Witam! Jestem tu nowy i może moja wypowiedź nie będzie potraktowana poważnie, ale bardzo zmotywował mnie ostatnie tekst do wyrażenia swojego zdania na temat tego co dzieje się w polskich ośrodkach.
Taka mała moja ocena tego co zobaczyłem w tym sezonie:
-w niedzielę odwiedziłem SN Dwie Doliny(?), aby otrzymać karnet odczekałem w kolejce do kasy pond 40min, z tego co zaobserwowałem to takie kolejki były przez cały dzień przy 4(czterech!) czynnych kasach. Do krzesełka standardowo odczekałem jakieś 15min. Kolejny problem jaki dostrzegłem to czy aby Wierchomla i Szczawnik są ze sobą połączone, czy to po prostu kolejny chwyt marketingowy? Nurtuje mnie takie pytanie ponieważ aby przedostać się na stronę Szczawnika trzeba dobrych kilkaset metrów podejść pod początek stoku Szczawnika (w drugą stronę część dystansu można już przejechać), alternatywnie można skrócić podejście zjeżdżając pod dolną stację Frycka i następnie wyciągiem do góry, warunek musi działać wyciąg Frycek a z tym nie często można się spotkać. O ile stok przy orczyku Szczawnik jest wykonany idealnie równo i szeroko, to im niżej tym gorzej. Kierując się do dolnej stacji krzesła Szczawnik, trasa jest bardziej stroma i do tego zawężona, dużym minusem są usytuowane na jej środku podpory do wyciągu. O dużych muldach i małych prześwitach po tej stronie może nie będę się rozpisywał, bo to co można było napotkać po stronie Wierchomli to woła o pomstę do nieba. Na końcu stoku Polanki czysta ziemia i kamienie, 5cm śniegu ( na stronie pisali 40cm!), przy dojeździe (30m szerokości,na pozostałej części 5cm śniegu) do dolnej stacji krzesła Wierchomla duże muldy i kamienie, można było tylko patrzeć jak co następny narciarz nie zjeżdża tylko schodzi albo ześlizguje się. Coś pozytywnie o Dwóch Dolinach, duże parkingi, rewelacyjnie przygotowany górny stok Szczawnika, super szybkie i wygodnie krzesło Szczawnik, chęć obsługi w rozładowaniu kolejek (czyt, ponaglanie do wsiadania na krzesła w komplecie). Ceny karnetów: terminowe -przystępne, natomiast pkt to duża przesada, 12zł za krzesło(?), na Jaworzynie 11zł kosztuje gondolka, a trasa chyba też lepsza.
-w drugi dzień świąt byłem na Śnieżnicy w Kasinie Wielkiej. Kolejki do kas czy wyciągu nie takie wielkie, jednak atmosfera już trochę gorsza (ginące pkt na kartach i kłótnie z obsługą) , mentalność niektórych "narciarzy" którym przeszkadza to że jakiś "cham" obsypał ich śniegiem z pod nart (ten z pracujących armatek im nie przeszkadzał). warunki na stoku nie rewelacyjne, ale można zrozumieć skoro był to pierwszy dzień po otwarciu. Tak jak pisze spore muldy jeszcze można było wybaczyć, ale niewyratrakowane krańce trasy już nie bardzo. No i kolejny minus to płatny parking, 5zł. Co do cen karnetów to średnie.
-natomiast 21 grudnia jeździłem w Białce, tak to można było nazwać jazdą na nartach. Przygotowany stok wygrodzony, równy, biały, bez kamieni, przetarć i muld! Kolejki średnie 10-15min. Na duży plus niskie ceny karnetów.
Uściślając się do pytań co możemy zrobić przeciwko polityce właścicieli ośrodków, mam mały pomysł. Bez obrazy ale coś jak dzień bez narciarza nie sprawdzi się, bo prawdopodobnie każdy z nas to kocha i jest to dla niego jak nałóg, a to ciężko przezwyciężyć, nawet gdyby przysłowiowy Kowalski zrezygnował, to Iksiński wpadnie na pomysł że będzie mało ludzi i swobodnie pojeździ na nartach.
Wg. mnie dobrym pomysłem byłoby stworzenie wśród narciarzy takiej czarnej listy SN i np. publikowanie jej co tydzień na stronach portali narciarskich. Z jednej strony byłoby to pewne źródło informacji dla naszej społeczności, bo można było by tam zamieszczać takie informacje jak np. ogólna ocena, kolejki przy wyciągach, warunki parkowania, warunki na trasach, pogoda, atmosfera i kultura obsługi, itp., a z drugiej strony może któryś z właścicieli SN natknie się na to i weźmie sobie coś do serca i głowy.
Wytrwałym i cierpliwym, którzy przeczytali moje wypociny bardzo dziękuje, a całą resztę pozdrawiam;)