Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. Kask wraz z szybką, w warunkach pięknej, słonecznej, ciepłej aury - jest doskonały. Idealnie odbija promienie słoneczne "lustrem" i jest super wygodny przy częstym podnoszeniu i opuszczaniu szyby. W czasie gdy pada śnieg niestety to nie jest dobre rozwiązanie. Mimo, że miałem na głowie kominiarkę i przyleganie do twarzy wydawało się być idealne - śnieg w czasie jazdy wpada pod ustrojstwo i od góry i od dołu. Czasami musiałem zamykać oczy i jechać na oślep, bo puch osadzał mi się na rzęsach i nijak nie dało się inaczej. Na szczęście nic mi się nie stało i jakoś się przemęczyłem w czasie pierwszego całego dnia gdy padało. Ponieważ miałem przyjemność nartować kolejny dzień podczas opadów, to dla bezpieczeństwa jazdy postanowiłem odkręcić szybkę i jeździć w tradycyjnych goglach. Czynność tą wykonałem zwykłym nożem do krojenia chleba - bez problemu w kilka chwil. Po wykręceniu i zamontowaniu śrub - kask wygląda również bardzo estetycznie. Gogle pasują idealnie a kask w ten sposób wydaje się być bardzo wszechstronny w zastosowaniu na różne warunki pogodowe. Minusem zapewne będzie zastosowanie kasku w zmieniającej się pogodzie w trakcie dnia. Nie lubię wozić gogli w kieszeni kurtki, a wożenie zdemontowanej szybki kasku w ten sposób na stoku wydaje się niemożliwe, bądź wiąże się z dużym dyskomfortem - ze względu na jej wielkość. Podsumowując - decyzja o jeździe z szybką, czy w goglach powinna być podjęta po wcześniejszym prześledzeniu zapowiadanej pogody na dany dzień.
  2. Podsumowanie Miasteczko Madonna di Campiglio, Dolomity - piękne. Najbardziej polecam: Pinzolo, Folgaridę. In plus - doskonałe przygotowanie tras czarnych. Dla początkujących - zdecydowanie Groste: Pogoda jaką trafiłem, to przewaga Słońca: Ilość przejechanych kilometrów oceniam na jakieś 200km, co daje mi niewielką średnią ok 33km (szukałem w necie, czy mogę gdzieś to sprawdzić po numerze karnetu i niestety nie znalazłem). Przygotowanie tras: Wrażenia artystyczne... Najlepsze Bombardiono w Viviani na Pradalago - jedyne 5 Euro. ...a jak piersiówka - to tylko "orzech laskowy"... Pozostaje... ...otrzeć łzy, że już się skończyło: Wróciliśmy szczęśliwi. Dolina Słońca i za słońcem poszukiwania uważamy za niezwykle udane. Dziękuję za cierpliwość i wszystkie odwiedziny w wątku. PS. Ostatnią część z krótkimi filmikami nakręconymi na wyjeździe postaram się zamieścić jak najszybciej. pozdrawiam marboru
  3. Moja wypowiedź oczywiście była nieprecyzyjna. Doprecyzował to świetnie Mitek - dziękuję. Zastanawiając się nad tym, co napisałeś... ...ciekawe jaką prędkość osiągam na takim stoku? I ile długości, pochyłości potrzebuję, by jechać na tyle dynamicznie na ile jeżdżę w warunkach komfortu i maksymalnej przyjemności, bezpieczeństwa? I czy jest to dużo mniej niż na alpejskich stokach? Odpowiedź brzmi - jadę na tyle szybko, że jestem mocno zadowolony, a po kilku zjazdach i takim treningu - nogi czują, że dostały odpowiednio, narciarsko w kość :happy: Choć tylko przez chwilę i sekundy jadę w Kazimierzu z odpowiednią dla siebie prędkością - to, są to jednak prędkości zbliżone w tym momencie i ułamkach sekund do tych z dużych Gór. Może w Alpach zwyczajnie nie jeżdżę szybciej? Ciekawe jakby to ocenili Ci, którzy widzieli jak jeżdżę? Powinno być: jak na warunki małego stoku, na nizinach o długości ok 300-500 metrów, jest szybko. pozdrawiam serdecznie marboru
