-
Liczba zawartości
7 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
599
Zawartość dodana przez marboru
-
Fajny drugi filmik Boroku Mój pędzel jest zdecydowanie wolniejszy ...ogólnie, w tym roku podpatrując nieco Hucu - ćwiczyłem mocno tego typu styl jazdy. ...i muszę przyznać, że radocha z takiego wywijania sprawia mi najwięcej radości na Stoku :D:D PS. Masz rację - pokręciło, pokręciło mnie to narciarstwo...ale patrząc na Twój ostatni filmik, to Ty też nieźle pokręcony jesteś :D:D
-
Czyżby na Skionline było tylko 2 fanów U2...? ...to wrzucę mniej znane ale jakże niesamowite "kawałki" Pierwszy to fragment ścieżki dźwiękowej z filmu "Gangi NY": [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=A_LBYQ-7KF8&feature=related[/YOUTUBE] Drugi to duecik z Green Day: [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
-
Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić nieco odbiegającą od narciarstwa zjazdowego historię. Krótkie wspomnienie będzie dotyczyć kieleckiej Górki Pierścienicy i obiektu, który w chwili obecnej już nie istnieje. Nie wielu pewnie bowiem narciarzy wie, że nie tak znowu dawno, w miejscu, którego by się może nikt nie spodziewał - istniała... Skocznia Narciarska. Tak. W Kielcach był taki obiekt i z powodzeniem młodzi ludzie mogli trenować tą bardzo popularną dzisiaj dziedzinę narciarstwa. -------------------------------------------------------------------------- Kilka słów z Wikipedii: Górę Pierścienicę potocznie nazywa się "Skocznią" ze względu na skocznię narciarską o punkcie konstrukcyjnym K-65, która znajdowała się tu do roku 2006, wykorzystywaną przez skoczków Budowlanych Kielce. Otwarcie pierwszej, drewnianej jeszcze skoczni miało miejsce 14 lutego 1954 roku. W pierwszym konkursie udział brali m.in. Stefan Przybyła, Jan Furman oraz Józef Przybyła. W 1970 roku w miejsce drewnianej wybudowano skocznię o betonowej konstrukcji, zaprojektowaną przez cenionego specjalistę, inż. Jerzego Muniaka. Na inauguracyjnych zawodach w dniu 11 stycznia 1970 r. pojawiło się kilkanaście tysięcy kibiców, konkursy odbywały się tu do 1977 r. Konstrukcja skoczni przetrwała do 2006 roku, niestety zaniedbania ze strony opiekunów obiektu doprowadziły do jej częściowego zniszczenia. 19 września 2006 skocznia została zburzona. Na jej miejscu powstanie nowa trasa narciarska. Na Pierścienicy znajduje się obecnie narciarska trasa zjazdowa o długości 500 m, przeznaczona dla początkujących narciarzy. Trasa ma szerokość od 50 do 22 m, różnica poziomów wynosi 58 m. Stok jest oświetlony, naśnieżany i ratrakowany. Na górę można wjechać podwójnym wyciągiem orczykowym. Relację z wyjazdu na "Stadion" zamieszczałem zimową porą w wątku: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=9007&page=22 U podnóża góry rozciąga się Stadion Leśny – kompleks parkowo-leśny służący Kielczanom jako miejsce wypoczynku. Na północnym stoku ustawiono pomnik poświęcony ok. 1000 osobom pomordowanym przez Niemców w latach 1939–1944. Zdjęcia obiektu można pooglądać na: http://pl.wikipedia.org/wiki/Pier%C5%9Bcienica http://polskie-skocznie-skoki.blog.onet.pl/Skocznie-na-litere-K,2,ID145026739,n Niestety zabrakło Kasy, determinacji by Ocalić Skoki Narciarskie z Kielcach Kończąc to wspomnienie - poniżej smutny filmik, na którym Obiekt jest wysadzany. [YOUTUBE] [/YOUTUBE] pozdrawiam marboru
-
Dodam tylko, że powyższą pozycję jak dobrze się poszuka, można również dostać/kupić wraz z muzyką Andrzeja ...bo muzyka przecież to Druga Jego Pasja
-
