Narty - skionline.pl
Jump to content

Jezioro Wan. Na nartach w kurdyjskiej części Turcji.


Gerald

Recommended Posts

7 kwietnia wylądowałem nad jeziorem Wan. Chciałem tu dotrzeć już w 2014 roku, w drodze pociągiem do Teheranu. Miałem już nawet bilet na pociąg, który jezioro przepływał na promie. Niestety działania wojenne pomiędzy PKK (Kurdowie) a państwem Tureckim skutecznie to uniemożliwiły.

Moja podróż dobiega końca. Zapraszam do przeczytania relacji.

Niestety pogoda pokrzyżowała nam znacznie plany.

Jednak udało się nam odbyć 6 wycieczek skiturowych z których najbardziej udane to wejście na Nemrüt Dagi.

Najbardziej wymagające i najtrudniejsze wejście do którego się przygotowywaliśmy - wejście na Süphan Daği, nie udało się. Startując na ok 2300 zawróciliśmy na 3300 ponieważ koledze odmarzały palce i źle się czuł. Silny wiatr też nie ułatwiał sytuacji. Za sprawą naszego przewodnika który nas nie uprzedził, staliśmy się bohaterami wieczornego wydania wiadomości telewizji TNT Kurdi. Jako że mój znajomy z którym byłem zna turecki, udzielił krótkiego wywiadu.

  • Like 13
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

28 minut temu, Gerald napisał:

7 kwietnia wylądowałem nad jeziorem Wan. Chciałem tu dotrzeć już w 2014 roku, w drodze pociągiem do Teheranu. Miałem już nawet bilet na pociąg, który jezioro przepływał na promie. Niestety działania wojenne pomiędzy PKK (Kurdowie) a państwem Tureckim skutecznie to uniemożliwiły.

Moja podróż dobiega końca. Zapraszam do przeczytania relacji.

Niestety pogoda pokrzyżowała nam znacznie plany.

Jednak udało się nam odbyć 6 wycieczek skiturowych z których najbardziej udane to wejście na Nemrüt Dagi.

Najbardziej wymagające i najtrudniejsze wejście do którego się przygotowywaliśmy - wejście na Süphan Daği, nie udało się. Startując na ok 2300 zawróciliśmy na 3300 ponieważ koledze odmarzały palce i źle się czuł. Silny wiatr też nie ułatwiał sytuacji. Za sprawą naszego przewodnika który nas nie uprzedził, staliśmy się bohaterami wieczornego wydania wiadomości telewizji TNT Kurdi. Jako że mój znajomy z którym byłem zna turecki, udzielił krótkiego wywiadu.

Super masz udokumentowane!!

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)

7 kwietnia wylecieliśmy samolotem LOTu z Krakowa do Stambułu. Następnie przesiędliśmy się na lot Stambuł - Wan wykonywany przez Turkish Airliness. Na tym drugim rejsie z tyłu samolotu leciał umundurowany patrol funkcjonariuszy "Jandarma", specjalnej jednostki policji. Cóż, lecimy w końcu do regionu w którym jeszcze nie tak dawno całkiem nieźle miała się wojna partyzancka.

 

Samo miasto Van nie wyróżnia się niczym szczególnym, poza tym że są tam ruiny zamku oraz żyje tam rasa kotów "Kot z Wan". Koty te jako jedna z nielicznych ras kotowatych uwielbiają pływać (mają przez to nietypowe futro oraz namiastkę błony między palcami) oraz heterochromię. Są symbolem regionu.

 

20260407_140124.jpg

20260407_164225.jpg

20260407_170838.jpg

20260407_213949.jpg

20260407_221142.jpg

20260407_222349.jpg

20260410_180806.jpg

20260410_174612.jpg

Edited by Gerald
  • Like 10
  • Thanks 3
Link to comment
Share on other sites

Pierwszego dnia po przylocie dołącza do nas pozostała część ekipy która dotarła tam wcześniej i wolniej częściowo drogą lądową. 

