Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. Jak na takie umiejętności i wzrost - to na pewno narty powinien mieć dłuższe
  2. Skoro Właściciel pisze, że ma zgodę na postawienie kanapy - to być może istnieje możliwość rozbudowy tej Trasy Ciekawe jak tam wygląda to wszystko w realu - mógłby się ktoś wypowiedzieć kto tam był...ale jak na razie to nikt się nie przyznaje...
  3. Chmm coś mi jednak umknęło - mimo, że siedzę na Forum bardzo dużo Na dodatek na Filmiku jest Gregor - Nasz Ziomek z Forum Nie będę usuwał tego, nowego wątku - bo w poprzednim nie ma linku do You Tube (ewentualnie - prośba do Moderatorów o przeklejenie tego co TU, do "Skoku Życia"). Gregor - mam nadzieję, że po tym przykrym zdarzeniu - wszystko ok?
  4. Kupą Mości Panowie !!! Let's Rock [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=jWCXoVJDkjU&feature=related[/YOUTUBE]
  5. Było o kilku wypadkach...ale posta o tym nie znalazłem, może źle szukałem, chodź teraz jeszcze raz wyfiltrowałem Forum i też nie znalazłem
  6. Film pokazuje wypadek narciarza z Sosnowca oraz akcję ratunkową z udziałem Helikoptera. Miejsce zdarzenia Hintertux, data 14.11.2010 Filmik dobrej jakości, kręcony przez zjeżdżającego Snowboardzistę. Akcja zaczyna się o 4 minutach 30 sekundach trwania Filmiku. Ciekawe jak długo akcja ratunkowa trwała by w Polsce? [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
  7. Johnny ale przeca adres strony zapodałem jak się kliknie w ten mój i potem tam na dole NAT to wychodzi to samo No pewnie, że Przyłęków atrakcyjniejszy tyle tylko, że chyba nie na sprzedaż - wertowałem net i żadnego aktualnego info nie znalazłem. gregor_g4: To jest nas Dwóch Ja mógłbym w To wejść dwoma pakietami po 50 sztuk udziałów...znajdziemy jeszcze takich 100 i będziemy sobie Biznes Tworzyć Oczywiście jeśli wszystko z własnością gruntów ok. A najlepiej byłoby gdyby rzeczywiście pozwolenie na kanapę było i powiększyć Stok by się dało Wtedy kanapę z Demobilu kupujemy iii...powoli myślimy o drugiej Białce Kasiora strumieniem płynie i jazda po własnej Górce - Bezcenne !!!
  8. Jak tak dalej pójdzie z tą odwilżą, to niedługo będzie trzeba zastosować się do jednego ze zdjęć Fazola...
  9. Chyba Piast w Przyłękowie już nie na sprzedaż... Na ich stronie, nie ma żadnej wzmianki. Dodatkowo promowany tam jest również wyciąg w Wiśle - Cieńków...być może to ten sam inwestor? No i pewnie jak zauważyłeś Cena, porównywalna do skali obydwóch miejsc była zapewne zdecydowanie wyższa. http://www.piast.nat.pl/index.php
  10. Magelanie wszystkiego najlepszego na Urodziny. Wspaniałych wypraw nie tylko narciarskich ale również żeglarskich !!!
  11. ...i gdyby uprościć obliczenia. Załóżmy, że utargowalibyśmy cenę do 2 milionów... Podzielili to na udziały: 1 udział 200 zł. Minimalne wejście do Spółdzielni 50 udziałów, czyli 10 000zł. To potrzebowalibyśmy przy minimalnym wkładzie tylko 200 Udziałowców - no i cała sprawa stałaby się na początek naprawdę realna Z tego co wiem w podobny sposób działa Jurgów i świętokrzyski Bałtów.
  12. Z tego co w ogłoszeniu pisze, Krzesło można stawiać...z galerii zdjęć wywnioskować można, że nachylenie Górki ok...być może dałoby się wydłużyć Stok... Był tam ktoś? Przyszłościowa sprawa, przyszłościowa...
