Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. Część III - Rezerwat, do którego nie dotarliśmy... Kamieniołom. No tak... Oznaczenie miejsc turystycznych niestety nie zawsze jest porządne. Mimo, że długo patrzyłem na mapę, korzystałem z GPS, to w sedno i niewielki punkt, Rezerwat Skały - nie dotarliśmy. Choć patrząc na ślad z Endomondo, to w nim byliśmy 😮 ale, czy możliwe by było, że w Rezerwacie prowadzi się czynnie wydobycie kamienia? Wąwóz jak, to wąwóz...ma rzeczkę I kolejny raz dzicz, cisza i ściana zieleni. Choć szliśmy cicho, to nim strzeliłem aparatem...bocian czarny i czapla siwa uciekły Nawet przy dwóch żeremiach spotkaliśmy bobra...dał tylko nura i tyle go widzieliśmy 😮 Rybki za to choć małe, tuż przy tamach były dobrze widoczne. To pewnie dla nich były tu te dwa piękne i duże ptaki? Docieramy przez chaszcze do kamieniołomu... Kosmiczny klimat. Dolomit, kamienna rafa koralowa...tego oczekiwaliśmy i na taki opis natrafiliśmy w sieci. A tu, co? Wyrobisko przemysłowe Jak się potem okazało - właściwe miejsce, trzeba było iść dalej z biegiem rzeki, dalej na powyższym zdjęciu w dolinę. Najbardziej bogate w skamieniałe ślimaczki i inne żyjątka w świętokrzyskim miejsce. Szkoda, że się nie udało - może następnym razem? Kamieniołom robi na nas również wrażenie. Po rozmowie z pracownikiem - twierdzi, że w tej ścianie również jest rafa... @Mitek, co Ty na to? Zbliżenie: Widoczek z drugiej strony: Mimo, że trzeciego celu nie udało się w pełni zaliczyć - wracamy do domy z przekonaniem, że wrócimy w to miejsce. Docieramy do domu przed 22... ...kolejny raz, leniwą niedzielę udaje się nam przerodzić w przygodę Jakie miejscówki kolejnym razem odkryjemy w Górach Świętokrzyskich? Zobaczymy. Pozdrawiam marboru
  2. Część II - Góra Chełmowa 351 m npm Kilka kilometrów autem i wysiadamy przy czarnym szlaku, przy miejscowości Pokrzywianka Górna. Wita nas gąszcz zieleni: Po przedarciu się przez dość wysoką roślinność, wąską ścieżką docieramy do malowniczego wąwozu: Wejście do Świętokrzyskiego Parku Narodowego: Spotkanych na szlaku ludzi? Zero... ...jak to dobrze, że są jeszcze takie dziewicze i mało uczęszczane miejsca. Mrówek masa. Duże mrowiska, małe, w pniakach drzew a nawet w żywych. Ta część ŚPN objęta jest całkowitą ochroną od roku 1920. Inicjatywa powstania tego miejsca wyszła od Mariana Raciborskiego, który chciał chronić niesamowite w tym miejscu modrzewie. Najstarszy teraz ma podobno 336 lat 😮 Czy to ten olbrzym? Najwyższe mają podobno 40 metrów. Mija pół godzinki lekkiego spacerku i jesteśmy na szczycie! Kolejna górka, która jest zaliczana do Korony Gór Świętokrzyskich zaliczona Tych szczytów w tej Koronie jest 28...za nami jest już prawie połowa. Pamiątkowy pomnik dla Mariana Raciborskiego, krąg ławek, głusza i brak ludzi...cisza... tworzą