Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. Przeglądając dzisiaj You Tuba natknąłem się na króciutkie Freeski Salomona (mam nadzieję, że nie zostanę posądzony o reklamę - bo z Biznesem narciarskim niewiele mnie łączy oprócz tego, że jestem jego stałym dostarczycielem gotówki ). Kilka fantastycznych narto Free reportaży z różnych zakątków Globu. Ponieważ bardzo mi się spodobała ta TeleVizja - postanowiłem się z Wami podzielić niektórymi Odcinkami - tymi pełnymi śniegu i puchu, Obrazami egzotycznych Miejsc. To tak - na pocieszenie w tej odwilży. Alaska [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Szkocja [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Japonia [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Nowa Zelandia [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Koniem na narty - Wulkan w Chile [YOUTUBE] [/YOUTUBE] ...i jeszcze raz Chile [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Chiny [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Chamonix Francja [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Skacząca Skandynawia [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Ulice Polski... [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
  2. Czterech narciarzy, w tym dwóch Francuzów, Szweda i Brytyjczyka, zabiła lawina w ośrodku narciarskim Val d'Isere we francuskich Alpach. Do tragedii doszło, gdy zjeżdżali oni ze stoku poza wytyczonymi trasami. Ofiary należały do grupy siedmiu osób, które wyruszyły we wtorek rano razem w góry z profesjonalnym instruktorem narciarskim w Val d'Isere (Sabaudia). Gwałtowna lawina, którą wywołali sami zjeżdżający narciarze, stoczyła się z wysokości około 2800 tys. metrów, powyżej stacji narciarskiej. Cztery osoby z tej grupy, zasypane przez lawinę, zginęły w wyniku obrażeń. Piąta z nich, choć także częściowo zasypana zwałami śniegu, wyszła z wypadku cało, co ratownicy uznali za "cud". Dwóm kolejnym członkom grupy, zjeżdżającym jak pozostali obok wytyczonych tras narciarskich, udało się uniknąć lawiny. Alpejskie służby ratownicze ostrzegały ostatnio przed możliwym zejściem lawiny po dużych opadach śniegu w ubiegłym tygodniu. Pod koniec grudnia niemal w tym samym miejscu lawina zabiła 67-letniego brytyjskiego narciarza, który zmarł w wyniku obrażeń w szpitalu w Grenoble. Źródło: Interia.pl
  3. Dla uzupełnienia: Rozporządzenie Ministra Sportu z dnia 1 czerwca 2006 w sprawie warunków technicznych dozoru technicznego w zakresie projektowania, wytwarzania, eksploatacj, naprawy i modernizacji urządzeń transportu linowego (Dz. U. nr 106 z dnia 26 czerwca 2006). http://www.wyciagnarciarski.pl/archiwum/pdf/rozporzadzenie.pdf
  4. Niestety wielu Narciarzy, w tym Ci "niedzielni" nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, nie mają świadomości jak niebezpieczny jest to Sport... Podzielam Twój pogląd na tą sprawę.
  5. No i odwilż dopadła pierwszy z świetokrzyskich Stoków. Bodzentyn zamknięty. W innych ośrodkach śnieg jest Od dzisiaj nie można jeździć na nartach w Bodzentynie. W innych ośrodkach warunki do szusowania są dobre, albo bardzo dobre. Śnieg jest mokry, więc deski warto nasmarować, aby przyjemniej się jeździło. - Śnieg zrobił się bardzo mokry, miejscami widać ziemię, w takich warunkach i przy padającym deszczu jazda nie jest przyjemna. Zdecydowaliśmy zajmować ośrodek do czasu ochłodzenia. Najwcześniej otworzymy go na weekend, jeśli warunki poprawią się – informuje Zdzisław Maniara, współwłaściciel ośrodka „Baba Jaga” w Bodzentynie. W świętokrzyskich ośrodkach śniegu ubyło, ale wciąż jest go bardzo dużo, w Bałtowie, Niestachowie, Kielcach na Stadnie i Telegrafie jest go metr albo więcej, a w Krajnie i Tumlinie biała pokrywa ma nieco poniżej metr grubości. Źródło: Echo Dnia Jeśli chodzi o Krajno - to nie wierzę. Tam śniegu było mało przed odwilżą, a ten Ośrodek leży "rzut beretem" od Bodzentyna.