  13. Johnny kombinujesz dokładnie tak jak ja :D No ale skoro nie mamy co liczyć na Kredycik, to Spółdzielnia Skionlinowa byłaby tu najlepszym rozwiązaniem Jakby trochę cenę zbił... ...JC by dorzucił kilka groszy więcej z racji tego, że to miałby być Skionlinowy Ośrodek No ale On milczy w temacie
  14. marboru

    Falcade - Tre Valli. Infomacja

    Nartostrada – jest to trasa o niskim stopniu trudności (niskim stopniu nachylenia również) prowadząca do dolnej stacji wyciągu ale nie najkrótszą drogą tak jak stok. Nartostrady nie prowadzą bezpośrednio w dół doliny tak jak stoki, czasami biegną wręcz w poprzek stoku (np. gdy niebieska nartostrada przecina stok czerwony w którymś jego punkcie). Czasami nartostrady są zrobione przez człowieka, w wcześniej wyżłobionych w tym celu pułkach. Słów 'stok' i 'nartostrada' nie można używać zamiennie – w Polsce szczególnie – stoki nazywane są nartostradami. Trasa narciarska może np. zaczynać się stokiem i kończyć nartostradą, tak jak np. najdłuższa, niebieska trasa w Szczawnicy. Powyżej definicja Nartostrady. W tym przypadku raczej jest to Stok lub Trasa zaczynająca się Stokiem zakończona krótkim fragmentem Nartostrady (ta wersja raczej w tym przypadku byłaby naciągana). Więc tak do końca ani Ty, ani ja nie mamy tutaj racji. Chodź... Więc proszę mnie tu nie pouczać Odcinek, o którym mowa to najkrótsza droga do wyciągu (z definicji nartostrady wynika, że jej cechy są odwrotne) i jest to zaledwie tak na oko odcinek 400m Trasy Gigante od Okrągłej knajpki do krzesła łączącego Col Margheritę z Paso San Pelegrino Gigante prowadzi bezpośrednio w dół Doliny...zresztą jak powyżej omawiany króciutki odcinek. Jedyne cechy Nartostrady tego spornego z nazwy Miejsca to fakt, że jest ono zrobione przez człowieka.
  15. Chętnie bym tam do tego auta na przyczepkę wskoczył... Udanego pobytu, i pisz zaraz po powrocie.
  16. Przeglądając dzisiaj Aledrogo wpadłem na takie Ogłoszenie: http://allegro.pl/wyciag-narciarski-stok-narciarski-i1403756156.html Do sprzedania: http://www.wyciagciche.pl/ Za, Kup teraz: 2 100 000 zł W sumie to nie drogo...może byśmy się zrzucili i taki malutki Ośrodeczek dla siebie zakupili? Skionlinowców jest w tej chwili 10008...to by wyszło po jakieś niecałe 210zł od Osoby :D Chyba, że JC by coś dorzucił ekstra
  17. marboru

    Falcade - Tre Valli. Infomacja

    Wyciągów będziesz miał dużo, i przeważnie są to krzesła.
  18. marboru

    rdzewiejące krawedzie

    Coś mi się wydaje, że Alim nas podpuszcza Sezon się dopiero co zaczął, a On 13 dni na nartach ma...krawędzie na pewno mu nie przyrdzewiały
  19. marboru

    Falcade - Tre Valli. Infomacja

    Nartostrada to, to nie jest, ale Trasa ta przebiega z Paso San Pelegrino w stronę Col Margherity nad drogą, odwrotnie jest krzesełko - to tak uściślając. Tamtejsze trasy bardzo przyjemne, szerokie - czerwone. Mi się bardzo podobało. Kilka fotek znajdziesz z końcowej części mojej relacji "Operacja Dolomity" z pobytu grudniowego 2010: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=12109
  20. ...i ponieważ z reguły, jeśli chodzi o tego typu informacje, to nie są one pozytywne Postanowiłem napisać o Tej - bo ta ma szczęśliwy finał Tatry: Lawina porwała pięciu turystów fg, PAP Ciągle niebezpiecznie w Tatrach. Lawina schodząca w piątek koło południa z Rysów, porwała pięciu turystów. Na szczęście nikt nie zginął. Około południa pięciu turystów idących na Rysy podcięło lawinę i spadło z nią z drogi na Rysy w okolice Czarnego Stawu. — Jeden z turystów zawiadomił naszą centralę, natychmiast zebrała się ekipa, która poleciała śmigłowcem na miejsce zdarzenia. Tam zlokalizowano pozostałą czwórkę. Jak się okazało, dwóch z nich wymagało hospitalizacji i zostali przetransportowani do szpitala — poinformował dyżurny ratownik Maciej Pawlikowski. Wcześniej inna lawina zeszła w Dolinie Pięciu Stawów. W jej zasięgu było sześciu turystów, ale nikt na szczęście nie ucierpiał. Teren lawiny, która zeszła przed południem w Dolinie Pięciu Stawów, sprawdzili ratownicy i śmigłowiec Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jak stwierdził dyżurny ratownik, turyści sami sobie poradzili. W Tatrach obowiązuje w piątek drugi stopień zagrożenia lawinowego. Pokrywa śnieżna na niektórych stromych stokach jest związana tylko umiarkowanie. Spowodowanie lawiny jest możliwe zwłaszcza przy dużym obciążeniu dodatkowym, przede wszystkim na stokach stromych. Nie należy jednak spodziewać się samorzutnego schodzenia dużych lawin.