  4. Powrót Pakowanie, to coś, czego najbardziej nie lubię robić przed wyjazdem powrotnym do domu. Zaraz po nartach uwijamy się szybko, bo biorąc pod uwagę warunki pogodowe, postanawiamy wyjechać jeszcze wieczorem. Czekanie do rana może być ryzykowne ze względu na nadal padający śnieg. Poszło szybko, tak jak ostatni przywieziony obiad z Polski - bigos. Bigos jest dobry na wszystko, zawsze i wszędzie :biggrin: Nim zaczniemy ruszać w dół i dalej ku autostradzie, odwiedzamy i żegnamy się z tą przepiękną, urokliwą miejscowością jaką jest Madonna Di Campiglio. Jakby białego przybyło... :wink: Robimy szybkie zakupy podarunkowo, bombardiniowe i obserwujemy ludzi zmagających się z olbrzymią pryzmą śniegu sięgającą pierwszego piętra budynku. Czyżby lawina zeszła z dachu? A może zrzut kontrolowany? ...nie! To chyba jacyś miejscy freeraiderzy :happy: Wyruszamy... ...na serpentynach jazda niezwykle ostrożna - czuć palone sprzęgło w aucie. Oby wytrwało. Łańcuchów zero. Oj przydałyby się, przydały. Jesteśmy na autostradzie. Mijamy będące w całkowitych ciemnościach ostatnie alpejskie szczyty. Smutno, że to koniec... ...jakoś szybko minęło. Wymieniamy się za kierownicą a podróż się dłuży. Jedziemy, jedziemy... ... i nie będzie Kinga, ani Hitchcocka. Będzie Monty Python - taka przygoda. W Czechach jakoś wszystkie stacje benzynowe się poukrywały, czy co? Całą ropę zeżarł "czarny potwór". Stoimy... Ale gdzie? Chyba stoki narciarskie nie chcą nas wpuścić do kraju, bo ostatni z nich przed przekroczeniem granicy magicznie unieruchamia nasz pojazd... Coś podobnego do kieleckiego Telegrafu. Wiele razy przejeżdżałem tędy - teraz mamy okazję się przyjrzeć: Co to za miejsce? Całe szczęście, że jesteśmy na dwa samochody. Wlewamy płyn do spryskiwaczy opróżniając baniaczek, lejek robimy z butelki po wodzie mineralnej i czekamy aż dowiozą... ...okazuje się, że stacja była za zakrętem - niecały kilometr dalej. Niezłe jaja :eek: Uruchamiamy auto, przekraczamy granicę i widzimy, że w okolicach Bielska straszna kicha z zimą... ...ehhh szkoda gadać. Docieramy do domu pocieszając się, że wszędzie dobrze ale właśnie w nim najlepiej. PS. Podsumowanie, suplement i filmiki jak się obrobię z nimi :smile:
  5. Stacja narciarska Kazimierz Dolny nad Wisłą - zmiany, zmiany, zmiany... Po wczorajszym wspólnym nartowaniu z Andrzejem i Marcinem dzisiaj przyszedł czas na odwiedzenie, drugiego, po Rąblowie Ośrodka Narciarskiego na Lubelszczyźnie w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. http://stacjakazimierz.pl/ Nadmienię, że to moje ulubione miejsce z klimatem. Już wjazd na parking jest dla mnie zaskoczeniem... ...pełno samochodów, ludzi - tak jakby, to nie był środek tygodnia, tak jakby to nie był późny wieczór. Dlaczego? Zaraz będzie odpowiedź. Na miejscu jestem przed 19. Temperatura +3. Zaskoczenie numer 1 - cena karnetu dwugodzinnego: 25zł. To naprawdę mało, biorąc pod uwagę ośrodki narciarskie w promieniu 100km, od mojego miejsca zamieszkania. Zaskoczenie drugie...i to chyba jedna rzecz, ze zmian, która mi się nie spodobała - zniknęła nazwa zmodernizowanego baru przy stoku...kiedyś to był "Bar pod Psem" i ta nazwa niezwykle przypadła mi do gustu - teraz nie ma żadnej nazwy. W środku zmiany: przebudowany bar i jakby wszechstronniej (wystrój i układ stolików). Pojawiła się druga część baru - na zewnątrz, w "wyciętej skarpie". Oczywiście