  6. Kaski narciarskie w sejmie, zamiast na stokach - Wreszcie będzie bezpieczniej! - cieszyli się ratownicy, gdy rok temu wszedł obowiązek ubierania dzieciom kasków narciarskich. Przepis działał na stokach niecałe dwa miesiące, po czym został uchylony. Długo zabiegaliśmy o obowiązek jazdy w kaskach. Przez wprowadzenie nart carvingowych ludzie jeżdżą szybciej i coraz większymi łukami. Dużo łatwiej więc o groźne zderzenia na stoku - mówi Mariusz Zaród, naczelnik Grupy Podhalańskiej GOPR. - Teraz, gdy po zmianie ustawy zapis zniknął, możemy już tylko przemawiać do rozsądku ludzi. A tego czasem brakuje. Na potwierdzenie Zaród wymienia tragiczne wypadki z ostatnich tygodni. Kilkanaście dni temu na Podhalu zderzyło się dwóch snowboardzistów. Jeden z nich (bez kasku) musiał przejść trepanację czaszki. Parę tygodni wcześniej zmarł narciarz, który uderzył głową o śnieg. Od 31 stycznia ubiegłego roku dzieci do 15. roku życia musiały jeździć w kaskach obowiązkowo. Opiekunom niestosującym się do przepisów groził mandat. Przed rozpoczęciem tego sezonu, w październiku, ustawa o kulturze fizycznej (do której dopisano nowy obowiązek) została jednak zastąpiona ustawą o sporcie. O kaskach nie ma w niej mowy. - Wszystkie kwestie bezpieczeństwa mają być zawarte w odpowiednich ustawach przygotowanych przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Niestety, prace nad nimi się przeciągają - mówi Jakub Kwiatkowski, rzecznik Ministerstwa Sportu i Turystyki. Nad projektem ustawy o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich ministerstwo dyskutuje od dwóch lat. W tym czasie zmienił się on już osiem razy. - Robimy wszystko, żeby jeszcze w styczniu trafił pod obrady rządu. Zapis o kaskach na pewno się w nim pojawi. Liczymy, że do tego czasu wystarczy rozsądek rodziców, którym zależy na zdrowiu i życiu dzieci - mówi Małgorzata Woźniak, rzeczniczka MSWiA. Niezależnie od obowiązujących przepisów większość szkół narciarskich chroni w ten sposób młodych narciarzy. - U nas dzieciaki jeżdżą w kaskach od 10 lat. Mamy taką zasadę w klubie. Jeśli ktoś przyprowadza dziecko na indywidualną lekcję, też musi dla niego wypożyczyć kask. Zazwyczaj nie trzeba rodziców długo przekonywać. Od wprowadzenia w zeszłym roku nowych przepisów nie widziałem na stoku dziecka bez takiego zabezpieczenia - mówi Piotr Bogusz, instruktor, właściciel krakowskiej szkoły narciarskiej Lider. W tym sezonie rodzice mają jednak dowolność. Dopóki nie zakończy się żonglowanie ustawami, w przepisach o jeździe w kaskach będzie luka. Również w sejmowych komisjach toczą się burzliwe dyskusje nad poselską wersją ustawy. - Nie sądziłem, że prace nad tym projektem będą takie trudne. Ciężko zgrać ze sobą stanowiska ratowników, organizacji narciarskich i właścicieli wyciągów - mówi Piotr Van der Coghen, poseł PO, przewodniczący podkomisji pracującej nad ustawą. Projekt wprowadza wiele istotnych zmian. - Kończy monopol TOPR-u i GOPR-u na ratownictwo na stokach narciarskich. Tę funkcję będą mogli pełnić specjalnie przeszkoleni pracownicy stacji. Właściciele ośrodków będą też mieli prawo wyproszenia ze stoku pijanego narciarza - mówi Van der Coghen. - Zapis o obowiązkowych kaskach jest oczywisty. Chcemy jednak podnieść granicę wieku do 18 lat. Potem niech każdy decyduje o sobie - dodaje. Sceptycznie do projektu podchodzi Jan Krzysztof, naczelnik TOPR-u: - Od pewnego czasu prace nad projektem toczą się poza nami. Nie ma w nim jasnego określenia kluczowej kwestii, jaką jest finansowanie ratownictwa górskiego. Dużo za to mniej ważnych szczegółów, jak alkohol na stoku, szerokość tras, natężenie oświetlenia czy kaski. To nie są rzeczy, które muszą być uregulowane w ustawie - mówi. - Bliższa jest mi wersja rządowa, ale w obecnej formie projekt jest dużo gorszy od dotychczas obowiązujących przepisów rozrzuconych po różnych ustawach - dodaje. Polski Związek Narciarski nie chce się natomiast zgodzić, żeby nowa ustawa mówiła tylko o ratownictwie i finansowaniu TOPR-u. - Obecnie nigdzie nie jest uregulowane, kto może uczyć jeździć na nartach. Zgodnie z ustawą o sporcie każdy może nakleić sobie plakietkę "instruktor" i wyjść na stok - zaznacza Bogusz. Na szybki kompromis się więc nie zanosi, a czas ucieka. - Jeżeli nie dojdziemy do porozumienia do końca lutego, nie zdążymy z całą procedurą przed końcem kadencji i kolejny sezon będzie stracony - przyznaje Van der Coghen. Więcej... http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,8913955,Kaski_narciarskie_w_sejmie__zamiast_na_stokach.html#ixzz1AicFh9j4 -------------------------------------------------------------------------------------------------------- Oto Polska właśnie...
