Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.02.2009 uwzględniając wszystkie działy
-
GAT w Szczyrku Dzisiaj postanowiłem zwiedzić (użyłem tego zwrotu z rozmysłem)dawnej zwane wyciągi górnicze. Z B-B dojechałem w kilkanaście minut bez dziczenia po drodze.Dopiero na wysokości Czyrnej jak droga zrobiła się zupełnie biała nie mogłem sobie odmówić i pozwoliłem sobie dwa radiowozy Policji wyśmigać.Panowie którzy za dwie minuty dojechali na parking pytali czy zawsze tak jeżdżę.Odpowiedziałem twierdząco i na tym nasze spotkanie się zakończyło. Kupiłem kartę punktową upewniwszy się wcześniej,że zwracają kasę za punkty. Trasa z Suchego do Soliska wyglądała dobrze,bardzo dobrze żeby nie napisać imponująco.Z Suchego na Halę Skrzyczeńską pod orczykiem wyratra.... tfu,tfu przejechane ratrakiem. Po podejściu (do takiej ekstremy ja nie przywykły)dostałem się orczykiem na Małe Skrzyczne.Tam zima piękna a nawet przepiękna,resztki drzewostanu cudownie otulone śniegiem,jak hań downij bywało. Sartuję w dół na "skrzyczeńską" i po kilkuset metrach oczom nie wierzę kamienie i wydarte miejscami .(już będzie prosto,kapnąłem się) Może tam i ratrak jechał ale tylko chyba raz. Nie liczyłem na cudowne warunki ale liczyłem na "silnie ujeżdżone przez ratraki trasy".Nawet w Alpach po tak obfitych opadach bywa ciężko na trasach. Ze skrzyczeńskiej wybieram 7-kę do Suchego jest nie źle.Wracam na skrzyczeńską i z tamtąd 1-ką czerwoną do Czyrnej.Masakra ,tam chyba ratrak nie jechał wcale. Wyjeżdżam znów na skrzyczeńską ,chcę zjechać Bieńkulą.Oczywiście kłoda pod nogi w postaci zamkniętego płotka między orczykami,trzeba obchodzić kawał w koło płotu żeby dostać się na Bieńkulę.Ale to nie ja.Jadę więc znów na Małe Skrzyczne i zjeżdżam na Bieńkulę.Tutaj słowo masakra nie wystarcza ale celowo nie używam wulgaryzmów ponieważ ten tekst stałby się niestrawny. Ratrak tam jechał ale tylko połową szerokości (jeśli jechał)całość beznadziejna.Dopiero na samym dole gdzie kończy się Bieńkula pięknie wyratrakowane. Wracam na skrzyczeńską i (znowu mój błąd)na górze płotek zamknięty.Do wyboru mam zjazd Bieńkulą i zmianę orczyka aby wysiąść po właściwej płotka albo nie wielkie podejście.Zwiedzam w końcu obiekt zabytkowy więc decyduję się na podchodzenie.Nic nie jest dla wygody gości (narciarzy)mam wrażenie,że wszystko jest jakby celowo utrudnione. Niebieską 2-ką jadę znów do Czyrnej oceniam przygotowanie tejże na -3.Wracam na skrzyczeńską. Jadę 4-ką niebieską do Suchego jest dobrze,no może raczej było dobrze wcześniej.Ale jest nie źle,choć trzeba uważać bo wyratrakowane było wybiórczo,nie kompleksowo po cały szerokościach polan.Można więc było wpaść nie przewidzianie z równej części trasy w rozjeżdżony tylko przez narciarzy śnieg.Co przy pewnych prędkościach jest nie ciekawym doświadczeniem.Zjechałem do Soliska i wyjechałem na Golgotę z tamtąd wypadłem na Juliana.zdecydowanie najlepiej tam to wyglądało. Golgota oczywiście była zrobiona ale kiedy po 13-tej wracałem w dół była już rozjeżdżona,ale za to nie można winić GAT-u. Po całym dniu w Alpach nie jestem tak zmęczony jak tu byłem po czterech godzinach. Zero przyjemności z nartowania,tylko doznania estetyczne bo pogoda piękna. No i strawa duchowa zwiedzanie skansenu. Bogu niech będą dzięki,że pozwolił mi nie używać wulgaryzmów .4 punkty
-