Udajemy się autobusem do miasteczka Gevaş, a następnie taksówką do wsi Dağyore. Zatrzymuje nas tam patrol Jandarma który ma posterunek - kontener okopany z każdej strony. Każą udać się spowrotem po pozwolenie na wyjście w góry do Gevaş. Tego kompletnie nie przewidzieliśmy. Tracimy na to 3 godziny. Gdyby nie znajomość tureckiego przez mojego kolegę, nie udałoby się tego dostać. Wracamy do wsi tą samą taksówką i zaczynamy wycieczkę. Szybko okazuje się na podejściu że wiatr się wzmaga. Dochodzimy na grań, i pada natychmiastowa decyzja o konieczności odwrotu. Wieje tak że postanawiamy się nawzajem przytrzymać podczas przepinki, co pozwala bezpiecznie się przepakować. Tego dnia zrobiliśmy prawie 800 m przewyższenia, w pięknym terenie. Jak się okaże, wiatr będzie nam psuł zabawę na całym wyjeździe 😞

20260408_111432.jpg

20260408_132440.jpg

20260408_132746.jpg

20260408_134501.jpg

20260408_145519.jpg

20260408_151953.jpg

20260408_153153.jpg

20260408_153508.jpg

20260408_160135.jpg

20260408_163416.jpg

20260408_170133.jpg

20260408_161316.jpg

  • Like 8
  • Thanks 4
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Gerald napisał:

7 kwietnia wylądowałem nad jeziorem Wan. Chciałem tu dotrzeć już w 2014 roku, w drodze pociągiem do Teheranu. Miałem już nawet bilet na pociąg, który jezioro przepływał na promie. Niestety działania wojenne pomiędzy PKK (Kurdowie) a państwem Tureckim skutecznie to uniemożliwiły.

Moja podróż dobiega końca. Zapraszam do przeczytania relacji.

Niestety pogoda pokrzyżowała nam znacznie plany.

Jednak udało się nam odbyć 6 wycieczek skiturowych z których najbardziej udane to wejście na Nemrüt Dagi.

Najbardziej wymagające i najtrudniejsze wejście do którego się przygotowywaliśmy - wejście na Süphan Daği, nie udało się. Startując na ok 2300 zawróciliśmy na 3300 ponieważ koledze odmarzały palce i źle się czuł. Silny wiatr też nie ułatwiał sytuacji. Za sprawą naszego przewodnika który nas nie uprzedził, staliśmy się bohaterami wieczornego wydania wiadomości telewizji TNT Kurdi. Jako że mój znajomy z którym byłem zna turecki, udzielił krótkiego wywiadu.

relacja sezonu na Ski Online.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)

Kolejnego dnia wybieramy się do tej samej doliny. Mamy już ją rozeznaną, i mamy pozwolenie na działalność przez kilka dni. Wypijamy setną herbatę z charakterystycznych tulipanowych szklanek i ruszamy tą samą taksówką z życzliwym kierowcą. Wychodzimy na prawie 3000 mnpm. Dochodzimy kilkaset metrów wyżej niż dzień wcześniej. Na grani widzimy nasz cel wycieczki, bezimienny szczyt o wysokości ok 3300 przypominający trochę Kopę Kondracką. Co rusz zasnuty jest we mgle. Wieje coraz mocniejszy wiatr. Znów decyzja - odwrót. Wszyscy czujemy niedosyt, ale nikomu z nas nie chce się iść w silnym wietrze, z perspektywą utraty widoczności. 

Pierwsze skręty na wręcz płaskim stoku okazują się jakąś katorgą. Nagle przychodzi chmura - widoczność ok 20-30 m. Pierwszy wywraca się kolega przede mną. Sam nie wiem co się ze mną dzieje.

Zaczyna mi się kręcić w głowie. Wywracam się. Mam wrażenie że jadę z lawiną. Krzyczę i zamykam oczy na 5 sekund. Otwieram i widzę że to iluzja. Wstaję. Stoję na stoku o nachyleniu 15 stopni, jestem jeszcze na grzbiecie i z żadną lawiną nie pojechałem. Okazuje się że trzeci kolega też się wywrócił i też miał uczucie spadania z lawiną. Szaleją nam błędniki. 

