-
Liczba zawartości
1 110 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
19
Zawartość dodana przez kmarcin
-
No tak, bo jeśli wyznaczy się długość trasy tak jak na grafice kolorem niebieskim, to na stoku 500 metrowym można w ten sposób przejechać z 900 metrów, a to już robi różnicę.
-
Nie, nie byłem. Jutro na Telegrafie jest Turniej 4 Stoków, więc zabiorę synka na spacer i może jakieś zdjęcia też porobię. Może Marka (Hucu) uda mi się złapać w obiektywie.
-
Zastanawiam się ile prawdy jest w podawanych informacjach dotyczących długości tras na stronach www ośrodków oraz w innych źródłach i materiałach. Jak liczy się długość trasy zwłaszcza jeśli wyciąg jest równolegle do niej przez całą długość. Ostatnio zauważyłem pewne rozbieżności, np. podawana długość trasy ok. 500 metrów, a na znajdującym się tam wyciągu, na tabliczce znamionowej jest podana długość wyciągu 398 metrów. Czy w większości mniejszych ośrodków ta długość liczona jest tak jak niebieska trasa na załączonej grafice ?
-
TumlinZachęcony przez Marboru i Milfilim wybrałem się po 3 letniej przerwie do Tumlina k/Kielc pojeździć przez 3 godziny za 40zł. Jeździłem na okrągło góra-dół, bo nie było praktycznie żadnych kolejek do wyciągu. Dopiero jak skończyłem jazdę ok 13, to w kolejce czekało max 10 do 15 osób. Tak, że nie mam pojęcia nawet ile razy zjechałem w ciągu tych 3 godzin. Sama górka, a zwłaszcza jej górna część zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, bo jest tam w sumie nachylenie takie jakie lubię, czyli większe niż w Niestachowie, a mniejsze niż na Telegrafie. A tak to chyba niewiele się zmieniło przez 3 lata, ten sam wyciąg (nie najwygodniejszy talerzyk), parking chyba też ten sam, knajpa ta sama, ale już nie odwiedziłem. Choć teraz zamiast Pana dziurkującego karnet są skipassy.To tyle na wstępie, a poniżej moje wrażenia z dzisiejszego pobytu:Warunki na stoku:Tak jak wspomniałem, praktycznie zero kolejek, na stoku mnóstwo miejsca, stok wyratrakowany, sztruksik, twardo i szybko. Za przygotowanie DUŻY PLUS !!! A do tego piękna pogoda, słońce zza małych chmur, temp. ok 1'c, zero wiatru.Trasa:Niedługa, pewnie niecałe 500 metrów, czyli tak jak większość w świętokrzyskim. Górna część, mniej więcej do połowy trasy bardzo przyjemne równomierne nachylenie, nie za male, nie za duże, pozwalające się trochę rozpędzić (albo tak się wydaje), żadnych muld , uskoków i innych niespodzianek. Później robi się płasko i tak już jest niestety do samego wyciągu. No i przez całą długość jest szeroko.Obsługa:Po prostu jest dwóch pracowników, jeden na dole, drugi na górze. I tyle, a wyciąg chodzi po prostu tak jak się go ustawi rano.I teraz małe porównanie do podobnego (trochę łagodniejszego) Niestachowa, który jest po drugiej stronie Kielc (Tumlin od Łodzi, Niestachów od Lublina)Plus na korzyść Tumlina, to to, że można jechać z dzieckiem na jednym talerzyku, w Niestachowie to jest zabronione i przestrzegane. Z drugiej strony talerzyk w Tumlinie jest agresywniejszy, dużo bardziej szarpie i tak jak napisałem chodzi cały czas z tą samą prędkością.A teraz kilka minusów w porównaniu do Niestachowa.- w Niestachowie obsługa cały czas obserwuje co dzieje się na stoku i na wyciągu, bez przerwy informują się o tym poprzez krótkofalówki. Jeśli wyciągiem jadą małe dzieci, to przy chwytaniu talerzyka i przy wypuszczaniu obsługa zwalnia prędkość i pomaga dzieciom i dorosłym jeśli jest taka potrzeba też. Jeśli ktoś przewróci się jadąc wyciągiem, to zatrzymują wyciąg, aby ta osoba mogła opuścić bezpiecznie drogę na górę i aby nikt inny jadący na wyciągu w nią nie wjechał. W Tumlinie czegoś takiego nie ma. Upadłeś? Radź sobie sam.