Trzy znane organizacje ekologiczne zaprotestowały przeciwko budowie dużego ośrodka narciarskiego w Brennej. Ich zdaniem szkody przyrodnicze będą nieodwracalne, a ucierpią przede wszystkim wilki i puszczyki. Samorządowcy liczą, że uda się znaleźć kompromis. Samorządowcy liczą na kompromis, bo o nowoczesnym ośrodku narciarskim na Kotarzu marzą w Brennej od kilku lat. W tej popularnej miejscowości działają co prawda mniejsze wyciągi, ale brakuje infrastruktury spotykanej w innych kurortach. Powstały więc plany budowy m.in. kolejki krzesełkowej, trasy narciarskiej i dużego schroniska. — To szansa rozwoju dla naszej gminy i dochodów dla mieszkańców — argumentuje Iwona Szarek, wójt Brennej. Inwestycję chcą zrealizować prywatni przedsiębiorcy. Aby jednak ośrodek mógł powstać, gmina musi doprowadzić do zmiany planu zagospodarowania przestrzennego. Budowa wiąże się z wycinką drzew. Trzeba wyciąć około 20 ha prywatnych lasów i 7 ha należących do Lasów Państwowych. Urzędnicy przygotowują właśnie odpowiedni wniosek o zgodę na wycinkę. Plany ośrodka przeraziły jednak ekologów. Trzy organizacje - Klub Gaja, Stowarzyszenie dla Natury „Wilk" oraz Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot - przygotowały właśnie wspólne negatywne stanowisko dotyczące planowanej inwestycji i przed kilkoma dniami przekazały je władzom Brennej. — Ta inwestycja będzie miała fatalne i nieodwracalne skutki przyrodnicze, dlatego jesteśmy jej zdecydowanie przeciwni — mówi Jacek Bożek, szef Klubu Gaja. Ekolodzy napisali, że na terenie przewidzianym pod kolejkę i trasę występują cenne gatunki roślin i zwierząt, m.in. bardzo rzadki puszczyk uralski, dla którego inwestycja będzie miała zgubne skutki. Przebiega tędy również korytarz migracyjny wilków, który zostanie całkowicie przecięty. Uważają też, że w kontekście aktualnych zmian klimatycznych budowa ośrodka na tak niskiej wysokości nie ma uzasadnienia ekonomicznego. — Po prostu nie ma już tak śnieżnych zim. Sztuczne naśnieżanie będzie niezwykle kosztowne i wymagające zużycia ogromnej ilości wody. Taki ośrodek będzie działał najwyżej przez półtora miesiąca w roku — mówi Bożek, dodając, że ekolodzy cały czas będą monitorować tę sprawę. Wójt Brennej zapowiada, że gmina będzie chciała poznać opinie specjalistów i naukowców. — Stanowisko organizacji ekologicznych na pewno nam nie pomaga. Ale liczę, że uda się wypracować jakiś kompromis — mówi Szarek.1 punkt
-
Relacja z wyjazdu. 1. Dojazd: Godz. 18 w piątek z domu. o 9 w Sobotę byliśmy w Fiss bo chciałem tam sprawdzić co i jak (oczywiście na nartach). Po stwierdzeniu, że przy takich opadach śniegu nie ma sensu jeździć, wypiliśmy po herbacie, rozejrzeliśmy się dookoła i po mapach. Stwierdziliśmy, że chyba będzie warto tu przyjechać chociażby ze względu na dojazd i wielkość ośrodka. Stąd do Livigno jest niecałe 100 km. Ten odcinek zajął nam 3,5 h warunki od Zernez trudne, łańcuchy mus. Zakupilim po południu skipasy, trochę rudej i wypoczywanie do rana. 2. Mieszkanie: Mieszkaliśmy tu: http://www.livigno.com/capriolo/main_deutsch.htm Polecam. Cena po 22 Eu na dobę od łebka, warunki super. Do wyciągu 18 San Rocco w butach narciarskich wjazd krótkim krzesłem do góry i zjazd do dolnej stacji Carosello 3000 i wszystko w zasięgu. Ponadto przystanek skibusów pod oknem i całe miasto w zasięgu. A jak odjeżdżaliśmy to pan nam powiedział, że wo okresie Free Ski czyli po 18-04 i do świąt Bożego Narodzenia zaprasza nas na narty za 25 Eu na dobę ze skipasem za darmo, taniej sie chyba nie da. 3. Nartowanie, śnieg i pogoda. Ludzie tyle śniegu to ja na oczy w życiu nie widziałem:eek: (bo jestem człek z nizin) 1) Niedziela Prosto z kwatery na Carosello. Po opadach śniegu. Niewielkie przejaśnienia trasy te bardziej uczęszczane trochę zmuldzone. Objechaliśmy wszystko oprócz trasy pod wyciągiem 27 i tych tam oślich łączek. 