jak zawsze - pali się ognisko, i w powietrzu unosi się woń palonego drzewa... ...klimat w dolinie znajdującej się przy stacji - rodem z "Wiedźmina" Sapkowskiego. Pierwszy rzut oka na jedną z tras: Zakładamy narty i w górę. Jest podobnie jak w Tumlinie wczoraj - mega twardo i sporo lodu - szczęście, że krawędzie mam jak brzytwy. Krótka rozgrzewka i szuuuuu Pierwsza najostrzejsza i najkrótsza trasa została podniesiona jakieś 1,5 metra - niby nic, ale wyraźnie ta niewielka wysokość ma wpływ na prędkość początkową. Kolejna zmiana: Druga stacja również została podniesiona. I to sporo - jakieś 3m. Najdłuższa trasa, łącząca się z pierwszym orczykiem została przeprofilowana i jest wyraźnie sprzyjająca zyskaniu większej prędkości przy dojeździe do największej "stromizny" ośrodka. Zbliżenie, tej niezwykle pożytecznej zmiany na najdłuższej trasie: Pojawiły się nowe nasadzenia drzew - zniknął niewielki fragment niezagospodarowanego stoku za nimi - została wybrana z niego ziemia, by podnieść poziom trasy. Spojrzenie ze szczytu: Jadę do drugiego, głównego wyciągu w głębi ośrodka. A tu super kolejna niespodzianka - zamiast jednego orczyka, są dwa i zmieniony, wyprofilowany został teren przed i za bramkami. Tym samym zmieniła się na plus - i to znacznie, przepustowość, która była w tym ośrodku zdecydowanie za mała w tym miejscu. Spojrzenie ma trasę zieloną, najszerszą tutaj i najłagodniejszą: Jak widać na zdjęciu...po lewej stronie - kolejna mega niespodzianka! Nowa trasa. Powstała w groźnym jarze, który znajdował się przy wyciągu. Cały teren został zniwelowany, poprawiony i wykorzystany na 200%. Widok nowego zjazdu: Na początku jest szeroko, a potem następuje zwężenie, tworzące nieckę. Przygotowany jest tu nie tylko poziom, ale również boki, tworzące lej. "Ścieżka" jest krótka, ale "wariacka" - można pojeździć jak w "beczce śmierci" - gratka dla lubiących "wyboje", poza trasówkę, i urozmaicenia. Jedyny minus, że przy wieczornej jeździe jest tu ciemno: Niby nic - a jak fajnie! Trasa zielona w dolnej części została nieco wydłużona: Podsumowując: Stacja narciarska Kazimierz ma już trzy wyciągi talerzykowe + wyrwirączkę oraz cztery urozmaicone, różnorodne trasy oraz "oślą łączkę". Przeprowadzone zmiany z przeprofilowaniem i podniesieniem górnych stacji - zdecydowanie poprawiają jakość jazdy w tym miejscu, co powoduje, że wzrasta narciarsko jego atrakcyjność. Na zakończenie... ...na dwie godziny, została przegrodzona najostrzejsza trasa i został ustawiony gigant, a potem slalom z pomiarem prędkości... Za darmo!!! Super zabawa. Brawa, brawa i jeszcze raz brawa dla właścicieli, którzy najwyraźniej starają się, by miejscowość, w której zaczęli swój biznes - była znana, nie tylko ze względu na przepiękne walory samego miasteczka, jakim jest Kazimierz Dolny nad Wisłą - ale również jako centrum narciarskie w Regionie. Pojeździłem dzisiaj wyśmienicie i z całą pewnością niebawem, tym razem w dzień odwiedzę to miejsce. Polecam Stację narciarską Kazimierz. pozdrawiam marboru
  6. Sławku, a Ty myślisz, że po co ja wyjechałem poza trasę w Pinzolo do lasu? :
  7. Ten ostatni dzień był naprawdę ciężki. Tak, jak na poniższym zdjęciu widać (tablica z Madonny) - nie wszystko było czynne, przejazd do Folgaridy i Marillevy popołudniem, udrożniono dzięki ratrakowi, który tam do południa nieźle ubijał podłoże. Na terenie Madonny była drożność zachowana.