-w Niestachowie stok jest cały czas obserwowany przez obsługę i bez przerwy czuwa ratownik medyczny ze skuterem. Jeśli jakaś osoba przewróci się, coś się stało, czy chociażby dopiero uczy się i nie może zwyczajnie utrzymać równowagi i wstać ze stoku, to od razu podjeżdża do niej ratownik skuterem i pomaga. W Tumlinie tego nie ma. Jadąc wyciągiem widziałem, że w mniej więcej 1/3 długości stoku od dołu przewróciło się dziecko i nie umiało się podnieść. Wjechałem wyciągiem na górę i dalej widzę, że dziecko próbuje się podnieść i nie może. Jechałem w dół z myślą, że pomogę mu, ale jakaś narciarka jadąca kilka chwil przede mną podjechała do dziecka i pomogła mu wstać. Obsługę ta sytuacja nawet w najmniejszy sposób nie zainteresowała. I za to duży minus !!!Generalnie wyjeździłem się dużo bardziej niż w Niestachowie, a to głównie przez mocniejsze nachylenie górnej części trasy. Jeśli chodzi o przygotowanie stoku to porównywalne. W Tumlinie jest zrobiony SnowPark, o którym ostatnio pisał Marboru i wydzielony stok z talerzykiem do nauki. Czyli podobnie do Niestachowa, z tymże tam nie ma SnowParku, ale za to wydzielone i fajnie zrobione przedszkole narciarskie (szkoda, że zamiast wyciągu dywanowego w Niestachowie jest wyrwirączka). Z parkowaniem nie było dziś problemu, ale generalnie Niestachów ma kilkukrotnie większy parking. Ale ten w Tumlinie i tak jest dużo lepszy niż np. na Telegrafie.A na koniec kilka zdjęć z dzisiejszego dnia w Tumlinie:
-
Fajnie ogląda się takie filmiki. Sam jestem na etapie oswajania z nartami mojego 3,5-letniego synka i dziś pierwszy raz miał lekcję z instruktorem. Powiem jedno, trzeba mieć diabelską cierpliwość, spokój i opanowanie pokazując i ucząc takie dzieci jazdy na nartach.
-
Narty w Kazimierzu nad Wisłą
kmarcin odpowiedział marboru → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Nie miałem pojęcia, że w okolicy Kazimierza jest jakikolwiek stok, choć kilka górek jest w pobliżu, które nadawałaby się właśnie na takie 300-500 metrowe trasy. Fajna sprawa, że tam też coś się dzieje i rozwija. -
No to ja nie miałem wielkiego wyboru stawiając dom, bo o węglu, ekogorszku i tego typu sprawach można było zapomnieć (odgórnie), tak że w grę wchodził tylko gaz z sieci albo olej. Może i dobrze, bo i tak nie maiłbym gdzie trzymać ani węgla, ani ekogroszku, itp. I jest gaz, piecyk kondensacyjny i zużycie gazu jak jest ok -2 do 5 to 7,4m3 na dobę. W te mrozy co były -15 do -25 o dziwo niewiele większe, bo 11,4m3 na dobę (dom 117m2+garaż i kotłownia). Tak, że nie jest źle. A wiosna mogłaby się jeszcze ze 3 tygodni wstrzymać z przyjściem.
-
No ale jak cały dzień śmigał i nie narzekał, to pewnie nie jego pierwszy raz, a ten patent (plątanie i wiązanie) ma już pewnie sprawdzony Nogawki od spodni opuści i nie widać
-
Wykorzystując obecne przeceny planuję zmienić buty na twardsze (flex ok. 100). Obecnie mam stare Lange Athos plus Acno (00/01) i kiedyś dobierałem je na zasadzie wygodne, nie uwierają, innych nie ma, to te mogą być. Wg miarki w sklepie mam stopę 26,5cm dł i 98mm szer. Przeczytałem zasady doboru i mierzenia buta i trochę zgłupiałem. Wyjąłem wkladkę ze skorupy i patrzę, że na skorupie od wewnątrz jest podane oznaczenie 27-28,5 (długość podeszwy po wyjęciu z buta ma właśnie 28,5cm). Po włożeniu nogi do pustej skorupy mam dużo luzu z każdej strony, a stopa dosłownie lata w bucie. Zakładając z kolei samą wkładkę (niby 27,5) mam uczucie, że uciska mi palce. Tak samo jest kiedy wkładka jest w bucie, czyli podczas normalnej eksploatacji. Czy to możliwe, że 10-12 lat temu robili tą samą skorupę, w którą wchodzą wkładki od 27 do 28,5cm i tu całym szczegółem jest wkładka? Czy w butach sprzed roku, dwóch, trzech już nie ma takiej sytuacji i jedna skorupa to jeden rozmiar?