Kontynując posezonowe wspomnienia narciartskie, chciałem dzisiaj, Forumowiczom Skionline, przypomnieć sylwetkę Jana Gąsienicy-Ciaptaka, wielokrotnego Mistrza Polski w narciarstwie alpejskim, olimpijczyka z St.Moritz (1948), Oslo (1952) i Cortiny d' Ampezzo (1956). "- Uwaga: Ciaptak jedzie! Ten okrzyk, podawany z ust do ust na trasie popularnej „dwójki” wyprzedzał jak błyskawica znakomitego alpejczyka, Jana Gąsienicę-Ciaptaka, który z prędkością 90 km/h mknął na złamanie karku do mety. Aż 28. razy zwyciężał w Mistrzostwach Polski, był znakomitym alpejczykiem, ale i niezłym skoczkiem. Startował w tej dyscyplinie na olimpijskim konkursie w 1948. Potem porzucił ponad dwumetrowe skokówki dla nart zjazdowych. Rok 1954. Narciarskie mistrzostwa świata w konkurencjach alpejskich w Are w Szwecji. Startują w nich polscy alpejczycy: Andrzej Gąsienica-Roj, Józef Marusarz i Jan Gąsienica-Ciaptak. Po podsumowaniu wyników okazuje się, że Polak, Jan Gąsienica-Ciaptak z łączną notą 20.85 punktu zajmuje ósme miejsce w trójkombinacji alpejskiej, obok najlepszych w tym czasie narciarzy świata: Steina Eriksena, Christiana Pravdy, Stiga Sollandera, Jamesa Coutteta i innych. Pierwszy raz Polak wchodzi do dziesiątki najlepszych alpejczyków świata, nawiązując do pięknych przedwojennych tradycji zjazdowych Bronisława Czecha, Jana Lipowskiego, Stanisława Marusarza i innych zawodników. Warto dodać, że w „dwudziestce” było jeszcze dwóch Polaków: 10. Andrzej Gąsienica-Roj z notą 22.86 punktu, a 12. Józef Marusarz 26.81 pkt. Piękne to były czasy dla polskiego narciarstwa. Jan Gąsienica-Ciaptak jeździł niezwykle brawurowo i znakomicie pod względem technicznym, był samoukiem, ale przez długi okres znajdował się w pierwszej piętnastce narciarzy alpejskich świata. Jak pisze dr Tuszyński w tym właśnie fakcie, że nigdy nie hamował i jechał na całego, tkwił sekret jego zwycięstw, popularności i najważniejsze, że ten alpejczyk był ozdobą krajowych i międzynarodowych zawodów. Szeroki uśmiech a la Robert Redford dodawał mu uroku. Ciaptak, oprócz tego, że świetnie prezentował się w konkurencjach alpejskich, był niezłym skoczkiem i z sukcesami startował np. w słynnych „czwórmeczach”. Jan Gąsienica Ciaptak urodził się 17 grudnia 1922 roku w Zakopanem. Przed wybuchem II wojny światowej był już dobrze zapowiadającym się juniorem. Jego pierwszym klubem była SN PTT, po 1950 r. startował w barwach CWKS-u . Do klubu SN PTT zapisał się w wieku 12 lat, a pierwsze starty pokazały, że jest znakomitym technikiem. Oto garść wspomnień z przeszło 20. lat narciarskich startów. Zaczął jeździć jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Startował najpierw, jak większość młodych chłopców, w zawodach z przeszkodami dla dzieci na Lipkach. Uprawiał wszystkie konkurencje: zjeżdżał, skakał i biegał na nartach, zaliczając zjazdy przez słynne „wyćwiki”. Czym były owe słynne „wyćwiki”? Były to karkołomne wprost zjazdy po reglach, które uprawiali chłopcy z Krzeptówek. Na wprost, stromym terenem, przez las, na złamanie karku... Wyrabiały w młodych adeptach narciarstwa refleks, szybkość i odwagę. – Było wtedy kilka grup chłopców, którzy uprawiali sport narciarski: pierwsza na Małym Żywczańskiem, druga na Krzeptówkach i trzecia w Kościelisku. Pierwsze narty zrobił mi ojciec, to były dobre narty, bo ojciec był znanym cieślą – wspomina Jan Gąsienica-Ciaptak. W 1937 r. wygrał slalom juniorów w Suchym Żlebie na Kalatówkach. Zainteresował się nim ówczesny trener polskich zjazdowców Franz Zingerle. W czasie wojny Ciaptak podpatrzył kiedyś zawodników niemieckich, ich płynna jazda techniką „równoległą” zrobiła na nim duże wrażenie. Po wojnie wrócił do sportu. Zaczęła się kariera piękna, ale usłana także upadkami i kontuzjami. Startował trzykrotnie na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich: 1948 – St. Moritz, 1952 – Oslo i 1956 Cortina d' Ampezzo. Ponadto zajął 8. miejsce w trójkombinacji alpejskiej i 15 w slalomie w MŚ FIS w Are w Szwecji (1954). Warto dodać, że na najtrudniejszych trasach alpejskich: w Wengen, Kitzbühel, Ga-Pa, Chamonix, Radstadt, Soelden wielokrotnie znalazł się w „piętnastce” najlepszych. Lubił zjazd, ale szczególnie dobrze czuł się w slalomie gigancie. Był też mistrzem slalomu. Czasami na zawody w Alpy jechał bez ani jednego treningu biegu zjazdowego! Dzisiaj to się nie mieści w głowie, ale