  8. Maciek, wypłoszyłeś zimę klapkami :biggrin: Zapraszamy do Centralnej Polski - śniegu u nas dostatek, jak poniżej widać :happy:
  9. Oto dlaczego jeżdżę w Lange :wink: [video=youtube;pmBs7HgMt34]
  10. Dzień Szósty - Armagedon na zakończenie. Niestety... Padało cały wieczór, całą noc i rano też padał intensywny śnieg. Ciepło ubrani, brnąc przez śnieg po kolana idziemy powolutku nieodśnieżonym jeszcze chodnikiem, na stok. Po drodze mijamy dolną stację kolejki na Groste. Przyznam szczerze, że jeszcze w takim armagedonie nie nartowałem. Jestem ciekawy, jak to będzie na trasach, skoro nawet dojścia do krzesła przez czytniki kart magnetycznych są niedrożne przez padający ciężki opad - temperatura +2. Za bramką przy wyciągu, wszystko uporządkowane, w równych i symetrycznych "kupeczkach": Ratrakowania absolutnie nie widać i nawet jeśli było, to zniknęło pod zwałami białego armagedonu. Cześć tras zamknięta i w ogóle nie podjęto próby ich przygotowania. Widzimy śmigające ratraki próbujące przynajmniej usprawnić poruszanie się zawalonymi trasami. Wygładzają miejsca, w których utworzyły się mega wielkie zaspy. Jedziemy w dół. Powolutku, by nie zrobić sobie krzywdy. Jedyny senior ze składu odpada z jazdy po pierwszym zjeździe - warunki są zbyt ciężkie. Wada wzroku i strach by nie odnowić kontuzji kolana jest większy niż chęć zaspokojenia narciarskich potrzeb. To bardzo dobra decyzja. Reszta towarzystwa się rozjeżdża by sprawdzić, czy wszędzie w zasięgu Madonny wszystko wygląda, jak wygląda na Pradalago. Złudzenia pryskają. Groste - kolejka działa tylko do stacji pośredniej, warunki fatalne. Monte Spinale - dolne fragmenty tras - jako tako. Kręcimy się więc - to tu, to tam. Wykonujemy pomiary... Tarzamy się w śniegu... Obserwujemy tworzące się sople... Między drzewami, przy trasie dostrzegam genialną, utworzoną przez naturę hopkę dla narciarzy ekstremalnie free: Sytuacja staje się beznadziejna... Nie walczymy dalej. Zasiadamy w jednej z knajpek na stoku, rozkoszujemy się ostatnim bombardino i powoli udajemy do apartamentu pakować manatki... ...chodnik odśnieża jakaś straszna maszyna: Oj podróż powrotna będzie ciekawa... ...a jak później się okaże, będzie obfitować w przygody - ale o tym, w kolejnej części relacji.
  11. Tumlin - naklejkowe WZF Naklejki Skionline przyszły do mnie w trakcie wyjazdu do Madonny di Campiglio (relacja: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18710-W-poszukiwaniu-S%C5%82o%C5%84ca?p=189324#post189324) - już przed nim, wstępnie umawialiśmy się na wspólne nartowanie i naklejek rozdawanie z forumowiczami Radomsko - Kieleckimi. Niestety na WZF nie mógł przybyć woocash, expat miał wywiadówkę u syna, mifilim jeździ gdzieś w Alpach i chyba o nas zapomniał... hucu pakował auto i rodzinę - jedzie jutro na tyczki. Oprócz mnie przyjechał Andrzej (Bumer) i kmarcin (Marcin) - dziękuję Chłopaki za super spotkanie i pokaz jazdy slalomem synchronicznym :biggrin: - rozumiem, że to było małe przygotowanie przed Olimpiadą w Soczi? Na stoku w Tumlinie w dniu dzisiejszym (to druga świętokrzyska górka narciarska, którą odwiedzam w tym sezonie), jak na wieczorną porę (19-22), nie było pusto - przybyło oprócz nas jeszcze kilku narciarzy - mimo to, kolejek do wyciągu nie było. Szybkie przywitanie, delikatna rozgrzewka, rzut oka na warunki... ...i w górę. Temperatura +2. Jest twardo, a miejscami lodowato - szybko. Na szczycie funkcjonuje, jak zwykle ławeczka: Gadamy i gadamy, a atmosfera spotkania bardzo serdeczna. Jedziemy raz, drugi, trzeci... ...czas mija szybko. Karnet 2 godzinny - koszt 30zł. Góra, dół, góra, dół...góra... Krawędzie trzymają, a górka jest doskonała do ćwiczeń krótkiego skrętu. Właściciel: http://www.tumlin-ski.prv.pl/ w tym roku zainwestował, nie tylko w nowy ratrak, ale również w system sztucznego naśnieżania :eek: Księżyc sobie świeci, a my sobie jeździmy i bardzo miło spędzamy czas. Robimy sobie fotkę z WZF: Szusujemy jeszcze kilka razy i narciarsko-naklejkowy dzień się kończy pogaduchami w tutejszej karczmie. Wszyscy radośnie opuszczamy tutejszą górkę. Dziękuję raz jeszcze za super spotkanie. Mam nadzieję, że niebawem ponownie się spotkamy. Również z nieobecnymi forumowiczami. pozdrawiam marboru PS. Dąb Bartek nadal stoi w swoim miejscu - sprawdziłem.