  7. Ponieważ nie chciałem zaśmiecać innych wątków ilością informacji dotyczących absurdalnych uregulowań prawnych związanych z inwestycjami narciarskimi - pozwoliłem sobie otworzyć nowy temat, w którym przedstawione zostaną główne bariery rozwoju Stacji Narciarsko-Turystycznych w Polsce. Lektura jest żmudna ale ciekawa. -------------------------------------------------------------------------------------------------------------- I. Prawo ochrony środowiska w procesie inwestycyjno-budowlanym Wpływ regulacji z zakresu prawa ochrony środowiska na sprawność i koszty procesu inwestycyjnego najlepiej zobrazować na przykładzie dwóch przedsięwzięć: 1. modernizacji Kolei Linowej na Kasprowy Wierch; 2. budowy ośrodka narciarskiego w Tatrzańskiej Łomnicy na Słowacji. Obydwie inwestycje realizowane były/są na obszarze o podobnych wartościach przyrodniczych, w obrębie parków narodowych. W stosunku do każdej z nich obowiązują identyczne normy prawa Unii Europejskiej. Zasadnicza różnica polega na tym, iż wpływ na środowisko pierwszej z nich, która jest tylko modernizacją już istniejącego urządzenia, i której zdolność przewozowa wynosi maksymalnie 360 osób/godzinę, jest nieporównywalnie mniejszy niż drugiej, której przepustowość docelowo ma wynosić 8000-9000 osób/godzinę. Dlaczego zatem procesy administracyjne dotyczące pierwszej kolei trwały 12 lat i po dziś dzień nie są zakończone, podczas gdy budowa ośrodka w Łomnicy mogła rozpocząć się już w 3-4 lata od powstania projektu? Jedną z podstawowych przyczyn jest z pewnością polskie prawo. Od dłuższego czasu, a w szczególności od chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej, uzyskanie wszystkich wymaganych prawem decyzji, uzgodnień i opinii z zakresu ochrony środowiska jest procesem niezwykle uciążliwym, znacząco wydłużającym realizację inwestycji. Niestety polski ustawodawca zamiast proces ten maksymalnie uprościć, co jest możliwe w granicach prawa wspólnotowego, wprowadza kolejne regulacje prawne, przynoszące efekt odwrotny. Najlepszym przykładem takiego działania jest obowiązująca od 15 listopada 2008 r. Ustawa z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko. Poniżej przedstawiono najważniejsze zmiany, wprowadzone przedmiotową ustawą, które spowodują wydłużenie i wzrost kosztów procedur zmierzających do wydania zezwolenia na budowę infrastruktury turystyczno-narciarskiej. Procedura podwójnej oceny Dotychczas ocena oddziaływania danego zamierzenia budowlanego na środowisko dokonywana była w ramach postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia. Po uzyskaniu tej decyzji, „sprawy środowiskowe” były już zamknięte. To niestety uległo zmianie. Zgodnie z nową ustawą istnieje ryzyko, iż w ramach procedury uzyskiwania decyzji o pozwoleniu na budowę konieczne będzie przeprowadzenie oceny oddziaływania po raz kolejny, ze wszystkimi tego konsekwencjami, jak np. obowiązkiem sporządzenia drugiego raportu środowiskowego, udziałem organizacji ekologicznych, itd. Stanie się to w następujących sytuacjach: - w wypadku, gdy obowiązek taki zostanie nałożony w decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach (na podstawie postanowienia regionalnego dyrektora ochrony środowiska – nowego organu administracyjnego, o którym mowa poniżej), przy czym przesłanki dopuszczające możliwość takiego rozstrzygnięcia są na tyle ogólne, iż nigdy nie będziemy mieli gwarancji, że uda się uniknąć przeprowadzenia kolejnej oceny lub - jeśli organ właściwy do wydania decyzji o pozwoleniu na budowę stwierdzi, że we wniosku o wydanie tej decyzji zostały dokonane zmiany w stosunku do wymagań określonych w decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach lub - na wniosek inwestora. We wszystkich opisanych powyżej przypadkach ocena oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko będzie przeprowadzana przez nowy organ administracyjny, który został powołany na podstawie ustawy z dnia 15 listopada 2008 r. – regionalnego dyrektora ochrony środowiska (zwanego dalej RDOŚ). Spowoduje to, iż inwestycję, pod względem spełniania wymogów środowiskowych, będą oceniać dwa różne podmioty (wójt, burmistrz lub prezydent oraz RDOŚ) a nie – jak dotychczas – jeden.
  8. Zmiany w prawie budowlanym Zasadnicze i niekorzystne dla inwestorów zmiany pojawiły się w Ustawie z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane. Po pierwsze, od 15 listopada 2008 r. wszystkie przedsięwzięcia mogące znacząco oddziaływać na środowisko lub obszar „Natura 2000” (w tym budowa wyciągów i kolei linowych oraz tras narciarskich) będą musiały uzyskać pozwolenie na budowę. Ma to szczególne znaczenie dla zamierzeń budowlanych, do wykonania których do tej pory wystarczyło tylko zgłoszenie właściwemu organowi. Teraz, jeśli planowana inwestycja znajduje się w obszernym katalogu przedsięwzięć mogących wpływać na środowisko (zawsze lub tylko potencjalnie), wymienionych w rozporządzeniu, samo zgłoszenie już nie wystarczy. Konieczne będzie wystąpienie z wnioskiem o wydanie pozwolenia na budowę. Po drugie, poszerzeniu ulegnie krąg stron postępowania w sprawie decyzji o pozwoleniu na budowę, który do tej pory ograniczony był do inwestora oraz właścicieli, użytkowników wieczystych oraz zarządców nieruchomości znajdujących się w obszarze oddziaływania obiektu. Od dnia wejścia w życie nowej ustawy w przypadku, gdy w ramach postępowania o wydanie tego pozwolenia będzie przeprowadzana ocena oddziaływania na środowisko, uprawnienia strony będą przysługiwały również organizacjom ekologicznym, które zgłoszą chęć udziału w tym postępowaniu. Pojawienie się ich w postępowaniu budowlanym powoduje jego nieprzewidywalne przedłużenie, co często jest celem samym w sobie dla takich organizacji. Zwiększenie uprawnień