  21. marboru

    rdzewiejące krawedzie

    No chyba najskuteczniejszym sposobem jest codzienna jazda na nartach lub prawie codzienna... A tak na poważnie, w trakcie sezonu jak krawędzie w moich nartach podrdzewieją - to zwyczajnie przecieram je delikatnie papierem ryżowym.
  22. Nie tak dawno ukazał się tekst Teresy Semik w "Polska The Times": "Każdy ma swój Everest" traktujący o Synu właśnie... Oto on: – Warto przekraczać własne granice i mierzyć się z trudnymi wyzwaniami – mówi Wojtek Kukuczka. Z tych Kukuczków. Jest młodszym synem wielkiego himalaisty. Losy dzieci wykluczonych pod każdą szerokością geograficzną są takie same. Dlatego Wojtek Kukuczka zbiera pieniądze dla szkoły w Nepalu. Pomogą mu studenci katowickiej AWF, której patronuje jego ojciec, himalaista. Wojtek Kukuczka znalazł w Himalajach – na wysokości 3440 m – biedną, wiejską szkołę. Maluchy przy tablicy tak go ujęły, że postanowił poszukać w Katowicach pieniędzy na ich edukację. Już wie, że zebraną sumę zawiozą do Nepalu biedne dzieci ze Śląska, które będą towarzyszyć rektorowi katowickiej Akademii Wychowania Fizycznego w jego próbie zdobycia najwyższej góry świata, Everestu. Wszystko zaczęło się właśnie w Himalajach. Wojtek pojechał do Nepalu w 20. rocznicę śmierci ojca. Dotarł do miejscowości Namche Bazar, gdzie aklimatyzował się przed dalszą wędrówką. Stąd Jerzy Kukuczka ruszał na Everest i Lhotse. Zginął podczas wejścia na Lhotse, niezdobytą wówczas południową ścianą. Nieopodal jest tablica upamiętniająca jego życie i śmierć. Do niej planował dotrzeć Wojtek, ale najpierw spotkał dzieci ze szkoły podstawowej. – Ich los wcale nie był najgorszy, skoro w ogóle podjęły edukację, ale o kontynuowaniu nauki na wyższym poziomie na ogół nie mają co marzyć. Większość maluchów nie ma nawet szansy na tak elementarne lekcje – mówi Wojtek Kukuczka. Trafiają na nie te dzieci, którym dopisało szczęście. Znaleźli sponsorów, którymi często są osoby prywatne, odwiedzające okolice w ramach trekkingu. Dlatego Wojtek też chce zebrać w Polsce środki, by ufundować niektórym uczniom stypendia, pomoce naukowe. Tak zrodził się jego projekt "3440 metrów nad poziomem świata". W Himalaje pojechali także studenci katowickiej Akademii Wychowania Fizycznego im. Jerzego Kukuczki, w 20. rocznicę śmierci swojego patrona. Już wcześniej zaangażowali się w społeczną akcję "Z hałdy w Himalaje", adresowaną do podopiecznych Fundacji Pomocy Dzieciom "Ulica". Chcą na Śląsku organizować dla nich zajęcia sportowe, a sześcioro z nich zabrać w Himalaje, w miejsce ostatniej wspinaczki Jerzego Kukuczki. Z bazy pod Everestem, na wysokości 5100 m, dzieci z "Ulicy" dopingować będą rektora AWF, prof. Zbigniewa Waśkiewicza, który z grupą przyjaciół z uczelni podejmie próbę zdobycia