  12. Andrzej, dzieci w szkołach teraz mają ideologię Gender :wink: telewizji nie oglądasz? :biggrin: Nauka o zachowaniu na stokach niestety - nie przejdzie :frown::
  13. Czyżbyć Marcinku, z żoną był na wyjeździe? :biggrin:
  14. W przyszłym sezonie zamierzam kupić i SL i Free...dopiero będę miał problem jakie deski wybrać :
  15. Kolejny, 7 odcinek Magazynu narciarskiego pod linkiem: http://www.tvn24.pl/magazyn-narciarski,89,m/cale-odcinki,170/magazyn-narciarski-odc-7,392223.html
  16. Lech: ekolodzy, chłopi i urzędnicy Jak nowoczesna stacja zimowa może godzić własne interesy z ochroną środowiska, postulatami miejscowych właścicieli gruntów oraz przyzwyczajeniami urzędników – na przykładzie światowej sławy austriackiego kurortu Lech Zürs opowiada Manfred Manhart, uznany w Alpach specjalista branży narciarskiej. dalszy ciąg historii: Mniej znaczy lepiej Manfred Manhart: Pod koniec lat 90. zorganizowałem akcję, której mało kto wróżył powodzenie: zaproponowałem ograniczenie do 14 tys. liczby karnetów sprzedawanych dziennie na stoki Lech Zürs gościom zmotoryzowanym. Była to odpowiedź na zarzuty ekologów, którzy twierdzili, że planowana przez nas budowa kolejnych wyciągów w stacji doprowadzi do zwiększenia ruchu samochodowego na drogach dojazdowych, a więc zanieczyszczenie środowiska. Wstępnie przekonali już nawet ratusz. Zaproponowałem, żeby wprowadzić zakaz wjazdu do Lech Zürs dla aut, w momencie, kiedy na dany dzień kasy odnotują 14 tys. sprzedanych skipassów. Wtedy zaprotestowali właściciele restauracji, którzy bali się obniżenia zysków. Im tłumaczyłem, że możemy reklamować nasz kurort jako taki, w którym nie tylko nie ma spalin, ale też nigdy nie ma tłoku na trasach, jest więc bezpiecznie – a to powinno przyciągać bogatych gości, którzy wydadzą w barach więcej pieniędzy. Udało się: na drogach dojazdowych do Lech Zürs postawiliśmy tablice świetlne, na których w razie potrzeby wyświetlamy komunikaty, że u nas jest już pełno i trzeba jechać do innych ośrodków. Z czasem okazało się, że trzeba to robić nie więcej niż 5-7 razy na sezon. Równocześnie nie ma żadnych ograniczeń dla tych, którzy przyjeżdżają do nas komunikacją zbiorową – chociażby pociągiem. Więcej: mają nawet 10 proc. zniżki na karnet. Zadowoleni są i ekolodzy, i restauratorzy, i narciarze. Działka za działkę Opracowałem także reguły obliczania podziału zysków z karnetów narciarskich w rejonie Arlberg oraz system rozliczania się między stacjami a rolnikami, będących właścicielami gruntów, po których przebiegają nartostrady i wyciągi. Właściciele działek dostają po 2 proc. od obrotu netto ze sprzedaży skipassów – oczywiście po uwzględnieniu powierzchni terenu. Te jasne reguły widać zadziałały, bo dziś już nie ma u nas w gminie protestów przeciwko rozwojowi sportów zimowych. Idea jest prosta: jeśli wszyscy zarobią, będzie zgoda. W Lech przekonaliśmy się o tym już 80 lat temu… Porozumienie takie zawarliśmy pomimo, że w Austrii prawo zakazuje grodzenia działek, przez które przebiegają szlaki narciarskie. Jest choćby przepis, że kiedy tylko spadnie śnieg, to po wyznaczonych nartostradach jeździć na nartach. Więcej: nie trzeba pytać właściciela gruntu o zgodę na przygotowywanie trasy ratrakami. Spór wśród prawników dotyczy jedynie tego, czy w grę wchodzi także dośnieżanie. Lecz i na to jest sposób: wystarczy przecież postawić armatki w działce, o którą nie ma sporu i przepchać sztuczny śnieg ratrakami w sporne miejsce (śmiech). Są również instrumenty prawne, którymi można wymusić poprowadzenie przez prywatną działkę trasy narciarskiej czy też postawienie tam podpory kolejki linowej. Tyle że narzędzi administracyjnych używa się ich rzadko. Najpierw – jako koleje linowe – próbujemy przekonać sceptyków. Preferujemy tę drogę chociażby z powodów wizerunkowych. Często powodem oporu są zresztą kwestie emocjonalne, niezwiązane w rzeczywistości z naszymi inwestycjami, ale z ogólną niechęcią do aktualnych władz