organizacji ekologicznych Najważniejszą zmianą w tym zakresie jest omówiona powyżej możliwość przyłączenia się przedmiotowych organizacji do postępowania w sprawie o udzielenie pozwolenia na budowę. Oznacza to, że ekolodzy będą mogli brać udział we wszystkich postępowaniach poprzedzających realizację inwestycji – począwszy od decyzji WZiZT, przez decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach, skończywszy na pozwoleniu na budowę. Ponadto znacznie zwiększone zostały ich uprawnienia w zakresie drugiego z wymienionych powyżej postępowań. W szczególności usunięto istniejące dotychczas ograniczenie, polegające na tym, iż organizacje ekologiczne mogły zgłaszać się do postępowania wyłącznie w okresie 21 dni przewidzianym na składanie uwag i wniosków. Zniesiono także wymóg uzasadniania chęci udziału w postępowaniu miejscem działania. Ponadto, do złożenia odwołania czy też skargi na decyzję nie jest wymagane, by organizacja uczestniczyła we wcześniejszych etapach postępowania. Wprowadzając omówione powyżej regulacje, polski ustawodawca tłumaczył się – nie po raz pierwszy – koniecznością dostosowania polskich przepisów do prawa Unii Europejskiej. Tymczasem, w rzeczywistości wiele wprowadzanych „pod tym tytułem” zmian nie znajduje uzasadnienia w prawie wspólnotowym, a w bardzo wielu wypadkach przepisy polskie są znacznie bardzie rygorystyczne (np. niektóre przedsięwzięcia, jak mniejsze wyciągi i trasy narciarskie mogłyby być, jak to jest chociażby w Austrii, całkowicie zwolnione z procedury oceny oddziaływania na środowisko). Aby uzmysłowić, jak nasze władze rozumieją regulacje europejskie oraz przedstawić „logikę”, warto posłużyć się przykładem. Komisja Europejska podniosła przeciwko władzom polskim zarzut, iż po wprowadzeniu w 2005 r. instytucji decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia i odrębnego postępowania w tym zakresie (co oczywiście było uzasadniane wymogami UE), polskie prawo stało się jeszcze bardziej niezgodne z dyrektywami wspólnotowymi. Pojawiły się bowiem dwie decyzje warunkujące możliwość rozpoczęcia budowy, tj. decyzja środowiskowa i decyzja końcowa, zezwalająca ostatecznie na realizację inwestycji (najczęściej jest to pozwolenie na budowę), z których każda wchodzi w zakres pojawiającej się w prawie europejskim definicji „zezwolenia na inwestycję”, przy czym tylko w postępowaniu poprzedzającym jedną z nich przeprowadzana jest ocena oddziaływania na środowisko. Tymczasem wymagania określone w dyrektywie w odniesieniu do „zezwolenia na inwestycję” muszą być, zdaniem Komisji, spełnione na etapie każdej decyzji mieszczącej się w ww. definicji, jeśli państwo członkowskie decyduje się na wprowadzenie takiego podziału. Zamiast zatem zlikwidować krytykowaną decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach i ograniczyć się do wprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko do postępowania o udzielenie pozwolenia na budowę, Polski ustawodawca zdecydował się na „procedurę podwójnej oceny” w wypadku obydwu ww. decyzji. II. Brak regulacji prawnej, umożliwiającej dostęp do terenów o znacznej wartości rekreacyjno-turystycznej Powszechnie znany jest problem zamykania tras narciarskich na skutek sprzeciwu jednego właściciela nieruchomości położonej na stoku, do którego nie trafiają żadne argumenty i który nie przejmuje się faktem, że likwidacja ośrodka narciarskiego odbije się niekorzystnie nie tylko na jego gestorze, ale i na całej lokalnej społeczności. Przypadki te zostały nagłośnione przez media, aczkolwiek trzeba wskazać, iż podobnie zagradzane były również szlaki turystyczne (piesze i rowerowe). W prawie polskim brakuje regulacji prawnej, która umożliwiłaby rozwiązanie opisanych wyżej problemów. Tymczasem prawo obywateli do wypoczynku, rekreacji, uprawiania sportu a także możliwości bezpośredniego poznania terenów o znaczących walorach turystycznych i przyrodniczych jest wartością niezwykle cenną i powinno być chronione przez polski porządek prawny. Aby umożliwić realizację opisanych wyżej celów, należy wprowadzić odpowiednie przepisy, które umożliwią korzystanie z miejsc, które dzięki swej lokalizacji, ukształtowaniu, walorom widokowym, przyrodniczym itp. mają wyjątkowy charakter. Z tego względu pozytywnie należy ocenić przygotowany przez adwokata Janusza Długopolskiego projekt tzw. „prawa szlaku”. Przede wszystkim nie ogranicza się ono tylko do tras narciarskich, ale obejmuje swym zakresem również piesze i rowerowe szlaki turystyczne, wodne, wspinaczkowe, a nawet punkty widokowe. Dzięki temu z pewnością uzyska poparcie większej grupy osób. Ponadto, oparto go nie na konstrukcji wywłaszczenia, zawsze budzącej opór prywatnych właścicieli, lecz posłużono się konstrukcją prawną o ograniczonym zakresie rzeczowym, a niekiedy również czasowym (np. w przypadku tras narciarskich ograniczenie korzystania z nieruchomości przez właściciela będzie dotyczyć tylko sezonu zimowego). Wprowadzenie do polskiego porządku prawnego opisanej powyżej instytucji stanowiłoby zasadnicze ułatwienie dla realizacji inwestycji narciarsko-turystycznych i zapobiegłoby kuriozalnym sytuacjom, w których jedna osoba może doprowadzić do zamknięcia całego ośrodka narciarskiego.
