Narty - skionline.pl
Jump to content

jank

Members
  • Content Count

    333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

jank last won the day on October 15 2019

jank had the most liked content!

Community Reputation

377 Excellent

About jank

  • Rank
    Średnio zaawansowany
  • Birthday 03/13/1961

Personal Information

  • Imię
    Jan
  • Miejscowość
    Kraków

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. A może by tak zakończyć temat? Uczestnikom dyskusji przypominam jego przedmiot, bo to chyba umyka:Koronawirus - czy jechać na narty? Pytanie jest już nieaktualne a poszczególne wpisy mogłyby z pewnośćią pojawiać się na innych branżowych forach ale nie koniecznie narciarskich.
  2. Wracaliśmy w czwartek 12 marca , natomiast z urzędu na kwarantannę kierowane były osoby powracające do Polski od 00 15 marca. Faktem natomiast jest,że co 2-3 dni miałem telefony monitorujące mój stan z sanepidu. Ostatnio przerwa jest dłuższa ale to wynika chyba z faktu,że po 5-6 dniach ryzyko objawów spada znacząco. A droga - poza objazdem jeziora między Mikulovem a Brnem rewelacja.Tylko na granicy A/Cz kilka minut zwolnienia z uwagi na rozdawanie przez Czechów ulotek jak zachować się przy objawach wirusa.
  3. Zgłaszałem swój powrót w sanepidzie ale nie poddano mnie formalnej kwarantannie, faktyczną natomiast sobie zaordynowałem.
  4. 7 marca wyjechałem na dawno zaplanowany wyjazd do Ischgl. Właściwie w Ischgl mieliśmy jeździć na nartach a mieszkanie było w Kappl. Jeszcze dzień przed wyjazdem sprawdzałem jak wygląda sytuacja z wirusem w Tyrolu i informacje były uspokajające - jeden stwierdzony przypadek w Innsbrucku u pracownicy hotelu do której miał przyjechać zaprzyjaźniony Włoch. Po przyjeździe na miejsce - sobota wieczór- pytaliśmy włąściciela jak wygląda sytuacja . Odpowiedział,że spokojnie , brak zachorowań i podejmowane środki profilaktyczne. Dodał, że w zasadzie mamy się martwić tylko tym, jaka pogoda nam się trafi a na pytanie czy jakieś rezerwacje zostały odwołąne zaprzeczył stwierdzając,że obłożenie w dolinie jest jak w latach ubiegłych. Następnego dnia, już po fantastycznym narciarskim dniu w warunkach pogodowych jak na zdjęciu, przeczytaliśmy info o norweskim kelnerze który miał pracować w barze w Ischgl. Jak sprawdziłęm dotyczyło do dosyć dużego baru apres ski położonego blisko dolnej stacji gondoli Pardatsgraph ( idąc od parkingu Florianplatz w kierunku gondoli mniej więcej 100 m przed nią po lewej stronie - druga strona potoku). Był to pierwszy sygnał ostrzegawczy. W następnych dniach takich nie było.W środę gdy rano wsiadaliśmy do w/w gondoli była ponadnormatywna kolejka - okazało się że do gondoli nie wsiada 28 osób ale wpuszczanych jest ok. 20.Gdy po jakimś czasie jazdy przyjechaliśmy do knajpy na Idalpie Alpenhause okazało się,że jest zamknięta.Od tego momentu czerwona lampka -a właściwie lampa - świeciła się już non stop do końca dnia.Unikaliśmy gondol i zamkniętych pomieszczeń. Było ok 12 więc znalezienie pustych wyciągów krzesełkowych nie było problemem. Gdy wieczorem otworzyliśmy