2) Poniedziałek skibus i Motolino. Piękna pododa. Zgubiłem się z moją kompanią i padł mi telefon:). Śtruksik od rana, ale się wyjeździłem:D. Motolino objechane kilka razy. 3) Wtorek Motolino i kryzys dnia trzeciego w nocy padało trasy przygotowane średnio. Nogi nie chcą ze mną współpracować - najgorszy dzień. Zimno i wietrznie. Mam już dość opadów śniegu. 4) Środa po opadach śniegu. Motolino 10 cm świeżego na trasach do południa piękna jazda. Przez cały dzień power w nogach. Stwierdziliśmy, że jednak dobrze, że nie było tak idealnie na trasach bo byśmy sobie krzywdę zrobili jak nic. Po południu zimnisko i wiatr. 5) Czwartek Motolino. W nocy pogoda cały dzień słońce -13C. Byliśmy o 8-50 na górze. Wiecie co było na trasach. Beton. Pierwsze trzy godziny euforia. najbardziej to lubię jak spod krawędzi słychać takie rrrrrrrrrrrrrrrrrrrr.. Najlepszy dzień. Pierwszy raz w życiu zaliczyłem wybutowanie, ale mi się morda śmiała.:eek: 6) Piątek. Zaczynamy na Carosello. Trasy beton, ale po godzinie tak nas wywiało, że pojechaliśmy na Motolino. Dziś jazda tylko do 15 bo trza się pakować, ale i tak owocnie. 4. Trasy, wyciągi czyli Motolino vs Carosello. Chyba jednak Motolino. Po pierwsze komunikacja między trasami dużo lepsza i więcej nowocześniejszych krzeseł. Mało wąskich dojazdówek. Najlepiej jeździło mi się czerwoną pod gondolą, ale tylko rano jak nie ma ludzi oraz trasa od krzesła nr 5 "takie czerwone" i z krzesła trzeba pojechać w lewo - zawsze pusto i szeroko. Bardzo fajna trasa pod krzesłem nr 4 szeroka i w miarę stroma ale tylko przy pięknej pogodzie bo tak to zawsze wywiewa. Trasa pod krzesłem nr 1 stroma stopniowana i niezbyt szeroka - czy ja wiem- plus bo w lesie. Omijać to dwuosobowe krzesło co idzie po grani nr 6 ja nie miałem siły, żeby na to wsiadać chyba, że piękna pogoda i człek przyjechał z żonusią coby sobie ryjek opaliła jazda 30min:D. Trasa czerwona do Trepale pod 8 taka akurat bo nie za długa dość stroma ino zawsze zryta bo wydaje się łatwa a ludziska tam się ratują. Wszystkie krzesła idą pod słońce opalanie miodzio. Carosello. Komunikacja między trasami do kitu. Dużo wąskich przejazdów i odpychania kijami. Są cztery trasy od początku do końca szerokie. Omijać krzesło trzyosobowe przy górnym biegu gondoli można znieść jajo jadąc na górę. Najlepszy zjazd trasa przy krześle nr 16 po zejściu przejechać zaraz pod krzesłem na lewo stromo, szeroko, równiutko mało ludzi. Tu pierwszy raz w życiu mając ręce przed sobą dotknąłem dłonią śniegu:eek: a na następnym skręcie z tej euforii gleba. Zjazd można przedłużyć czarną trasą do dolnej stacji gondoli. Po drodze przed najstromszym odcinkiem można w knajpce chlapnąć coś na odwagę nigdy tam nie ma ludzi - wiadomo dlaczego. Są dwa nowe krzesła 19 i 28 i trasy dla mniej wymagających na koniec dnia w sam raz - tylko się tam dostać A byłbym zapomniał dla mniej wymagających ładne nowe krzesło nr 14 4. Gleby - razem 5. Pierwszy dzień na zmuldzonym przesadziłem z prędkością orła przez głowę z jednoczesnym piruetem i do dziś widzę jak w zwolnionym tempie nogi mi opadają na śnieg i narty się wypinają uff. Musiało to bardzo spektakularnie wyglądać bo jaż się policeman zainteresował moja kondycją. Dwie epizodyczne. A w czwartek dwa klasyczne wybutowania (pierwszy raz w życiu) na pełnym speedzie radocha jak mało kiedy. 