kiedyś w latach 50. tak właśnie było. Braki treningowe i sprzętowe (nasi zawodnicy przeważnie mieli gorszy jakościowo sprzęt od ich zachodnich kolegów) nadrabiał, jak i jego koledzy: Roj, Dziedzic, Marusarz, Zarycki i inni, góralską brawurą i ogromną odwagą. Ciaptak słynął z wyśmienitej techniki, a swoją klasę pokazywał też wielokrotnie w Zakopanem podczas Memoriału Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny. Jego nazwisko wzbudzało podziw u kibiców, którzy tysiącami obstawiali słynną trasę „FIS 2” z Kasprowego Wierchu. Mówiono: - Ciaptak jedzie! Na te zawody przyjeżdżała wówczas czołówka świata: Austriacy, Francuzi, Włosi, słynni alpejczycy Schranz, Schuster, Zimmerman, Bozon, Allais i wielu innych. Słynne były pojedynki w slalomie zakopiańskiego alpejczyka z mistrzem „Kandaharu” Schranzem (w 1957 r.), czy znakomitym austriackim alpejczykiem Schusterem (na Memoriale w 1955 r.). Obydwa skończyły się remisem. Apogeum umiejętności Ciaptaka przypadło na połowę lat 50. Zdarzały się Mistrzostwa Polski z których Ciaptak przywoził na rodzinne Krzeptówki komplet złotych medali. Pamięta też Stanisława Marusarza, którego chyba właśnie on pierwszy raz nazwał „Dziadkiem”. Stało się to podczas zawodów w Bańskiej Bystrzycy. Nasi reprezentanci wracali pociągiem z Czechosłowacji do kraju i na jednej ze stacji Marusarz zdobył dla wygłodniałych młodych sportowców kilka bochenków chleba, ale Ciaptak wtedy spał i chleba nie dostał. Gdy obudził się powiedział z lekkim wyrzutem: - A o mnie zeście „dziadku” zabocyli? Określenie „Dziadek”, symbolizujące wielki szacunek do Marusarza, charakterystyczny dla pokolenia powojennego, ogólnie się przyjęło i już pozostało. Ciaptak słusznie w latach 50. i 60. był nazywany był niezwyciężonym królem polskich tras zjazdowych, zdobył na nich aż 28. złotych medali Mistrzostw Polski. Karierę zakończył w roku 1966, zdobywając na koniec srebro w kombinacji alpejskiej, brąz w biegu zjazdowym, a miał wówczas 44 lata. Rywalem, którego szczególnie się obawiał był „Simek” Zarycki, także jak on mieszkaniec Krzeptówek. – Simek często wypadał z trasy, bo jechał na złamanie karku, ale jak dojechał do mety, to nie było na niego siły. Jego obawiałem się najbardziej – wspomina. Ciaptak też nieźle skakał. W zakopiańskich Memoriałach w końcu lat 40. zawsze znajdował się w czołówce w konkursach na Wielkiej Krokwi. Ciekawostka, Wspomnienie: Pamiętna nagroda… Wspomnienia z alpejskich tras ma różne: przyjemne i przykre. Uważa jednak, ze swoje przysłowiowe „5 minut” wykorzystał. Jedno ze wspomnień szczególnie mocno tkwi w jego pamięci: „Było to na jakichś zawodach w Austrii, chyba w Kitzbühel. Zająłem w jednej konkurencji 10-te miejsce. System nagradzania zawodników wyglądał w ten sposób, że wszystkie nagrody leżały na ogromnym stole. Zawodnicy byli wywoływani do stołu według kolejności zajętych miejsc i każdy wybierał co chciał. Na stole stało kilka par przepięknych wyczynowych butów zjazdowych, o jakich marzyłem od paru lat, ale niestety byliśmy wtedy zbyt biedni, aby można sobie było pozwolić na kupno takich cudów. Pamiętam, że jedne z nich leżały na stole jeszcze wtedy, gdy wywołano do stołu zjazdowca, który zajął miejsce tuż przede mną. Byłem bardzo zdenerwowany i tylko wzdychałem, aby ten nie wybrał butów. Niestety wybrał właśnie te buty mimo, że na stole było jeszcze wiele innych atrakcyjnych nagród. Myślałem, że mnie wtedy rozerwie ze złości. -------------------------------------------------------------------------- Więcej informacji znajdziecie na stronie: http://www.archiwum.watra.pl/narty/ciaptak/index.html ...w tym opisy poszczególnych zawodów (Olimpiady), w których brał udział Jan Gąsienica-Ciaptak z Krzeptówek. Znajdziecie tam również bardzo ciekawe zdjęcia... ...na koniec należało by dodać, że wspomniany Narciarz cieszył się olbrzymią popularnością wśród kobiet ze względu na swoją urodę - ciekawe jak to ocenią Forumowiczki?