-
Bardzo fajny filmik mimo, że robiony cyfrówką. Nie o jakość tu chodzi, a o trochę wspomnień i przypomnienie sobie jak to kiedyś było a jak jest teraz Świetna sprawa !!!
-
To już chyba taki urok okolic Radomia. Jadąc od Kielc w stronę Warszawy śnieg bardzo często kończy się w okolicach Suchedniowa, Skarżyska-Kamiennej. I tak jest praktycznie co roku.
-
Ostrzeżenie przed zakupem polisy PZU Wojażer !!!
kmarcin odpowiedział Silkroad → na temat → Tematy narciarskie
Po jednym piwie stężenie alkoholu może być od ok. 0.2 do nawet ok 0.7 promila. Wszystko zależy od organizmu, jego aktualnego stanu, od tego co jadło się wcześniej, czy jadło się i co w trakcie czy po spożyciu, czy jest w danym momencie w aktywności fizycznej czy nic się nie robi. I nie ma tu żadnego stałego określnika, bo dziś ta sama osoba wypije to samo piwo i będzie miała po 15 minutach od wypicia 0.2 promila, a np. jutro będzie miała 0.5 promila. Zmniejszenie stężenia alkoholu to ok 0.1-0.2 promila na godzinę. -
No a co powiecie na to? To są dopiero fanatycy, cały dzień na nartach, a zjadą może ze 3 razy
-
Gogle - podzielmy się swoimi doświadczeniami
kmarcin odpowiedział mihumor → na temat → Sprzęt narciarski
Gogle na pewno wymienię na nowe i lepsze, ale to już w przyszłym sezonie. A w kominiarce jeżdżę jak jest poniżej -10'c. Z tymże ma ona dwa otwory, na usta i na oczy, czyli nos teoretycznie powinien być zakryty. A póki co to radzę sobie właśnie przez opuszczanie tej części nosowej, a do gogli mam inny taki trochę mało eleganacki patent z pływalni. Pamiętam, że jak okularki parowały to trzeba było śliną wymazać je od środka, odczekać i przepłukać. Tu też śliną wymażę szybki od wewnątrz, na mrozie zamarznie, więc ściereczką to usuwam (czasem trzeba to zrobić 2, 3 razy) i daje to rezultat. Nie parują i nie zamarzają.A tu ten mój zestaw: -
Ha, ha, w Szczyrku miałem przyjemność jechać orczykiem z Czyrnej na Halę Skrzyczeńską z takim kolosem (ok 2m i ze 130kg). Wisiałem na tym orczyku dosłownie i zamiast pod d... miałem go pod łopatkami. I to on się do mnie dosiadł, a nie ja do niego.
-
Gogle - podzielmy się swoimi doświadczeniami
kmarcin odpowiedział mihumor → na temat → Sprzęt narciarski
Ja mam problem z goglami (jakiś niski model Cebe), które po założeniu kominiarki parują mi miejscowo od środka i zamarzają. Kiedy jestem bez kominiarki nie ma tego problemu. I nie wiem czy tu wina leży po stronie gogli czy może czegoś innego. Dla mnie gogle oprócz ochrony oczu przed wiatrem, mrozem, itp. są też ochroną mechaniczną podczas upadku, zabezpieczają podczas jazdy, że nic przypadkowego nie wpadnie mi do oka i zabezpieczają np przed kijkami innych narciarzy, którzy często i gęsto stojąc w kolejce do wyciągu, zdejmując rękawice czy szukając czegoś w kieszeniach wkładają je pod pachę i nie patrząc w tył czy robią tym jakieś zagrożenie, wykonują czasem niekontrolowane ruchy. Kiedyś na Słotwinach jeden gość pozostawił mi w ten sposób rysę na szybce (dobrze, że miałem gogle, bo różnie mogłoby być). Kask dla mnie to też obowiązek, który w sumie już dwukrotnie uratował mi przynajmniej zdrowie. -
Fajny filmik z Telegrafu: [video=youtube;H_pkzvDagMg]
-
Może jeszcze ceny spadną, a jeśli tak to już raczej bardzo niewiele. Jeśli ma to być jeszcze np. 100 zł, to czy nie lepiej kupić teraz i jeszcze dobrze pojeździć w tym sezonie?