najwyższej góry świata. – Ulica nie jest miejscem dla dzieci – z takim przesłaniem prof. Waśkiewicz zaatakuje Everest. Warto przekraczać granice własnego ubóstwa i zdobywać kolejne szczyty. Każdy może mieć swój Everest. Gdy w 1953 roku Nowozelandczyk Edmund Hillary zdobył wreszcie niepokonaną dotąd górę, do historii przeszły jego słowa: "W końcu załatwiliśmy skurczybyka!". Kilka lat później założył fundusz powierniczy – Himalayan Trust, który prowadzi akcje pomocy dla szerpów. Dzięki działalności tego funduszu w himalajskich wioskach wybudowano kilkadziesiąt szkół, szpitale, ośrodki zdrowia, mosty, wodociągi, a nawet małe lotniska. Czy 26-letni Wojtek Kukuczka z Katowic w jakimś sensie chce nawiązywać do akcji charytatywnej Hillary’ego? Jego ojciec wszedł na Everest w 1980 roku. W latach 1979–1987 zdobył 14 ośmiotysięczników, wszystkie, jakie były do zdobycia. Wspinał się albo w ekstremalnie ciężkich warunkach, zimą, albo nowymi trasami. Wojtek broni się przed tak prostym odniesieniem. Wspina się, ale nie tak sportowo, jak ojciec, którego zna tylko z opowiadań. Przypadek zrządził, że trafił do szkoły w Namche Bazar, ale już nie przypadkowo zaczął to miejsce fotografować. Jest absolwentem katowickiej Akademii Sztuk Pięknych, interesują go przede wszystkim sprawy kultury. Z aparatem fotograficznym nigdy się nie rozstaje. – Ujęli mnie Nepalczycy swoją pogodą ducha – mówi. – Są tacy uśmiechnięci, otwarci na innych ludzi. Zaprosili mnie do klasy, opowiadali o sobie i swoim życiu bez uprzedzeń. Dlaczego nie moglibyśmy im pomóc, pomyślałem. Zwłaszcza że ta pomoc dla nas jest dużo łatwiejsza. Złotówka, która wystarczy w Polsce na bułkę, tam starczy na książkę. Losy dzieci wykluczonych pod każdą szerokością geograficzną bywają takie same. Studenci katowickiej Akademii Wychowania Fizycznego przekonują podopiecznych Fundacji "Ulica", że o ich przyszłości nie musi przesądzać pochodzenie, bo to, kim będą, zależy od ich determinacji i chęci walki, także z samym sobą. Mogą z hałdy wyruszyć w Himalaje i realizować swoje życiowe cele. Mogą w Namche Bazar, jednej z najbardziej rozpoznawalnych i znanych miejscowości w Himalajach, na wysokości 3440 m poznać swoich rówieśników. Publiczna zbiórka pieniędzy zakończy się w maju 2011 roku. Wtedy dopiero dzieci z "Ulicy" pojadą z hałdy w Himalaje i w Namche Bazar obdarują nimi swoich rówieśników. Studenci AWF im. Jerzego Kukuczki podczas tej niecodziennej wyprawy wystartują też w najtrudniejszym maratonie świata – z bazy pod Everestem do Namche Bazar. Co roku ten morderczy bieg kończy tylko garstka zapaleńców. Tym właśnie biegiem studenci chcą pokazać maluchom ze Śląska i Nepalu siłę walki i upór w dążeniu do celu, bo na ogół tylko wielki wysiłek może wynieść na szczyty.