-
I filmik i muzyczka I Klasa
-
Zaraz po pracy przesłuchałem jeszcze raz tej rozmowy...na rozluźnienie Rozmowa mnie masakruje :D:D Ludzie to dopiero pomysły na żarciki mają
-
Ciekawe ile dubli było przy kręceniu tej sceny ?
-
Dla mnie klasyka to np. zjazd z samiutkiego początku filmu Ściana Czarownic z lat 60siątych... ...link do filmiku w poście: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?p=104152#post104152 Klasyka i Narciarz bardzo dobry
-
Wstęp - oczy się radują, klimacik...i narciarz niekiepski
-
Johnny zaczął...w Poście: Zakopane 1939... http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?p=104147#post104147 ...a ja pomyślałem by sprawę wyciągnąć do Nowego wątku. Polski Stary i Czarno-Biały Film. Rozgrywająca się w środowisku narciarzy - wyczynowców historia utalentowanego, ale niesubordynowanego sportowca walczącego o prawo powrotu do reprezentacji. Świetny, ale niezdyscyplinowany narciarz, Gazda, udowadnia, że nieprzejezdna do tej pory Ściana Czarownic nadaje się jako przyszła międzynarodowa trasa zjazdowa. Miłość do piosenkarki z zakopiańskiego lokalu nocnego komplikuje wprawdzie jego życie sportowe, lecz w finale stać go będzie na honorowy gest w stosunku do swego największego konkurenta. Kasprowy...klimaciki... Poniższy link - do filmu. http://chomikuj.pl/ShowVideo.aspx?id=67075061
-
Zakopane 1939 Mistrzostwa Świata FIS
marboru odpowiedział marboru → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Johnny dobrze pamiętasz tytuł "Ściana Czarownic" była emitowana kilka razy w TVP Kultura - w przeciągu ok roku nie pamiętam dokładnie ...być może będzie ponowna emisja? Film spokojnie powinieneś znaleźć gdzieś w necie (oczywiście nie zachęcam do piractwa). http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/121829 http://www.filmweb.pl/f12074/%C5%9Aciana+czarownic,1966 ^^^ krótkie informacje o Nim. ...w marcu na Allegro przemknęła mi oferta sprzedaży oryginalnego Plakatu zapowiadającego film...więc i z kupnem samego filmu pewnie nie powinno być kłopotu...trzeba tylko poszperać :D:D PS. Znalazłem ponownie tą aukcję: http://www.allegro.pl/item1018354156_plakat_z_filmu_sciana_czarownic_z_1967_roku.html ...plakat fajny. PS2. Tu można film obejrzeć za darmo: http://chomikuj.pl/Starykinomaniak/-+KLASYKA+FILMU+POLSKIEGO/Filmy+powojenne/*c5*9aciana+czarownic -
hej Mitek, WZF to chyba:confused: Walne Zgromadzenie Forumowiczów :)
-
Zakopane 1939 Mistrzostwa Świata FIS
marboru odpowiedział marboru → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Czasu mało...ale Forum to przecież czysty relaks i odskocznia od codziennych obowiązków - warto od czasu, do czasu posiedzieć na Forumie i odetchnąć, oderwać się od innych rzeczy ...inni mają przerwę na papieroska...a inni :D:D Pozdro -
Zakopane trzykrotnie organizowało międzynarodowe mistrzostwa świata federacji narciarskiej FIS: w 1929, 1939 i 1962 roku. O tych największych zawodach narciarskich pod Giewontem pisano bardzo wiele. Zakopane w tym czasie żyło bowiem sportem i sport wspierało. Takich miejsc na świecie, gdzie tyle razy spotkali się najlepsi sportowcy z całego świata nie jest wcale wiele: norweskie Oslo - światowa stolica sportów zimowych, fińskie Lahti, szwedzkie Falun, słynne szwajcarskie St. Moritz, Lake Placid w Stanach Zjednoczonych, austriacki Innsbruck i... nasze kochane Zakopane. Zawody FIS 1939 r., nazywane popularnie "fisem", były chyba największym świętem narciarstwa w historii Zakopanego. Przybyli do Polski, pod