Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. dareklewandowski

    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      3 481


  2. Boogie

    Boogie

    Użytkownik forum


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      4 783


  3. johnny_narciarz

    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      8 428


  4. spi630

    spi630

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      317


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.01.2010 w Odpowiedzi

  1. no i jak poszło? mi marnie - spuchłem kompletnie za drugim bananem. ale filmik jest:
    5 punktów
  2. W podanym terminie odwiedziłem : 14.01 Gerlitzen http://www.gerlitzen.com/ , 15-16.01 BKK http://www.vondenpistenindiethermen.com/ , 17.01 Turracher Hohe http://www.turracherhoehe.at/de. Nocleg od 14-17.01 w BKK ,czyli Bad Kleinkirchheim w pension apartamenthaus Fortin http://www.tiscover.at/at/guide/58250at,de,SCH1/objectId,ACC206946at/home.html , 100m od therm St.Katerina i jakies 5 min pieszko od wyciagów na dwie strony BKK.Polecam. Po nocnej jezdzie , rano o 8 pojawilismy sie na dole gondoli w Gerlitzen w Annenheim.Na dole pochmurnie, na górze słonecznie.Ośrodek typowo rodzinny.Szerokie trasy, fantastycznie przygotowane, sztruks, zero niespodzianek , brak lodu , kamieni , czy czegokolwiek utrudniajacego jazde. Ludzi na tyle dużo/mało ze kolejek do wyciagow brak, a na trasach bezpieczna jazda.Podobało nam się i oczywiscie polecam.Jeden dzień wystarczy na poznanie ośrodka. Po nartach udalismy sie do BKK na kwaterke. Na pierwszy dzien w BKK wybralismy strone z St.Oswald , drugi dzień stronę gdzie jest czarna trasa F.Klamera.Jedna i druga strona bardzo dobrze przygotowane.Tak samo jak w Gerlitzen , brak lodu , sam sztruksik.Trasy w całym BKK to typowe austriackie czerwone.Brak łatwych tras niebieskich.Bardziej do gustu przypadła mi strona z czarna Klamera.Szeroko , szybko , bezpiecznie.Po nartach oczywiscie wizyta w termach St.Kathrein jak i Romerbad.Thermy i sauny fajniejsze i lepsze w Romerbad.Dla zainteresowanyc od godz.18 w Romerbad jest taniej , a od 17 w St.Kathrein. Podczas jazdy po stronie gdzie jest czarna pucharowa Klamera , udało nam się uczestniczyć w wspolnej imprezie z F.Klamerem na szczycie Kaiserburg w urokliwej restauracji , a po biesiadowaniu , na zjezdzie do dolnej stacji razem z nim.Gneralnie , BKK to naprawde super osrodek i polecam go odwiedzic. W niedziele w ostatni dzien to wyjazd do Turracher Hohe.Super osrodek.Bardzo przemyslany.Trasy takze bardzo dobrze przygotowane , ale z pojawiającymi sie kawałkami lodu gdzieniegdzie.Mało ludzi , bardzo ładna pogoda , fantastycznie poprowadzone trasy w lasach, napewno tu wróce.No i tylko 650 km od domu. Zdjęcia : Gerlitzen : http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3049&c=newimages&cutoffdate=1 BKK : http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3101&catid=newimages&cutoffdate=1 TH : http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3067&c=newimages&cutoffdate=1
    4 punkty
  3. Wisła Soszów.Wczoraj nie doszedł do skutku wyjazd na jeden z mniej znanych stoków,więc odbiłem to sobie dziś we Wiśle Soszów.Wyjechałem bardzo wcześniej,bo chciałem być jako pierwszy przy kasie,na miejscu byłem już o 7.30!Dojazd dobry,parking puściuteńki(oczywiście opłata 5 zł),tak jak chciałem - znów pierwszy! :cool:Otwierają o ósmej,więc mam jeszcze trochę czasu na rozgrzewkę i rozejrzenie się.Godzina 7.55,otwarta zostaje pierwsza kasa,a ja nadal jestem sam!Kupuję karnet,się gramolę pod wyciąg i dopiero wtedy wpada grupka 4 narciarzy.Krzesło nie jest szybkie,ale przy tej długości trasy,nie przeszkadza to.Pierwszy przejazd zapoznawczy,co też na tej trasie spotkam... Tu i ówdzie bywają sporadycznie jakieś "grządki" i inne "warzywa",ale niewielkie,w sumie równiusieńko i twardo,kamieni nie widziałem.Można sobie śmiało popuścić,zwłaszcza ta ostatnia ścianka koło krzesełka spodobała mi się najbardziej,zwłaszcza skręty w powietrzu... Jest wspaniale,ta ścianka jest pięknie przygotowana,do tego większość z grupki,może 15 narciarzy,jeździ niebieską trasą.Tam nie zajrzałem,bo tak mi siadła ów "kiepa"! Niestety,dziś muszę jechać do roboty ,więc koniec dobrego.Tak czy owak pojeździłem sobie trochę i to naprawdę dobrze!Kiedy już schodzę na dół,na stoku nadal puściuteńko!Kupowałem karnet na ilość przejazdów i w sumie to błąd,karta czasowa wyszłaby dużo lepiej.W ciągu godziny bez problemu obróciłem 8 razy,a się specjalnie nie spieszyłem z tym "kręceniem",te 5zł za przejazd to raczej drogo przy tej długości trasy.Czasówka wychodzi trochę lepiej,przynajmniej jak jest pusto...--------------------------------------------------------------------------W drodze powrotnej spojrzałem jeszcze na Czantorię - tam też pustki,dziś by się pojeździło!--------------------------------------------------------------------------Wczoraj znajomi byli na Żarze ok. południa,podobno masakra - łapali się na "trzeci wagonik",do tego przepychanki itp,a na trasie straszny tłok.Jak to w weekend...