  9. III. Obszary „Natura 2000” Niezmiernie utrudniającym inwestycje zarówno na poziomie lokalnym, jak i ogólnopolskim jest nieprzemyślane i błędne wyznaczenie granic obszarów „Natura 2000”. Przy wytyczaniu tych terenów polscy urzędnicy, jako chyba jedyni w Europie, kompletnie pominęli istniejącą, a przede wszystkim planowaną i niezbędną dla rozwoju kraju infrastrukturę. Z podobnym problemem poradziła sobie doskonale Słowacja, gdzie tereny pod planowane inwestycje, np. na obszarze Tatr, zostały wyłączone z obszarów chronionych. Skutki opisanego wyżej błędu odczuliśmy dotkliwie na przykładzie Doliny Rospudy. IV. Przedsięwzięcia wymagające oceny Dla zobrazowania, do jakich absurdów prowadzi stosowanie ww. ustawy w praktyce poniżej przedstawiono rzeczywistą sytuację. W nadchodzącym sezonie zimowym inwestor zamierza postawić tymczasowy wyciąg narciarski (bez fundamentów) o niewielkiej przepustowości, który zdemontuje wiosną. Na podstawie nowych przepisów, organ administracyjny, do którego zwrócił się inwestor, zażądał dostarczenia decyzji środowiskowej i zobowiązał inwestora do uzyskania pozwolenia na budowę. Dodany przez ustawę z dnia 3 października 2008 r. ustęp 3 artykułu 29 Prawa budowlanego wyraźnie bowiem stanowi, iż każde przedsięwzięcie, niezależnie od tego, czy jest tylko tymczasowe, przewidziane do rozbiórki, czy ma niewielkie rozmiary, jeśli tylko znajduje się w katalogu inwestycji mogących znacząco oddziaływać na środowisko, to zawsze musi przejść pełną procedurę administracyjną, która – w przypadku nałożenia obowiązku wykonania oceny środowiskowej z raportem – nie będzie w zasadzie różnić się od trybu przewidzianego np. dla budowy autostrady. W opisywanym przypadku sprowadza się to do tego, iż chcąc zainstalować wyciąg sezonowy, każdego roku nasz inwestor będzie musiał uzyskiwać aż dwie decyzje administracyjne: o środowiskowych uwarunkowaniach i pozwolenie na budowę. Niestety, jest to zgodne z obecnie obowiązującymi przepisami prawa. Konieczne są zatem dalsze zmiany w Rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 9 listopada 2004 r. w sprawie określenia rodzajów przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko oraz szczegółowych uwarunkowań związanych z kwalifikowaniem przedsięwzięcia do sporządzenia raportu o oddziaływaniu na środowisko. W szczególności proponujemy, aby na wzór regulacji austriackiej, wyłączone spod obowiązku uzyskiwania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody zostały mniejsze trasy narciarskie, bobslejowe, koleje linowe, wyciągi narciarskie oraz urządzenia towarzyszące. W Austrii dla ww. wyłączenia zastosowano kryterium obszarowe, tj. w wypadku, gdy opisane powyżej urządzenia zajmują mniej niż 5 hektarów gruntu, nie wymagają oceny środowiskowej. Regulacja ta jest zgodna z obowiązującymi w tym zakresie dyrektywami Unii Europejskiej. Małgorzata Kulig-Juźwiak 29.10.2010
  10. ...no chwilę poszperałem i tak: Jeśli chcielibyśmy postawić Nowy wyciąg Talerzykowy to za metr trzeba byłoby zapłacić jakieś 899 zł http://fnglob.pl/nowastrona/index.htm Co do Krzesła...gdyby się na nie porwać no to wchodzi w grę jedynie używane, np takie: http://dziegielow.pl/460,wyciag-krzeselkowy-3-osobowy-zas-1.html Ciekawe tylko jaka cena?... ...sprawę negocjacji być może Chłopaki ze Śląska by załatwili No i opcja krzesła - miałaby sens w wariancie wydłużenia Stoku do minimum jakiś 800m, oraz poszerzenia trasy...do jakichś 80m. W Regionie Świętokrzyskim z Trasą 800m i krzesłem 3 osobowym rządzilibyśmy :D
  11. marboru

    Istoty Żywe znowu wygrały

    Wyobraziłem sobie, Zielonych przykutych do siebie łańcuchami...i rozpędzony Ratrak :eek: Mega Brutal. So Seductive - jak chcesz potrenować jazdę Ratrakiem - to polecam Symulator Jazdy tą Maszyną... ...taką Grę - Snowcat Simulator - naprawdę Bardzo Dobra :D [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=f6cjEqeN26M&feature=related[/YOUTUBE]
  12. 1. Zaczęło się zabawnie - niech się też zabawnie skończy 2. Pytanie klucz, jeśli chodzi o Widełki - to, czy byłyby do sprzedania i ewentualnej rozbudowy (ze zdjęć widać, że Stok można byłoby wydłużyć)? Ponadto, z tego co słyszałem :eek: Talerzyk, który tam stał podobno - po złości został zdewastowany przez okolicznych mieszkańców...no i sąsiedzi nie byli zbyt przychylni inwestycji (pewnie poszło o kasę) - był tam jakiś spór odnośnie parkingu... Ale rzeczywiście - taka inwestycja w Świętokrzyskim byłaby przede wszystkim tańsza ale również chyba bardziej dochodowa niż w Cichym.
  13. Dr Darek znalazł drugiego Doktora, SB Housa - masz rację, dużo racji Myślę, że ze SB, będziemy mieli sposobność się poznać - wtedy z pewnością się dogadamy. A jak się nie dogadamy, być może pod tym Nosalem - to po Nosalach i sprawa się po Góralsku wyjaśni
