tuż przy granicy, tankujemy i wjeżdżamy do Słowacji. Kupujemy winietę dziesięciodniową za 10 Euro i ruszamy. Słaba pogoda, która nas żegnała w Polsce szybko się zmienia. Wychodzi Słońce i zaczynają się piękne widoki. Pierwsza zagraniczna przerwa gdzieś w drodze, przy pomniku... Co to za obelisk, do upamiętnienia czego postawiony? Nie wiem. Wygląda imponująco. Nastroje się poprawiają. Szybko dojeżdżamy do Bratysławy: Pełni optymizmu mijamy kolejną granicę - tu na taką samą ilość dni, winieta kosztuje 8,50 Euro. Czyż to nie dziwne, że Austria jest tańsza od naszych sąsiadów? Witają nas pola farm wiatrowych: Pomimo tego, że mamy nawigację - "udaje się" nam pomylić drogę i jedziemy przez centrum Wiednia. Ponieważ mamy mały zapas czasu, taka pomyłka staje się dla nas atrakcją tego pięknego popołudnia. Najchętniej zatrzymalibyśmy się na kawę i czekoladki z Mozartem...ale mamy ograniczenie w czasie meldowania - do 19 i nawet nie rozważamy takiej opcji. Szkoda... Kilka kilometrów za miastem zatrzymujemy się na parkingu i zamieniamy na jakiś czas za kierownicą. Niebo jest przepiękne. Podążamy w stronę Salzburga i ukazują się nam pierwsze alpejskie szczyty. Na dole wiosna, i "pachnące" prace polowe, a u góry, na szczytach - biały, śnieżny kolor. Zjeżdżamy z autostrady i przekraczamy kolejną granicę - tym razem niemiecką. Od tego miejsca do samego końca podróży towarzyszą nam skały i szczyty. Niestety nie ujechaliśmy daleko. Korek. Po próbach ominięcia bocznymi drogami tego utrudnienia, kapitulujemy i zawracamy - wybieramy dłuższą o 30km "ścieżkę" i mkniemy do celu. Zawracamy i podążamy dłużej drogami naszego drugiego sąsiada. Robi się już ciemno. Docieramy na miejsce tuż przed 19stą. Dosyć szybko odnajdujemy naszą noclegownię i tutaj spotykają nas małe problemy... ...cóż - Austriacy nie witają nas z otwartymi rękoma - a informacje z biura podróży Otium nie są niestety precyzyjne. Przełykamy pigułkę - najważniejsze, że jesteśmy cali i zdrowi na miejscu. Od frontu naszej kwatery znajduje się olbrzymie koło poruszane wodą... ...do stoku i stacji Skiwelt - mamy rzut beretem, przez ulicę. Nim się rozpakowaliśmy, zjedliśmy i przywitaliśmy z apartamentem - Marcin wziął się za wyczarowywanie pogody i warunków śnieżnych na cały nasz pobyt. Instrumentarium zadziałało doskonale - o czym się dowiecie w kolejnej części Operacji "All Star Card".
  13. Śnieg na Nosalu też był niepotrzebny jak widać na początku filmiku :biggrin:
  14. Uwielbiam ten czas. Zbliża się wyjazd. Tygodnie, trzy, dwa, jeden dzień do godziny zero i startu. Na początku planowanie – trasy narciarskie, wybór ośrodka, ceny skipassów, noclegów – logistyka przejazdu, skład ekipy… …kuszenie znajomych narciarzy – to rytuał. Nim nadejdzie dzień trzeci do wyjazdu – zapadają decyzje. Klaruje się skład, rozpoczyna się poszukiwanie. Oferty. Biura podróży, net, Skionline i tak w kółko. Mnogość miejscówek, dyskusje i wybory. Czynników jest wiele: głównie cena pobytu, odległość od wyciągu – oczywiście najbardziej pasuje 100 metrów od. Ośrodek z „set” kilometrów tras + dodatkowe opcje – tak na wszelki wypadek. Lodowiec w pobliżu mile widziany – zwłaszcza na wiosnę. Boli głowa – co wybrać jak i dlaczego? Przychodzi impuls! Decyzja, przekonanie współtowarzyszy – pójście na kompromisy. …i udaje się. Pierwsza, najważniejsza kwestia za mną, za nami. Mamy miejsce, każdy wie ile „to” będzie kosztować. Logistyka. Ile aut, jak spiąć podróżujących z różnych miast – trasa przejazdu? Zbieramy informacje, zgody, dyskutujemy…praktycznie do samego końca. Prozaiczne sprawy: czy wziąć CB, łokitoki? Kto bierze czajnik, a kto papier toaletowy? Jakie będą śniadania, a jakie obiady, co będziemy pić wieczorami na kwaterze? Niby prozaiczne sprawy, a jednak gdy jedzie 6, 8 osób w różnym wieku, różnej płci…seniorzy, juniorzy – to przy organizacji niekomercyjnego wypadu z fajną paczką bywa nie lada wyzwaniem. Dzień trzeci… Serwis nart – to przychodzi w pierwszej kolejności. Ostatnie pranie. Ustalenie listy zakupów i komunikacja do reszty grupy, co? Kto? Zabiera. Dzień drugi… Pierwsze zakupy i składanie rzeczy, które mamy zabrać ze sobą. Buty, a w butach małe co nieco… Kask, w kasku rękawiczki, gogle, kominiarka – już wszystko leży na przedpokoju i czeka na pakowanie. Dzień pierwszy - ostatni przed godziną wyjazdu: Ostatnie zakupy... Zapomniałem ryżu – ehhh, jeszcze pieczywo na kanapki, wędlina, świeże warzywa na pierwsze dni pobytu. Dopięcie ubezpieczenia. Składanie, liczenie – skarpetek, bielizny, koszulek – pakowanie. Oddech… …dreszczyk emocji, radość i wyczekiwanie. Tak… Zdecydowanie uwielbiam ten czas. Ten dreszczyk właśnie. Nie tylko wynikający z tego wszystkiego, co opisałem u góry – ale również dreszczyk przed tym co przed nami. Ciekawość miejsca, w którym będziemy – tego co zobaczymy, jak pojeździmy..jaka będzie pogoda i warunki na stoku? Niby prozaiczne, zwykłe i zwyczajne… ale, czy oby na pewno? W nocy ruszamy – ja + druga połówka, Bumer, Kmarcin + Przyjaciel Góral z Juniorem. Tym razem skład 6 osobowy, czyli kuszeniu uległa czwórka – bo „Różowych Portek” kusić nie trzeba – Ona jest zawsze pierwsza, chętna, by rozpocząć nową przygodę. W dzień Kobiet – rozpoczynamy „Operację All Star Card”. PS. Relacja obszerna – po powrocie. pozdrawiam marboru
  15. ...jak tylko zabawa na resztach śniegu :biggrin: i Kasprowy : Poniżej nieźli Jajcarze! ...grunt, to dobra zabawa i poczucie humoru - nawet na znikającym śniegu :biggrin: Narty = zabawa cały rok. Edit Łukasza Ciszka :applause: [video=vimeo;65489369]
  16. Jako suplement tematu narciarskiego z Pakistanu - ciekawostka. Pakistan's Sole Ski School - Malam Jabba [video=youtube;ay5d5rzFjtI] Kiedyś, kiedyś...jak dojdzie tam "cywilizacja", a sam kraj będzie bezpieczniejszy, to być może powstaną tam piękne ośrodki narciarskie na miarę tych alpejskich... ...ale raczej my tego nie dożyjemy :frown::
  17. Fotka wymieniona na taką, która nie budzi wątpliwości. A o K2... może też coś wymyślę narciarskiego... :
  18. Gdy zwróciłeś mi uwagę - mam takie samo spostrzeżenie. Fotkę ściągnąłem z netu, podpisana była wyraźnie...by nie było wątpliwości zmienię to popołudniu. Dzięki za czujność.