    4 punkty
  4. Dwukrotny olimpijczyk i medalista mistrzostw świata w konkurencjach alpejskich Andrzej Bachleda-Curuś wraz ze spółką Tauron Polska Energia stworzył projekt, który ma wspierać młode narciarskie talenty. - Ten wspólny program, rozpoczęty przed igrzyskami w Vancouver, ma na celu realizację czteroletniego, na światowym poziomie, cyklu szkoleniowego dla dzisiejszych 14-15 latków. Głęboko w to wierzę, że zdołamy przygotować do olimpiady w Soczi w 2014 roku grupę narciarzy, która znajdzie się w światowej czołówce - powiedział PAP Andrzej Bachleda-Curuś. Dodał, że narciarstwo zawsze traktował jako swoje powołanie i zawód. - Dziś mam czas i chęci do rzucenia wyzwania młodym "dolejcie mi wreszcie". Moim marzeniem jest, żeby pojawiła się grupa, która będzie osiągać przynajmniej takie wyniki jak ja. Zdaniem alpejczyka lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku i początek obecnego to dwa różne światy - wtedy sport był dostępny dla wszystkich, a w działających z dużym powodzeniem siedmiu zakopiańskich klubach trenowało kilkaset adeptów narciarstwa. - Za darmo był sprzęt, bułka z kiełbasą i obozy treningowe. Sport był na społecznym piedestale, bo w tamtych czasach Polakom potrzebne były prawdziwe uniesienia patriotyczne. A wtedy kto mógł ich dostarczyć, jak nie artyści i my sportowcy - wspomniał. Andrzej Bachleda-Curuś uważa, że dziś narciarstwo alpejskie to dyscyplina elitarna. - Z przyczyn ekonomicznych obcięliśmy zupełnie dostęp do niej niektórym, być może wybitnie zdolnym młodym ludziom. Pozostali dzięki uporowi i finansom rodziców trenują i mają niezłe wyniki. Często okazuje się jednak, że nagle pieniądze rodziny się kończą i 14-15 latek jest zmuszony zakończyć dobrze zapowiadającą się karierę. Wierzę, że to się zmieni. Może właśnie dzięki takim programom jak ten, który wprowadzamy w życie.Alpejczyk zapowiedział, że wraz z firmą Tauron Polska Energia będzie organizował coroczny cykl zawodów dla młodych narciarzy; w dalszej kolejności zadba o sprzęt, treningi i wyjazdy. Pierwsze zawody, w których wystartowało około 70 alpejek i alpejczyków odbyły się na zakopiańskiej Harendzie. Kolejne odbędą się w Siennej, Krynicy i Szczyrku. Finał w połowie kwietnia w Zakopanem. Andrzej Bachleda-Curuś urodził się 2 stycznia 1947 w Zakopanem, w bardzo usportowionej i umuzykalnionej rodzinie Andrzeja Bachledy - czołowego polskiego zjazdowca i śpiewaka operowego oraz alpejki Marii Gąsienicy-Wawrytko. Startował w igrzyskach olimpijskich w konkurencjach alpejskich (Grenoble 1968 i Sapporo 1972). Wywalczył dwa medale mistrzostw świata - brązowy w 1970 roku w Val Gardenie i srebrny w 1974 w St. Moritz. Jest zdobywcą pierwszego medalu MŚ dla Polski w konkurencjach alpejskich i pierwszym Polakiem, który otrzymał nagrodę UNESCO Fair Play. W 1969 roku w zawodach o Puchar Świata w Aspen w Colorado przyznał się do ominięcia bramki na trasie slalomu. za PAP/sportowefakty
    4 punkty
  5. Kolejne świętokrzyskie stoki - Raport. Po dwóch pobytach w Bałtowie w środku tygodnia, w Sobotę postanowiłem odmienić sobie krajobraz, odmienić warunki pod nartami... Krótki telefon do Kumpla i decyzja - najpierw jedziemy do Bodzentyna, później do Niestachowa. Droga przez Psary bajkowa... ...pełno śniegu pod kołami, drzewa majestatycznie ugięły gałęzie pod ciężarem zeszłotygodniowych opadów... ...fantastycznie zaczął się ten dzień. Humor dopisuje. Z Łukaszem spotykam się na parkingu (on jechał od strony Św. Katarzyny i Kielc). Zaraz po wjeździe dostrzegam pozytywne zmiany organizacyjne na parkingu oraz nowy mały budynek z napisem wypożyczalnia. Zakładamy buty, narty na ramię i kierunek kasa. Po drodze drugie pozytywne zaskoczenie - piękny murowany grill na zewnątrz ze stolikami i krzesłami oraz sympatyczna Pani z mnóstwem wysokokalorycznych pyszności... Kupujemy po dziesięć zjazdów - bilet papierowy - Cena 30 złotych. Narciarzy umiarkowana ilość, więc do jednego talerzyka kolejka jak na weekend nie jest duża. W trakcie jazdy na górę widzimy, że pod nartami śnieg zmrożony, stok wyratrakowany, dobrze przygotowany. Zbliżając się do końca wyciągu - bardzo pozytywne zaskoczenie - cała góra jest sporo podniesiona w odniesieniu do tego, co było w zeszłym sezonie. Zjazd zaczyna się, więc dosyć ostrym jak na warunki regionalne 20 metrowym odcinkiem powodującym od samego początku nabranie niezłej prędkości. Pierwsze szusy potwierdzają to, że górka się całkowicie odmieniła...a tak niewiele się w sumie zmieniło... Zaczęło przybywać narciarzy...więc trzeba było troszeczkę ostrożniej jeździć. W pewnym momencie - pojawił się jakiś problem z jednym z orczyków...na szczęście obsługa bardzo sprawnie sobie poradziła z awarią. Wciąganie „ludzików” odbyło się bez postoju w połowie stoku. Orczyk został wymieniony w dwie minuty - dwie minuty dla czekających w kolejce do wjazdu to nie był długi czas – tu niestety narciarze stali chwilkę bez możliwości wejścia „do obiegu”. Akcję usunięcia drobnej awarii koordynował jeden z właścicieli stoku...po paru minutach, okazało się, że jest to Kolega Łukasza - Dominik. Po zjazdach zaprosił nas do Karczmy. Ponieważ w dalszym ciągu przybywało użytkowników stoku podjęliśmy decyzję, że niebawem jedziemy do Niestachowa. W czasie rozmowy z Gospodarzem stoku (bardzo miły Kolega) dowiedzieliśmy się o przebiegu poczynionych inwestycji, o tym, że niebawem powstanie strona internetowa ośrodka. Rozmowa zakończyła się zaproszeniem na zamknięte nocne jazdy po stoku z ustawionymi tyczkami - to było miłe. Podsumowując: - nie jest nowocześnie, ale czynione są inwestycje - widać pozytywne zmiany, - stok w porównaniu do poprzedniego sezonu - pozytyw, - wadą jest z pewnością szerokość zjazdu - w weekend było to odczuwalne, - sporo uczących się narciarzy, którzy zmniejszyli "szerokość" górki jeszcze bardziej poprzez podchodzenie pod nią na pieszo...powinien być wprowadzony zakaz tego typu praktyk - tym bardziej, że na stoku istnieje mały, prowizoryczny wyciąg dla dzieci i uczących się, z którego prawie nikt nie korzystał. Wyjechaliśmy w stronę