gminy czy nawet do rządu w Wiedniu. W Lech/Zürs na dwustu pięćdziesięciu właścicieli działek używanych w zimie na potrzeby narciarstwa wątpliwości zgłasza ledwie dziesięciu, z czego naprawdę uciążliwych jest dwóch. Jako koleje linowe przestrzegamy jednak jednej reguły: nikogo nie możemy traktować na specjalnych warunkach. Wszyscy muszą mieć równy status. Inaczej bylibyśmy nieuczciwi, nie mówić o tym, że prędzej czy później zostalibyśmy wykorzystani przez najsilniejszych czy najbardziej bezczelnych. Tych dwóch najbardziej upartych chce po prostu wymusić odrolnienie swoich gruntów, by postawić tam pensjonaty. Najświeższy przykład: w związku z naszą najnowszą inwestycją, czyli budową kolejki łączącej tereny narciarskie Lech z rejonem Warth, właściciel jednej z działek zażądał 250 tys. euro za użyczenie 50 metrów, po których przebiegać miała nartostrada i kolej. Ale spuścił z tonu, gdy przypomnieliśmy mu, że powodem do wyznaczenia tzw. służebności gruntowej – a więc nakazania udostępnienia ziemi – może być wedle austriackiego ustawodawstwa także wzgląd na rozwój turystyki i sportów górskich. O urzędnikach Biurokraci wszędzie są problemem. Dlatego, prowadząc narciarski biznes, musimy dobrze znać prawo. I umieć skutecznie lobbować za zmianą przepisów, które uznajemy za absurdalne – precyzyjnie przedstawiać nasze argumenty decydentom, ale też – poprzez media – opinii publicznej. Kilka razy nam się to udało… Ostatnio trzeba było, na przykład, zmienić przepisy rozporządzenia dotyczącego zabezpieczeń lawinowych mających zapewnić ochronę wyciągów, tras pod nimi, a nadto zadbać o dojazdy do peronów. Eksperci z ministerstwa sugerowali, że wystarczą do tego metody pasywne – czyli stalowe barierki. Tymczasem przez 35 lat – od 1975 do 2010 walczyłem o to, by ze środków publicznych finansować także działania aktywne, czyli odstrzały śniegu w lawiniastych miejscach lub po prostu zamykanie dojazdów do wyciągów w sytuacji wysokiego zagrożenia. Dowodziłem, że barierki nie dają stuprocentowej gwarancji, a czasem potęgują zagrożenie. Szczęśliwie udało się zmienić ten przepis – teraz austriackie procedury można uznać za wzorcowe. Po tym, kiedy lawina zasypała holenderskiego księcia Johana Friso w lutym 2012 roku (wybrał się poza trasy pomimo, że ogłoszony był czwarty stopień zagrożenia lawinowego; po wypadku pozostał w stanie śpiączki aż do śmierci sierpniu 2013 r.), opracowaliśmy nowy system informacyjny dla freeriderów, bo to wprawdzie dobrzy narciarze, najczęściej jednak nie mający pojęcia o lawinach. Poza bezpieczeństwem chodzi też o uprzedzenie pomysłów polityków, którzy sugerowali, by przy trzecim stopniu zagrożenia lawinowego automatycznie, mocą prawa, zamykać cały obszar dla freeridu. O opłacalnej ekologii Jeśli ktoś dziś zajmuje się biznesem narciarskim, to musi kochać naturę, a więc potrafić pogodzić przyciąganie gości do stacji z poszanowaniem środowiska. To największa sztuka branży zimowej. Mamy obszary z zakazem jazdy terenowej (freeride) – obowiązuje on tam, gdzie zimuje zwierzyna płowa. Prócz stawiania tablic informacyjnych, apelujemy też do sumień riderów. O przestrzeganie tego ograniczenia dba policja stokowa (w Lech liczy ok. 30 osób – sam jestem jej funkcjonariuszem). Może ona zabrać delikwentowi skipass, a nawet zarekwirować sprzęt oraz wezwać zwykłą policję, która nakłada wówczas grzywnę do 2000 euro. Jeśli w Polsce są obszary z całkowitym zakazem jazdy pozatrasowej – i to, jak słyszę, w idealnych do tego miejscach, czyli w okolicach waszej najlepszej góry Kasprowego Wierchu – to znaczy, że ktoś nie wykonał swojej roboty. Przecież zawsze można ustalić, gdzie dokładnie są szczególnie zagrożone rośliny bądź zwierzęta i zakazać jazdy tylko tam. Na Parku Narodowym można zarobić i na nartach można zarobić. Znowu: jeśli władze Zakopanego zechcą, mogę spróbować podpowiedzieć, jak rozwiązać wasz problem. Za darmo. Dla gór i nart. Źródło: blog Krzysztofa Burnetki.