-
Podjadę obejrzeć, może też trochę zdjęć porobić, a pojeździć to jutro o 10 na 2-3 godziny wpadnę.
-
Avast mi zablokował dostęp do www. Jakiś wirus albo trojan tam grasuje.
-
W ubiegłych latach tam byłem, choć w tym jeszcze nie i jak dla mnie to mniej więcej to samo co Niestachów, może środkowy fragment jest tylko nieco bardziej stromy i szybszy. No ale w sumie to dobry pomysł, żeby i Tumlin odwiedzić jeszcze przed feriami
-
Telegraf potrafi nauczyć pokory zwłaszcza tych którym wydaje się, że umieją, bo 2x bez gleby zjechali np. w Niestachowie na krechę. Ale i tak można spotkać ułanów w sprzęcie z wypożyczalni, dżinsach, czapce i rozpiętej kurtce, którzy zjeżdżają naprawdę szybko bez żadnej kontroli nad nartami. A sam stok po ostatniej modernizacji jest naprawdę świetny, tylko szkoda, że krótki
-
Dzisiaj kolejny raz odwiedziłem Niestachów wykorzystując i fajną pogodę (ok -8'c, lekkie słoneczko i pruszący śnieg), wolne dopołudnie i karnet 3-godzinny za 25zł. Przy okazji wypożyczyłem w Serwisie Sypytkowskiego Fischery Progressor S 160cm (w necie wyczytałem, że to odpowiednik 7+), żeby przetestować, bo kuszą mnie z kolei Progressory 8+ z tymże 170cm, bo 180cm wzrostu i 94kg wagi robi swoje. Wyjeździłem się prze 2,5 godziny na maksa, ok 30-35 zjazdów, ale po kilku zjazdach zaczęło być po prostu nudno, bo i stok łatwy. Przez pierwszą godzinę jeździłem na Fischerach i moje wrażenie jest takie, że są bardzo przyjemne do wożenia się, stabilne, trzymają w skręcie, przy mocniejszym dociśnięciu przodów fajnie zacieśniają skręt, choć przechodzenie ze skrętu w skręt nie jest za szybkie. Może to przez to, że od kilku lat jeżdżę na Elanach SL 160cm z płytą 23mm Tyrolii i przyzwyczaiłem się już do nich bardzo. Po godzinie właśnie założyłem już swoje i na ile się dało, na tyle pomęczyłem szybkie skręty i przechodzenie z krawędzi na krawędź.A sam stok dzisiaj? Dobrze przygotowany, wyratrakowany z rana, na twardym było kilka centymetrów świeżego śniegu, ludzi w sumie może z 60-80 osób, tak że do wyciągu podjeżdżało się z marszu (no czasem ze 3,4 osoby w kolejce były) i tak samo z wyciągu na trasę. No i korzystając z tego 3-godzinnego karnetu za 25zł wychodzi fajny przelicznik zł/zjazd, tak że na tygodniu na pewno opłaca się pojeździć. Tylko, że po paru zjazdach jak wspominałem robi się nudno. Szkoda, że nie ma w okolicach Kielc żadnego stoku takiego pośredniego pomiędzy np. Niestachowem a Telegrafem (czyli taki lekko czerwony). Teraz do Niestachowa przyjadę z synkiem pouczyć go w przedszkolu narciarskim, a sam na Telegraf, choć zastanawiam się nad Bodzentynem jeszcze, bo nigdy tam nie byłem.A na koniec dwa zdjęcia z góry stoku i z dołu:
-
O widzisz, będę się rozglądał Jak na nartach nie dogonię, to przy wyciągu kolejkę zaczekam Żona się ze mnie śmieje, że wyglądam jak z karetki pogotowia, bo spodnie czerwony i kurtka czerwona.
-
I to jest to. Wydzielone miejsce, przygotowane fachowo urządzenia, większe bezpieczeństwo dla wszystkich.







