Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. aklim

    aklim

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      2 906


  2. wojtus81

    wojtus81

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      1 002


  3. Raceman

    Raceman

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      2 259


  4. Boogie

    Boogie

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      4 783


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.02.2010 uwzględniając wszystkie działy

  1. Pierwsze do testów poszły : DUEL G-FORCE : narta stabilna w skrętach, łatwo przechodząca z krawędzi na krawędź, niezbyt wymagająca jako opcja na cały dzień całkiem fajna, ciekawi mnie jak się zachowuje w bardziej stworzonych do niej warunków czyli na twardym stoku, dzisiejszy był raczej miękki HEAD gigant : narta na której trzeba się przyłożyć i nieźle ją rozpędzić żeby na niej pohasać, jak to wszystko połączymy to daje w zamian dużo pewności w skrętach lecz trzeba pamiętać o ciągłym dociskaniu w przeciwnym razie :eek: jak dla mnie najbardziej wymagająca narta gigantowa dzisiejszych testów BLIZZARD GS WORLDCUP : opinia podobna jak w poprzedniej chodź wg. mnie troszkę bardziej nerwowa w skrętach SALOMON gigant : najbardziej zwrotna gigantka na testach, troszkę mniej wymagająca, lecz dająca dużo pewności w skrętach ELAN SLX RACeCARVER : narta intuicyjnie przechodząca ze skrętu w skręt, dobrze trzymająca i nieźle męcząca MÓJ ZWYCIĘZCA DYNASTAR OMEGLASS WC RACEMANA : narta niesamowicie trzymająca mimo mocno rozjeżdżonego i zmuldzonego stoku, łatwo przechodząca z krawędzi na krawędź dając dużo frajdy, robiąca dokładnie to czego się oczekuje dajaca niesamowite poczucie pewności DYNASTAR KURDEBELLE:D : ciężko ja dziś opisać, ostatnia narta w moim teście i już byłem mocno skatowany poprzednimi modelami, fajna opcja na cały dzień, łatwo wchodząca w skręt powyższe opinie są tylko i wyłącznie moimi osobistymi odczuciami jakie dziś miałem
    5 punktów
  2. he,he mnie osobiście najbardziej do gustu przypadły Omeglasy WC Marcina ( starsze) i Racemana ( nowsze) , niesamowita dynamika i pewne trzymanie krawędzi. * Duel w sumie OK , ale raczej nadaje się do spokojniejszej jazdy na krawędzi . * Dynastar Curchevell - kawał łopaty:) , bardziej lajtowa niż Omeglasy , do całodziennej jazdy , nieźle trzyma na lodzie z tym,że na rozjeżdżonym stoku dla mnie trochę nerwowa * Elan SLX WaveFlex (Ravicka) - dla mnie fajna przyjazna slalomka , porównywalna z moimi Rossi 9s ( czyli opinia zupełnie inna niż Racemana:) ) gigantek niestety juz nie miałem okazji przetestować , no ale co sie odwlecze to...... no tak - ślizgi + struktura , w końcu trzeba będzie je zawieźć do serwisu:rolleyes:
    4 punkty
  3. A więc tak zaczynamy: Head iGS - kilkuletnia decha komórkowa ale trzymająca na twardym nie chcąca sama skręcać z ślizgami które byle czym posmarujesz a one jadą, jednym słowem trudne! Blizzard GS- tegoroczna komóra z miękkimi krawędziami (wiem bo sam je ostrzyłem i jeszcze tak miękkich krawędzi nie spotkałem) zadziwiająco dobrze kręci i zaskoczenie na plus za ogólne odczucia z jazdy. Duel G-FORCE - skrętna , bardzo spokojna na tym "zchopkowanym" stoku, 15m promień skrętu kwalifikuje je do całodziennej zabawy na stoku. Dynastar Curchevell - też ok 15m promień ale za to 172cm co przez to chyba bardziej stabilny od DUELa(165) na rozpieprzonym stoku jaki dziś mieliśmy, dość przyjacielskie. Elan SLX (165) od Ravicka jak dla mnie trudne potrzebujące dobrego jeźdźca, nieznoszące wożenia się nerwowe,są stworzone do walki między tykami i tam by pewnie były wyborne! Rossignol 9S (165) sklepowa namiastka komórkowych SL niesamowicie skręca, kolega Aklim obiecał je dać do serwisu i pewnie po nim by otrzymały lepsze noty... Na całej kupie Omeglassów nie jeździłem i nie miałem porównania do reszty dech ale koledzy 1973Marcin, Wojtuś81, Ravick97, chłopcy Marcina (może się zalogują) jeździli i swoje spostrzeżenia napiszą .... PS. Wojtuś81 SLX są od Racecarverka. PS1. zapomniałem jeszcze o Stockli SL Wojtusia81, a więc wydawała się najbardziej pewna z wszystkich slalomek które dziś miałem na nogach.