Tatry, najlepsi skoczkowie, biegacze i alpejczycy z całego świata. Trzeba podkreślić, że w zawodach startowała silna reprezentacja Polski, która odegrała poważną rolę w tych zawodach, chociaż niestety nie udało się naszym reprezentantom zdobyć medalu. Wtedy, ponad 60 lat temu, w prasie ukazywały się teksty "Nasze asy trenują". A mieliśmy naprawdę doskonałych narciarzy: w skokach i kombinacji norweskiej: Stanisław Marusarz i jego kuzyn Andrzej, popularny "Andre", Mieczysław Wnuk, Marian Woyna-Orlewicz, Władysław Roj, Michał Górski, młodziutki, bo zaledwie 17-letni nowy wielki talent z klubu SN PTT - Jan Kula, z biegaczy: "Murzynek" Edward Nowacki, Józef Zubek, Józef Matuszny, w biegach sztafetowych startował także Marian Woyna-Orlewicz i wielu innych. W konkurencjach alpejskich niezapomniany Bronek Czech, bracia Zającowie, Schindler. Naszych barw broniły także panie: Zosia Stopka-Olesiak, Maria Marusarz i Helena Becker, Jadwiga Bornetówna - to tylko niektóre z nich. Otwarcie zawodów odbyło się w sobotę 11 lutego na stadionie PZN pod Krokwią w deszczu. Lało jak z cebra, a mimo to w jakże nie zimowej scenerii otwarto mistrzostwa... narciarskie. Stanisław Marusarz wspominał w książce "Na skoczniach Polski i świata" to deszczowe otwarcie narciarskich mistrzostw świata w sposób następujący: - W dniu inauguracyjnym FIS lało jak z cebra. I od razu pierwsze potknięcie organizatorów: trzymano nas pod skocznią, a później na wybiegu przez blisko dwie godziny. Byliśmy przemoczeni do suchej nitki, nasze eleganckie marynarki świetnie wchłaniały deszcz. Kapelusze góralskie przystrojone orlimi piórami musiały być z tak rzadkiego filcu, że wytwórcy usztywniali je klejem. Po namoknięciu klej się "rozkleił", kapelusiki straciły fason, a co gorsza puściła farba i granatowe strużki ubarwiły nasze białe koszule. Wreszcie ruszyła defilada, którą odbierał oficjalny protektor zawodów FIS Prezydent Ignacy Mościcki. Byłem chorążym polskiej ekipy. Bolącą ręką z trudem utrzymywałem drzewiec sztandaru, więc w pewnej chwili wetknąłem go za pasek spodni". Przemawiali między innymi: Prezes Międzynarodowej Federacji Narciarskiej FIS - mjr Oestgaard i Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Aleksander Bobkowski. Po przemówieniach Prezydent Ignacy Mościcki ogłosił otwarcie zawodów i odbyła się defilada poszczególnych reprezentacji. Zawody zostały więc otwarte, mimo niesprzyjającej aury, która już do końca "fisu" wyraźnie nie sprzyjała organizatorom. Wielki bieg zjazdowy z Kasprowego Wierchu... Zawody odbywały się w bardzo trudnych warunkach śniegowych, podczas otwarcia padał deszcz, w czasie slalomu specjalnego na Kalatówkach rozszalała się kurniawa, biegi na Gubałówce odbywały się w mroźny dzień, a otwarty konkurs skoków odbywał się w wiosennej atmosferze rozleniwiającego słońca. 12 lutego 1939 r. na Kasprowym Wierchu rozegrano bieg zjazdowy pań i panów. Na trasie biegu zjazdowego ustawiono grupy ludzi, którzy zasypywali trasę biegu zjazdowego świeżym śniegiem, bo było go po prostu bardzo mało. Zapał potrafi pokonać jednak prawie wszystko, więc bieg zjazdowy się odbył. Oto jego przebieg na nieistniejącej już dzisiaj trasie "FIS 2". Niektórzy z narciarzy jeżdżących na Kasprowym Wierchu, a potem udający się po mniej lub bardziej udanych zjazdach do Kuźnic nartostradą przez Goryczkową może nawet nie wiedzą, że obok w lesie biegnie słynna ongiś trasa zjazdowa "FIS 2", popularna "dwójka" na której odbyły się zjazdy na czasie