  14. Służby ochrony przyrody sprzeciwiają się budowie kompleksu narciarskiego na Czole i Sulicy w Karkonoszach 30 listopada 2010 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska we Wrocławiu odmówił wydania zgody na budowę kompleksu narciarskiego w Kowarach na Czole i Sulicy, pod realizację której gmina Kowary przekazała spółce-inwestorowi grunty o wartości 1,314 mln zł. W czerwcu 2008 r. spółka „Stacja Sportów Zimowych i Paralotniarstwa – Kowary” złożyła do burmistrza Kowar wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla budowy nowego kompleksu narciarskiego w Karkonoszach – w rejonie gór Czoło i Sulica. Inwestycja miałaby obejmować budowę trzech kolei linowych, trzech wyciągów orczykowych, dróg dojazdowych i parkingów, kilkunastu pensjonatów oraz oczywiście sieci tras narciarskich. Odmawiając zgody, RDOŚ uznał za słuszne obawy Pracowni na rzecz Wszystkich Istot oraz Karkonoskiego Parku Narodowego, którzy stanowczo sprzeciwiali się tej inwestycji z powodów przyrodniczych. Karkonoski Park Narodowy, podobnie jak RDOŚ, również kilkakrotnie wskazywał na niedostatki raportu o oddziaływaniu inwestycji na środowisko. Brak zgody RDOŚ oznacza brak możliwości wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla tej inwestycji, a tym samym pozwolenia na budowę mówi Krzysztof Okrasiński z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot W tej sytuacji za wyjątkowo niepokojący fakt należy uznać to, że gmina Kowary przekazała spółce-inwestorowi grunty pod inwestycję o wartości 1,314 mln zł. Umowa inwestycyjna między gminą a inwestorem przewidywała przekazanie spółce przez gminę wielu nieruchomości gruntowych na cele realizacji inwestycji, która teraz nie może już powstać. Można uznać, że władze gminy Kowary naraziły ją na poważne straty. Działanie to może być uznane jako niegospodarność ze szkodą dla funduszy publicznych, co miałoby znamiona przestępstwa. Wobec powyższego, Pracownia zwróci się do organów ścigania z wnioskiem o przyjrzenie się sprawie. Dziwi nas fakt, iż gmina Kowary przekazała swoje grunty o wartości 1,314 mln zł przed uzyskaniem przez inwestora wszystkich wymaganych pozwoleń na budowę dla ośrodka narciarskiego. Tym bardziej, że w chwili obecnej nie ma możliwości realizacji tej inwestycji dodaje Krzysztof Okrasiński Ponadto warto zaznaczyć, iż: W ramach procedury administracyjnej przeprowadzono ocenę oddziaływania na środowisko. W jej ramach doszło do posługiwania się dwiema sprzecznymi wersjami dokumentacji środowiskowej, o czym pisaliśmy w maju 2010 r. oraz nielegalnej wycinki drzew latem i jesienią br. (o czym pisaliśmy w lipcu br.). Jednym z elementów procedury było wystąpienie o zgodę na realizację inwestycji do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska we Wrocławiu. Czoło i Sulica położone są we wschodniej części Karkonoszy, w obrębie obszaru europejskiej sieci ekologicznej Natura 2000 (podwójny status: obszar „ptasi” i „siedliskowy”), w otulinie Karkonoskiego Parku Narodowego, na terenie porośniętym lasami o statusie ochronnym. W rejonie Czoła i Sulicy występuje 83 chronionych gatunków ptaków (m.in. derkacz, cietrzew, włochatka, sóweczka, dzięcioł czarny i zielonosiwy, krogulec, pustułka), 6 typów chronionych siedlisk przyrodniczych (w tym – łęgi i grądy), 19 chronionych gatunków roślin (m.in. storczyki) oraz niebagatelne zagęszczenie chronionych owadów (m.in. trzmiele). Teren ten jest istotnym korytarzem ekologicznym i jak dotychczas najmniej obciążoną masową turystyką częścią Karkonoszy, jednocześnie jest ostoją dla gatunków unikających już istniejących kompleksów narciarskich. W pobliżu planowane są kolejne poważne inwestycje narciarskie (np. Izbica w Karpaczu). Źródło: Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot ------------------------------------------------------------------------------------------------------------- ...nie pamiętam by na Skionline była ta informacja... Tak sobie zerknąłem na stronę Przyjaciół Narciarzy - co u Nich słychać... Słychać Ok
  15. marboru

    rdzewiejące krawedzie

    Parafina powinna wystarczyć. Ja mam w domu Olejek Goździkowy (do zabezpieczenia mojej Katany) - też się sprawdza.
  16. Poczytaj wątek: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=10005 Być może wkładki marki Sidas byłyby tu rozwiązaniem? W Warszawie nie powinno być z tym towarem problemu.
  17. Jeśli już wybrałeś - to nie ma co już dyskutować. Trzeba narty na Stok brać i jeździć, jeździć, jeździć. Teraz swój wybór będziesz mógł sam zweryfikować w praktyce Jedyne co pozostaje Wnusiu, życzyć Ci...razem z Dziadkiem (jak Go na narty weźmiesz) - udanego nartowania
  18. Dokładnie. Kasia masz odpowiedź na Priv. Będziemy w kontakcie.
  19. By nie eskalować tej Dyskusji. Odpowiem Ci, jeśli nie widzisz związku - między Twoimi wypowiedziami (mnie uraziła tylko poniższa), a tym, gdzie jesteś - czyli Moderatorem. Mi zwykłemu Forumowiczowi, marzy się by Moderator jego Ulubionego Forum, który jeśli chce się wypowiedzieć w jakiejś dyskusji (nawet tej, która wydaje mu się bzdurna) a ma coś do wniesienia (bez względu na jego poglądy w temacie) - powinien ważyć słowa. Czyli jeśli ma przeświadczenie o swojej większej wiedzy, doświadczeniu np. w prowadzeniu firmy. To zamiast wypowiedzi w stylu: To wynika tylko i wyłącznie z niskiej znajomości zagadnień związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, jakiejkolwiek czy to małej, czy średniej, o dużej nie wspominając. Powinien napisać np.: Słuchajcie: z biznesowego punktu widzenia, operacja taka, o której piszecie wiąże się z bardzo dużym ryzykiem. Wynika to z różnych problemów, na które możecie