Zsuwamy się powoli z grani i po chwili jest lepiej. Trochę niżej stok staje się stromszy, a my zjeżdżamy w bajkowym puchu. 

20260409_115759.jpg

20260409_152136.jpg

20260409_104251.jpg

Edited by Gerald
  • Like 9
  • Thanks 4
Link to comment
Share on other sites

Kolejne dwa dni bijemy się z myślami co robić. Dwójka idzie po pozwolenia do urzędu w Wan. Zajmuje im to 5 godzin.

W międzyczasie zostaję z kolegą. Idziemy na sławetne "śniadanie z Wan" a potem idę do barbera ostrzyc się i ogolić. 

Kiedy po południu wszyscy się spotykamy i wynajmujemy auto, próbujemy gdzieś pojechać. Okazuje się że pogoda za miastem jest fatalna. Jest silny porywisty wiatr. Wyjście z auta jest nieprzyjemne, ponadto na otwartych przestrzeniach trzeba uważać żeby nie wyrwało drzwi. 

Pod wieczór odwiedzamy hodowlę kotów rasy "kot z Wan". Jest to nietypowa rasa - koty te uwielbiają pływać, mają przystosowaną sierść do szybkiego wysychania oraz namiastkę błony pomiędzy palcami. W większości mają też heterochromię.

 

20260410_120216.jpg

20260410_124017.jpg

20260410_173818.jpg

20260410_174546.jpg

20260410_174609.jpg

20260410_180806(0).jpg

20260410_192437.jpg

20260410_192448.jpg

20260410_192745.jpg

20260410_193056.jpg

  • Like 2
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

Kolejnego dnia, pogoda jest jeszcze gorsza. Jest niby słonecznie ale poprzedniego wieczora spada pół metra śniegu. 

Do południa wyjechał chyba prawie każdy stok. Na nasze oko jest lawinowa 4ka. Z głównej drogi w kierunku Hakkari zawracają nas żandarmi, nie wypuszczają nas nigdzie. 

Robimy objazdówkę autem. 

20260411_082944.jpg

20260411_093042.jpg

20260411_094808.jpg

20260411_122302.jpg

20260411_162242.jpg

20260411_172004.jpg

20260411_172443.jpg

20260411_181059.jpg

20260411_182220.jpg

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Kolejnego dnia uderzamy do pięknej doliny z ciekawymi formacjami geologicznymi. Wieje wiatr, ale jest trochę słabszy. Wybieramy niezbyt nastromiony stok - ok 20 stopni. Wychodzimy na niewielką górkę, popularną ponoć wśród spacerowiczów latem skąd rozciera się ponoć piękny widok na Wan. My nic nie widzimy, jest mgła. Robimy 450 m przewyższenia. Brniemy 1/3 trasy w błocie. Nietypowa glina lepi się niemiłosiernie do butów. 

 

20260412_131223.jpg

20260412_133555.jpg

20260412_133830.jpg

20260412_134018.jpg

20260412_134025.jpg

20260412_144245.jpg

20260412_144536.jpg

20260412_150711.jpg

20260412_155927.jpg

20260412_162428.jpg

20260412_162439.jpg

20260412_163002.jpg

20260412_163417.jpg

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Wieczorem chodzimy po Vanie. Spotkamy się z przewodnikiem który ma nas zabrać w środę na Suphan Dagi. To jedyna osoba która jest w stanie nas tam poprowadzić. Inny dobry przewodnik który zna teren ma problemy z kolanem i ląduje w szpitalu. Przewodnik którego nam poleca wydaje się być na pierwszy rzut oka dziarskim 30sto kilku latkiem.

Kolejny dzień - jest już wtorek 14 kwietnia. Jedziemy na Nemrut Dagi. Wynajmujemy busa z kierowcą którego poleca ten przewodnik. On zabiera się z nami. Oprócz tego bierze dwóch kolegów. 

Nemrut Dagi to gigantyczna kaldera wulkaniczna, pośrodku której są jeziora. Termalna woda uniemożliwia zamarzanie. Na samym szczycie zaczyna koszmarnie wiać. Uciekamy jak najszybciej. 