Niestachowa w pozytywnych nastrojach - pobyt na bodzentyńskim stoku - zaliczam do udanych. Droga do drugiego celu prowadzi przez bardzo malownicze tereny Gór Świętokrzyskich...mijamy Łysicę, Park Narodowy, stok Krajno-Zagórze...widoki są fantastyczne. Po kilkunastu minutach docieramy na miejsce. Parkingi do połowy wypełnione autami...narciarzy nie ma dużej ilości – o czym świadczy również zauważalny z daleka brak kolejek do dwóch dużych talerzyków (450 i 400m). Z powrotem buty na nogi i do kasy. Dostajemy karty magnetyczne z nabitymi 10cioma zjazdami na większym talerzu za 40 zł (3 * 10 + 10 kaucja za plastik). Stok jest szeroki, bardzo dobrze przygotowany (śniegu sporo więcej niż w Bodzentynie) ale niestety płaski i niezbyt długi... Pierwsze wjazdy na górę bez przeszkód – sprzęt do wciągania widać nowy. Lecimy w dół...niestety niezbyt szybko...i niestety - nuda...stok płaski jak stół....dopiero teraz odczuwamy to co wcześniej widzieliśmy z dołu... ...pierwsze wrażenia są negatywne...dla kogoś kto troszkę lepiej jeździ brakuje tu atrakcji w postaci urozmaicenia terenu: górek, pagórków, dołków – po prostu naturalnej rzeźby...coś mi się wydaje, że właściciele maczali w tym palce... Kolejne wjazdy na górę orczykiem i bardzo negatywne zaskoczenie. Pomimo tego, że sprzęt do wciągania jest nowy, to w ciągu 10 wjazdów na górę...zdarza się podobna awaria jak w Bodzentynie...niestety wszystko staje z narciarzami w trakcie jazdy. Pięć przerw po 5 do 10ciu minut – na środku stoku – koszmar. Marzniemy i zaczynamy tracić dobry humor. Jesteśmy zaskoczeni, że wymiana jednego „orczyka” trwa tak długo i jest aż tak nieporadna. Duży minus. By zakończyć na sportowo dzień i zatrzeć złe odczucia, które zaczęły wokół nas „krążyć”...ostatnie szusy to próba wyciśnięcia z nóg jak największej dynamiki w otaczających mnie warunkach. Krok łyżwowy i nabieranie prędkości na 1/4 stoku – a potem śmigiem do dołu. Humor się poprawia. Kończymy bez odwiedzin tutejszego punktu gastronomicznego...mimo, że duży i obszerny to wygląda poprzez duże powierzchnie przeszklone na taki, w którym nie ma klimatu. Myśląc o pierogach u Teściowej żegnam się z Łukaszem i wyruszamy każdy w swoją drogę. Podsumowując Niestachów: - do plusów niewątpliwie można zaliczyć to, że jest tu duża przepustowość na talerzykach – małe kolejki nawet w weekend, - kolejnym plusem jest to, że istnieją aż 3 wydzielone miejsca dla uczących się – łącznie z przedszkolem narciarskim, które ma ustawiony slalom z różnymi zwierzątkami, - minusem niewątpliwie dla dobrze umiejących jeździć narciarzy jest „nuda” z powodu uogólniając nudnej, prostej i płaskiej górki – taki minus z pewnością jest zaletą dla narciarzy uczących się, - budynek gastronomiczny (nie można tego nazwać karczmą) pozostawiam z oceną neutralną – ponieważ ani tam nie jadłem ani nawet nie wszedłem do środka...wrażenie tylko z zewnątrz, które niestety nie jest pozytywne. - na minus obsługa stoku – z powodu awarii i długotrwałego moim zdaniem jej usuwania. Kończąc ten długi elaborat: Bodzentyn z całą pewnością jeszcze odwiedzę, Niestachowa nie. Pozdrawiam wszystkich „nizinnych” narciarzy ze świętokrzyskiego. PS. A tak swoją drogą, w rejonie "Baby Jagi" chyba są najlepsze warunki narciarskie w Polsce jak do tej pory - prawie na wszystkich trasach ponad metr śniegu. To wniosek po przeczytaniu relacji innych Skionlinowców z innych miejsc w Polsce. Zima robi niestety psikus polskim "wysokim" Górą. marboru
    3 punkty
  6. Po 10 konkursach postanowiłem w jednym miejscu zebrać wyniki dotychczasowej zabawy I Konkurs II Konkurs III Konkurs IV Konkurs V Konkurs VI Konkurs VII Konkurs VIII Konkurs IX Konkurs X Konkurs XI Konkurs Puchar Prezesa pzdr misal _________________
    2 punkty
  7. Cześć Odką wyprzągłem przeczytałem temat i chyba to co napisałem w poście nie zostało zrozumiane. Pytanie zadane prze Mareckiego zdradza totalna niewiedzę stąd wiadomo, że: - albo ściemnia - albo nie ma pojęcia a ocena 7/8 to bzdura Stawiam na to drugie. Buty kupujemy na podstawie włanego doświadczenia. Trudno powiedzieć kiedy już będziemy potrafili dobrze dobrać but ale raczej nie ma na to recepty. Każdy kto się spotkał z tym porblemem wie, że chodzenie, siedzenie zakłądanie i zdejmowanie buta jest bez sensu. Mozna go sprawdzić tylko w czasie jazdy i to nie podlega dyskusji. Polecam więc kupowanie butów z kims naprawdę obeznanym kto potrafił będzie przelozyć odczucia własne na mowę. Inaczej bez doświdczenia porażka albo szczęście pozostaje. Ale nie martwcie się bo but wcale nie musi byc tak znowu idealnie dobrany - nie jesteśmy zawodnikami PŚ. Większość nidogodności jestesmy w stanie załatwić odpowiednimi dopinaniem i regulacja klamer. Wszystko powyższe dotyczy osób, które potrafia odpowiednio stac na nartach i w butach oczywiście. Jeżęli ktos nagina buty, nie ma na nartach pozycji zrównoważonej to nie ma szans na dobry wybór. Pozdrawiam
    2 punkty
  8. Polecam jeszcze tutaj pzdr misal _________________
    2 punkty
  9. : http://www.misal.pl/skionline/konkursy/PUCHAR.HTM
    2 punkty
  10. jest, jest... Znalazłem jeszcze cudowne wspomnienia o Nim i o górach... Rzeczpospolita z dni 7 i 8 kwietnia 2005 roku opublikowała dwa niezmiernie ciekawe teksty redaktorów. Moniki Rogozińskiej i Lorenzo Scandroglio. Opisano w nich narciarskie wojaże Karola Wojtyły w Tatrach, spotkanie Ojca Świętego z Wandą Rutkiewicz, informacje o papieskich pamiątkach na Evereście oraz wspólne narciarskie wojaże w Alpach z prezydentem Włoch Sandro Pertinim. Wszyscy bohaterowie owych wspomnień już nie żyją – więc tym większa staje się ich wartość. Mówił, że w górach można usłyszeć Boga. Lata 70. Pierwsza niedziela po Bożym Narodzeniu, odpust w kościele Świętej Rodziny w Zakopanem. Jak co roku arcybiskup krakowski Karol Wojtyła wizytuje parafię. Potem jedzie do Kuźnic, by z nartami na ramieniu wsiąść do kolejki na Kasprowy Wierch (-). Dominikanin i ratownik TOPR, ojciec Leonard Węgrzyniak, który od 1971 r., na mocy dekretu arcybiskupa, gazduje w kaplicy Królowej Tatr, opowiada: - Zawsze