Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

kmarcin

VIP
  • Liczba zawartości

    1 110
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez kmarcin

  1. Janku Progressory wygrały WorldSkitest, do tego są niedrogie i to dlatego są tak popularne :laughing: I jakoś się tam jeździ na nich, nawet szybko, łatwo, pewnie i stabilnie. No ale już o różnicach w czym są gorsze, a w czym lepsze od innych w tej klasie niech wypowiadają się Ci którzy umieją jeździć, no a przede wszystkim jeździli na wielu różnych nartach i umieją znaleźć różnice i porównać.
  2. kmarcin

    Forza Vialattea

    Mariusz, że niebieskiego nieba nie ma, tylko szare, to wcale nie jest tak źle. No może zdjęcia tylko takie smutniejsze :stupid:. Widoczność na kilkaset metrów, czy nawet miejscami kilkadziesiąt... toż to nie masz na co narzekać, tylko śmigaj ile wlezie :smile:
  3. Miód na oczy ten sztruksik :happy:
  4. I będziesz na pewno bardzo zadowolony. Może nie za bardzo na niej pokręcisz krótkimi, szybkimi skrętami, ale jazda na niej da Ci naprawdę dużo radości. Aaa, mają tylko jedną wadę, w kolejce do wyciągów podeptają Ci ją trochę :stupid:
  5. Jak warunki super, a masz możliwość, to nawet nie zastanawiaj się tylko śmigaj.
  6. kmarcin

    Forza Vialattea

    Dobrze będzie, a oprócz nart znajdź chwile na równie przyjemne przyjemności :crazy:
  7. Ile wg Was to jest szybko a ile wolno? Oczywiście na przygotowanym stoku, w dobrych warunkach. Bo czasem mi się wydaje, że trochę przesadzacie. Nie mam co prawda takich parametrów jak MagnusDux85, bo jedynie mam 180cm wzrostu i ważę 92kg i w tym sezonie zamieniłem Elany SL 160cm na Fischery Progressory 800 170cm (12/13) i wiecie co? Po jakim stoku bym nie jechał, czy łagodnym czy ostrzejszym, czy na sztruksie czy w cukrze, to nawet z wysokimi prędkościami (70-90 km/h) te narty jadą naprawdę pewnie i stabilnie, no chyba że te prędkości są dla co poniektórych jeszcze małymi prędkościami. Polećcie jeszcze serwisowe gigantki, bo są jeszcze bardziej twardsze, stabilniejsze, pewniejsze przy dużych szybkościach, ale czy na pewno są odpowiednie na nasze stoki, często źle przygotowane, po których często jeździ się w tłoku i które niekoniecznie są strome i długie.
  8. Kielce - TELEGRAF - 05.03.2013r Wiosna pełną parą chyba nadchodzi, bo dziewczyny powoli kozaki zrzucają, nogi pokazują, prawie wszędzie stopniał śnieg, no prawie... na szczęście kielecki Telegraf trzyma się jeszcze zimowo, nawet lepiej niż zimowo, bo i pogoda przepiękna, a warunki na stoku... po prostu wymarzone. Z Michałem (Mifilim) ponownie wybraliśmy się właśnie na Telegraf, żeby ponartować intensywnie od 10 do 13. Po wieczornym ratrakowaniu i nocnym mrozie, dzisiaj było naprawdę ekstra. Równo, nawet twardo, sztruksik, zero kamieni, lodu. Warunki naprawdę wymarzone. Do tego może ze 40 narciarzy na stoku, zero kolejek, tłoku na trasie. Przez 3 godziny jazda na maksa góra-dół. Ok 11:30-12:00 na górze po zjeździe z krzesełka i na dole przy wyhamowaniu przed bramkami zrobił się cukier i zaspy, ale w niczym nie przeszkadzały. Jak zwykle odpaliłem aplikacje w telefonie i dziś w sumie zjechałem 33 razy, zrobiłem góra-dół 28,51km... no i jest mój nowy rekord 87,93 km/h :happy: Trzy godziny zleciały bardzo szybko, ale jutro powtórka z rozrywki :happy: A ogólnie to tak dzisiaj wyglądał Telegraf. wjazd krzesłem na górę i rzut oka na trasę i kolejne z wyciągu Tu Mifilim jedzie sobie elegancko na kanapie No i widok z góry z panoramą Kielc A tu godz. 13 i ostatni rzut oka na stok z dołu I tak sobie czytam Wasze narzekania na stoki w Beskidzie śląskim, żywieckim, na warunki, stan ich przygotowania. Tu do pełni szczęścia (nie mówię o Alpach czy Dolomitach) wystarczyłaby ze 2 razy dłuższy stok, ale jeśli chodzi o warunki, to dzisiaj było naprawdę fantastycznie mimo, że od kilku dni wiosna.
  9. kmarcin