Narciarskich Mistrzostw Świata w 1939 roku, i na której do lat sześćdziesiątych startowała czołówka naszych alpejczyków. Bieg zjazdowy podczas FIS-u w 1939 r. przeprowadzono właśnie na trasie "FIS 2". Warunki śniegowe nie rozpieszczały organizatorów i wojsko musiało narzucić gruba warstwę śniegu na trasę, która i tak była niesłychanie twarda. Prowadziła ona spod "dzwonu" na szczycie Kasprowego długimi łukami przez Goryczkową na "hopkę" na następnie dalej przez tzw. "padaki" do mety położonej tuż poniżej drugiego z "padaków", gdzie dość licznie zgromadzona była publiczność. Start do biegu kobiet, zorganizowanego tego samego dnia, znajdował się 150 metrów poniżej szczytu Kasprowego Wierchu. Wyniki biegu zjazdowego panów - Kasprowy Wierch - 12.II.1939 r. 1. Lantschner Helmut Niemcy 3:26:88 2. Jennwein Josef Niemcy 3:28:03 3. Molitor Karl Szwajcaria 3:29:57 Najlepszy z Polaków Bronisław Czech był na miejscu 20, z czasem 4:00:21, Jan Schindler z "Wisły" był 22., Karol Zając 26., a Marian Zając 32. Widzowie, zgromadzeni na mecie, liczyli na nieco lepszy start naszych alpejczyków. Z obniżonego startu ze stoków Kasprowego Wierchu wyruszyły Panie. Wyniki biegu zjazdowego pań, Kasprowy Wierch - 12.II.1939 r. 1. Christl Cranz Niemcy 3:25:24 2. Resch Lisa Niemcy 3:39:15 3. Godl Helga Niemcy 3:40:71 Z Polek najlepsza była Zofia Stopkówna, na miejscu 19. z czasem 4:25:25, 21. była Maria Marusarz, 23. Jadwiga Bornetówna, a 24. Beckerówna Helena. W slalomie rozegranym na Kalatówkach zwyciężyła pełna uroku, a nawet czaru Christl Cranz z Niemiec. Slalom rozegrano w Suchym Żlebie na Kalatówkach. Wśród panów zwyciężył Rudolf Rominger (Szwajcaria), a wśród pań po raz kolejny tryumfowała Christl Cranz. Z Polek ponownie bardzo dobrze zaprezentowała się Zosia Stopkówna, która zajęła 8. miejsce. W kombinacji alpejskiej zwyciężyła Christl Cranz, Zosia Stopkówna była 8., Maria Marusarz 10., a Jadwiga Bornetówna. Atrakcją zawodów była kolejka linowa na Kasprowy Wierch, zbudowana w 1936 r. specjalnie na potrzeby zawodów. Organizacja zawodów spowodowała serię inwestycji w Zakopanem: koleje na Kasprowy Wierch i szczyt Gubałówki, wyciąg saniowy w Kotle Goryczkowym, parkingi, hotel turystyczny na Kalatówkach i wiele innych. Ze szczytu Kasprowego poprowadzono nową nartostradę na Halę Gąsienicową i dalej trawersem Doliną Olczyską. Poprawiono drogę samochodową z Krakowa do Zakopanego. Każdy kierowca potrzebował garażu i system garaży został w Zakopanem wystawiony dla amatorów dwóch kółek. Zakopane wypiękniało i goście otwarcie wyrażali uznanie dla organizatorów zawodów, a Zakopane bardzo się im podobało. Zamknięcie zawodów... w kurniawie Uroczystość zamknięcia zawodów FIS 1939 r. w Zakopanem odbyła się na stadionie pod Krokwią w niedzielę w godzinach wieczornych. Wielka Krokiew została pięknie oświetlona reflektorami. Zawody zamykał major Oestgaard i Aleksander Bobkowski. Rozdano nagrody dla zwycięzców konkursu skoków i biegu na 50 km. Ciekawe, że III Narciarskie Mistrzostwa Świata FIS w Zakopanem zakończyły się we wzrastającej kurniawie śnieżnej, która chciała przypomnieć narciarzom i publiczności o srogości zimy, która jest dla niektórych najpiękniejszą porą roku. Ciekawostka: W zbiorach zakopiańskiego Muzeum Tatrzańskiego znajduje się publikacja, będąca sprawozdaniem z działalności Polskiego Związku Narciarskiego za lata 1937-39. Znajduje się tam wiele ciekawych informacji dotyczących zawodów FIS 1939 w Zakopanem. Między innymi przedstawione są dochody i wydatki Komitetu Organizacyjnego Zawodów FIS, gdzie czytamy: Dochody RAZEM 424.960.08 zł Wydatki RAZEM 424.960.08 zł Więcej (zdjęcia, opisy z rozgrywanych innych konkurencji) na: http://z-ne.pl/s,doc,23177,1,1725,,,.html