trafić prowadząc podobną działalność gospodarczą. Po pierwsze - możecie trafić na problemy natury formalnej - czyli kłopoty z uzyskaniem różnego rodzaju pozwoleń i zezwoleń. Po drugie - należałoby przygotować dobry biznes plan i sprawdzić jego założenia z naciskiem na pesymistyczną wersję zdarzeń, która może mieć miejsce. Po trzecie - trzeba wziąć pod uwagę lokalne uwarunkowania. + i - takiego przedsięwzięcia i zagrożenia, które mogą towarzyszyć takiej inwestycji. itd Na końcu - jeśli Moderator taki posiadał by (tutaj jak najbardziej kompetentny jeśli chodzi o praktykę byłby Forumowicz [email protected] gdyby chciał merytorycznie się wypowiedzieć) doświadczenie w temacie - napisałby w dwóch zdaniach, że to karkołomne według jego opinii przedsięwzięcie. Teraz SB porównaj sobie dwa przykłady i związek z Moderacją. Zanim podsumuję - przytoczę definicję Moderatora wg Wikipedii: Moderator – osoba oceniająca komentarze, oraz inne treści wprowadzane na stronie WWW, kanale IRC, liście dyskusyjnej, serwisie społecznościowym lub na forum, zazwyczaj posiadająca dostęp do narzędzi technicznych, zarządzania treścią oraz kontami uczestników na poziomie wyższym niż zwykli uczestnicy (jak np. trwałe usuwanie komentarzy, blokowanie i/lub usuwanie kont). Celem moderacji jest zapobieganie trollowaniu, nadużyciu systemu komentarzy , zapewnieniu, że wpisy nie będą powodować kłótni i rozstrzyganie sporów między użytkownikami. Moderatorzy dbają o przestrzegania zasad netykiety, a czasami również o czystość języka polskiego używanego w dyskusji poprzez zwracanie uwagi lub poprawianie błędów ortograficznych. Moderowanie może być wykonywane w trybie prewencyjnym – publikacja treści zależy wtedy od moderatora - lub w trybie nieprewencyjnym. I tak - Twoja wypowiedź: - po pierwsze mnie uraziła, - po drugie jako Moderator wypowiedzią: A w pozostałych Twoich dywagacjach nie widzę związku, czy jestem, czy nie jestem, gdzie jestem.... i nie Tobie o tym decydować... Stawiasz swoją Osobę ponad moją, co może stanowić źródło konfliktu (zadaniem Moderatora raczej jest powodowanie by dyskusja się toczyła bez względu na zamieszczone w poście opinie, a nie przerodziła się w konflikt). Przykład podany przeze mnie - spowodowałby na pewno dalszą dyskusję, a nie ucięcie tematu, nerwy i Zaśmiecanie wątku. Na koniec odniosę się jeszcze raz do Twoich ostatnich słów: No to do dzieła, udowodnij mi i innym że nie mam racji, wyciąg do kupienia, sugerujesz że przedsiębiorczy, jak Ci się uda pierwszy będę Ci gratulował Niczego Chłopie (bez urazy) nie muszę Ci udowadniać. Moje Sukcesy zachowam dla siebie i najbliższych. Drugie zdanie: A w pozostałych Twoich dywagacjach nie widzę związku, czy jestem, czy nie jestem, gdzie jestem.... i nie Tobie o tym decydować... I całe szczęście - to problem JC, czyli Jacka. Pozdrawiam Mariusz
  20. lski wyluzuj. To, że Tobie się coś w życiu nie udało nie ma oznaczać, że innym - nawet absurdalne pomysły miałyby się nie powieść. Na tym (wyciągowym), jak i na wielu innych rynkach - Wielu się udało. Post na Forum - Kupujemy? To tylko luźna dyskusja, zabawa. ...w życiu czasami bywa i tak, że z takiej zabawy jakaś idea się rodzi cytat SB: To wynika tylko i wyłącznie z niskiej znajomości zagadnień związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, jakiejkolwiek czy to małej, czy średniej, o dużej nie wspominając. SB wypowiadasz się tak naprawdę znając niewielu tych, którzy wypowiedzieli się w Tym wątku. Wierz mi, że mógłbyś się zdziwić jeśli chodzi o ich doświadczenie w Biznesie. Czytając Twoje zdanie poniżej, szczerze mówiąc poczułem się urażony. No ale Ty jesteś Moderatorem Kontrowersyjnym, któremu wiele można było zarzucić...podobno? Do dzisiaj tego nie zauważyłem może - ale już się o tym przekonałem. Niestety. Może jednak nie powinieneś nim być (Modem)? Mimo całej sympatii w stosunku do Twojej osoby. Przemyśl to.
  21. Jeżeli chodzi o noclegi - to w Nowym Hotelu*** w Kielcach - koszt ok 130zł, pewnie w innych bezgwiazdkowych gdyby poszukać będzie znacznie taniej. I jeśli opcja Kielce - to nartowanie na Telegrafie: http://www.rekreacja.kielce.pl/inside.php?t=z&pg=kamera Moja relacja: w jednym z linków poniżej. No i obowiązkowo zwiedzanie miasta Kielce, które w ostatnich latach przeżywa swoją drugą młodość. Jeśliby wchodziła ta opcja - to oczywiście w planie byłoby zaproszenie do mnie do Firmy na kawę i być może jakieś małe WZF. Druga opcja - rozsądna nawet na krótki urlop. Nocleg w jednym z wielu tanich a nowych gospodarstw Agroturystycznych (można wynająć nawet mały drewniany domek) w Świętej Katarzynie u podnóża Łysicy. Tutaj oprócz tego, że jesteś w Sercu Gór Świętokrzyskich to masz do wyboru na rzut beretem 3 Stoki narciarskie (Sabat w Krajnie - relacja w linku poniżej, Niestachów - relacja w linku poniżej, Baba Jaga w Bodzentynie - relację jak byś chciała poszukać znajdziesz w wątku Warunki narciarskie 2009/2010). Mając taką bazę noclegową masz tak naprawdę jakieś 20 km do Kielc, więc możesz odwiedzić Telegraf i to Miasto...a gdy znudzą Ci się wszystkie przejechane Górki to pozostaje jeszcze Tumlin - po drugiej stronie trasy krajowej numer 7 - okolice Zagnańska: http://tumlin-ski.prv.pl/ Jeśli chodzi natomiast dokładnie o opcję jednodniową - to jeśli ja miałbym podobny pomysł do Twojego - to wybrał bym Kielce. Czyli np. dojazd do Kielc w godzinach popołudniowych, zakwaterowanie gdzieś w hotelu, pensjonacie i popołudniową jazdę wraz z kolacją na Telegrafie (tu stok jest ratrakowany ok godziny 14 - więc popołudniu i wieczorem są dobre warunki...no i jedzenie też w Karczmie jest ok). Po wieczornym nartowaniu, spać a rano w dalszą drogę :) :)