stronę Ischgl.com był na niej komunikat o zamknięciu ośrodka od soboty 14 marca. Następnego dnia w czwartek rono przy pięknej słonecznej pogodzie spakowaliśmy się odpaliliśmy przed czasem do Polski. Odpukać do chwili obecnej nikt z nas nie ma objawów , ale nadal sobie zadaję pytanie, czy jednak nie należało z tego wyjazdu zrezygnować.Nie znajdę pewnie na nie odpowiedzi jednoznacznej, ale udało mi się za to zdiagnozować przesłanki i stereotypy które spowodowały że pojechałem Pierwsza podstawowa - zaufanie do niemieckiej solidności i organizacji. Przed wyjazdem myślałem jeszcze,że gdzie jak gdzie ale w szeroko pojętych "Niemczech"organizacja jest na tyle sprawna,że jakiekolwiek zagrożenie będzie nie tylko zidentyfikowane ale o tym zagrożeniu i koniecznych środkach z wyjazdem włącznie zostaniemy powiadomieni a ośrodek w razie zagrożenia dla zdrowia poinformuje o tym. Tak poinformowali,że za trzy dni zamykamy ale w powiązaniu z zamknięciem knajpy na Idalpie było dla mnie jasne,że zamknięcie powinno było nastąpić najpóźniej w środę, ale to dodatkowo powiększyłoby straty firm i mieszkańców doliny. Tak więc niemiecka organizacja moim zdaniem przegrała z ogólnoludzkim zamiłowaniem do mamony, która spowodowała wstrzymywanie informacji o skali problemu w Tyrolu i zbyt późne - moim zdaniem-zamknięcie ośrodka. Żeby sprawa była jasna, do siebie też mam pretensje o to,że jednak można było się wykazać większą wyobraźnią przed wyjazdem, a nie zarezerwowałem ich -pretensji- tylko dla Tyrolczyków. Z tego co czytam ostatnio to ich rząd krajowy też jest teraz mocno krytykowany za brak reakcji we właściwym czasie. Ale tyrolscy wyborcy są tacy sami jak inni i wybaczą funkcjonowanie ośrodków o 2 tygodnie za długo ale zamknięcia- i strat tym spowodowanych- dzień za wcześnie by nie darowali. Najgorsze w tym wszystkim jest to , że w ischgl byłęm trzeci raz i mimo wszystko chcę tam jeszcze wrócić.Tylko czy następnej zimy nie będziemy już żyć w świecie w którym absorbować nas będą już inne problemy niż ilość śniegu ,warunki na stokach itp? Oby nie , czego Wam i sobie życzę.
  5. Jestem od niedzieli w Ischgl - a w zasadzie jeżdżę tam na nartach mieszkając w Kappl-, jest to mój trzeci pobyt w tej okolicy i wszystko jest niemal takie same jak w latach poprzednich. Niemal czyni jednak różnicę i objawia się większą dostępnością miejsc w knajpach,kelnerami w czarnych - jak z MMA-rękawiczkach lateksowych,otwartymi na stałe drzwiami do toalet lub knajp na stokach( tam gdzie nie ma automatycznie otwieranych drzwi) i zamykanymi co dziennie jakimiś miejscami. Dzisiaj na przykład okazało się,że zamykana jest knajpa na Idalpie. Jeśli chodzi o kwestie typowo narciarskie to wszystko jest ok. Miałem pisać więcej ale właśnie córka mówi ,że na fejsie i stronie Ischgl.com pojawił się komunikat,że ISCHGL KOŃCZY sezon14 marca. Co tu więcej pisać. Pozdrawiam i czekajmy na ciepłą wiosnę która wykończy to cholerstwo.
  6. Jadę jutro do Ischgl i jak będę na miejscu to postaram się Wam podać informacje jak wirus wpływa na funkcjonowanie tego ośrodka.
  7. jank

