Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Aressi

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    975
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez Aressi

  1. Na noc walisz? I rano na stok? :eek: Widzę, że wyjazd nieco dłuższy niż standardowe 6 dni. Będzie co opisywać! No to szerokiej drogi Marcin! Oby pogoda dopisała! Miłego urlopu! :
  2. Nigdy nie miałem okazji używać rękawic Viking ale ta Twoja propozycja wygląda na bardzo porządną. Fajnie się prezentują! Solidny wyrób. Sam ostatnio używam Reusch Escape GTX i jestem zadowolony.
  3. Aressi

    Stubai ceny na miejscu

    Idealist, bez urazy. O żadnym dziadowaniu nie było mowy. W racjonalizacji wydatków nie ma niczego złego. Ja ten wątek traktuję jako źródło informacji. Kto i jak te informacje wykorzysta dla siebie to już jego indywidualna sprawa. Może lepiej byłoby zrobić dwa wątki: ceny w Austrii i ceny we Włoszech. Bo jak się nad tym dobrze zastanowić to czy porównanie Madonny z Tuxem to porównanie Włoch z Austrią? Chyba nie do końca. I tu i tu są ośrodki droższe i tańsze. Porównanie np droższego ośrodka włoskiego z np tańszym austriackim nie do końca zilustruje sprawę. Zresztą ogólnie wiadomo, że piwo kosztuje 3-4 euro, kawa 2-3 euro. I te wartości pasują do 90% ośrodków.Dużej różnicy nie będzie. Chyba, że sytuacja byłaby podobna do tej jaka spotkała mnie kiedyś we Francji gdzie za małe piwo w knajpie musiałem zapłacić ... 12 euro. :tongue:
  4. Aressi

    Stubai ceny na miejscu

    Będąc w Ski Amade nie zauważyłem żeby ceny jakoś specjalnie się różniły od tych, które podałeś. Za danie typu sznycel z frytami i surówką w knajpie w Radstadt płaciłem coś około 10-12 euro właśnie. Generalnie nie wydaje mi się żeby ktokolwiek zrezygnował z jakiegoś ośrodka dlatego, że zupa na stoku jest droższa o 3 euro. Wydaje mi się, że jak ulał pasuje tu stwierdzenie (absolutnie bez żadnej złośliwości), że jak kogoś stać na grzyby to stać i na barszcz. W Austrii rzeczywiście porcje chyba większe i można się najeść. I powiem Wam szczerze, że w knajpach na stokach w Austrii bardziej mi smakuje niż we Włoszech. A zimne piwko i jedni i drudzy maja dobre. O! Kawa włoska lepsza! I Bombardio!!! :biggrin:
  5. A widzisz Johnny, nie aż tak! :applause:
  6. :biggrin: :biggrin: :biggrin: :biggrin: :biggrin:
  7. Johnny!!!! Nie załamuj rąk! Fakt, trzeba trochę poszukać i pogłówkować ale przy odrobinie szczęścia da się! Wierz mi! :
  8. Uaktualnienie na dzień 29/01/2015 Grandvalira Temperatura od -2 do 5 st C. Świeci piękne słoneczko! :applause:. Pokrywa śnieżna od 50 do 100 cm. Wszystkie wyciągi czynne! : Dostępne 187 z 210 km tras! Otwarte stoki: 103 ze 118. Wszystkie połączenia pomiędzy sektorami (regionami) czynne. Trasy zielone: 20/20, trasy niebieskie 36/38, trasy czerwone 33/39 i trasy czarne 14/21. Encamp - wszystkie trasy czynne 6/6 Canillo 5/6 El Tarter 20/23 Soldeu 27/35 Grau Roig 28/30 Pas De La Casa 12/13 Czego można chcieć więcej? :biggrin:
  9. :smile: :smile: :smile: : : : No ja chyba rzeczywiście nie skorzystam z tej hojnej propozycji. Ale nie wątpię, że dzięki Twojej wyjątkowej osobowości znajdą się rzesze chętnych. Tym bardziej, że za 6 euro zabawa zapowiada się przednia!
  10. Pomysł nie jest nowy bo WZF-y mniejsze czy większe ciągle się gdzieś odbywają! :eek: :eek: :eek:
  11. A czemu nie? W takiej sytuacji masz gwarancję bycia pierwszym na stoku! : Tylko czy jest tam jakaś wygódka? No i żeby barek był obficie zaopatrzony! :biggrin:
  12. Czyli co? Kolejny dzień ze słońcem, błękitnym niebem, pustymi stokami, wylizanymi trasami ze sztruksem do 17.00, smaczną michą i wygodnym hotelem? : Za połowę wartości ferii w Zakopanem? :biggrin:
  13. Dlatego NIGDY nie robię żadnych przedpłat! Zawsze płatne przy odbiorze! Jak widać pozwala zaoszczędzić sporo nerwów! : A może i grosza!
  14. Aressi