    Forza Vialattea

    No raj, prawdziwy raj :smile: A miej super trasy, pogodę i zdrowie do samego końca wyjazdu :smile: I codziennie wrzuć jakieś foty i parę słów, bo z przyjemnością się czyta i ogląda. A w świętokrzyskim, w piątek pojeździliśmy trochę z Mifilim pojeździliśmy w piątek na Telegrafie. Było twardo, szybko i bardzo fajnie. W sobotę i dziś był finał zawodów Family Cup i w sumie jak nie będzie deszczu czy jakiejś mega odwilży, a w nocy będą przymrozki, to może jeszcze ze 2 tygodnie pojeździ się. Niestachów np. od poniedziałku do czwartku nie będzie działał ze względu na małą ilość chętnych i może otworzą na weekend, ew. zakończą sezon. Nie wiem jak Tumlin, Bałtów i inne. Ale pewnie długo też już nie pociągną.
  10. kmarcin

    Wygraj tydzień w Austrii!

    Ha, ha, jak się czyta komentarze pod informacją o wynikach konkursu, to niektórych nieźle ubodły wygrane zdjęcia. Zawiść, zazdrość i jak zwykle mnóstwo podejrzeń krętactw zrobionych przez Jury. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że o gustach nie dyskutuje się... Jedni będą zgadzać się z wyborem (zwłaszcza te z Lego) ze względu na ich oryginalność, nieszablonowość. Inni będą uważali je za kicz, bo mają inne priorytety. Jaki konkurs by nie był, czy jakie zdjęcia by nie wygrały, to i tak będzie grupa zwolenników i grupa przeciwników. Taka już chyba jest natura ludzi. A to że będzie też kilka wyróżnień to w sumie miła informacja, a z drugiej strony niektórzy i tak będą niezadowoleni, że i tam się nie znaleźli.
  11. Na androida z google play, darmowe: Pierwszy to "Moje trasy" Drugi to "Move! Bike Computer" Jest ślad trasy na mapach google i dość obszerne statystyki. W sumie z kilku sprawdzonych, te najbardziej przypadły mi do gustu.
  12. Nooo, jeszcze Straż Miejska na Telegrafie postawi w krzakach fotoradar i jak mnie podliczą po dwóch godzinach jazdy, to przez rok się na narty nie wybiorę :stupid: Wczoraj z ciekawości jeżdżąc samochodem po Kielcach patrzyłem jak działa wskazywanie prędkości w tych dwóch aplikacjach i jak rejestruje się prędkość maksymalna. I generalnie w stosunku do wskazań licznika w samochodzie jest po pierwsze małe opóźnienie, a po drugie pokazują prędkość o kilka km/h niższą niż predkościomierz w samochodzie. I tak wg prędkościomierza miałem najwięcej 76 km/h, a wg aplikacji było to dokładnie 72,56 km/h. Generalnie przez te ok 15 kilometrów obserwacji nie było jakiś znaczących odchyleń na plus czy minus. Zawsze na nartach włączam sobie te aplikacje i w sumie najszybciej póki co było 75,98km/h w Tyliczu. I żeby nie było, nie staram się bić swoich czy czyiś rekordów prędkości, nie jeżdżę "na krechę". Po prostu sobie jeżdżę na tyle na ile warunki pozwalają.
  13. kmarcin

    Wygraj tydzień w Austrii!