5. Jedzenie- knajpa La Mirage czy jakoś tak na szczycie budynku z boku jest taki biały rycerz. Kanajpa znajduje się na wysokości tej krótkiej nowej gondoli 25 w strefie zamkniętej dla ruchu kołowego. Takiej pizzy w życiu nie jadłem 6 Eu. Ceny jak w Polsce, wspaniały smak i lokalne czerwone wino za 6 Eu litrowa karafka. Wspaniały szef sali zawsze uśmiechnięty a na dowidzenia jako medizine po kielichu grappy gratis. Naprawdę polecam to miejsce. Z resztą 3/4 gości to nasi więc i obsługa po polsku nawija. Namiary mogę podać później. Na szybko przy stoku to polecam bar przy kościele San Rocco Wyciągi nr 17. wspaniałe zapiekane Livignasy oraz najlepsze bombardino wzmacniane rudą. Na stokach to typowe fast food nawet bombardino okrojone. 6. Instruktor czyli próba nauki. Pierwszego dnia z kolegą spotkaliśmy przypadkiem panią Emilię z napisem instruktor na kurtce(pozdrawiam). Pojeździła z nami godzinkę w czwartek bardzo ciekawe doświadczenie. Jakby ktoś chciał namiar to na PW. 7. Rodacy 8. Powrót. W Piątek wyjazd o 20 z Livigno w domu o 14 gdyby nie śnieżyce do Lipska to ze dwie godziny dało by sie urwać. 9. Koszty. Bez prezentów dla mojej naj 540 Eu całość. 10. Podsumowanie. Wyjazd bardzo udany. Narciarsko to może i bywałem w lepszych miejscach. Ale jest to naprawdę urokliwe miejsce. Biorąc pod uwagę oferty Free Ski raczej tam wrócę i to nie raz. Jakieś zdjęcia będą chyba niebawem. Filmów zero bo nie nadążali za mną kamerzyści. A teraz najlepsze: zabrałem ze sobą pierwszy raz szwagra w Alpy. Po pierwszym zjeździe z Carosello powiedział jak w tym kawale z dwoma kotami na pustyni: Kur..a stary ja nie ogarniam tej kuwety - i tak już zostało do końca wyjazdu. Ale mi elaborat wyszedł jak zwykle.1 punkt
-
Szczyrk - Skrzyczne Ja bylem na skrzycznym przez weekend i byl to moj pierwszy raz w szczyrkowskim COS'ie na deskach. Na dzien dobry problem z parkowaniem - nikt nie chcial udostepnic miejsca na 2 dni,niby ze wzgledu na opady sniegu i koniecznosc odsniezania,ale w koncu udalo sie i za skromne 20zl zostawilismy autko na niewielkim parkingu nieopodal krzeselka. No wlasnie,krzeselko.. nigdy bedac tam w lecie,nie sadzilem ze krzeselko jedzie jakos wolno,ale o zimowej porze,gdzie caly weekend byl dosc wietrzny,mrozny i sniezny, jazda krzeslem jest po prostu jakims nieporozumieniem. naprawde bedac dobrze ubranym w techniczne ciuchy,mozna z powodzeniem zamarznac. na tym nie koniec atrakcji,wrecz przeciwnie. przy pierwszej przesiadce,czyli na Jaworzynie okazalo sie ze jestesmy zmuszeni czekac 30minut az obsluga uruchomi drugi odcinek krzeselka.powod ? za duzo sniegu ! taka odpowiedz padla z ust pracownika osrodka. trudno,szybki drink w barze , na szczescie juz otwarym i mozna startowac dalej. pisalem ze zimno,ale podroz na szczyt to juz hibernacja ! leniwa predkosc krzesla sprzyja drzemce. szczesliwi,po wypakowaniu sie w schronisku uderzamy na stok. Coz,na mgle raczej malo kto ma wplyw,wiec nie ma kogo winic za slaba widocznosc,natomiast przygotowanie stoku pozostawia duuuzo do zyczenia,ba.. mozna smialo powiedziec ze stoki po prostu nieprzygotowane,a przy tej widocznosc nietrudno o wypadek na nierownej trasie. mulda na muldzie,kopny snieg w ktorym waskie pod butem narty po prostu sie zapadaja. po 2 zjazdach udalismy sie do schroniska na rozgrzewke,gdzie nieopodal stacjonowal ratrak,wiec pytamy czlowieka ktory cos przy nim kombinowal,kiedy bedzie cos wyrownane na trasach na co on odrzekl: "to nie jest rartak do ratrakowania,tylko do wozenia ludzi" !!! no przesz to juz jest