herbatę wypił, pogwarzył, spytał o to, co się dzieje w górach. Józef Uznański, 81-letni senior ratowników tatrzańskich: - Nikt by w tym skromnie ubranym człowieku nie rozpoznał arcybiskupa. Nie uznawał banalnego narciarstwa typu „wyciąg – zjazd”. Lubił prawdziwą turystykę: podejść, zmęczyć się, zjechać po świeżym śniegu na Kondratową albo przez Halę Gąsienicową do Jaszczurówki. Pamiętam, jak wpadał do dyżurki na Kasprowym, żeby zapytać o warunki. Siedział przez chwilę w dyżurce albo na tarasie i podziwiał panoramę. Górale wiedzieli: Jan Paweł II kocha Tatry. Ile razy pielgrzymował na Podhale, tyle razy palili ogniska, czuwali, czekali, Pieczołowicie przygotowywali lądowisko dla helikoptera. Podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1979 r. oficjalny program nie przewidywał Jego wizyty w Tatrach. Mimo to na najwyższym w całości polskim szczycie widocznym z Zakopanego, Kozim Wierchu, zawisła wielka, biało-żółta flaga. Przez całą noc przed wizytą Ojca Świętego szyli ją pracownicy schroniska w Dolinie Pięciu Stawów. I rzeczywiście po mszy świętej w Nowym Targu, wbrew ustaleniom, dwa papieskie helikoptery skierowały się ku zachmurzonym Tatrom. Ponieważ rozpętała się burza musiały zawrócić. Ojciec Święty żartem pogroził górom: - Papież widział już Tatry, ale Tatry nigdy jeszcze nie widziały papieża. Tuż przed odlotem do Rzymu, w Pałacu Biskupów Krakowskich, Jan Paweł II spotkał się z himalaistką Wandą Rutkiewicz. Wiedział, że zdobyła Everest w tym samym dniu, w którym został papieżem. – To była niezwykła scena – opowiada inicjator spotkania Zbigniew Święch. Jan Paweł II biegł po schodach. Gdy nas zobaczył, wyciągnął ręce w papieskim geście, ale najpierw podszedł do wiszącego krucyfiksu i ucałował stopy Chrystusa. Wanda padła na kolana. Papież podniósł ją ze słowami: „Pani Wando, ludzie gór witają się stojąc. Dobry Bóg tak chciał, że oboje tego samego dnia weszliśmy tak wysoko. Czy pani sama była na Mount Evereście?. A Wanda na to: „Najwyższych szczytów nie zdobywa się samotnie”. Papież się roześmiał: Coś mi wiadomo na ten temat. Himalaistka wręczyła Ojcu Świętemu srebrną płytkę z kamykiem i wygrawerowanym napisem, że pamiętnego dnia 16 października 1978 r. zniosła ten kamyk ze szczytu Everestu. Jan Paweł II odwzajemnił podarunek różańcem z pereł. Na koniec objął Rutkiewicz i powiedział po cichu: Proszę przyjechać do mnie na Watykan. Urwiemy się w góry we dwójkę, nie bacząc na to, co ludzie powiedzą...”. 17 lutego 1980 r., na szczycie Everestu inny papieski różaniec zostawili pierwsi zimowi zdobywcy najwyższej góry – Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy. Różaniec dała im matka Staszka Latały, filmowca, który zginął podczas wyprawy na Lhotse. Wiadomość o wniesieniu różańca, pogłoski o umieszczeniu krzyża na szczycie i telegram wysłany przez wyprawę do papieża rozwścieczyły komunistyczne władze PRL. Pierwszy sekretarz PZPR zrezygnował ze spotkania z alpinistami. Andrzej Zawada, szef wyprawy powtarzał, że list z gratulacjami papieża wynagrodził alpinistom wszystkie nieprzyjemności. W 1981 r. po informacji o zamachu na papieża, polscy wspinacze zadedykowali Janowi Pawłowi nową drogę, na ośmiotysięczną Annanapurnę z Himalajach. (-). Imię papieża nosi też piękny wodospad na rzece Colca w Andach, którzy jako pierwsi przepłynęli krakowscy kajakarze (-). Buddyjskie przysłowie mówi, że „wielkie rzeczy się dzieją, gdy się spotykają ludzie z górami”. Co myślał Jan Paweł II o górach?. W 1986 r. w Alpach, w przeddzień dwusetnej rocznicy zdobycia Mont Blanc powiedział: Od zarania dziejów góry stanowią dla ludzkości uprzywilejowane miejsce spotkania z Bogiem i Jego nieskończoną wielkością (...) W górach milknie bezładny zgiełk miasta, panuje cisza bezimiennych przestrzeni, która pozwala człowiekowi lepiej usłyszeć wewnętrzne echo głosu Boga. Patrząc na szczyty ma się wrażenie, że ziemia wznosi się ku górze, jak gdyby pragnęła dotknąć nieba; człowiek widzi w tym niejako wyjaśnienie własnego dążenia do transcendencji i nieskończoności. Na internetowym forum po śmierci papieża pojawił się wpis jednego ze wspinaczy: „Tak, wytyczył wspaniałą drogę. Wielu z nas przystawiało się już wielokrotnie do tej linii. Często spadamy na samym starcie, czasami schodzimy na boki – wytyczając jakieś obejścia, warianty, innym razem rezygnujemy po kilku mocnych sekwencjach, ale naprawdę warto wracać i uczyć się Prawdziwej Superdiretissimy” (najkrótszej i najtrudniejszej drogi na szczyt). Ktoś inny dopisał: DAJ MU, PANIE POKÓJ Z WIDOKIEM NA TATRY”. W lipcu 1984 r. cały świat zobaczył w telewizji, pierwszy raz w historii, papieża na nartach w sportowej kurtce na lodowcu Adamello w Alpach. Ówczesny prezydent Włoch, stary socjalista Sandro Pertini (zmarł w 1990 r.) lubił opowiadać o niespodziance, jaką sprawił mu telefon od Jana Pawła II. – Panie prezydencie, czy zechciałby pan pojechać ze mną na narty w Adamello w ten weekend? – zapytał papież. „Był piątek – wspominał prezydent Pertini. – Zaskoczony przyjąłem zaproszenie. Paliłem fajkę przyglądając się, jak jeździ. W końcu powiedziałem: Wasza Świątobliwość jest mistrzem, robi skręty jak jaskółka”. Niezapomniane wydarzenie pełne było zabawnych sytuacji. W schronisku papież i prezydent razem jedli typowe włoskie danie z grubym makaronem zwane nie wiadomo dlaczego Strozzapreti (udusić księży). Papież z takim apetytem pałaszował posiłek, że socjalistyczny prezydent nie mógł powstrzymać się od śmiechu. Chwilę później obydwaj serdecznie się śmiali. Gospodarz schroniska leżącego na wysokości 3040 m. Lino Zani, przewodnik, człowiek gór, który 21 lat temu towarzyszył przez tamte dwa dni Ojcu Świętemu, pamięta coś wyjątkowo charakterystycznego dla tego papieża: „Zwracaliśmy się do Jana Pawła w trzeciej osobie - Wasza Świątobliwość. Próbował nas parokrotnie przekonać, by w górach mówić do Niego po imieniu – Karol.... On. jedna z najważniejszych postaci świata! Jego prostotę ja i moja rodzina odczuliśmy po wyjeździe prezydenta. Zostaliśmy sami z papieżem. Jedliśmy razem w kuchni i rozmawialiśmy jak starzy przyjaciele z gór”. Od tego czasu Lino Zani wiele razy spotykał papieża. Jeździł do Watykanu na publiczne audiencje. Jan Paweł II zawsze zwracał się do niego, wspominając z nostalgią tamte chwile w Adamello. W styczniu tego roku spotkał papieża ostatni raz. „Stałem w drugim czy trzecim rzędzie zasłonięty przez ludzi. Ojciec Święty siedział na tronie-wózku inwalidzkim. Dostrzegł mnie jednak i rozpoznał. Oczy Mu na chwilę rozbłysły, skinął głową i delikatnie uśmiechnął się. Byłem poruszony jak zawsze...”