    Wagrain - SkiAmade

    Generalnie region bardzo fajny i przyjazny. Jeśli chodzi o trasy to MB pięknie Ci wszystko przedstawił więc nie ma sensu żeby się powtarzać. Co do knajp to w samym Wagrain nie korzystałem. Ale zdarzało mi się w Radstadt i Flachau. Myślę, że cenowo będzie podobnie. Nie polecę Ci żadnej bo nazw nawet nie pamiętam ale powiedzmy, że za danie w stylu sznycel z ziemniakami i surówką trzeba wysupłać coś około 10-12 euro. Mniej więcej ten przedział cenowy.
  15. To se ne vrati :frown::
  16. Faktycznie, przygnębiający widok jak suniesz krzesłem nad jakimś polem ale trasy się liczą! Myślisz, że jest szansa na coś więcej czy to wszystko co ośrodek oferuje na tę chwilę? Jak wiaterek odpuści to coś tam jeszcze dojdzie do jeżdżenia?
  17. Vado, daj więcej szczegółów co i jak z trasami i ze śniegiem. Arbiter, no co Ty! Nie daj się prosić. Dawaj foty! :tongue: No i dokładny raport jak tam jest bo ze strony ośrodka wynika, że połowa tras zamknięta i kilka wyciągów nie chodzi. A ja nie wiem: klikać na następny tydzień czy nie? :
  18. Wielkie pieniądze trafiają do sportu nie dlatego żeby ktoś tam mógł sobie poskakać czy pojeździć na nartach tylko dlatego żeby przynieść profity inwestującemu! To brutalna prawda ale jednak prawda. Największe pieniądze są we wszystkich sportach, którymi emocjonują się Amerykanie (football, baseball, hokej, koszykówka, golf) oraz w piłce nożnej. W tym wymiarze reszta to nieistotny plankton czy się to komuś podoba czy nie! Tym bardziej sporty zimowe! Jeden amerykański koszykarz za sezon zgarnia więcej niż pewnie cała czołowa trzydziestka PŚ w narciarstwie alpejskim. Ostatnio piłkarzowi Garethowi Bale klub Manchester United zaoferował tygodniowe zarobki w wysokości 370 000 funtów! Tygodniowe! Przy nim nawet taki gość jak Ted Ligety czy Marcel Hirscher to bidok. Jeden z Kolegów apelował tu o większą przejrzystość finansową w sporcie. No to zła wiadomość jest taka, że w sporcie nie było, nie ma i z tego co widzę nigdy nie będzie żadnej przejrzystości finansowej! Bo o to właśnie tam chodzi. Dlatego tam jest angażowany taki kapitał! Zwróćcie uwagę jaką autonomię i praktycznie nietykalność zagwarantowały sobie wszystkie federacje i związki sportowe niezależnie od dyscypliny oraz długości i szerokości geograficznej na jakiej się znajdują. I im większy kapitał tym większa autonomia i tym mniejsza kontrola czynników zewnętrznych. Wydaje się, że tylko zawodowe ligi amerykańskie są dość przejrzyste, a do tego tam nie są angażowane finanse publiczne tylko prywatne. Ale reszta to szambo!