-
Będąc na Ostatnich "Nartach" w Sezonie zauważyłem bardzo sympatyczną rzecz... Narciarz szczęściwy, Narciarz w Transie narciarskim, rozmawiając z innym narciarzem będącym na stoku lub osobami dzwoniącymi do niego gdy przebywa "na wyjeździe" potrafi swoją szczęśliwość, zapał do jazdy wyrazić poprzez niekiedy bardzo śmieszne, fajne powiedzonka Zachęcam wszystkich do przytaczania w tym wątku tego typu sytuacji, zwrotów. Pitztal zapamiętam z dwóch takich powiedzonek...:D:D Zachęcając do zakończenia bardzo krótkiej przerwy w trakcie jazdy: "Panowie jedziemy - szkoda czasu na sikanie" i Kolega do kolegi wyrażając swoje zadowolenie: "...wiesz... taka jazda dla mnie jest lepsza niż Seks..."
-
O narciarzu, który pokonał Armię Czerwoną
marboru odpowiedział marboru → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Hej Mitek... Alicja to kojarzy mi się z takim złodziejskim kredytem takiego dużego Banku na P ...ponadto Ona jest "po drugiej stronie Lustra" No a naszej Alpejce oczywiście życzenia pobicia tej Pięknej Wonowej z USaa -
Znalazłem stary program Discovery na temat produkcji nart biegowych [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
-
Jan Bachleda-Curuś - należy do najwybitniejszych alpejczyków w dziejach naszego Kraju. Zupełnie inny niż brat, bardziej porywczy, z góralskim charakterem, widać to było także na nartach, jeździł bardzo dynamicznie, ostro, a czasami "wylatywał" z trasy, ale ostatecznie poszedł w ślady "Ałusia". Na igrzyskach w Innsbrucku w 1976 r. wydano specjalną kartkę pocztową z wizerunkiem Jana Bachledy-Curusia Urodził się 19 kwietnia 1951 r. w Zakopanem w rodzinie o wspaniałych narciarskich tradycjach. Zaczął jeździć później niż starszy brat Andrzej, bo jak wspomina Andrzej Bachleda-Curuś senior: "Mieliśmy mniej czasu na zajęcie się młodszym synem". Pierwszy cel, jaki sobie postawił był niezwykle ambitny: Dogonić Jędrka! Wspomina: - Gdyby nie Andrzej, nie osiągnąłbym w narciarstwie wiele. Atmosferę sprzyjającą narciarstwu tworzył w domu ojciec, a także matka, ale to Andrzej wprowadził mnie do świata sportu. Ufałem mu bezgranicznie w każdej sprawie i dobrze na tym wyszedłem, choć wiele było takich chwil, kiedy się przeciw niemu buntowałem. Zwłaszcza wówczas, gdy nasze wyniki były zbliżone, a on zawsze miał jakieś uwagi, mówił o błędach, jakie jeszcze popełniałem. Były to z pewnością uwagi słuszne! Obserwowałem wielu mistrzów narciarskich i zrozumiałem dobrze, jak cenią sobie taką pomoc. Jeden ze startów wspomina szczególnie. Podczas Spartakiady Armii Zaprzyjaźnionych w Zakopanem w 1970 r. Narciarze-żołnierze ZSRR święcili coraz to większe sukcesy, aż tu nagle na ich drodze stanęła dwójka pośpiesznie skoszarowanych do wojska górali z rodziny Bachledów: Andrzej i Jan. W konkurencjach alpejskich Bachledowie zdobyli wszystkie złote i srebrne medale. Dzięki ich wynikom w ogólnej punktacji Polska wyprzedziła ZSRR, ku uciesze publiczności i polskich generałów. Bracia Bachledowie otrzymali za swoje zwycięstwo piękny puchar, ufundowany przez ministra spraw wewnętrznych Rumunii. Był to chyba jedyny w historii przypadek, kiedy dwaj górale pokonali Armię Czerwoną. Pasmo dobrych wyników trwało nadal. W Pucharze Tyrolu w Westendorfie bracia Bachledowie byli w czołówce: Andrzej - 1., a Jan - 4. Na mistrzostwach Polski byli już bezkonkurencyjni, w slalomie uzyskali jednakowy czas (razem Jan zdobył na MP 19 złotych medali). - Po dobrych wynikach - wspomina Andrzej Bachleda - jakie uzyskaliśmy w Westendorfie, postanowiliśmy z bratem, że skoro jesteśmy w formie, to w Kitzbühel, spróbujemy powalczyć o punkty do Pucharu Świata - pojedziemy na całego! I pojechali... 