  23. Dla uzupełnienia dodam, że Książka jaką podpisuje na powyższym filmiku Olga Morawska - to "Od początku do końca" - druga pozycja, która ukazała się po śmierci Piotra. Info ze strony www.piotrmorawski.com: Książka Od początku do końca została wydana przez Wydawnictwo G + J RBA Polska niemal równo rok po tragicznej śmierci jej głównego bohatera, a zarazem współautora - Piotra Morawskiego. Ten młody, ale już bardzo doświadczony i utytułowany polski himalaista zginął 8 kwietnia 2009 r. podczas wyprawy aklimatyzacyjnej, która była próbą wytyczenia nowej drogi na ośmiotysięcznik Manaslu. Po założeniu obozu nr 2 na ośmiotysięczniku Dhaulagiri Piotr Morawski spadł w 25-metrową szczelinę. Gdy po kilkugodzinnej akcji ratunkowej udało się go wydostać, nie dawał już oznak życia. Piotr Morawski był znakomitym himalaistą, zdobywcą sześciu ośmiotysięczników, jednym z najbardziej rokujących na przyszłość polskich wspinaczy wysokogórskich. W 2005 r. wspólnie z Simone Moro jako pierwsi himalaiści w historii zdobyli zimą ośmiotysięcznik Sziszapangma. W uznaniu zasług został przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego pośmiertnie odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla rozwoju polskiego himalaizmu, za rozsławianie Polski w świecie. Kochał wysokie góry, a wspinaczka była pasją, dla której gotów był poświęcić doskonale zapowiadającą się karierę naukową. Sukcesy Piotra Morawskiego nie byłyby możliwe bez wsparcia jego żony, Olgi, która po śmierci męża została sama z dwójką małych synów. Książka, złożona z przeplatających się wspomnień Olgi i fragmentów dziennika prowadzonego przez Piotra, opowiada o ich miłości i o śmiertelnie zaborczych górach, które tę miłość wystawiały na próbę. I choć wydaje się, że góry zwyciężyły, to tak naprawdę zwyciężyła miłość. To ona jest najważniejsza w tej opowiedzianej na dwa głosy historii. Piotr przemawia w niej słowami ze swego dziennika, który prowadził podczas wypraw. Olga natomiast wspomina swoje życie u boku męża - sławnego himalaisty, a także wyprawę w Himalaje, od której musiała to życie zacząć od nowa. Od początku do końca to wzruszająca opowieść o miłości, nadziei i pokonywaniu szczytów. Tych pokrytych śniegiem i tych, które przed nami stawia życie. To obowiązkowa lektura dla każdego, kto rozumie groźną romantykę gór, które zabrały już tak wielu polskich alpinistów. Premiera wydawnictwa miała miejsce 23 kwietnia ubiegłego roku. Polecam dla miłośników Gór Jedna z recenzji odnaleziona przy powyższym tytule w internecie: k2czogori 07 maja 2010: Po książce Piotra "Zostają Góry" z ogromną radością sięgnąłem po wspólną książkę Piotra i Olgi! I oczywiście nie zawiodłem się! Pozycja jest magiczna, ponadczasowa, jest to opowieść o miłości, pasji, ryzyku, walce i tym wszystkim co sprawia, że żyje się pięknie i mocno! Zdjęcia dopełniają całą treść niesamowitym uczuciem przebywania w tych wszystkich miejscach, które odwiedzili razem lub które Piotr uwieczniał w czasie wypraw. Bez dwóch zdań pozycja godna polecenia! CZEŚĆ PAMIĘCI PIOTRA!
  24. Narciarstwo biegowe to jedna z najzdrowszych i najmniej kontuzyjnych form ruchu jaką możemy sobie zafundować w okresie zimy. Niestety krótki sezon zimowy to odwieczna bolączka narciarzy biegowych w Polsce, skutecznie zniechęca do inwestowania w biegowy sprzęt narciarski. Oprócz aspektów zdrowotnych, jakie niesie za sobą uprawianie tej dyscypliny sportowej, jest przede wszystkim możliwość przemierzania dzikich, odludnych miejsc z dala od ulicznego tłumu i hałasu. Wszystkie letnie systemy rolkowe w mniejszym lub w większym stopniu spokrewnione z narciarstwem biegowym, dostosowane są do jazdy po twardych nawierzchniach asfaltowych lub betonowych i nie dają przyjemności pokonywania terenów pozbawionych dróg czy chodników. Receptą może okazać się polski, nowatorski system Skibolt, będący absolutnym przełomem w jeździe biegowej poza sezonem zimowym. System ten umożliwia swobodne poruszanie się po różnych powierzchniach bez względu na ich gładkość czy twardość. Narty Skibolt kształtem przypominają standardowe narty zjazdowe czy biegowe. Innowacyjność systemu polega na tym, że część jezdna umieszczona jest na górnych powierzchniach nart, a nie na spodach jak w tradycyjnych rozwiązaniach. Wiązania