w tym miejscu niepowtarzalny klimat. Kapliczka z bliska: Pomnik ma już swoje lata. Zatarty napis można jednak spokojnie przeczytać: Czy to tutaj szukano kolejnego legendarnego "cudu", kwiatu paproci? Modrzewie i ich korony, robią wrażenie Kończymy ten etap naszej wycieczki w najwyższym punkcie Pokrzywianki Górnej, z której jest cudny widok na Święty Krzyż i początek Pasma Łagowskiego Gór Świętokrzyskich. Jedziemy szukać kolejnego miejsca: Rezerwatu Skały i pobliskiego kamieniołomu. CDN
  3. Część I - Jaskinia Zbója Madeja?... Kurczą nam się Góry Świętokrzyskie. Ponieważ mamy w nie blisko, to eksplorujemy je, któryś już raz weekendowo. Tym razem na spokojnie, po niedzielnym obiedzie. Cel? W zasadzie trzy: Jaskinia Zbójecka, kolejny szczyt z Korony Gór Świętokrzyskich, Kamieniołom. Na początek jedziemy do Łagowa gdzie znajduje się jaskinia, w której podobno pomieszkiwał znany z legend i bajań Zbój Madej Podejście do jaskini: Tablica informacyjna (jaskinia jest otwarta dla zwiedzających cały czas): Lubimy jaskinie i czujemy dreszczyk emocji podchodząc do kolejnej dzikiej (zero ludzi) "dziury w ziemi". Wejście wygląda imponująco 😮 Nim jednak wchodzimy do środka - zwiedzamy okolicę. Wchodzimy na górę, na skały, a tam mnogość roślin, kwiatków i przepiękne widoki! Masa dzikich poziomek - powietrze jest nimi przesycone. Widok w stronę Świętego Krzyża: Bardzo słodkie... ...no i nas owoce trochę odciągnęły od zwiedzania Trzeba uważać, bo idąc za czerwonym rarytasem można wpaść w taką rozpadlinę Krajobrazy? Wspaniałe! Na poniższym zdjęciu: po lewej stronie Święty Krzyż, po prawej Pasmo Jeleniowskie, które całe przeszliśmy swego czasu Relacja znajduje się gdzieś w moim miejscu na forum. Jeszcze jedno ujęcie sanktuarium... Świętokrzyskie klimaty... Paula Dość tego rekonesansu - idziemy do jaskini. Oczywiście czołówki są na miejscu... Choć otwarta dla wszystkich jest w Jaskini Zbójnickiej w miarę czysto. Co prawda nie spotkaliśmy żadnego z nietoperzy ale ściany robią wrażenie Nie było "batmanów" ale za to były unikalne pająki 😮 Nawet nieźle pozowały @Mitek to coś wychodzące ze skały - rozumiem, że złoto? Eksploratorka Duża komora robi wrażenie - można w niej spokojnie stać. Zakamarków, załamań, pęknięć i dziur mnogość. Oglądamy je wszystkie. Jesteśmy zachwyceni! Było złoto...jest i srebro... Wszystko się mieni w światłach naszych latarek. Romantycznie w środku ziemi Pięknie! Ciemności rozświetlają nasze malutkie, punktowe światełka. Ciekawski... Bardzo, ale to bardzo lubimy takie miejsca. Jesteśmy zachwyceni, że udało nam się najpierw wyszukać na necie, potem trafić i dokładnie, w samotności obejrzeć to miejsce. Świętokrzyskie jest magiczne! Wracamy na chwilę do niesamowitych roślin, po czym wracamy do auta, by odwiedzić nasz kolejny cel. CDN