  19. Ten artykuł już się pojawił w tym poście. Smutny. Niestety. Ale dobitnie pokazuje jedno. W polskim sporcie, nie tylko w sportach zimowych, rządzi amatorszczyzna! Od początku do końca! I dlatego nie mamy prawa oczekiwać jakichkolwiek rezultatów. I tak dostajemy więcej niż nam się należy sądząc po nakładach jakie jako kraj przeznaczamy na sport. Stwierdzenie: "pokaż nam swoje wyniki to pogadamy" kompromituje "działacza", który je wypowiedział! A gdzie organizacja? Gdzie szkółki, szkoły, kluby, inwestycje? Najpierw to, a potem rezultaty. Inna sprawa, że na całym świecie profesjonalny sport uprawiają osoby, które mają do tego predyspozycje. W Polsce profesjonalny sport uprawia ten kto chce. A już dziś odpowiednie badania potrafią dać odpowiedź czy w danego zawodnika opłaca się inwestować. Czy ma on jakiekolwiek szanse osiągnąć cokolwiek w sporcie, który uprawia. Tu mała dygresja. Ostatnio Bode Miller pojawił się na treningu zjazdu w Wengen. Jak wiadomo ostatnimi czasy Bode zastanawia się co dalej robić w życiu i na treningi i zawody nie poświęca uwagi i czasu. Ale na treningu w Wengen Bode z marszu przyjechał 3 sekundy za najlepszym zawodnikiem. Bez żadnego przygotowania! Tymczasem nasi czołowi zjazdowcy po morderczych przygotowaniach przyjeżdżają po 5-6 sekund za najlepszymi. Może czas sobie postawić podstawowe pytanie - czy oni się do tego nadają? Tak to funkcjonuje bo niestety prawda jest taka, że te nakłady musza się zwrócić. W takiej czy innej formie ale muszą! Laboratorium medyczne Bayernu Monachium pochłania rocznie podobno 2 mln euro. W trakcie meczu (!) badają stopień zakwaszenia organizmu zawodnika żeby ewentualnie w przerwie go zmienić lub podać mu odpowiednie specyfiki. Tymczasem nasz narciarz dowolny musi sam dojechać na zawody i znaleźć sobie parking. Kpina! Wszystkie nasze związki sportowe patrzą na sprawę w ten sam sposób - ile nakładów kosztuje medal olimpijski albo medal mistrzostw świata. Nie ma zresztą w tym niczego dziwnego bo tak do tematu podchodzą wszyscy. Inwestycja musi się zwrócić. W naszej ogólnej sportowej mizerii szansę na cokolwiek maja tylko Ci, którzy dają nadzieje na medal (Małysz, Kowalczyk, Stoch). Te nakłady i tak są mizerne i nieporównywalne z tym na co mogą liczyć zawodnicy z innych krajów (Austria, Norwegia). Ale zacząć trzeba od podstaw. A podstawy to sport masowy. Odpowiednia selekcja. Szkółki, szkoły treningi, kluby, nakłady, inwestycje w infrastrukturę, sprzęt, zawodnika. A na końcu dla jednego czeka medal olimpijski!
  20. Żeby tylko Arbiter nie odpadł od stoku! :eek:
  21. Arbiter, po jutrzejszym nartowaniu daj znać jak to wszystko wygląda tam na miejscu i czy warto się tam pakować. Miłego pobytu!
  22. Ten co założył posta wcale nie pytał o buty. Ale co szkodzi komuś coś lekko zasugerować? W dobrej wierze? Stopa może dobrze leżeć w bucie 120 i źle w bucie 70. To oczywiście kwestia odpowiedniego doboru i dopasowania buta. W dobrze dopasowanym bucie stopa nie powinna boleć. I to jest kwestia poza jakąkolwiek dyskusją. Może tu tkwi diabeł? Buty o flexie 90 dla chłopa ważącego ponad 80 kg to nie jest żadna przesada. Sam zresztą masz 90 i jak widzę chwalisz sobie.
  23. Jasiek, ci co jeżdżą wyczynowo to używają 150. Nie musi kupować 120 ale te 90-100 to mógłby spokojnie mieć, nie uważasz?
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...