. Pewnego dnia Jan Paweł II siedział nad brzegiem potoku w Lorenzago nel Cadore w Dolomitach i jadł. Widząc zdumione spojrzenie turysty, który niespodziewanie nadszedł, stwierdził: „Wolność, to jedzenie sardynek z puszki”. Jan Paweł II spędził sześć razy po dwa tygodnie wakacji w Dolomitach (północno-wschodnia część Włoch) oraz dziewięć razy w Dolinie Aosty w wiosce Introd (północno-zachodnia część Włoch w pobliżu Mont Blanc). Czasami udawał się w niższe góry: w Apeniny w centralnej części południowych Włoch do Gran Sasco, ale wolał Alpy. O sukcesach polskich alpinistów i himalaistów tak powiedział 17 lutego 1980 roku w Watykanie: Cieszę się i gratuluję sukcesu moim Rodakom, pierwszym zdobywcom najwyższego szczytu świata w historii zimowego himalaizmu. Życzę Panu Andrzejowi Zawadzie i wszystkim Uczestnikom wyprawy dalszych sukcesów w tym wspaniałym sporcie, który tak bardzo ujawnia „królewskość” człowieka, jego zdolność poznawczą i wolę panowania nad światem stworzonym. Niech ten sport, wymagający tak wielkiej siły ducha, stanie się wspaniałą szkołą życia, rozwijającą w Was wszystkie wartości ludzkie i otwierającą pełne horyzonty powołania człowieka. Na każdą wspinaczkę także tą codzienną, z serca Wam błogosławię. Autor: Andrzej Matuszczyk Żródło: e-beskidy.com
    2 punkty
  11. Ośrodki pięciogwiazdkowe 1. Jaworzyna Krynicka 2. Sienna - Czarna Góra . 3. Białka Tatrzańska 4. Zieleniec Ośrodki czterogwiazdkowe 5. Dwie Doliny 5. Korbielów 7. Szczyrk Czyrna-Solisko 8. Szklarska Poręba - Szrenica 9. Kasprowy Wierch 10. Wisła-Soszów 11. Szczyrk Skrzyczne 12. Karpacz - Kopa 13. Świeradów Zdrój Ośrodki trzygwiazdkowe 14. Zakopane - Szymoszkowa 15. Międzybrodzie - Żar 16. Wisła - Stożek 16. Zakopane - Harenda 18. Jaworki 19. Myślenice 20. Ustrzyki Dolne 21. Ryterski Raj 22. Kluszkowce 22. Małe Ciche 24. Ustroń - Czantoria 25. Laskowa-Ski 25. Zawoja Mosorny 27. Istebna Zagroń 28. Limanowa-Ski 29. Krynica Azoty 30. Szczawnica - Palenica Cały artykuł: http://narty.onet.pl/5956,1594030,0,1,artykuly.html
    1 punkt
  12. Witam Jako, że na forum cłąy czas pojawiają sie pytania o buty z takim czy innym flexem, ktore z założenia nie są dobrze postawione pozwalam sobie na nieśmiałą próbę powalczenia z mitem, którym to słowo (flex) obrosło: Zacznijmy od tego jakie funkcje spełnia but narciarski: - łącznik pomiędzy narciarzem a nartami – to funkcja podstawowa. - ochrona – to funkcja, która pojawiła się w momencie wprowadzenia na szeroką skale butów skorupowych. Pamiętajmy jednak, że buty skorupowe nie zostały stworzone w celu ochrony a w celu lepszego przekazu sił pomiędzy narciarzem a nartą. - wygoda – to właściwie nie funkcja w wymóg który pojawił się w momencie upowszechnienia się buta skorupowego wśród narciarzy amatorów. Tak więc pierwotnie podstawową funkcją buta narciarskiego nie jest „wygoda” ale odpowiednie przekazanie sił wywieranych przez narciarza na narty w celu jak najpewniejszej i najbezpieczniejszej jazdy. Jak widać ta funkcja dla bardzo wielu osób jest nieważna lub zgoła nieznana. Podstawowym elementem na który zwraca się uwagę stała się wygoda. Niestety dobra kontrola nad narta i super wygoda są elementami, które się wzajemnie wykluczają. Konieczny jest więc kompromis pomiędzy tymi dwoma funkcjami. Stopień tego kompromisu może być różny i stąd mamy buty o różnej twardości i różnym stopniu wygody. Jak widać z historii rozwoju buta jest pewne ograniczenie w dążeniu do wygody po przekroczeniu, którego but jest do jazdy na nartach po prostu nieprzydatny. Mówi o tym chociażby porażka koncepcji butów typu Soft Rossignola. W druga stronę również mamy do czynienia z ograniczeniami wynikającymi z niedoskonałości techniki narciarskiej, ograniczonej wytrzymałości czy tez barier technologicznych. Tak więc wygoda to nie jedyny wyznacznik dobieranego przez nas buta. But powinien być wygodny ale jednocześnie zapewniać możliwie jak najlepsze przekazanie sił, przez nas wywieranych, na narty. I tu pojawia się twardość buta a właściwie twardość skorupy bo o nią głównie chodzi. Flex jest próbą określenia względnej twardości buta w kolekcji producenckiej. Index pojawił się na butach ponad 10 lat temu. Jak na razie nie ma czegoś takiego jak flex zunifikowany - jednolity dla wszystkich firm. Samo określenie flexu jest tylko sugestią, że mamy do czynienia z butem twardszym lub miękkim a doboru należy dokonywać na podstawie własnych odczuć i doświadczeń. Nie należy więc kupować buta dlatego że ma jakiś tam flex. Flex jest jednak cenną wskazówką upraszczającą wybór. Z powyższego wynika, że dobór buta powinien być robiony na zasadzie: maksymalnie twardy ale wygodny. To oczywiście uproszczenie ale stosując ta zasadę zaoszczędzimy wydatków na zmianę butów. Buty o małej twardości są przeznaczone dla osób, które dopiero zaczynają przygodę a z nartami. Nie wiedzą jak ma czuć się stopa w bucie narciarskim. Nie znają odczuć. Zazwyczaj pierwszy buta starcza na dwa sezony. Wtedy większość osób przekonuje się że wybrała but za duży! – wcale nie za miękki bo tego w bucie źle dobranym ocenić się nie da. Kupują więc but trochę twardszy - żeby był postęp – i lepiej dopasowany. Myślę, że gdzieś max połowa dobiera ten drugi but dobrze. Robimy postępy a więc do szybszej jazdy potrzebna jest nam lepsza kontrola. But miękki charakteryzuje się: - stosunkowo miękką skorupą - stosunkowo dużą ilością wyściółki w botku, która na dodatek jest bardziej miękka i podatna na odkształcenia niż ta w butach twardszych. Zakładam że robimy postępy a więc jeździmy pewniej