W międzyczasie okazuje się że nasz przewodnik nie idzie zbyt szybko, i na zjeździe jest dosyć słaby. Tego dnia zrobił sobie rozruch, my poszliśmy sami na szczyt z uwagi na dosyć prosty teren. 

 

 

20260414_095354.jpg

20260414_100805.jpg

20260414_100859.jpg

20260414_105505.jpg

20260414_112147.jpg

20260414_115224.jpg

20260414_123413.jpg

20260414_131742.jpg

20260414_132241.jpg

20260414_132453.jpg

20260414_133157.jpg

20260414_133339.jpg

  • Like 5
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, Gerald napisał:

Wieczorem chodzimy po Vanie. Spotkamy się z przewodnikiem który ma nas zabrać w środę na Suphan Dagi. To jedyna osoba która jest w stanie nas tam poprowadzić. Inny dobry przewodnik który zna teren ma problemy z kolanem i ląduje w szpitalu. Przewodnik którego nam poleca wydaje się być na pierwszy rzut oka dziarskim 30sto kilku latkiem.

Kolejny dzień - jest już wtorek 14 kwietnia. Jedziemy na Nemrut Dagi. Wynajmujemy busa z kierowcą którego poleca ten przewodnik. On zabiera się z nami. Oprócz tego bierze dwóch kolegów. 

Nemrut Dagi to gigantyczna kaldera wulkaniczna, pośrodku której są jeziora. Termalna woda uniemożliwia zamarzanie. Na samym szczycie zaczyna koszmarnie wiać. Uciekamy jak najszybciej. 

W międzyczasie okazuje się że nasz przewodnik nie idzie zbyt szybko, i na zjeździe jest dosyć słaby. Tego dnia zrobił sobie rozruch, my poszliśmy sami na szczyt z uwagi na dosyć prosty teren. 

 

 

20260414_095354.jpg

20260414_100805.jpg

20260414_100859.jpg

20260414_105505.jpg

20260414_112147.jpg

20260414_115224.jpg

20260414_123413.jpg

20260414_131742.jpg

20260414_132241.jpg

20260414_132453.jpg

20260414_133157.jpg

20260414_133339.jpg

Ale masz dobrze,łza mi się w oku kręci,bo to mój ulubiony rejon.Dwa razy przejechałem go rowerem,raz w wyprawie "Wokół Araratu",drugi raz z zaprzjaźnionymi Turkami,od Sanli Urfa,przez Diyarbakir,Midyat,Mardin po Erzurum.Tylko koło tego ostatniego  był akcent narciarski,ośrodek Palandokan,a że było to 5 maja,już nieczynny...Szacun za ambitny plan...

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, lski@interia.pl napisał:

Ale masz dobrze,łza mi się w oku kręci,bo to mój ulubiony rejon.Dwa razy przejechałem go rowerem,raz w wyprawie "Wokół Araratu",drugi raz z zaprzjaźnionymi Turkami,od Sanli Urfa,przez Diyarbakir,Midyat,Mardin po Erzurum.Tylko koło tego ostatniego  był akcent narciarski,ośrodek Palandokan,a że było to 5 maja,już nieczynny...Szacun za ambitny plan...

A byłeś nad Wanem? Albo może byłeś w okolicach Hakkari?

Link to comment
Share on other sites

7 godzin temu, Gerald napisał:

A byłeś nad Wanem? Albo może byłeś w okolicach Hakkari?

Oczywiście, byly koty i śniadania,przepłynęliśmy go z Turkami i  rowerami jakimś promem towarowym wzdłuż,jadąc z Sanli Urfy...Do Diyarbakir zboczyłem sam,by zobaczyć zajścia na 1 maja.Spalismy na posterunkach żandarmerii,bo kolega Turek był sądowym patomorfologiem,a byl to czas ostrej walki z PPK.A o drugiej wyprawie znajdziesz na stronie Crotosu,bicycle.pl wyprawa wokół Araratu,Dogubayazit itd...

Edited by lski@interia.pl
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Create New...