    4 punkty
  4. Jak wiecie dane mi było spędzić tydzień czasu w Cavalese ( Val di Fiemme) a dokladnie miejscem mojego spania była mała miejscowość Carano- nota bene „dzielnica” Cavalese. http://www.villaboschetto.com/ to jest miejsce w którym spałem- już nie po raz 1 wybraliśmy to miejsce. Po pierwsze warunki które według mnie są bardzo dobre. Po drugie bardzo konkurencyjne ceny a po trzecie lokalizacja. Skipass Val di fiemme/ oberegen na 6 dni to koszt 189 E niestety nie ma żadnych zniżek dla studentów. Skipas oferuje nam cavalese belamonte oberegen pampeago. Jechaliśmy na Bratysławę Wiedeń i potem na Brennera i do Cavalese. Niestety pogoda w tamtą stronę nie była sprzyjająca dla podróżujących w jedynym słusznym kierunku w okolicach Bratysławy snieżna nawałnica i pare przygód w postaci starego mercedesa mijającego nas o włos i zatrzymującego się na barierkach . A teraz trochę opisu ośrodków I dzień Tego dnia padło na Cavalese bo najbliżej i idealnie na rozjeżdzenie. Pogoda super pełne słonce brak wiatru. Minusem tego dnia jak i trzech kolejnych był trwający karnawał a co za tym idzie duża ilość ludzi na stokach. Opisując ten ośrodek można powiedzieć krótko fajny ośrodek gdzie każdy znajdzie coś dla siebie – wydaje mi się jednak że więcej przyjemności znajdą w nim narciarze dobrze jeżdżący z uwagi na w miarę trudne trasy z Olimpica włącznie. Nie będę opisywał każdej trasy po kolei bo to nie ma większego sensu II dzień Pogoda nadal świetna na blacie -3 stopnie i decyzja pada na Belamonte. Dojazd z Carano trwa jakieś 20 minut po włoskich serpentynach. Docieramy na lekko zapchany parking który pokazuje nam że jednak nie będzie tutaj pusto. Zaskoczeniem było ze na tak dużą ilość samochodów nie ma dużego tłoku na trasach. Ośrodek o którym mowa tj. Alpe Lusia . Ośrodek można uznać za preferujący narciarzy początkujących a także tych którzy chcą spędzić miło czas i pojeździć dla relaksu na nartach duża ilość płaskich tras pozwalających na rekreacyjne uprawianie narciarstwa. Są też trasy czarne na których da się spocić jak np. Piavak albo Direttissima które bardzo przypadły mi do gustu. Tego dnia także dałem się namówić na pomiar prędkości co dwu krotnie skończyło się dreszczykiem emocji. Pierwszy wypięło mi nartę jak hamowałem i przy 80 km/h wpadłem w zaspę robiąc salto i wyleciałem poza trasę ludzie na wyciągu mieli wyczyny jak kaskaderskie popisy bo akurat zatrzymali kanapę a ja miałem ciśnienie ze 180 bo nie wiedziałem czy jestem cały:D ale szybko się pozbierałem i pomiar pokazał 94.3 km/h. Sumując ten ośrodek genialna propozycja dla rodzin gdzie duza ilość łatwych tras a także kilka trudniejszych pozwoli zaspokoić każde potrzeby. Gastronomia i toalety w dużej ilości III dzień Pogoda nadal super padlo na Pampeago bardzo duży ośrodek z bardzo duża ilością tras gdzie każdy znajdzie cos dla siebie bardzo fajne czarne trasy a także snow park tor do skicrossu a także pomiar czasu na gigancie który nota bene był przeze mnie a także przez kolegę młucony do upadłego co skończyło się obitymi przedramionami biodrem i udem ale i tak zabawa przednia. Bardzo duży ośrodek a co za tym idzie tutaj także każdy znajdzie cos dla siebie punków gastronomicznych jest bardzo dużo w Pampeago jest polski instruktor którego serdecznie z tego miejsca pozdrawiam udało się nam zamienić dwa zdania jadąc kanapą w górę. Tutaj występują bardzo fajne czarne trasy które wymagają dużych umiejętności by przejechać je w sposób „nie rozpaczliwy”. Niestety karnawal dalej trwał i ilość ludzi wpłynęła w znaczącym stopniu na jakość śniegu który koło poludnia na niektórych trasach się poprzecierał i wyszedł spod niego lodo-beton. Kolejne dni to powtórka w takiej kolejności Alpe lusia oberegen alpe lusia lecz niestety V