    Ja też, ale też nie wygrały :sorrow:
  14. To lecz się intensywnie, żebyś we Włoszech był w formie i robił dziennie przynajmniej 90km, a nie 85 :stupid:
  15. Kielce Telegraf Po sobotnim spotkaniu z Marboru, wjechał mi Mariusz na ambicję mówiąc, że jakby mieszkał równe 2km od Telegrafu (dziś w końcu sprawdziłem odległość), to by codziennie na nim był. Wziąłem sobie to do serca i dziś wykorzystując trochę czasu podjechałem pojeździć. Ponieważ niestety chyba idzie wiosna, postanowiłem że będę na 10, kiedy to rusza wyciąg i wykupię karnet czasowy od 10 do 13 za 38zł. Liczyłem, że będzie jeszcze sztruksik i twardo, przynajmniej przez jakąś pierwszą godzinę. Na parkingu pojawiłem się o 10:05 i stało już ok 15 samochodów. Parking mimo, że wyłożony płytami ażurowymi nie wyglądał zachęcająco, ale i tak było nawet nieźle, bo przynajmniej twardo. Nie chcę wiedzieć jak jest teraz np. w Tumlinie. Po szybkim i ostrożnym wyjęciu sprzętu, przebraniu butów idę do kasy i kupuję ten karnet 10-13. Rzut oka na termometr przy kasie, który notabene mogliby zmienić, bo to co na plusie to raczej słabo widać. Obok stoją armatki, ale w sumie to już raczej będą bezużyteczne tej zimy: I rzut oka na stok z dołu: Bramki praktycznie przez cały czas były tak oblężone: No nic, zapinam narty i idę jeździć. Śnieg już z rana bardzo miękki, mokry i ciężki, chyba "cukier" to się nazywa, tak? Między bramkami a dolnym krzesłem jest już nawet ciapowata breja, która ledwo przykrywa betonowe płyty. No nic jedziemy na górę. Rozmawiam z narciarzem z którym jechałem na krześle i mówi, że krzesło ruszyło ok 9:40 i stąd już praktycznie nie widać sztruksu po ratraku, a każdy przejazd rozjeżdża dość znacznie śnieg. Na stoku w sumie może jeździ z 30 osób, nie ma kolejek, jest pusto, praktycznie cały stok ma się dla siebie. A tak to wyglądało na początku z krzesła. Na początku, bo później nie robiłem zdjęć i było generalnie coraz gorzej. Górna stacja krzesełka: I widok z góry na stok i na Kielce: Generalnie można było pojeździć, choć z każdym przejazdem warunki były gorsze. Miękko, mokro, bardzo szybko robiły się nierówności i trzeba było uważać, bo czasem przytrzymywało nartę w "zaspie". Nie ma wogóle lodu i żadnych kamieni. To duży plus. W sumie pojeździłem ponad 2 godziny, zjechałem 25 razy, zrobiłem 21,39km (góra-dół), a prędkość maksymalną miałem 71,36 km/h. (To wszystko wg dwóch aplikacji w telefonie). Dziś z ciekawości sprawdzę jak te prędkości maksymalne mają się np do wskazań licznika w samochodzie. Jeśli dalej utrzyma się taka pogoda i nie będzie mrozów w nocy, to mam wrażenie, że Telegraf długo nie pociągnie w marcu, bo tego śniegu na pewno nie jest 70-100cm tak jak piszą na stronie http://rekreacja.kielce.pl/conditions.php, a może max. 40 cm na trasie, bo przy dojeździe do bramek jest nie więcej niż 20 cm. Tak samo nie jest lekko zmrożony, a warunki nie są na pewno bardzo dobre. Choć pojeździć i wyjeździć się na pewno można. I na koniec jeszcze jedno. Karnety czasowe są od 10 do 13 za 38zł i od 13 do 16 za 28zł. I z tego co widzę, to na 13 przyjeżdża dużo więcej narciarzy niż na 10. Z jednej strony to 10zł taniej, ale z drugiej przy takiej pogodzie i takim śniegu warunki też nieporównywalnie gorsze niż rano. Moim zdaniem nie warto i jak jest możliwość, to chyba lepiej zapłacić 10zł więcej i pojeździć w lepszych warunkach i przy mniejszej ilości narciarzy.