skandal. zdegustowani,po kilku karkolomnych zjazdach ktore polegaly na omijaniu muld i nierownosci zadecydowalismy iz wracamy do domku. nic prostszego , oddajemy karty z punktami i uciekamy. nie moglo to jednak skonczyc sie tak ladnie i przy kasie okazalo sie iz Centralny Osrodek Sportu,nie zwraca pieniedzy za niewykorzystane punkty ! Byl to pierwszy i ostatni wyjazd na skrzyczne,bo o ile GAT jest troche zacofany COS to ostoja komuny i bezmyslnosci. stan orczykow,wolne 2osobowe krzeslo,trasy jak do freeride'u zmuszaja do zastanowienia czy aby nie powinno komus byc wstyd za jakosc oferowanych przez osrodek uslug,tym bardziej ze na trennigni zapraszane sa tutaj miedzynarodowe ekipy.1 punkt
-
...bo tegoroczne Racetigery mu SB zabrał:D:D Duże zaskoczenie bo faworyci byli inni. Liczyłam na to że Bode coś zgarnie, na złoto nie liczyłam ale chociaż sreberko albo brąz. Myślałam że u kobiet dominować będzie Vonn, bezkonkurencyjna i perfekcyjna. Ciekawe to były mistrzostwa ale chętnie wrócę już do Pucharu Świata:)1 punkt
-
A jakie masz paramerty/umiejętności .. bo wiesz to istatne eternality, ja nie polecam Tobie tych metronów, tym bardziej po przerwie narta tak szeroka pod kapciem nie rozwinie Twoich umiejętności. Co do twoich typów, najbardziej ten rossi z3.. ewentualnie polecam blizzarda magnum 7.1 (lub ten model wyżej-bie pamiętam numerka), można kupić w przyzwoitej cenie a będziesz nardzo zadowolony. Sądząc po twoim opisie 4-4.5 w skali więc te narty możesz potraktować rozwojowo, poza tym oba modele maja powyżej 70mm pod butem, daje to to iż są stabilne na wszelkiego rodzaju trasach a i w kopnym śniegu pociągniesz na nich dość dobrze. Na nasze warunki polecam rossi lub te blizzardy, blizzardy będą troche tańsze;)0 punktów
-
witam ja miałem ten sam problem myśałem kombinowałem i w koncu pszedlem prosto po lini ekonomicznej czyli wzialem najtansze co znalazlem w sklepie czyli atomic metron ex na 185cm . powiem szczerze do slizgu to sie wiekszosc nart nadaje ale do carvingu to sie doradz specjalistów z forum. sproboj sobie powyporzyczac rozne modele to sobie wyrobisz sam zdanie0 punktów
-
Dokładnie .. descente, colmar, spyder, kjus, goldwin = gwaranca jakości za nie najmniejszą cenę0 punktów
-
0 punktów
-
Nie patrz na to że są cienkie, to zasługa nowych technologii. Kiedyś grzała gruba warstwa watoliny albo pierza, a teraz tą samą, albo lepszą ochronę przed zimnem zapewniają materiały techniczne, które to cechuje jeszcze kilka innych parametrów do nie dawna niedostępnych w ubraniach "cywilnych". Kup sobie takie spodnie i to się na pewno zmieni:)0 punktów
-
odpowiedz prosta:) takie ktore będą Ci sie podobać to po 1:) a po 2 takie ktore będą mialy przynajmniej tą membrane 5.000/5.000 a rodzajow firm pelno od firm majacych linie dla kobiet po unisexy, jezeli chodzi o nakierowanie to wyglad i te membrany stosunkowo wysokie, zeby pupa nie przemokla i żeby bylo cieplo:) ja moge polecic campusa bo takie posiadam a takze bergsona bo to moja 2 para na wszelki wypadek, ceny - wiadomo te droższe lepsze membrany wiec jest w czym przebierać jak juz mowilem kieruj sie wygladem no i tymi membranami:)0 punktów
-
Mihumor, uzywam bo jak podczas 2 godzinnej, jesiennej jazdy na rowerze przemoczy ci tylek to juz nie jest tak przyjemnie jak masz bawelniane majty. Ostatnio jezdzac na mokrym, zasypanym sztucznym sniegiem krzesle (ok 10 min x 15 wjazdow) dziekowalem, ze mam takie gatki. W tylek zimno, spodnie wilgotne a temp. -6. W bawelnie bylaby masakra.0 punktów