szybciej i potrzebujemy lepszej kontroli nad nartami. Sporo osób nie zdaje sobie z tego w ogóle sprawy. Jest im wygodnie przyzwyczaili się i nie mają potrzeby zmian. Po prostu nie wiedzą o tym, że jeżdżą lepiej lub, że sprzęt zaczyna ich ograniczać i może być lepiej. Nawet jeżeli postępów nie robimy to gdy sprzęt jest niższej klasy, buty miękkie narty o słabej konstrukcji to po pewnym czasie zaczyna on nas ograniczać. Po sezonie dwóch miękki but jest już zazwyczaj luźny (wypracowany botek wewn. ) co zmusza nas do mocniejszego zapinania bo chcemy uzyskać lepsze trzymanie. Mocniejsze zapinanie nic nie daje bo skorupa jest miękka więc nie zniwelujemy w ten sposób uczucia zbytniego luzu w stawie skokowym. Na to wszystko nakładają się punktowe uciski spowodowane mocniejszym dopięciem w miejscach wypracowania botka oraz nadmierne ściśnięcie stopy. Te elementy zmuszają nas do kolejnej wymiany butów itd. Do elementu oszczędności. (zysk nr 1) Można tego uniknąć kupując od razu buty o większej twardości a dokładniej mówiąc o twardości lepiej dostosowanej do naszej jazdy i warunków fiz. A więc mieć od razu lepszą kontrolę nad nartami (zysk nr2) Do tego dochodzi element bezpieczeństwa: W bucie za miękkim – nawet nowym i dobrze dobranym – częściej może dojść do przeprostu kolana w wyniku odsprężynowania buta – zwłaszcza na nierównym stoku. (zysk nr3) I ekonomiki jazdy: W bucie twardszym i sztywniejszym znacznie więcej sił potrzebnych do prawidłowego balansu możemy przerzucić na but odciążając w ten sposób mięśnie nóg (zysk nr4)– głównie łydka i mięśnie odpowiedzialne za trzymanie nogi w stawie sokowym. Do tego dochodzi wymuszane przez but twardszy ugięcie nogi w stawie kolanowym przez co przesuwamy środek ciężkości ciała do przodu i polepszamy balans (zysk nr5). Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji i uzupełnień
    1 punkt
  13. kolego zaufaj ze nawet nie odczujesz tych 2 mm bo mało kto to odczuje:)
    1 punkt
  14. :Dsam widzisz,ze dużych róznic w taliowaniu nie ma:rolleyes:,obie narty są dynamiczne:p17m to taka "gigantka":D,najczęściej na początek korzystamy z nart o promieniu 14-16m.Z oba modelami powinieneś dać sobie radę
    1 punkt
  15. Jakieś ogromnej różnicy pomiędzy tymi nartami nie ma,i jak widzę też w cenie:pBudowa narty taka sama,ja jednak obstawiłbym 4;),ale jak wybierzesz 3 też będziesz zadowolony.Przeznaczenie tych nart jest to samo cross i kierowane są do narciarzy o podobnych preferencjach:rolleyes:
    1 punkt
  16. Fakt,chyba trochę za bardzo przejeliśmy się zasadami panującymi w niektórych wypożyczalniach;) będziesz miał możliwość przetestownia nart z każdej grupy:p,na początek proponuję allround długości 160-170cm,w celu doskonalenia techniki jazdy wraz z kijkami,a później możesz przetestować narty z grupy race,cross,almountain itd.Zobaczysz co najbardziej Cię cieszy,skrety itd.. i później możesz szukać odpowiednika takiej narty już dla siebie:rolleyes:
    1 punkt
  17. Widzisz, Tipi, nie tylko ja znajduję czas - po prostu na forum jest mniej osób zajmujących się skituringiem, niż zjazdowców. A co do Twoich wrażeń i zamiarów - czasy, o których piszesz, to już legenda, bardzo piękna i inspirująca. Jednak sprzęt, na którym jeździli pionierzy, był uniwersalny przez to, że prymitywny. To, że potrafili na nim niemal wszystko, świadczy o ich olbrzymich umiejętnościach. Zresztą już na etapie początków nowoczesnego narciarstwa był spór między zwolennikami szkoły norweskiej i alpejskiej. Nowoczesny sprzęt daje jednak większe możliwości, nie mówiąc już o bezpieczeństwie. Ale za tym idzie, niestety, specjalizacja. Fakt, telemark jest uniwersalny - ale trrrudzny! Jeśli dopiero zaczynasz jeździć, to jednak krótsza droga do swobodnego poruszania się wiedzie przez wyszkolenie się, nie unikniesz tego, w dużej mierze na przygotowanych stokach. A narty taliowane są łatwiejsze do opanowania niż klasyczne, długie. Kryterium doboru długości, o jakim piszesz, z pewnymi modyfikacjami, stosuje się obecnie do biegówek/śladówek. Narty taliowane dobiera się, pi razy oko, o długości do nosa. Niektóre tury, prostsze, powinny być dłuższe, ale radziłabym Ci jednak wybrać taliowane, i poświęcić się trochę ćwicząc na początek na łatwiejszych wyciągach. Oczywiście, nie musisz się do tego ograniczać, możesz sobie wybrać, na początek łatwe, trasy wypraw - z Rzeszowa masz niedaleko wspaniałe góry do wędrówek. Ale jeśli nie opanujesz choćby podstaw techniki jazdy, to co będzie, kiedy nagle będziesz musiał zjechać ? Jeśli będziesz na pustej trasie sam w promieniu kilometrów, to pamiętaj, może być niebezpiecznie! Tak już jest, że każda kontestacja musi się rozpocząć od zapoznania się z ortodoksją .
    1 punkt
  18. Środula nie działa, miasto chciało odkupić ją od DSD, ale nie dogadali się co do ceny.
    1 punkt
  19. Oczywiście, że mogę. Oto link: http://www.blackdiamondequipment.com/en-us/shop/ski/ski-poles/traverse Ja mam ich starszą wersję A tu link do polskiego przedstawiciela BD: http://www.bdel.pl/ jak widzisz opcja cenowa najniższa a biją na głowę inne firmy które produkują uniwersalne, trekingowe i tylko zmianą talerzyka chcą załatwić sprawę.
    1 punkt
  20. Kolego,piszesz o wyciągu który nazywa się "żółwik" . "Ryczek" znajduje się między górną stacją "Frycka" a "Szczawnikiem2" .
    1 punkt
  21. Re http://www.allegro.pl/item888453992_gogle_korekcyjne_dla_okularnika.html
    1 punkt
  22. no to na poczatku posta wymieniles wlasnie niedogodności które sprawiaja ze np. mi, osobie której do Jaworzyny ma 35km dojazdu a do Wierchomli 45km, przechodzi ochota na jazde w tym ośrodku. może i maja wiekszą przepustowosc i wiecej tras niż Wierchomla ale stanie w kolejkach, tłok i ich ceny po prostu zniechecaja i co roku jest to samo, wiec tam nie jezdze.. wole skoczyc na Słotwiny i bez kolejki posmigac 2-3godz z rana. Nie staje również murem za Wierchomla ponieważ są tam pewnie niedogodnosci, dałem taki przykład bo w tym rankingu mozna ich chyba dac wiecej.. np poz 21 i 30? nie wiem czy eksperci onetu byli w Szczawnicy wogole?