wyposażone w rolki przemieszczają się w przód po powierzchniach nart. W momencie wykonywania kroku, wraz z naturalnym unoszeniem stopy narta wystrzeliwuje w kierunku jazdy dając po chwili rolkom możliwość kolejnego przejazdu. Jest to pierwszy na świecie tego typu system, który realnie umożliwia swobodną jazdę, nawet w tak ekstremalnych warunkach jak wysokie trawy czy piaszczyste plaże morskie. Sposób działania systemu Skibolt jest ciężki do opisania, gdyż zasada jego funkcjonowania jest zupełnie inna niż wszystkie dotychczasowe. Więcej informacji o Skibolcie na stronie www.skibolt.com Źródło: Aktywni.pl [YOUTUBE] [/YOUTUBE] [YOUTUBE] [/YOUTUBE] [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Czego Ci Ludzie nie wymyślą
  25. 7 stycznia o godz. 18.00 w Galerii Sztuki Rybnickiego Centrum Kultury otwarta zostanie wystawa fotografii z archiwum Jerzego Kukuczki "14 Najważniejszych Spraw w Życiu". Wystawę przygotował syn tragicznie zmarłego himalaisty Wojciech Kukuczka z okazji 20-tej rocznicy śmierci ojca. W programie wernisażu spotkanie z Wojciechem Kukuczką i Krzysztofem Wielickim, pokaz slajdów oraz projekcja filmu Lhotse - pokerowa rozgrywka. Kilka fotek: http://adrenalina.onet.pl/foto/jerzy-kukuczka-14-najwazniejszych-spraw-w-zyciu,4096966,8381663,foto-duze.html "...Wystawa ta jest dla mnie wydarzeniem szczególnym. Pomimo, iż zajmuję się fotografią od kilku lat, nigdy nie zdarzało mi się przygotować ekspozycji z nie swoich - w tym wypadku muszę powiedzieć więcej – z fotografii mojego ojca. Nie łatwo było mi więc znaleźć formułę, która połączy te wszystkie elementy. Wreszcie jednak doszedłem do pewnego konsensusu. Postanowiłem zaprezentować archiwalne fotografie w formie 14 prac, nawiązujących do 14 najważniejszych gór świata, których zdobycie było największym sportowym osiągnięciem Jerzego Kukuczki. Starałem się powybierać zdjęcia, które opowiadają fragmenty historii kolejnych wypraw w góry ośmiotysięczne. Moim celem nie było udokumentowanie poszczególnych ekspedycji, ale zobrazowanie ich w sposób subiektywny oraz fragmentaryczny. Z wiadomości o kolejnych wyprawach, które wraz z upływem czasu zdobywałem, starałem się wybrać najistotniejsze i najciekawsze elementy, a następnie przedstawić je w pracach. Ta myśl pociągnęła za sobą wybór formy ekspozycji. Zdecydowałem się na serię fotograficznych kolaży, a więc połączenia ze sobą kilku zdjęć. Starałem się tym samym stworzyć pewnego rodzaju surrealistyczną wizję świata Himalajów, której nie da się opowiedzieć za pośrednictwem pojedynczej fotografii. Taka wizja jest syntezą moich przemyśleń o świecie, którego nigdy nie poznałem; mogłem jedynie sięgnąć do źródeł historycznych oraz własnej wyobraźni. Równie ważne jak fotografie, są dla mnie uzupełniające prace – fragmenty wspomnień Jerzego Kukuczki. Podobnie jak w przypadku fotografii, także fragmenty tekstów, są pewnego rodzaju kolażami. Są skomplikowaną w całość serią wspomnień; odnoszą się do pewnych wątków himalajskich wypraw. Mam nadzieję, że ta ekspozycja będzie bodźcem także dla państwa do zbudowania własnej wizji świata, który stał się najważniejszym miejscem dla Jerzego Kukuczki... "(Wojciech Kukuczka). Cytaty z książki Jerzego Kukuczki „Mój pionowy świat”: „Wreszcie najwspanialszy moment w każdej wspinaczce. Chwila, kiedy od szczytu dzieli mnie już tylko kilka kroków, kiedy wiem, że już nic nie stanie mi na przeszkodzie, kiedy wiem, że zwyciężyłem... Zwyciężyłem nie górę czy pogodę, lecz przede wszystkim siebie, swoją słabość i swój strach. Kiedy mogę już podziękować górze, że i tym razem była dla mnie łaskawa. Tych chwil nie oddam nikomu za żadne skarby i jeżeli muszę w drodze do szczytu pokonywać przeszkody i ocierac się o nigdy nie określoną granicę między kalkulowanym ryzykiem a ryzykanctwem, to trudno, zgadzam się. Zgadzam się na walkę ze wszystkimi niebezpieczeństwami, które na mnie czyhają. Zgadzam się na wiatry, które tygodniami biją w ściany namiotów i doprowadzają do granicy szaleństwa. Zgadzam się na drogi prowadzone na granicy wytrzymałości. Zgadzam się na walkę. Nagroda, którą otrzymuję za te trudy, jest niebotycznie wielka. Jest nią radość życia.” Wystawa czynna do 31.01.2011 r. Wstęp wolny. Źródło: Onet.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...