i VI dzień rozpoczął się dużą mgłą i bardzo płaskim światłem na trasach a także ilośc ludzi się zmniejszyła niestety ostatniego dnia zaczęło mocno sypać i tak jak Darek w swoim temacie wspomniał wystąpiło zagrożenie lawinowe co nie stanęło na przeszkodzie by pośmigać sobie w puchu:P Droga powrotna powitała nas 40km korkiem zaczynającym się pod Kufstein ale jak to prawdziwi Polacy górskimi drogami dostaliśmy się pod Salzburg – zapytacie dlaczego? A no dlatego ze po 2h zrobiliśmy 5km od Salzburga było już ok. znowu przez Bratysławę . Sumując ten wyjazd mogę powiedzieć tak Val di Fiemme a szczególnie rejon Cavalese ( belamonte pampeago) to bardzo dobre rozwiązanie dla rodziny z dziećmi bądź wyjazdu w którym jest duża różnica umiejętności narciarskim- tutaj każdy amator białego szaleństwa znajdzie sobie coś dla siebie i będzie się czu komfortowo. Duża ilośc tras i nowoczesna infrastruktura dopełniają moje pozytywne odczucia które mam z tym miejscem. Włoska kuchnia świetne stoki niewygórowane ceny piękne widoki czego chcieć więcej?
    3 punkty
  5. Dolina się nazywa Hohe Pustertal a miejscowośc Sesto albo Sexten i jest to niedaleko granicy włosko-austryjackiej. Jeździ się tam na dwóch górach, na Helmie i na Rote Wand, jest sporo terenów do skituru. Jeśli to było w Południowym Tyrolu to chyba tam bo ten rejon nie graniczy ze Szwajcarią. To w sumie szczegół ale....
    1 punkt
  6. Narty jak narty, ale ten tygodniowy pobyt w kurorcie Sihelne - jak w reklamie Trentino: dobra muzyka, spa i relaks, dobre jedzenie no i oczywiście narty;)
    1 punkt
  7. Dolomity Polski turysta, którego przysypała lawina we włoskich Dolomitach niedaleko granicy szwajcarskiej, zmarł po przewiezieniu do szpitala - podała prasa włoska. W chwili gdy zeszła lawina, 25-letni polski narciarz, którego nazwiska agencja nie podaje, był na stoku wraz z dwiema polskimi towarzyszkami w pobliżu Doliny Sesto Pusteria w Południowym Tyrolu. Kobiety zdołały uciec przed lawiną, ale młodego mężczyznę dosięgła, zanim dotarł do lasu. Zdołano go odkopać spod śniegu po 40 minutach poszukiwań. Przewieziony do Trydentu, zmarł w szpitalu wskutek hipotermii mimo wysiłków lekarzy. W ciągu minionego weekendu w Południowym Tyrolu lawiny spowodowały śmierć jeszcze dwóch narciarzy. W górach panowały warunki sprzyjające schodzeniu lawin - leżał świeży śnieg i wiał silny wiatr. W niektórych rejonach Południowego Tyrolu w sobotę ogłoszono alarm lawinowy za onet.pl
    1 punkt
  8. Styk diamentu z mosiądzem to ile to jest ? Moim zdaniem może nawet nie dziesiątki milimetra , piszesz o płycie która się wygina( tak naprawdę jak się ma ta płyta do diamentów na pilniku-bardziej trafne wg. mnie to bimetal), tak oczywiście zachodzi zjawisko rozszerzalności pod wpływem ciepła ale kolego bez przesady po jednym przejechaniu pilnikiem diamentowym mają wylecieć diamenty z niego? A co z zwykłymi pilnikami diamentowymi (iglaki itd) ilu ślusarzy polewa chłodziwem klucz do zamka jak poprawia ząbki? Oczywiście zachodzą zjawiska o których piszesz ale jak mówiłem wcześniej szybkość i nacisk przy ręcznym skrawaniu (oczywiście z głową) są według nie za małe by ciepło uszkodziło pilnik. A co do chłodziwa to jest to oczywiste, miałem na myśli związek z ostrzeniem krawędzi a nie definicję samego pojęcia "chłodziwo". Co do używania roztworu oczywiście trzeba stosować do ostrzenia krawędzi...
    1 punkt