    1 punkt
  23. Hmmm, wymagania masz bardzo wysokie, prawie nie do zrealizowania, ale.... jest taki sprzęt co prawie idealnie może spełnić twoje wymagania. To telemark. Bardzo uniwersalny sprzęt, umożliwiający podchodzenie i zajazd w śniegach dziewiczych, fantastyczną jazdę na stokach przywyciągowych. Na lżejszym sprzęcie to nawet pobiegać możesz. Ma tylko jedną małą wadę, trzeba się nauczyć nowej techniki jazdy. No i trzeba uwolnić umysł od stereotypów. Tu link do strony o telemarku: www.telemark.pl :D:D
    1 punkt
  24. będą dobre, moja córka też tak ma wkładka 24cm , w zeszłym sezonie kupiłem buty od myśka i córa w nich jeździła, córce noga rośnie ażonie od michała już nie więc to ten sam rozmiar
    1 punkt
  25. wg tabeli to jest rozmiar 38 ,24cm długość stopy:) możesz sprawdzić to tutaj http://www.convertworld.com/pl/rozmiar-buta/ flex dla twoich potrzeb to wlasni w granicach 40-60 powinno być ok
    1 punkt
  26. te 4 po dłuższym namyśle uważam ze bąda najbardziej odpowiednie więc smiało mozesz sie brać
    1 punkt
  27. 1 punkt
  28. A ja będę kontrowersyjny i zaproponuje ci taką nartę , i czekam za głosami przeciw:cool: http://www.allegro.pl/item888361949_stockli_cr24_cross_gielda_wroclaw_160_c.html
    1 punkt
  29. Uraz barku i uszkodzenie splotu ramiennego,ale to może być przejściowe:rolleyes:Wracaj do zdrowia:rolleyes:
    1 punkt
  30. no usługa usługą a łamanie prawa łamaniem prawa:) i taka sytuacja patowa:d koniec off topa;p
    1 punkt
  31. Masz Bugi rację,ale wypożyczenie nart to usługa,albo się na nią zgadzasz ,albo nie;):pMożesz wplacić 400 euro zastawu,bez dokumentu i nartki przywlaszczyć
    1 punkt
  32. początkująca narciarko witaj:) więc zacznę od początku cieszę sie ze ten sport sprawia ci tyle przyjemności co nam tutaj na forum początkowe zacznę od ceny- tutaj musimy troche zwiększyc budżet jeżeli to możliwe:) masz swoje buty? jeżeli tak to ok moją propozycją były by narty z grupy allround dla kobiet- wiadomo lekkie miękkie i fajna szata graficzna przy twoim wzroscie długośc dobrałbym w granicach 160cm a więc po kolei zacznijmy od nart które tutaj pokazałaś http://allegro.pl/item888526985_dobry_carving_volkl_attiva_163_cm.html dobry wybór:) http://allegro.pl/item878608491_dynastar_exclusive_8_dlug_158_okazja_cenowa.html i te także http://allegro.pl/item887918883_super_carwingi_damski_k2_t_nine_160cm_rok_2006.html http://allegro.pl/item890599958_atomic_balanze_159cm_neox310_43.html jeżeli masz wybierać z tych co podałas to te co tutaj wymieniłem to dobry wybór w dobrej cenie:) jeżeli chcesz coś innego to ja proponuję ci narty atomic cloud 7 jeżeli masz jeszcze jakieś wątpliwości bądz pytania pisz smiało
    1 punkt
  33. I tu Darek ma rację przeważanie wygodniej jest jeździć skrętem średnim więc te 4 były by dla ciebie , ale i tu musisz wybrać bo są narciarze przedkładający krótszy slalomowy skręt i w tym wypadku 2 lepsze . Wybór należy do ciebie , najlepiej (nie najtaniej) mieć dwie pary nart (lub więcej coś szerszego na gorsze warunki) , ale do tego dojdziesz z czasem:D
    1 punkt
  34. :D:D;)Widzę,że muszę zmienić Nicka;)powoli się przyjmuje po SB;):
    1 punkt
  35. narty mozesz wypożyczyć na wszystko tylko pamiętaj ze wedle prawa nie mają prawa zatrzymać twojego dokumentu tylko spisać jego nr i twoje dane osobowe! co do butów maja niegdzie nie ugniatać byc wygodne:) flex buta ok 75 powinien byc ok:)
    1 punkt
  36. Bugi:)Ty ostatnio jakiś MIŁY jesteś:rolleyes:,chyba na piwo chcesz się umówić:DLiczę na Zakopiec,a tam tanio nie będzie!
    1 punkt
  37. darek w 100% sie z tobą zgadzam jak masz kupic jakieś badziewne boazerie to daruj sobie, i tak nie jeździsz codziennie wiec mozesz smiało wypozyczyc, buty to podstawa było wiele wątkow więc poczytaj przed zakupem by dobrac i kupić odpowiednie:)
    1 punkt
  38. kup buty,kask i kijki;)/po uwagach Kolegów/:p,a narty możesz jeszcze testować na bazie wypożyczalni:rolleyes:nie ma sensu szukać tanich,mało znanych modeli;)
    1 punkt
  39. Ja nie pakowałbym się w nartę,która przypomina slalomkę-jeśli to ma być Twoja jedyna para nart;)jest pewnie zwinna,dynamiczna w krotkim skręcie,ale na przygotowanej trasie:p-a My nie jesteśmy zawodnikami z PŚ i nie zawsze możemy liczyc na takie warunki/nawet w Alpach/.W tym przypadku wolę wybrać coś uniwersalnego,może mniej agresywną i dynamiczną nartę,ale która potrafi zadowolić w każdych warunkach śniegowych:rolleyes:
    1 punkt
  40. ambitnie podchodząc do tematu te 4 wystarczą na znacznie dłuzej a widze raczej na laurach nie chcesz siedziec wiec odpowiedz jest jasna:)
    1 punkt
  41. mój kolega btw. instruktor PZN twierdzi, że bez kijków nie da się wyuczyć odpowiedniej pozycji i chyba ma rację, bo jak widziałem ludzi bez nich, pochylonych jak Kwazimodo i ruszających rękami jakby mieli "pląsawice" to przykro się robi... wg mnie jazda bez kijów tylko dla zaawansowanych narciarzy, którzy chcą odkrywać nowe klimaty
    1 punkt
  42. Hej, testowałem sobie MAG 10 i 12 w ich chyba pierwszym roku istnienia - fajne narty. Natomaist Bllizardy w tym modelu sobie odpuść - szukaj ew. 7400 lub 7900
    1 punkt
  43. z tych co podałes to te 1 ale one i tak są miękkie w stosunku do twojej wagi:)
    1 punkt
  44. Foki są potrzebne do podchodzenia - są imitacją stosowanego dawniej krótko obciętego futerka prawdziwych fok, gładkie w kierunku posuwania się (z włosem), a oporne w przeciwnym (pod włos). Dzięki temu narciarz nie zsuwa się przy podejściu do tyłu. Są albo syntetyczne, albo moherowe, i te ostatnie powszechnie uważa się za lepsze. Powinny być przycięte tak, żeby pokrywały ślizg, ale żeby wystawały krawędzie nart. Ja mam klejowe, może ktoś wypowie się o bezklejowych. Nie miałam też doświadczenia z Silverettami. Długość nart turowych zależy od ich charakteru (taliowania), musisz to podać, żeby uzyskać odpowiednią radę. Długość śladówek musi być większa. Zależy nie tylko od wzrostu, ale i od wagi narciarza. Wieczorem podam Ci link do "wybieraczki" - teraz wybieram się na chwilkę właśnie na śladówki w pobliżu domu. PS. Sladówki - wybieraczka: http://pl.fischersports.com/en/product_finder/index.php?group=nordic O doborze długości biegówek/śladówek pisał Raceman w: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=7686
    1 punkt
  45. po 1 kup kijki bo bez kijków się nie jeździ no chyba ze fun:) jeżeli jeździsz tak jak pisales to bez kijków to nie jazda to po primo po secundo co do nart to szukaj nart z grupy allround dla średniozaawansowanych w dłogości ok 165m cm takie np jak fischer progressor 7+ rossignol zenith z3 bądz z5.. jak poszukasz na allegro to pokaz co wybrales i wtedy bedziemy dalej kręcic temat