29 stycznia 1973 na słynnych zawodach w narciarstwie alpejskim "Hahnenkammrennen" w Kitzbühel - Andrzej był 3., Jan 7. W prasie ukazały się artykuły z tytułem "Andrzej i Jan Bachledowie równają deski ze słynnym duetem braci Thoenich". Rok 1973 to start na zawodach na Górze św. Anny w Quebecku, wygrał Thoeni, 5. jest Jan Bachleda, a Andrzej 9. W Ga-Pa wygrywa Pierro Gros, 2. Thoeni, 4. jest Jan Bachleda, który łamie dominację Włochów. W 1974 r. Jan Bachleda na zawodach w slalomie równoległym w Val Gardenie pokonał Hintersera i spotkał się ze Stenmarkiem. Na jednej z bramek Stenmark wypadł, ale sędziowie zarządzili jeszcze jeden przejazd i tym razem wypadł Polak. Zawody jednak ostatecznie wygrał Thoeni. W Pucharze Świata w 1974 r, w slalomie Jan Bachleda uplasował się na 9. miejscu. Startował równolegle w zawodach w Pucharze Świata i w Pucharze Europy. Takich sukcesów było o wiele więcej - wymieniamy tylko ważniejsze, a ich efektem jest kilkadziesiąt pucharów zgromadzonych w rodzinnym domu Bachledów. Wśród nich piękny puchar ufundowany przez premiera Józefa Cyrankiewicza za trzykrotne zwycięstwo w Pucharze PKL. Zakończył karierę sportową, ale jego przygoda z narciarstwem alpejskim nie skończyła się. Największy zawód? Chyba to, że nie pojechał na igrzyska do Sapporo w 1972 r. Miał wybitne predyspozycje do konkurencji szybkościowych, ale w kraju nie było gdzie trenować biegu zjazdowego. Najważniejszy start, to chyba występ na olimpiadzie w 1976 r. w Innsbrucku, kiedy "Jano" wywalczył 11. miejsce w slalomie. Pamiętne są także zwycięstwa na trasach w austriackim Haus w 1972 r., za które otrzymał piękne puchary. WOJCIECH SZATKOWSKI
-
Niezłe jaja... ...sprzedawca nart mocno pomocny cierpliwy... [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=K0gr6CJiXfc[/YOUTUBE] Rozmowa Masakra
-
Placebo... [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=J7EE_rYT_gU&feature=related[/YOUTUBE] Royksopp... [YOUTUBE] [/YOUTUBE] No i coś polskiego: Riverside: [YOUTUBE] [/YOUTUBE] ...to tak na początek
-
Karol Wojtyła narciarz.
marboru odpowiedział Bończa → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Teledysk, Jego Głos, Muzyka... ...no tak... nie wszyscy pewnie wiedzą, że Nasz Papież był również Gwiazdą POP [YOUTUBE] [/YOUTUBE] -
[YOUTUBE] [/YOUTUBE] Wnioskując po obejrzeniu to Telerankowcy to strasznie "Pozytywne Stworzonka". Sławku też miałem problem podobny do Twojego... Na pm wyślę Ci co i jak. PS. U góry Twój Filmik z poniższego posta.
-
Na zjazdówkach popróbować?...ciekawy pomysł Grzebiąc w You Tube znalazłem bardzo fajny "Teleranek" w Lesie :D:D [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Szacuneczek dla Jeźdźców.
-
Narciarze motocykliści, quadowcy łączmy się!
marboru odpowiedział Bończa → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
Koledzy Quadowcy...nie uwierzę, że któryś z Was nie spróbował połączyć obydwóch Pasii... [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Ciekawe jak taką jazdę oceniacie pod względem bezpieczeństwa (zbyt bezpiecznie to nie wygląda)?