    Zillertall

    Wczoraj wróciłem wyjazdu do Zillertalu. Generalnie jak nie mogę zdecydować się gdzie jechać na narty to jadę do tej właśnie doliny. I tak też było tym razem i jak zwykle wyjazd pod względem narciarskim bardzo udany, ale z pewnymi atypowymi elementami. Jak na styczeń pogodą co najmniej dobra - mimo wcześniejszych mało optymistycznych prognoz- tj dwa dni słońca, dwa dni zachmurzenia ( ale takiego z dobrą widocznością) i licznymi przejaśnieniami,jeden dzień z opadem - na początku dnia jazda w 20 cm puchu po nocnym opadzie- i marną widocznością i jeden - wtorek 28.01.- wymykający się klasyfikacjom. Do godziny 14 pogoda kwietniowa, raz zachmurzenie,raz przejaśnienia. generalnie dobra widzialność, aż tu nagle gdy rozpocząłem jazdę gondolą Möslbahn w Mayerhofen od dołu doliny widzę,że dosłownie pędzą w kierunku w góre masy chmur. Dosłownie w minut ę zrobiło się ciemno a wiatr spowodował że prędkość gondoli musiała być zredukowana do szybkości krzesła na Goryczkową.Gdy dojechałem do górnej stacji i zjechałem do dolnej stacji krzesła Gerent okazało się,że właśnie ostatnie osoby pojechały w górę i wyciąg zamykają. W sumie miałem dużo szczęścia bo ci którzy wsiedli jako ostatni jechali podobno ponad 30 minut.Na wyjeżdzie w górę zależało mi o tyle,że miałem tam plecak z drobiazgami.Jeszcze mniej szczęścia mieli ostatni pasażerowie krzesła Schneekar którzy na górę jechali podobno ok 40 minut.Ja do dolnej stacji tego krzesłą zjechałem przy minimalnej widoczności niebieską 11 i na dole coś mnie podkusiło aby nie podchodzić na nogach kilkunastu metrów w pionie wsiadłem na krzesło Larchwald.W 3/4 jego trasy przy dużych porywach wiatru miał miejsce gwałtowny opad śniegu który w pewnym momencie zmienił się w opad... lodu.Na filmiku 2 lodu może nie widać ale dobrze go słychać.Następnego dnia jeździłem - to ten dzień z puchem o poranku-w Hochzillertal. Tam na wyciągu jadący ze mną narciarz mówił,że w tym ośrodku miały miejsce wręcz dramatyczne sceny, ponieważ wiatr miał nie tylko zerwać osłony z krzeseł ale też spowodować zblokowanie krzeseł na górnych stacjach, tak że ewakuacja narciarzy miała trwać ok 2 godzin. Jest to o tyle wiarygodna opowieść,że w tym dniu - środa 29.01.- nie chodziła gondola Wimbachexpress i krzesło Neuhuttenbahn.Jak byłem w tym ośrodku w piątek krzesło nadal nie funkcjonowało natomiast gondola chodziła z przerwami i z szybkością Goryczkowej.Wnioskuję z tego ,że wichura wtorkowa musiała spowodować poważniejsze uszkodzenia obu urządzeń.Uprzedzając pytania napiszę,że prognozy pogody owszem wskazywały ,że ok 13-14 rozpocznie się opad śniegu ale o gwałtownych wiatrach nie było mowy. Również nie było niejako na żywo żadnych komunikatów w samym ośrodku w ciągu dnia. Jest to kolejny przykład na nieprzewidywalność gór. Ale aby tych którzy nie byli jeszcze w Zilleretalu nie karmić scenami rodem z filmów katastroficznych przesyłam filmiki z porannego zjazdu do Zell am Ziller od górnej stacji gondoli Karspitzbahn (film 1) oraz z górnej stacji gondoli Wimbachexpress do Kaltenbach - wg skiline 1779 m przewyższenia.Coś rewelacyjnego( film 3 i 4).W ubiegłym roku nie było trasy 5 od górnej stacji gondoli Wimbachexpress do nartostrad 4,3 i 2, co powodowało konieczność korzystania z dojazdówek.Obecnie poza jednym fragmentem cały czas jest systematyczna czerwono-czarna jazda w dół. Na zakończenie prośba do forumowych ekspertów o ocenę jazdy kolegi jadącego zazwyczaj przed kamerą w zielonych spodniach i ciemnej kurtce. Pozdrawiam. GOPR5224.MP4 GOPR5212.MP4 GOPR5138.MP4 GP015138.MP4
  8. Niestety nie masz racji,albowiem nie wszystkie dziedziny życia należy kontrolować w sposób bezpośredni.Tworzenie przepisów których nie można wyegzekwować jest gorsze dla prawa niż ich brak.Napiszesz że drony puszczone nad stokami uspokoją wariatów.Jeśli będzie miał kto te drony obsługiwać, analizować zapisy z kamer identyfikować narciarzy naruszających przepisy to gratuluję.Tylko jedno pytanie - kto za to zapłąci?. Teraz pewnie napiszesz,że wystarczy sama obecność dronów aby uspokoić wariatów. Oczywiście masz rację - obecność radiowozów oznakowanych i nieoznakowanych,helikopterów,motocyklistów w mundurach tak uspokoiła sytuację na naszych drogach że jesteśmy na nich całkowicie bezpieczni. Czy proponuję zupełne odpuszczenie tematu? Nie,ale podstawą nie jest mnożenie przepisów ale respektowanie już istniejących np w regulaminach ośrodków narciarskich dotyczących "eliminowania z ruchu"nietrzeźwych i stwarzających zagrożenie dla innych. Przykładowo zapis z regulaminu jednej ze stacji " Osoby, nie przestrzegające niniejszego regulaminu mogą zostać usunięte poza teren stacji narciarskiej oraz mogą zostać pozbawione karnetu uprawniającego do korzystania z urządzeń transportu linowego. " pozdrawiam
