szplukasz
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
116 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Zawartość dodana przez szplukasz
-
Jasne, kolejny filozof Na mapach masz takie kolorki i chyba coś one oznaczają.
- 22 odpowiedzi
-
- 4
-
-
- mosorny groń
- trudnosci
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Mitek, ale jak się na taką spadającą linę przygotować? Mnie nie przychodzi nic do głowy niż jazda obok, a nie bezpośrednio pod liną. Tego chyba nie powinno się robić? Co proponujesz? Ten przypadek cofającego się wyciągu w Gruzji daje do myślenia.
-
Samo "przygotowanie się" nie wystarczy. Spadającą linę powinno się mieć dobrze przećwiczoną. Takie ćwiczenia muszą być w każdym treningu narciarskim, również w treningu najmłodszych A tak na powaznie, kto się przygotuwuje na takie rzeczy? Przecież jedzie się śladem pod liną i taka awaria nie ma się prawa zdarzyć.
-
Mamad gdzie Ty mieszkasz? Przyjadę i pomogę odśnieżać Zawsze lubiłem to zajęcie, ale 163 cm to już gruba przesada. Wrzuć jakiś filmik bo zdjęcia tego nie oddają
-
Mitek wyluzuje trochę, to nie jest temat o bezpieczeństwie jazdy. Jak Ci ktoś poda w knajpie za słoną zupę to co zrobisz? Jak wydaje pieniądze w knajpie to lubię smacznie zjeść, tak samo z jeżdżeniem na nartach. Co w tym dziwnego?
-
No to niech obsługują lodowce lub miejsca gdzie bardzo wieje, nie mam nic przeciwko (np. orczyk na Małe Skrzyczne) Jak płacę 100 zł za karnet to wymagam żeby pod orczykiem był wyratrakowany śnieg, a nie lód na zmianę z minerałami. Pomijając lodowce to orczyki stawia się bez fundamentów?
-
Założyłem, że wyciągi jadą taką samą prędkością. W takiej sytuacji jak opisujesz pewnie też bym wybrał orczyk, przynajmniej w pierwszej połowie dnia.
-
Dla mnie orczyki mają sens tylko wtedy jak można zadbać o trasę ich przejazdu czyli naśnieżanie i miejsce na przejazd ratraka. Jazda w torach lodowych i walka o życie to żadna przyjemność. Jak już są i nie trzeba ich likwidować to świetnie się spiszą jako awaryjny wyciąg który jest uruchamiany podczas dużego obłożenia ośrodka. Czy czegoś uczą? Na pewno dla początkujących jest to element nauki, tylko szybko dochodzimy do wniosku że lepiej posadzić 4 litery Czy korzystam? Jak nie mam innego wyjścia, lub kolejka do krzesła jest bardzo długa. Nie znam nikogo kto przy braku kolejek, równolegle biegnącym orczyku i krześle wybierze orczyk. Jesteśmy po prostu wygodni.
-
Ale zauważ, że zielony zobaczył czerwonego na chwilę przed zderzeniem po wykonaniu skrętu w prawo. Tam się jakieś dwie trasy krzyżują? Z tak krótkiego nagrani i bez znajomości terenu ciężko wskazać winnego. Czekajcie? Zielony był wyżej więc wg dekalogu WINNY
-
Dla mnie wszystko powyżej jednego piwa podczas dnia na nartach to przesada. Nie chciałbym się zderzyć z kulturalnym pijanym narciarzem. Pijany zawsze będzie stwarzał zagrożenie
-
Nie jest tajemnicą że narciarze piją. Na stokach pełno barów, w kieszeniach piersiówki. Teoretycznie jedno piwko nikogo nie zabije, więc i kilka machów nie powinno Problem jak zawsze z ilością. Tylko palenie to przypał straszny. W tym przypadku nie ma czegoś takiego jak alkomat i badanie poziomu stężenia - paliłeś jesteś winny.
-
Nie rozumiesz mnie do końca, nie mam zamiaru dyskutować z dekalogiem bo jego postulaty są prawidłowe i powinny być respektowane. Uważam jednak, że mogłyby się w nim znaleźć zalecenia co do gwałtownej zmiany kierunku bez upewnienia się czy nie spowodujemy takim manewrem zagrożenia. Wymuszenie nagłego hamowania, czy nagłej zmiany kierunku na narciarzu jadącym z góry powoduje zagrożenie. Niekoniecznie ten kto porusza się za nami na sąsiedniej części stoku jest wytrawnym narciarzem i jest w stanie zareagować na wszystkie niespodzianki na stoku. Drzewa nie zmieniają kierunku jazdy i gratuluje porównania narciarzy do drzew.
-
Z dekalogiem nie ma co dyskutować, ale nigdy nie wiemy czy ten kto jedzie z góry panuje nad nartami. Ja wolę się obrócić i skontrolować czy ktoś nie zrobi mi z tyłka garażu Wygrana w sądzie i duże odszkodowanie nic nie da jak resztę życia można spędzić na wózku!