  4. Piękne zdjęcia @tanova Epickie widoki! Dzięki.
  5. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Wojtku, nie uogólniaj proszę. Wygrało Bianchi...Bianchi też widziałem chyba trzy sztuki w kraksie, tuż przed metą. Może zawiodły hamulce? Różnica jest duża i to jest wiadome również dla zawodowców. Tarcz w peletonie coraz więcej. Szczęki przy karbonowych kołach, to jeszcze inna historia... i doskonale pewnie wiesz, że nierozgrzane prawie nie hamują oraz przegrzane mogą spowodować defekt koła karbonowego. Poza tym na mokrym - zestawienie szczęki + karbon i stromy zjazd, to olbrzymia adrenalina... Myślę, że kwestią czasu jest odejście rozwiązań szczękowych do lamusa. Już sporo się na ten temat dyskutuje. W UCI jest podobno spore lobby, by wdrożyć przepisy o rowerach tylko z tarczami...na to na razie nie ma zgody z drugiej strony, producentów. Szczęki jak wiadomo, to dużo tańsze rozwiązanie
  6. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Paula już testowała rowery szosowe. Jeździła na hamulcach szczękowych i tarczowych najwyższych grup Shimano. Jest Kobietą wypowiadającą swoje odczucia wprost. Cytuję: szczęki nie hamują, nie chcę takich hamulców. Moje odczucia były podobne. Podkreślę, że jeździliśmy po mieście i po płaskim przy niewielkich prędkościach. To co wygląda lepiej - takie, czy inne rozwiązanie? - to też bardzo subiektywne. Nam się rowery ze "szczękami" nie podobają. Tarcze Ultegry (z białym kolorem), tarcze DA (z kolorem czarnym) są piękne To podobnie jak z grupami elektrycznymi... są Ludzie, którzy po jeździe mówią, że to świetne rozwiązanie i nigdy nie wrócą do rozwiązań mechanicznych (ja) i są tacy, którzy uważają tylko tradycyjne przerzutki. Gusty
  7. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    To będzie niestety trudny wybór i dosyć karkołomny... Osprzęt to jedno - drugie, to hamulce tarczowe. W damskich modelach tej marki praktycznie nie występują. Zobaczymy, co czas przyniesie i jakie wybory przyniesie?
  8. @tanova ale jaki ma to związek z tym, że po prostu nie lubię wyspiarzy całej Wielkiej Brytanii? Mam ich na siłę polubić? Moje nielubienie wynika zwyczajnie ze splotu historii naszych narodów. Michał też się cieszę. Nie chcę rozwijać wątku historycznego, napiszę tylko: wrzesień 39 oraz Jałta. Wiem, wiem zaraz się rzucicie na mnie, że jestem jakiś nienormalny, mało postępowy, czy mam pociągi nacjonalistyczne... Nie! Panowie i Panie - napiszę jeszcze raz: nie lubię Wyspiarzy i tyle, i tylko tyle.
  9. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    No i jest jeszcze Cipollini… Wbrew pozorom chyba najdroższy z prezentowanych tu jest ten różowy Trek... ...a Bianchi potrafi być też skromny może lepiej niech będzie nie zdecydowana... Może jej przejdzie ta kolarzówka
  10. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    No i żaden nie przeszedł... Nawet różowy Trek dzisiaj się Pauli nie podoba dojdziesz za Kobitą? Wypowiedziała tylko jedno zdanie: ja chce Bianchi 😮
  11. Krótko - za ich historię i za ich sposób bycia, to tak generalizując. Kolejna partia pięknych zdjęć Zielone górki the best!
  12. Dzięki @fredek321 - kolejne ciekawe miejsce do odwiedzenia... ...przydało by się zimą
  13. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    @Sariensis @WojtekM Chłopaki chyba chcecie bym zbankrutował Pokaże jej wieczorem (jest w pracy) Wasze propozycje - ciekawe co powie? Mi osobiście podoba się najbardziej ten Canyon Choć wcześniejsze propozycje i różowy Trek...jest Pauli marzeniem... to akurat chyba na priv polecił @kmarcin Piękna linia... Tylko ten kolor Cóż z gustami się nie dyskutuje
  14. @tanova świetna wyprawa! Zachęcasz do spojrzenia w tamtym kierunku...którego (generalnie wszystkich wyspiarzy nie bardzo lubię) ...nigdy nie brałem pod uwagę do wypadów turystycznych... Dzięki za relację!