  9. Brawo Mitek. Żaden przepis nie zastąpi zdrowego rozsądku, zwłaszcza w naszej szerokości geograficznej gdzie omijanie przepisów jest sportem narodowym.
  10. pod koniec stycznia br byłem z kolegą w tym hotelu https://www.hotel-emilia.com/en.html wzieliśmy dwie jedynki cenowo wychodziłą jak dwie osoby w pok 2 osobowym. Fakt, szału nie było jeżeli chodzi o metraż ale jedzenie super skibus 30 m od hotelu 4 minuty jazdy i gondola w kierunku Secedy
  11. W obecnych czasach kozaczenie to standart, dla fotki, filmu i chwili słąwy lub kasy. Typowym tego przykładem są karawany ciągnące każdego sezonu na Mont Everest. Masz kasę to możesz tam się znaleźć.Ale robienie porównań do tego co było bez małą wiek temu jest nieuprawnione.Natura ludzka jest taka,że człowieka zawsze nosiło i nosi. Bez tego nie byłoby wielkich odkryć wieków XV i XVI ani człowieka na księżycu. Z uwczesnej perspektywy też moglibyśmy to uznać za kozaczenie. Co niektórzy - pamiętając na jakim forum piszemy- mogą za kozaczenie uznawać narciarstwo pozatrasowe zwłaszcza w niezagospodarowanych turystycznie zakątkach gór, a z innych dziedzin życia np samotne rejsy,nurkowanie czy nawet F1.Wracając do Nowaka trzeba pamiętać,że stan wiedzy w tamtym czasie w zakresie chorób których tam można się nabawić i zabezpieczenia przed nimi był mizerny . Myślę,że On sam bardziej spodziewał się śmierci od jakiegoś kłą lub z pragnienia, niż z powodu choroby po powrocie.Piszesz kozaczenie, czyli w moim odbiorze robienie czegoś dla" małojeckiej "słąwy. Czy środki masowego przekazu tamtej epoki taką sławę zapewniały wątpię. Potwierdza to fakt, że Nowakzmarł będąc w niedostatku a o jego wyprawie wiedziała i wie garstka osób. Porównaj sobie tą ilość z ilością osób które np śledziły oraz wiedziały o wyprawach Andrzeja Bargiela. Konkludując tego co zrobił Nowak moim zdaniem absolutnie nie można nazwać chęcią zaistnienia. Nazwałbym to determinacją w dążeniu do realizacji własnych marzeń.
  12. W tej biblioteczce brakuje jednej pozycji którą wszystkim uważających się za twardzieli polecam, Jest ona autorstwa naszego rodaka o nazwisku, a jakże Nowak( imienia niestety nie pamiętam), i nasi tytuł rowerem przez Afrykę.Przez Afrykę w latach 30-tych XX wieku w zasadzie bez kasy,bez zaplecza technicznego GPS, bez roweru górskiego bez ...bez można mnożyć bez końca. Przez Afrykę i to jak!!!! z wybrzeża śródziemnomorskiego do Przylądka Dobrej Nadziei. Wystarczy? Jemu nie wystarczyło, więc pojechał z powrotem - inną drogą- na północ do morza Śródziemnego.Jak się czyta tą książkę to człowiek XXI wieku robi się taki tyci tyci porównując swoje "osiągnięcia" z tym co powinno być uznane za niemożliwe. Tak na marginesie Tom Cruise w mission impossible to cienki zawodnik przy naszym NOWAKU. Pozdrawiam i polecam lekturę.Niestety nie mam tej książki bo pożyczyłem ją od koleżanki i dlatego nie wrzucam fotki okłądki
  13. Jako że sezon rowerowy zbliża się do finału a grudzień i narty tuż tuż postanowiłem szosą z Krk przez Harbotowice Bieńkówkę i Stróżę zobaczyć co słychać w stacji narciarskiej Chełm pod Myślenicami. Jak na razie cisza spokój, brak żywego ducha nawet w knajpie na górze, która miała być dzisiaj otwarta a nie była. Optymistycznie "na sucho" bez śniegu wygląda stok który jest gotowy na przyjęcie śniegu. Oby ta stacja ruszyła bo dla mieszkańców naszego Grodu i okolic stanowi doskonałą i bliską alternatywę dla Śnieżnicy.Jak pogoda pozwoli to za tydzień lub dwa podjadę jeszcze na Śnieżnicę i mam nadzieję że póżniej to już tylko -jak to mówiła Pewna mieszkanka Kasiny Wielkiej- nartki. I jeszcze kilka fotek z górnej stacji wyciągu. Na górze udało mi się trafić w okno pogodowe bo wcześniej i później pogoda ciekawa nie byłą. Może to jakaś wróżba na sezon zimowy
  14. Jedna podstawowa uwaga. Nigdy przez myśl mi nie przeszło uważać Ciebie za... tak jak sam napisałeś. Wręcz przeciwnie, uważam że Twoja wiedza zwłaszcza na szeroko pojęte tematy związane z narciarstwem przejawiająca się w licznych i profesjonalnych komentarzach i poradach powoduje,że jesteś osobą - przynajmniej w moim mniemaniu- opiniotwórczą na tym forum. Dlatego też uważąjąc,że Twoje poglądy w kwestii używania kasku mogą kogoś odciągnąć od podjęcia decyzji o zainwestowaniu w swoje bezpieczeństwo napisałem to co napisałem i z czym, na podstawie osobistych doświadczeń, identyfikuję się. W moim tekście nie było jakichkolwiek innych intencji. Pozdrawiam
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...