  19. Zdobyć ośmiotysięcznik - to nie wszystko :happy: Zjechać z niego na nartach, to już wyczyn nie lada. Nim poniżej kilka informacji o tym przepięknym szczycie pakistańskiego Kaszmiru, nim obejrzycie krótki super reportaż z wyczynu (mapka wejścia, mapka zjazdu)... ...przyjrzyjcie się jej - "Nagiej Górze" - Nanga Parbat. Nanga Parbat (hind. नंगा परबत, urdu ننگا پربت) – ośmiotysięcznik, dziewiąty co do wysokości szczyt świata (8126 m n.p.m.). Nazwa góry jest mianem kaszmirskim, wywodzi się z sanskrytu i znaczy „Naga Góra”. Nanga Parbat położona jest w zachodniej części Himalajów Wysokich, na obszarze Kaszmiru w północno-wschodnim Pakistanie. Jest to olbrzymi masyw górski, zbudowany z prekambryjskich skał metamorficznych i krystalicznych. Od północy i zachodu otacza tę górę rzeka Indus; w kierunku północno-zachodnim szczyt oddalony jest od niej zaledwie o 25 km i wznosi się nad nią ponad 7000 m, przez co jest to największe względne wzniesienie na świecie. Potężny, niezwykle skomplikowany masyw Nanga Parbat postrzegany jest jako olbrzymia, biegnąca łukiem grań, o długości prawie 26 km, liczonej od Szczytu Chongra (6889 m n.p.m.) na północnym wschodzie do Przełęczy Mazeno (5377 m n.p.m.) na południowym zachodzie. Najwyższą częścią góry jest śnieżno-lodowo-skalny trapezoid z wierzchołkiem głównym o wysokości 8126 m n.p.m. i drugim pod względem wysokości wierzchołkiem od strony północnej Północnym Ramieniem (8070 m n.p.m.). Na północnym zachodzie od Północnego Ramienia leży Przełęcz Bashin (7812 m n.p.m.). Z głównego wierzchołka odchodzą trzy granie. Pierwsza, w kierunku północnym, wiedzie przez Północne Ramię do przedwierzchołka (7910 m n.p.m.) i dalej na wschód do szczytu Rakhiot (7070 m n.p.m.); druga (Grań Mazeno) opada na długości 13 km w kierunku południowo-zachodnim od Szczerby Mazeno (6700 m n.p.m.) do Przełęczy Mazeno; trzecia, najmniejsza północno-wschodnia grań, wiedzie w kierunku Lodowca Bazhin. Granie te wyznaczają trzy główne ściany: flankę Rupal po stronie południowej (wysokość 4500 m), północno-zachodnią flankę Diamir (3500 m) oraz północno-wschodnią flankę Rakhiot (słynna droga pierwszego wejścia). Flanka Rupal jest obok południowo-zachodniej ściany Baraha Shikhar (7647 m) w masywie Annapurny najwyższą ścianą (urwiskiem o nachyleniu pow. 45 stopni) na świecie. Baza główna po stronie północnej znajduje się około 3600 m n.p.m. Jest to najniżej położona baza główna ze wszystkich baz pod szczytami ośmiotysięcznymi. Można się do niej dostać z miejscowości Gilgit lub Chilas przez słynną Fairy Meadows (Czarodziejska Łąka) i osadę Beyal. Zapraszam do obejrzenia filmiku: [video=youtube;YACcET6sP5k] Źródła: Wikipedia + YT.
  20. Czy ktoś z Was nie chciałby wyjechać do Pakistanu na narty? Tak... w Karakorum właśnie... ...w cień najwyższych Gór na Świecie? Wiem, pytanie retoryczne. Karakoram HeliSki - World Best Kept Secret Komercyjny wyjazd w międzynarodowej paczce - czyż, to nie byłoby inspirujące? Cudowne widoki z helikoptera, dzika natura - dziewicze szczyty, które nie dotknięte, nigdy, żadną nartą sięgające 5000m. Niedźwiedzie... ...ogrom i potęga nie tylko szczytów, ale również lodowców, morza śniegu. Niesamowita przygoda - zapraszam do obejrzenia filmiku z takiej właśnie wyprawy. Część I - początek. [video=youtube;60jrJnsLkXA] Część II - ogrom przestrzeni (przez pierwsze 1:36 na filmiku pojawia się problem z dźwiękiem - proszę o cierpliwość): [video=youtube;Wy99F4C8GSs]
  21. "Mariusz, tego trzeba było nie nagrywać" :happy: Filmik, który nagrałem kumplowi na Telegrafie parę lat temu. [video=youtube;hOwC9lUZbSc]http://www.youtube.com/watch?v=hOwC9lUZbSc
  22. Marcinie micha niczego sobie :wink: No i browarek jest :cheerful: jest dobrze :happy: Pozdrowienia dla całej Ekipy, i całusy dla Wróżki Kasi :angel:
  23. Odcinek drugi :happy: Uwielbiam Tiny House - po prostu kawałek życia zwariowanych narciarzy :cheerful: Rewelacja! [video=youtube;MNavOgKaveQ]
  24. Poniżej pięć króciutkich filmików z prezentacją "gwiazdorskich" nart free na przyszły sezon. Piękne deski! :happy: Pierwsze: 4FRNT Devastator [video=youtube;IEtbX_tUv9k] Drugie: Atomic Bentchetler [video=youtube;sExHNSV-cd4] Trzecie: Dynstar Sham 117 [video=youtube;HzA3UFfppCc] Czwarte: Fischer Big Stix 122 [video=youtube;gRgzdDJZQ3Q] Piąte: Salomon Rocker 2 122 [video=youtube;of9c-O1YpdE]
  25. Marcin jak patrzę na to co robisz, to jestem pewien, że ze mnie i mojej jakiejś fotki zrobisz co najmniej Bodego M. Zdjęcie tego nieba - majstersztyk.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...