  17. Andrzeju jestem innego zdania... bo, licząc w taki, podobny sposób jak Ty... Mój ostatni wyjazd: - apartament z żarciem - 800zł (z rozrzutności mieszkaliśmy po 4 osoby w apartamentach 5tkach). - skipass - 819zł (skipass przeliczony wg ceny Euro 4,18) - paliwo + winiety, autostrady za 1 osobę - 250zł (przyjąłem taki koszt, bo tylko z rozrzutności zrezygnowaliśmy z busa 9osobowego (wziąłem pod uwagę taki koszt) i pojechaliśmy 2 osobówkami) - mieszkaliśmy pod wyciągiem ...a zwróć uwagę na przyjęte ceny dla Włoch z tabelki. Na upartego, bez grupy jestem w stanie przejechać dziennie ok 65km bez mocnej spinki... ...a gdybym podobnie jak Ty katował jedynie dwie trasy 52, 53 Fortini Expres zrobiłbym jakieś 100, 110km dziennie. Sam powiedź, jak to wówczas wychodzi? Nie mówię oczywiście o walorach krajobrazowych, których w przypadku Dolomitów nie da się wycenić gorzej niż walorów z Tylicza i Azotów :biggrin:
  18. Podobnie uważam jak Ty piter100. Opcja dla mnie idealna, to na wyjazdy w Alpy, Dolomity - trzy pary desek: slalomka, gigantka i, i...narta free - tą nartę ustawiłbym na drugim miejscu do spakowania zaraz za slalomką - ale to już osobiste preferencje :happy:
  19. Bardzo ciekawe wyliczenie Travelplanet... Co Wy na to?
  20. Dzień Piąty - we mgle i puchu. Padało, pada... Wyjazd z Madonny do innych Ośrodków Narciarskich i miejsc Skiramy - odwołany. Przedostatni dzień wita nas niestety brakiem Słońca. Zadajemy sobie pytanie: Gdzie go szukać??? Trzeciego dnia, udało się je odnaleźć w Pinzolo - więc może tam? Szybka narada i mimo trudnych warunków, postanawiamy udać się, właśnie w tamtym kierunku. Pod krzesełkiem jesteśmy jak zwykle pierwsi. Obsługa odśnieża wjazd pod krzesełka. W nocy spadło co najmniej 20cm puchu...i pada, pada niestety nadal. Cały czas. Końcówka trasy przy wyciągu nie wygląda źle: Góra również: Przy próbnej jeździe upadek zalicza jeden z kolegów, a za nim wpada w nawiany śnieg drugi. Wypinają się narty - na szczęście wygląda to, bardziej komicznie niż tragicznie - kończy się śmiechem. Obsługa trasy, Policja jest jednak czujna. Podjeżdża skuterem... ...Pan Policjant pyta, czy wszystko ok? I czy nie potrzebujemy pomocy? Szybkość reakcji, na to niegroźne wydarzenie, imponuje nam. Faktycznie wytwarza się w nas, gdy o tym dyskutujemy jadąc wyciągiem, poczucie większego bezpieczeństwa, opieki ze strony Italiańców. Kierunek Pinzolo. Po trasie czarnej 57 jedzie się dosyć wygodnie mimo opadu. Czuć ratrakowanie pod nartą - jest ono po prostu przykryte lekką pierzynką, ukryte przed wzrokiem. Twarde. Śnieg zaczyna ciążyć dachom. Włosi uwijają się od rana, by usunąć niebezpieczeństwo. Robimy ponownie Ciao "pucharówce"... ...zastanawiam się gdzie w czasie zawodów mieści się publika? Jakoś tu mało miejsca: Wsiadamy do expresu i po łyczku pysznej "wiśnióweczki". Docieramy. Pada, wieje, ziąb. Zaliczamy kilka podstawowych zjazdów, w tym opisywaną wcześniej czarną 100tką: Zatrzymując się na chwilę, przed ostatnią półką, moją uwagę zwraca piękny, drewniany domek przy wyciągu i przy trasie: A może by, tak się do takiego przeprowadzić? Jedziemy w górę, a pogoda się wyraźnie pogarsza. Postanawiamy wracać w nasze "domowe" strony. Docieramy do knajpki Vivaldi i rozgrzewamy się przepysznym bombardino za jedyne 5 Euro. Mmmmmniam!!! Do końca jazdy, w tym dniu, męczymy tutejsze trasy 52, 53, 50, 54. Śniegu przybywa i przybywa... ...nie widzimy już swoich nart. Narciarze wyglądają tak, jakby jeździli na butach. Kończymy jazdę i udajemy się na spoczynek. Przy długiej wieczerzy wyglądamy za okno, raz za razem... Pada, pada, pada... Czy odnajdziemy jeszcze Słońce w Dolinie Słońca? Takie pytanie zadaję sobie zamykając oczy, pogrążając się we śnie. Zasypiam.