  22. No to jest nas kilku Poważnych Inwestorów :D Zastanawiam się tylko, czy nie lepiej byłoby Biznes ze względu na kasę przenieść bliżej środka Polski. U mnie w Regionie - nie ma Kanap, ani karnetów (wyjątek Telegraf), wjazd Talerzykiem kosztuje 3 zł. Sam jak jeżdżę u siebie to za każdym razem zostawiam na śniegu jakieś 70-100zł. Jeśli chodzi o miejsce jakie moglibyśmy kupić - to jest takie, które mogłoby odzyskać świetność w tym Regionie i które moglibyśmy kupić pewnie za niewielkie pieniądze. Jedyny minus to brak infrastruktury (stary wyciąg zniszczony, brak karczmy, wypożyczalni nart itd). ...ale mając te 2 miliony i dobre pomysły pod względem Biznesowym moglibyśmy w Regionie stworzyć naprawdę Drugą (po Bałtowie http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=12260) maszynkę do robienia kasy. Stawiając tu malutkie krzesło, a nie orczyk (jak w Regionie) mielibyśmy przewagę konkurencyjną. Miejsce to - Stacja Narciarska Widełki. http://www.widelki.yoyo.pl/kontakt.htm Górka - jedna z dłuższych i bardziej nachylonych w Regionie - być może również z możliwością wydłużenia zjazdu? http://www.widelki.yoyo.pl/oferta.htm Przy długości 650m, różnica poziomów 104m. Średnie nachylenie 22%, szerokość 54m. Co myślicie? No chyba, że Stację w Centralnej Polsce potraktujemy jako tą Drugą, po inwestycji w Cichym? :D
  23. Wygląda na to, że w Świętokrzyskim Warunki są znowu najlepsze w Polsce. Krótkie 500 metrowe Stoki jest łatwiej utrzymać i przygotować do odwilży. Właściciele ośrodków przygotowali ponad metr śniegu i teraz mogą patrzeć za okno spokojniej. Według prognoz w trakcie tygodnia pojawią się nocą przymrozki, więc mam nadzieję, że przynajmniej dookoła domu utrzymają się warunki na tyle dobrze by trenować przed kolejną Alpejską wyprawą. Współczuję za to innym Regionom - typowo narciarskim w Polsce. Co do warunków aktualnych, poniżej artykuł z Echa Dnia obrazujący sytuację. Sztuczny śnieg topnieje wolniej niż naturalny Odwilż nieco odstraszyła narciarzy od wypadu na świętokrzyskie stoki, a przecież warunki na naszych trasach są bardzo dobre albo dobre. Śnieg jest mokry, ale leży go dużo i można bezpiecznie jeździć. Czynne są wszystkie ośrodki z wyjątkiem Sandomierza. W Niestachowie biała pokrywa ma około metra grubości. Współwłaścicielka ośrodka Agnieszka Dyk uspakaja, że warunki do jazdy są bardzo dobre. Sztuczny śnieg, który pokrywa nasze stoki ma inne właściwości niż naturalny. Jest on w formie kulek, które topnieją cztery razy wolnej niż naturalne płatki. Na mokrą pokrywę, po której jeździ się wolniej niż po zmarzniętej też jest rada, na deski należy położyć smar "na dodatnie temperatury”. W innych ośrodkach także śniegu ubyło, ale jest go wciąż dużo i można bezpiecznie szusować. W Bodzentynie, gdzie śniegu jest najmniej także da się jeździć a warunki są dobre. – Jest on mokry i miejscami było widać ziemie, ale dowieźliśmy śniegu. Trasa jest biała i można śmiało jeździć – informuje Zdzisław Maniara, współwłaściciel ośrodka w Bodzentynie. Źródło: Echo Dnia. pozdrawiam marboru
  24. Narciarze krytykują ośrodki GAT Oto jaki się ukazał artykuł w Dzienniku Zachodnim dotyczący GATu. Ja po wielu postach czytanych o Szczyrku, Pilsku - do Ośrodków GATu pewnie nim przyjdzie potężna, z dużą ilością śniegu Zima - nie pojadę. Zamknięte trasy, drogie parkingi, a przede wszystkim gigantyczne kolejki do kas, w których trzeba było odstać nawet 40 minut - na takie warunki natrafiali narciarze, którzy wybrali się szusować w Czyrnej w Szczyrku. - Gdyby mi oferowano nawet darmowy karnet, to moja noga tam już nie postanie, a jeżdżę na nartach ponad 45 lat - mówi Eugeniusz Lotka z Katowic, który chciał szusować w Szczyrku. Narciarz w liście do naszej redakcji skrytykował szczyrkowski ośrodek Gliwickiej Agencji Turystycznej. Zwrócił m.in. uwagę, że karnety narciarskie GAT uprawniają tylko do jazdy w Szczyrku, choć Korbielów to także ośrodek gliwickiej agencji. - W Szczyrku dzierżawimy ośrodek. Rozliczenia są tak trudne, że musieliśmy rozdzielić karnet. Dlatego nie działa on jednocześnie w Szczyrku i Korbielowie. Rozumiem, że to uciążliwość - tłumaczy Marcin Kędracki, prezes Gliwickiej Agencji Turystycznej. Zaznacza, że zamknięte trasy to efekt złych warunków na stokach. A z pogodą trudno wygrać. - Beskidy to niskie góry, są duże wahania pogody. Nie można porównywać warunków z Alpami. Robimy wszystko, co możliwe, by zapewnić turystom komfort. Dysponujemy jednak takim sprzętem, a nie innym i cudów nie zdziałamy - mówi szef GAT. Kędracki przyznaje jednak, że ogromne kolejki do kas w Czyrnej to efekt złej organizacji. - Będziemy tak robić, by w nadchodzących dniach nie było już tak długich przestojów - zapewnia.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...