  16. Słuchajcie, żeby sprawdzić się na czymś ambitniejszym niż Małe Ciche, przyjedźcie do Kielc na Telegraf. Nie jest to co prawda Kasprowy, ale górny fragment może zweryfikować Wasze zapędy, albo w jedną albo w drugą stronę. I nie chodzi o zsuwanie się czy zjeżdżanie, a o jazdę, w pełni świadomą, z przyjemnością, a nie strachem w oczach. Jeśli tu faktycznie będziecie jeździć tak jak Wy chcecie, do tego na luzie, pewnie i bezpiecznie, to próbujcie Kasprowego. Jeśli nie to naprawdę jeszcze nie ma sensu pchać się tam. A i w sumie z Radomia na Telegraf to jakaś godzina samochodem.
  17. Z tymi trasami i ściankami jest tak jak z łańcuchem. Jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo. Analogicznie trasy, jest tak trudna jak jej najtrudniejszy fragment. Co z tego, że Gąsienicowa poza pierwszą ścianką, która jakby nie patrzeć ma pewnie ze 200-300 metrów, jest w sumie łatwa i przyjemna i co najwyżej lekko czerwona. Tylko żeby tam dojechać, to właśnie trzeba zacząć od tej ścianki, która na spokojnie jest czarna, choć zdjęcia poniżej bardzo spłaszczają. I wg mnie to na pewno nie jest miejsce dla osób, które nie są pewne swoich umiejętności, które uczą się i które nigdy dotąd nie jeździły na stromych trasach. Co z tego, że na dalszej części trasy poradzą sobie, jak tu mogą być ogromne problemy i pewnie byłyby. Ktoś kto dobrze jeździ, jeździ długo, ma doświadczenie na tego typu stokach, ściankach, ok, jemu może się wydawać, że to odcinek taki sam jak wiele innych po których jeździł. Ale dla osoby początkującej czy jeżdżącej tylko na łagodnych trasach, to zdecydowanie za duży przeskok. I siła tu nic nie da, technika w sumie jeszcze żadna, też może nic nie pomóc, jak strach i panika wygrają, a one będą raczej na pewno.
  18. Wszystko jakoś układało się nie po mojej myśli, ale w sumie chęć nartowania zwyciężyła i krótko, bo krótko, bo dokładnie 7 zjazdów towarzyszyłem Marboru na Telegrafie. Mariusz napisał i pokazał przede wszystkim wszystko, no prawie, bo nie pochwalił się, że inni narciarze z uznaniem wypowiadali się o jego jeździe, krótko mówiąc mówili, że przyjemnie obserwowało się jego jazdę i był najlepszy na stoku :applause: Potwierdzam, bo ledwo mogłem go dogonić :stupid: A przy okazji dwie fotki. Marboru na górze: A tu razem na dole:
  19. no to jak dziewczyny są odważne to wklejaj :stupid:
  20. Ha, ha, najlepsza jest końcówka i ostatni wyciąg :laughing:
  21. Cały czas wierzyłem, że wygra tą walkę, że będzie, że coś jeszcze napisze... niestety nie udało się :sad: Strasznie smutno gdy odchodzą tacy wspaniali ludzie, fachowcy, perfekcjoniści, pasjonaci. Ludzie tak życzliwi i oddani temu co kochają, bezinteresownie pomagający innym. Niko już niestety nie ma między nami, ale niech na zawsze pozostanie w naszej pamięci...