  21. Pierwszy odcinek "małego narciarskiego domku" z bieżącego sezonu: [video=youtube;5RiBTDsnMHc]
  22. Wróżko, dziękuję. Relacji uczyłem się od Ciebie, więc mógłbym napisać - Twoja szkoła :happy: Mistrzem słowa i fotki jesteś Ty, a ja jedynie skromnym uczniem :angel:
  23. Trzeba jechać...wszystko osobiście sprawdzić :happy:
  24. Co do Elana i oznaczenia nart: lewa, prawa i dlaczego? O tej technologii znajdziesz po troszę, tu: http://www.elanskis.pl/technologia.html#poczatek Camber - od wewnątrz trzyma krawędzie. Rocker od zewnątrz - ułatwia skręt.
  25. Dzień czwarty - Część II: Folgarida. Po sąsiedzku, a jakże odmienne wrażenia z Folgaridy. Świetne trasy, umiarkowana liczba narciarzy, dobrze zorganizowana gastronomia i miejsca nauki jazdy na nartach dla najmłodszych. Po bardzo pozytywnym Pinzolo i kiepskiej Marillevie - to zdecydowanie druga niespodzianka na plus! :happy: ...ale zacząłem tę relację - od końca. Poprawiam się i lecę od początku... A na początku było zdjęcie grupowe męskiej części wyprawy na szczycie Monte Vigo: Zjazd trasą numer 9 i... Widok z daleka napawa optymizmem. Krótko, ale z pięknym widokiem, szeroko i twardo. Zatrzymaliśmy się na chwilkę przy górnej stacji gondoli 26 będącej drugą częścią 25tki wciągającej narciarzy do ośrodka, z miejscowości Daolasa. Pomknęliśmy w dół trasą 32. Mega szeroka i długa, ponad trzy kilometrowa - doskonała! Wagonikiem w górę i dalej eksplorować Folgaridę. Na początek dojazdówka - 18: Później czerwona 8. Z końcówki należy się mocno rozpędzić, by wjechać na... ...niebieską 13stkę, która jest centralnym punktem ośrodka - dosyć płaskim, otoczonym knajpkami (tanimi w porównaniu do tego typu miejsc w całym regionie). W tym miejscu pięknie widać trasy (od lewej) czarną 5tkę, mało widoczną - czerwoną 4 i niebieską, najbardziej łagodną 6. Są tu dwa krzesła - jedno prowadzące na szczyt Forgaridy: Monte Spolverino 2092m n.p.m. oraz drugie oznaczone na mapach numerem 8 wiodące przez całą długość tego płaskiego stoku. Oprócz tego dwa orczyki obsługujące tereny dla początkujących. Mimo tego przesytu infrastruktury narciarskiej i gastronomicznej ma się tu wrażenie uporządkowania. Jest sporo ludzi, ale każdy zajmuje się czymś innym, nie wadzi drugiemu. Z 13stki jedziemy dalej niebieską 2jką a potem czerwoną 3ką do stacji dolnej gondoli 2 mieszczącej się w miasteczku o takiej samej nazwie co ośrodek. Całkowita długość tego zjazdu, wszystkimi tymi trasami to ok 5km. Wciągamy się do góry i część grupy testuje całość trasy 2, a ja ze swoją drugą połówką zaliczamy wyśmienitą, czarną 1dynkę. Kolejny raz w regionie, okazuje się, że te najbardziej wymagające trasy są doskonale przygotowane i posiadają dodatkowy, bardzo istotny walor - widoki: cud, miód, malina! Wycinanie skrętów tutaj, to ekstaza narciarska :biggrin: Wciągamy się na sam szczyt. Przed przerwą na leżakach "oblatujemy" trasy z części szczytowej Góry, prowadzącej do omawianej wyżej - "centrali". Po posiłku, od strony Pinzolo wyraźnie pogarsza się pogoda - kłęby chmur i mgła. Postanawiamy kierować się do Madonny i naszych apartamentów. Zaczyna się robić zimno i wietrznie. Mkniemy trasami 7, 10 a potem 48 i 52 by w ciszy i spokoju zakosztować włoskiego bombardino. Kolejny piękny dzień, który mógłby trwać wiecznie minął.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...