  15. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Nieśpieszna stówka - nad Domaniów i do Szydłowca Ostatnie upały i stosowanie klimatyzacji poskutkowały, że złapałem lekkie zaziębienie Niestety organizm nieco osłabiony, trochę boli gardło, trochę leje się z nosa...a ponieważ lekarstwa jakie stosuję nie dawały pożądanego efektu, postanowiłem chorobę wypocić na rowerze Od rana słonko i dosyć silny wiatr. W zasadzie są już wakacje, to postanowiliśmy z Paulą pojechać nad wodę. Głównym celem było drugie śniadanie nad Zalewem w Domaniowie, a później kawa i pyszne lody w Szydłowcu - dystans: 100 kilometrów. Na Mazowszu będą w tym roku szybko żniwa. Dzisiaj nawet po drodze widzieliśmy już pierwszy kombajn w robocie. Generalnie jazda lokalnymi, wąskimi asfaltami pomiędzy wioskami i polami o tej porze roku jest niezwykle przyjemna! Aż pachnie to mijane zboże 25 kilometrów i jesteśmy nad Zalewem w Domaniowie. Kilka żaglówek, paru wędkarzy, kajakarzy...generalnie aż dziw, że w taką piękną pogodę, w sobotę, tak mało ludzi w tym popularnym wśród mieszkańców Radomia, miejscu. Akwen z tamy na Radomce wygląda tak: Jemy, kontemplujemy przyrodę w tutejszej knajpce i ruszamy zrobić kilka zdjęć. Ciągnie nas do wody! W powietrzu unosi się aura wakacji i błogiego lenistwa Paulę kusi sprzęt pływający...chciałaby na żagle... Ja bym chętnie powędkował... Cóż? Do urlopu i odpoczynku pozostały nam jeszcze dwa tygodnie... Szybko minie! Ruszamy teraz z wiatrem w plecy - po kilku kilometrach skręcamy w kolejną lokalną drogę w stronę Szydłowca. Zaczynamy powoli piąć się w górę... Domaniów leży na ok 155 metrze npm, a my po drodze mamy pierwsze podjazdy. Najwyższy ma jakieś 215 m npm. Najwyższy szczyt, który widzimy dojeżdżając do miasta, to Altana, która leży na Garbie Gielniowskim i ma ponad 300 metrów. To najwyższy szczyt województwa mazowieckiego. Zamek w Szydłowcu: Na 63 kilometrze jesteśmy na ulubionych lodach w Ambrozji. Siedząc w cieniu przy stoliku mamy widok na szydłowiecki ratusz: Kawa tutaj również jest wyborna 15 minut i spadamy w stronę domu. Teraz mamy już z górki Stówka trzasnęła nie wiadomo kiedy 😮 pozdrawiamy marboru i Paula
  16. @mifilim co nas nie zabije, to nas wzmocni!!! Stary, bardzo się cieszę, że wracasz powoli do formy i że z całej sytuacji wychodzisz obronną ręką...choć straty były Mam nadzieję, że choć tych kilogramów, które straciłeś Ci nie żal? Teraz powoli do przodu! Rehabilitacja i walka o odzyskanie sił oraz mięśni! Nie tak dawno byłem w podobnej sytuacji i do początku sezonu narciarskiego równie mało czasu - mi się udało wrócić do formy i wierzę, że Tobie również się uda! Bardzo Cię serdecznie, razem z Paulą pozdrawiamy i życzymy rychłego powrotu do aktywności sportowych
  17. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Marek, kwestia prędkości, to nie tylko forma ale również rower. Z tego co wiem, to Ty nie jeździsz na kolarzowce...no a bez typowej szosy będzie Ci trudno poprawić wyniki. Paula również na rowerze fitness miałaby bardzo trudno z takim rezultatem...no ale nauczyła się jeździć na kole i ciągnę ją za sobą a Ona na tyle już jest dobra, że potrafi się utrzymać. Ostatnie 15 km gdy było pod wiatr i delikatne górki jechała Dziewczyna na oparach 😮 Gdy licznik wskazał 100 km, była przerwa i bidula sporo musiała odpoczywać. Zawzięta jest Ja dopiero uczę się jazdy na rowerze szosowym i robię nogę. Poprawiam wyniki ale, to nie jest żadna rewelacja na chwilę obecną. Cel dla mnie 100 km w czasie poniżej 3 godzin... Zobaczymy, czy uda się to zrobić Pozdrawiam!