-
Zostawmy wyprzedzanie, tu sprawa jest jasna. Jeśli chodzi o przewidywalną zmianę toru jazdy, to jak zmieniasz na autostradzie pas na lewy to patrzysz przecież czy ktoś nim nie jedzie. Zaraz powiesz że narciarz nie ma lusterek Nie ma, ale może odwrócić głowę i zweryfikować czy przeszkodzi komuś czy nie jeśli przejeżdża np z lewej strony stoku na prawą
-
Nie do końca bo mówi tylko o torze jazdy narciarza na górze, a właściwie na zmianie jego toru jazdy w celu uniknięcia zderzenia. Wszystkie regulaminy mówią tylko o obowiązkach narciarza na górze, a nie dają żadnych zaleceń narciarzom na dole. Przecież jeśli Ci na dole staraliby się jeździć przewidywalnie zwiększyliby bezpieczeństwo na stoku, ułatwili wykonywanie manewrów tym wyżej itd.
-
Kolejny regulamin który nic nie mówi o przewidywanym torze jazdy. Przecież bezpieczniej by było jakby wszyscy narciazrze również ci niżej starali się jechać przewidywalnie. Mnie to zastanawia, ale widocznie mądrzejsze głowy uznały inaczej.
-
Z tym wpisaniem i stwierdzeniem "kto by się przyznał" to chyba nie do końca trafne rozumowanie. Przecież do bycia wyżej też ktoś się musi przyznać
-
Nikt nie będzie podczas każdego skrętu obracał się za siebie Ja oglądam się za siebie jak zmieniam tor jazdy bo nie lubię komuś szybszemu zajeżdżać drogi, zresztą boje się żeby we mnie ktoś nie wjechał. Jestem zdziwiony że dekalog nic nie mówi o przewidywalnym torze jazdy. Jak się okazało rozpętałem gównoburze, bo stwierdziłem że "ktoś może zajechać drogę, tor jazdy" to koledzy powiedzieli że nie ma takiego pojęcia "zajechanie drogi". Ja ciągle się upieram że jest to możliwe, szczególnie jak pojawią się inne dodatkowe okoliczności i nie zawsze będziemy wstanie uniknąć zderzenia z narciarzem który np. nieprzewidywanie zmieni tor jazdy. Podejrzewam, iż prawie wszystkie wyroki sądu wskażą jako winnego narciarza szybszego, jadącego z góry. Jestem też pewien, że żaden sąd nie ukarze narciarza za to, że ktoś mu celowo zajechał drogę.
-
Mitek jak już się dopierda... to zacytuj te 5 metrów? Gdzie ja pisałem że tak jeżdżę? Z tego co pamiętam to w jednym z przykładów narciarz jechał 5 metrów za i 10 metrów obok, zaznaczam w przykładzie. Nigdzie w tym temacie nie opisywałem żadnej sytuacji z mojej jazdy. Ja piszę o swojej żonie, a nie o Twojej więc proszę bez kosmitów.
-
Parkingi poza Szczyrkiem, a te w mieście płatne 100 zł za dzień. Innej opcji nie ma. Kasa z parkingów na częściej jeżdżące skibusy i problem korków rozwiązany
- 13 438 odpowiedzi
-
- 5
-
-
-
- szczyrkowski ośrodek narciarski
- szczyrk
- (i 7 więcej)
-
Nie warto, sprzedałem bo powolny i mało zwrotny
-
Może to nie brzmi za dobrze ale moja żona też ma podobnie jeśli chodzi o poruszanie na nartach. Jest maksymalnie skupiona na jeździe i nigdy nie widzi mnie na stoku, potrafi przegapić jedyny skręt itp. Może to spraw indywidualna, może po prostu jakby jeździła lepiej miałaby czas na obserwację innych na stoku. Mamy rożne poglądy, ale nie obrażajmy się na forum. W tym wątku w moim kierunku padło też kilka słów za dużo, a przykładam do bezpieczeństwa jak się okazuje więcej uwagi niż nakazuje dekalog. Swoją drogą fredek321 masz jaja żeby się spotkać z Sariensis?
-
Teraz to troluje Po prostu wg mnie nie do pomyślenia jest zmiana lewej strony stoku na prawą bez upewnienia się że nie koliduje to z torem jazdy innego narciarza będącego powyżej mnie z prawej strony. Osoba jadąca szybciej i będąca wyżej musi zachować szczególną ostrożność, ale osoby będące niżej nie mogą zachowywać się jak święte krowy i powodować zagrożenie na stoku bo są niżej i mogą wszystko. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo na stoku muszą ponosić wszyscy, a nie tylko Ci co są wyżej
-
Jeszcze raz dziękuję Wam za ten wykład. Od dzisiaj uważam tylko na to co poniżej mnie. Jak ktoś zwróci mi uwagę, że zajechałem mu drogę to odeślę do tego tematu.
-
Super, nie wiedziałem że tak można. A ja głupi zawsze starałem się nie wjeżdżać na czyjś tor jazdy. Nie wiedziałem że nie trzeba zwracać uwagi na tych którzy są wyżej po lewej czy po prawej stronie. Dzięki za wyjaśnienie teraz cała szerokość stoku moja