  22. Niestachów k/Kielc Po wczorajszym wypadzie do Tumlina dzisiaj miało nie być nart, ale szwagier uczy się jeździć i prosił żebym z nim pojechał. A skoro uczy się, to w Kielcach i okolicy zdecydowanie najlepszy do tego jest położony ok 15 km od Kielc ośrodek w Niestachowie http://www.niestachow.pl/. Tak, że kilkanaście minut po 10 zameldowaliśmy się na miejscu. Na dzień dobry kilkanaście samochodów na parkingu, ale na stoku w sumie pusto. W przedszkolu narciarskim również póki co zero małych adeptów narciarstwa. Ja miałem swój sprzęt, ale szwagier niestety musiał skorzystać z wypożyczalni. Piszę "niestety", bo stan przygotowania nart tam dostępnych woła o pomstę do nieba. Nie chodzi o to, że są zniszczone, czy na max. wyeksploatowane, bo tak nie jest, ale tam chyba nikt nie dba chociażby o podstawowy serwis. Jakiekolwiek smarowanie było może na początku sezonu, a ostrzenie krawędzi już sam Bóg wie kiedy. One nawet nie były tępe, one po prostu były zaokrąglone :eek: Chciałem zobaczyć kilka kompletów, a obsługa wypożyczalni mówi, że mogą pokazać, ale wszystkie są w takim stanie. Najlepsze było stwierdzenie, że "do nauki to akurat taki są idealne, bo ostre wcale nie są potrzebne"... :laughing: Szkoda słów dosłownie. No dobra, jesteśmy na stoku. Warunki super, na początku trochę pochmurno, ale często wychodzi słońce, temp. ok -1c, na początku sztruksik choć w sumie śnieg był dziś dosyć miękki i bardzo wolny, co w połączeniu z łagodnym nachyleniem było świetne do nauki, ale do fajniejszej jazdy już na pewno nie. Z każdym zjazdem na stoku przybywa narciarzy, a kolejka do wyciągu przeważnie wyglądała tak jak na zdjęciu: Ale generalnie miejsca na stoku i tak przez cały czas było bardzo dużo: Kupiliśmy karnety 3-godzinne za 25zł. Mnie niestety wzywały inne obowiązki i pojeździłem tylko 2 godziny, ale dobre i tyle, choć powiem szczerze, że do Niestachowa wcale mnie nie ciągnie i pojechałem jedynie ze względu na szwagra. A i jest jeszcze jeden minus. Na wyciągu nie można jechać razem z dzieckiem na zasadzie, że jedzie ono z przodu oparte o nogę, tak że o jakiejkolwiek nauce dziecka stawiającego pierwsze lub dalsze kroki na nartach, a nie umiejącego samodzielnie jechać na wyciągu nie ma mowy.
  23. Mariusz( Marboru) i Krzysiek (KP) dzięki za spotkanie, poznanie się i wspólne nartowanie :smile: Fajne ludziska z Was są i pewnie, że w przyszły weekend można się znowu wybrać. A tak poza tym to jak czytam relacje z Beskidu śląskiego (bo tak chyba nazywa się te rejon Szczyrku, Wisły, Pilska, itp.) to zastanawiam się jak to możliwe, że stoki w woj. świętokrzyskim są duuuużo lepiej przygotowane niż tamtejsze stoki. Niby mniej do ubijania, wyrównywania, ratrakowania czy naśnieżanie, ale żeby aż takie różnice były? Przecież to w interesie właściciela/zarządcy stoku powinno być, żeby ten stok przygotować jak najlepiej, żeby jakością przyciągnąć narciarzy, a przez to więcej zarobić. Ale nie, widocznie lepiej jest pozornie więcej zaoszczędzić przygotowując stok "na sztukę", zwalniając krzesło, itp.
  24. Artix, czemu Ty tak uparcie katujesz się w tym Zakopanem ? Choć w sumie tyle dobrze, że teraz tam pojechałeś, bo właśnie skończyły się warszawskie ferie :laughing:
  25. Właśnie wróciłem z Krakowa, a jutro o 10 melduję się w Tumlinie :smile:
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...