  18. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Do Dziadków na obiad Weekend, to i kręcić trzeba! Dzisiaj był plan na stówkę w dobrym tempie. Ja z przodu a Paula na kole... No i się udało wspólnie wykręcić nowy rekord na 100 km Średnia 27,8 km/h i czas 3:34:39 Cel dzisiejszej jazdy, to obiad u Dziadków. Wóz techniczny z obiadem jechał z Radomia z kateringiem...a my rowerami - punkt 14:00 Zaskoczenie i niespodzianka dla Seniorów - olbrzymia! Radość z dnia Ojca podwójna (Dziadek, Tato). W sumie wykręciliśmy ponad 111 kilometrów. Mapka dzisiejszej jazdy: No i co? Tradycyjne fotki za stodołą marboru: Długi weekend i łączny dystans razem 360 km. Kręcimy dalej! marboru PS. @1mirinda jeszcze raz gratulacje z pierwszych przejechanych jednego dnia 200 kilometrów! Jest moc!
  19. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    To też... Ograniczenie w słodyczach oraz jedzeniu ziemniaków, wykluczenie białego pieczywa i mięso dwa, max trzy razy w tygodniu. Aha...zero cukru do kawy
  20. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Dzięki Kiedyś @Piotr_67 delikatnie zwrócił mi uwagę na to, że się szeroki zrobiłem...no i wziąłem sobie do serca Tak naprawdę, to jestem z siebie dumny - walczyłem długo o zmianę wagi z 86 kg na taką z 7mką z przodu...i się udało - 79 jest teraz. Trzeba dużo jeździć w strefie aerobowej i taka jest tajemnica zbijania wagi.
  21. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Po pustych szosach w Boże Ciało W prognozach były dzisiaj burze, a w naszych planach lekka przejażdżka razem z Paulą w tętnie średnim do 140. Były więc, w ten parny dzień - zdjęcia, krótkie przerwy, lody i cel - Ług Helenowski w obrębie Puszczy Kozienickiej. Były mazowieckie klimaty oraz nowa stylówka rodem z Giro... Łącznie nakręciliśmy 80 kilometrów w strefie tlenowej...a burza nas tylko liznęła i generalnie udało się jej uciec Giro d'Italia i tradycja przeprowadzanych czasówek w regionie słynnym z produkcji win. San Marino i 12 kilometrowy podjazd pod Monte Titano...to było w tym roku Rozlane czerwone wino Sangiovese...to mam na swojej nowej koszulce od Castelli Produkcja okolicznościowego ciuszka - to, w taki sposób organizatorzy uhonorowali pobyt sławnego Touru i 9 etap wyścigu. W ruchu Z serii mazowieckie klimaty Mój ulubiony z wielkich Tourów Z bliska koszulka wygląda tak: hehehe od zimy ubyło mi 7 kilogramów Plan zrzucania masy działa Docieramy nad Ług Helenowski - największy z ługów Puszczy Kozienickiej: Tutaj sesję ma Paula Pasowało by kolarzówkę od Bianchi Piękne, spokojne miejsce, którego ludzie nie znają i tym samym nie ma tłumów... Cisza zmącona jedynie kukaniem kukułki. Wracamy na trasę naszego dzisiejszego Giro... Helenów - mazowiecka wioska pełna klimatu... Asfalcik jak mówi Paula - "masełko". Jazda w bezludnych i leśnych terenach - uwielbiamy takie miejsca. Burzę objeżdżaliśmy już z daleka ale niestety nas lekko liznęła - przed deszczem schowaliśmy się w takim oto miejscu 3047 kilometrów w sezonie rowerowym 2019 za mną Cisnę na sezonowy rekordzik! Pozdrawiam marboru
  22. ...a może to i dobrze, że są fragmenty rzek tak komercyjne? Więcej jest przestrzeni w dzikich ostępach - tam można spotkać jedynie pasjonatów i kochających ciszę, spokój, obcowanie z naturą.