    1 punkt
  46. Na skionline.tv są już dwie części filmu ze szkolenia.
    1 punkt
  47. o parametrach technicznych tych nart-to już pewnie czytałeś,jak nie to wyczytasz w prezentacji sprzętu.Jak dla mnie to przy 7 -Zenith 1,0 to juz nie wypada,jak już to 6/ale tu chyba blokada finansowa:p/.grupa fight-pseudocross,Fight2-niby slalomka;),to chyba nie bardzo do cross;)Dlatego ja wybrałbym Fight 4-jest bardziej uniwersalna i komfortowa i jak już bardziej pasuje pod cross,niż pozostałe z 66 mm pod butem/slalomka:rolleyes:/ i też wybrałbym Fight4,żeby się nie okazało,że ta przerwa byla za dluga;)
    1 punkt
  48. Ustroń Czantoria.Miałem się dziś udać na Magurkę.Zapewne niektórzy nie wiedzą o czym mówię,bo... nie ma tam żadnego ośrodka narciarskiego! Niestety spodziewałem się,że kompan nie będzie na siłach,więc skoro świt(Mysiałek zaraz da mi czerwieńca za wyłamywanie się z narciarstwa rekreacyjnego) ruszyłem na Czantorię.Dlaczego tam?Bo łatwy szybki dojazd(i powrót),fajne szybkie krzesło i fajna prawie dwukilometrowa trasa.Cenówkę przemilczę... :eek:Nie sprawdziłem o której uruchamiają,więc byłem tam już o 7.40 i oczywiście pierwszy! Zaparkowałem po drugiej stronie ulicy,tam trzeba zapłacić od 5 do 6 zł za cały dzień.Wygramoliłem się,ale nie widzę parkingowego."Na pewno gdzieś tu musi być"-pomyślałem.Odchodzę od auta,a tu dalej nima nikogo.Będąc dobrej nadziei,że nie zapłacę ruszam śmiało w stronę wyciągu.Niestety wychyliła się jakaś pani ze sklepu i:"halo,tutaj,6 zł" :pDodam jeszcze,że tam tyle tych parkingów,że to chyba najsilniejsza gałąź przedsiębiorczości tamtejszych... Jak się okazało,byłem pierwszy przed kasami,pozostał jeszcze dylemat przed którą kasą się ustawić.Stanąłem przed trójką,postałem jakieś 20 min i... jest!Trafiłem!Właśnie tą otworzyli jako pierwszą.Limit szczęścia wykorzystany,więc dziś nie ma sensu grać w Lotto... Kupiłem dwugodzinny i jazda na wyciąg!Jak na razie to najlepsza kanapa w Beskidach,jazda nią sprawia mi przyjemność.Niestety dziś rano jakby wolniej jechała. Trudno,przeboleję.Dojeżdżam do górnej stacji,patrzę na trasę,a ta wygląda obiecująco.Ruszam i na początku fajnie,do tego bym powiedział,że "warunki śniegowe szybkie"!Niestety dalej raczej zawód,zwłaszcza ten stromy początek - nie mają tam talentu do przygotowywania tras - tam była katastrofa!Niby wyrównane,ale jakoś wszędzie jakieś "schody",żleby itp.,a gdzieniegdzie wręcz rozryte,można się nieźle rozmaślić! :eek: Raz próbowałem na czymś takim wyhamować i... później omijałem takie miejsca z daleka.Niestety,ale na trasie szybko pojawiały się podejrzane,czarne obiekty! :eek: W większości jest to ściółka leśna,ale nie wszystkie minerały beskidzkie dały się ubić i zakopać!Im dłużej jeździłem,tym więcej takich miejsc się pojawiało i czasem coś poczułem pod nartami. Takich miejsc przybywało wręcz w tempie ekspresowym...Niestety szybko przybywało ludzi,zaczęły tworzyć się kolejki do krzesła,a na trasie robił się tłok,na szczęście dopóki jeździłem,nie były masakryczne - warto być wcześniej!Najgorzej jest na tej stromej zwężce na górze,tam wielu słabszych narciarzy staje,ześlizguję się,przez co utrudniają bezpieczne pokonanie tego miejsca.Kiedy kończył mi się karnet,przed krzesłem już nie było ciekawie,więc odwrót!Szybko udało mi się oddać karnet mimo sporej ilości narciarzy(otwarte są 3 kasy) i czas na jedną z przyjemniejszych czynności... ściągnąć buty! :DBez trudu wyjechałem spod Czantorii,ale najlepszy(albo najgorszy)był widok korka w kierunku Wisły... :eek: Ewakuacja jak najbardziej była wskazana!No cóż,idą ferie,dzieci się cieszą,ale dorośli narciarze z okolic nie koniecznie...
    1 punkt
  49. Jak masz znajomego to niech Ci załatwi testy, jakieś wypożyczenie. Ja na ten przykład zainteresowałbym się serią Magnum. Dlaczego? Bo mam bardzo miłe doświadczenia z serią IQON - modelami 7400 i 7900.
    1 punkt
  50. To ja do "mitow" o fleksie doloze troche na temat szerokosci butow bo tu jest tez bardzo sporo mitow. Mala klasyfikacja wg Jarka butow sportowych. - szerokosc 95 mm i mniej - buty stricte zawodnicze, tzw "plug" wymagaja dopasowania do stopy, maja bardzo gruba skorupe dla tego mozna je frezowac od wewnatrz, maja bardzo cienka wkladke wewnetrzna, czesto sznurowana, przyklady: HEAD Raptor RD, Tecnica Diablo Race R, Lange R2006 (ten model ma zaledewie 92mm jezeli dobrze pamietam) itd., jezeli komus pasuja z polki to najprawdopodobniej dobral za duzy numer. Te buty zwykle nie znajduja sie w katalogu producenta (oczywiscie sa wyjatki) i zwykle trzeba zamawiac z wyprzedzeniem. - szerokosc ok 97-98 mm - buty "zawodnicze amatorskie", sa tak uksztaltowane ze na typowa stope moga pasowac z polki, modyfikacje nie sa konieczne, wkladka rowniez bardzo cienka. Te buty sa w normalnej kolekcji do kupienia i w katalogach producentow - chociaz dostepnosc to juz inna sprawa. - szerokosc 100 mm i wiecej - buty sportowo rekreacyjne, wkladka bardziej miesista, powinny dawac poczucie komfortu Tak jak i z flexem bylo, tak tutaj szerokosc jest tylko pewnego rodzaju wskaznikiem, bo nie mowi nic jaka jest szeroka kieszen na piete, jakie wysokie podbicie itd. i odnosi sie do referencyjnego rozmiaru. Jaka szerokosc dla mnie? Czy wszyscy zawodnicy maja waska stope? Czy jak mam punktowy ucisk to znaczy ze musze miec szersze buty? Odpowiedz na te i inne pytania juz wkrotce
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...