  23. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Dzięki hahaha dopiero zobaczyłem ten opis pogody... 😮 Endomondo sfiksowało chyba. Do Kielc pojechaliśmy we dwóch z Jackiem - generalnie już na 30 kilometrze miałem kryzys... ostatnio za dużo chyba jeżdżę i organizm upomniał się o regenerację. w tym sezonie zbliżam się już do 3000 km. Od kiedy jeżdżę z czujnikiem tętna, to pilnuję jego wskazań i coraz mniej patrzę na szybkość, średnią itd Tak @Mitek numer bez zmian. Dzwoniłeś może do mnie wczoraj, dzisiaj? W Boże Ciało może wspólny lunch w Warce? Sienkiewicza i miejscówka z fotki jest mi dosyć bliska...pierwsze okna po lewej stronie, to miejsce mojej pracy... ok 3 lat życia Kiedyś w czasie okupacji kawiarnia niemiecka, w której... "...dokonano udanego zamachu, w lutym 1943 roku, na kawiarnię Smoleńskiego, przeznaczoną tylko dla Niemców. Sekcja oddziału Gwardii Ludowej im. Ziemi Kieleckiej obrzuciła granatami kawiarnię, w wyniku czego zginęło prawdopodobnie sześciu Niemców, w tym major SS".
  24. Wieprz - komercyjnie Szybciej niż myślałem kajaki mi się powtórzyły... ...bo już w poniedziałek - po spływie na Radomce. Spontaniczny wypad na Roztocze. Celem jest Zwierzyniec i tamtejsza, niewielki jeszcze i kręty Wieprz Generalnie nie lubię tłoku na rzece i komercji...ale czasami trzeba się spotkać z gronem przyjaciół i spędzić wspólnie czas. Mapka spływu: Widząc ilość kajaków i doświadczenie kajakarzy dobrze wszystko spakowałem do wodoszczelnej torby... ...a ponieważ do aparatu zapomniałem karty, to też szybko go schowałem poza kamizelką w torbie kajakowej. I to ocaliło mi sprzęt 😮 Jak się okazało nawet w wodzie po kolana można zrobić kabinę Opróżnianie wody po raz pierwszy... ...a po kilku chwilach "dachowanie" po raz drugi Jak rozumiecie swoich zdjęć nie mam z tej wyprawy Cieszę się, że wszystko, łącznie z telefonem ocalało...a prezentowane zdjęcia są innych kolegów. Generalnie był hałas, mało obcowania z naturą i generalnie zabawa. Trochę inaczej niż zwykle ale w sumie nawet fajnie - raz na jakiś czas można się trochę zintegrować z ludźmi Koniecznie powrót na Roztocze z rowerem... jest tu pięknie Pozdrawiam marboru
  25. "Nasza" rzeka... Jaką mogliśmy wybrać rzekę na inaugurację sezonu kajakowego? Jasne, że naszą, tradycyjną już - Radomkę 16 kilometrów i pełen relaks w pięknych okolicznościach przyrody.Zapraszam do krótkiej foto relacji. Flota: Uroki nizinnej rzeki... Radomka a jakby Amazonka 😮 Ekipa: marboru, Paula, Jacek i Dorota. Tańczący na brzegu... Początek spływu - jest banan Powrót do wiosła po ponad rocznej przerwie. Zderzenie: Szkoda, że zwałki są wycięte piłami... Zdarzają się jednak malutkie, może nie zwałki ale zwałunie… Wąskie przejście: I walka na tej zwałuni Goła Baba Kuchnia mięsna i wege Skarpy pełne Brzegówek: Drzewo 1 Drzewo 2 zjedzone przez bobra: Gdzie kolejny spływ? Chyba góry? Jest parcie ponownie na Dunajec...a może wreszcie Poprad? Kto wie? Dzisiaj bardzo powoli i niedzielnie 16 kilometrów piękną Radomką Pozdrawiam marboru
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...