  9. Z mojego amatorskiego punktu widzenia: D2 SL - dla mnie narta idealna. Nic dodać, nic ująć. Czułem jak pracuje razem ze mną Zawsze trzymała od początku do końca - zawsze.Świetnie mi się na niej jeździło. GS ST - solidna, ale leniwa. Średnie i długie łuki i nic więcej. Natomiast postawiona pięknie tnie krawędź. Dla lubiących "prawie SG" niezły wybór. Chociaż myślę, więcej: jestem przekonany (!), że są lepsze. ST - podstawa - na pewno nie na lodowe warunki. Trochę bez życia. Jedzie to kółko, pół kole, trzyma krawędź ale niż ponad to. Można się bujać godzinami. Natomiast przy ciut większej prędkości mało stabilna w średnich łukach. Pozostają tylko krótkie. Natomiast: żadna z nart nie była idealna na rozjeżdżony śnieg. Tu przewaga moich starych Salomonów Wszystkie trzy narty przygotowane tak samo, przez tego samego serwisanta. Podobnież 89/0,5 - ale ja to sięna tym nie znam. Stok - Wisła Nowa Osada. Warunki: sztruksik z dziurkami - jak to w Polsce. Zapomniałem dodać: jedyne czego należy się bać w przypadku D2 SL - że ktoś pod wyciągiem najedzie Ci na tył narty. Cholera wie czy nie poszczerbi się wszystko wokół tylnej śruby (!?). Taka refleksja "testujących" amatorów.
    1 punkt
  10. Kontynuując nieco wątek z mojego poprzedniego wątku. Postanowiłem sprawić sobie inne narty, po moich SL9. Wybór nie był prosty. Jakoś tak mnie naszło aby zmienić narty na niezbyt wymagające. Po tygodniu w Alpach, trochę kolana mnie bolały. Pomyślałem, że już chyba cza nadchodzi na zmianę nart, na jakieś spokojniejsze. No i się zaczęło. W końcu dotarłem do sklepu gdzie był spory wybór Dynastarów. Kiedyś miałem okazję jeździć przez dwa lata na Omecarvach 69. Całkiem fajne narty to były. No ale w sklepie stanąłem przed slalomkami, jakoś tak przez przypadek. Po dłuższej rozmowie ze sprzedawcą uznałem, że ani pierwsza, ani druga slalomka, czyli Omeglasy nie wchodzą w grę, skoro mają to być narty niezbyt męczące nogi, takie np. do jeżdżenia w Alpach przez cały dzień. No i wybór padł na Contacty Groove 165 cm. Ładna narta, dobrze się prezentującą. Okazję miałem już jeździć na nich około 10 dni. Najczęściej na zmrożonym tej zimy sztucznym śniegu. Choć ostatnio zdarzyło się również jeździć na naturalnym i świeżym śniegu, z każdą godziną zsypanym w coraz większe muldy. Moje wrażenia mogę opisać tak. Na początku musiałem się do nich przyzwyczaić. Robiły wrażenie nieco przymulonych, wolnych w przechodzeniu ze skrętu w skręt. Inicjują skręt dość dobrze, cho aby wycisnąć na nich ciasny i pełny łuk, trzeba się raczej przyłożyć. No ale nie można, tak sądzę, zbyt wiele wymagać od nart o promieniu 13 m. Narty są dość stabilne w skręcie, dobrze trzymają krawędź, zarówno w ciasnym i szerokim skręcie. Trzeba uważać przy przejściu ze skrętu w skręt, ponieważ mają taką tendencję do takiej minimalnej niestabilności, jeśli przejście wykonane jest zbyt wolno. choć to może dotyczyć każdej narty dość wytaliowanej. Przy większej prędkości narty nie tracą swojej stabilności. Na śniegu zsypanym dość dobrze sobie radzą. Są wystarczająco stabilne i w miare miękko połykają nierówności. Na lodzie nie jest już tak fajnie. Bywa, że się ślizga i tarci swoje walory. Dla porównania, moja żona na Fischerach WC RC4 SC nie miała takich kłopotów na lodzie, jak ja na tych Contactach. Podsumowując mogę powiedzieć, że po przyzwyczajeniu sie do tych nart, stają sie one bardzo przyjazne, fajne w średnim skręcie, w ciasnym trochę gorszę, a chyba najsłabsze w szerokim. Dobrze sobie radzą z polskimi stokami. Nie męczą nóg i kolan. Jak je potraktować ostrzej to stają się nawet prawie slalomkami. Ale nawet w wypadku tej fajnej narty, PRAWIE czyni wielką różnicę. Można powiedzieć, że są to fajne narty na alpejskie trasy z bardziej slalomowym zacięciem. Ale po jeździe na twardym i zmrożonym śniegu na krótkich polskich stokach pomyślałem sobie, że posiadanie slalomki jest jednak fajną sprawą.
    1 punkt
  11. Ja też Na tygodniowy wyjazd do Kitzbuehel pożyczyliśmy torbę od SB. Stwierdziłam że co mi tam, skoro mamy jeszcze troszkę wolnego miejsca w autku to możemy jeszcze ją dopchnąć. W sumie to okazało się ze dobrze zrobiliśmy bo Marcin zapomniał spakować swojej suszarki do butów. Jak zajechaliśmy na miejce to ja podłączyłam swoje buty pod moje suszarki a Marcin grzał swoje buty w torbie SB. Rano obie pary były cieplutkie i wkładanie ich na parkingu przy -10 st C nie stwarzało żadnych problemów. Po nartach oczywiście skarpetki mokre, buty też więc Marcin swoje buty (po obcieknięciu ze śniegu i syfu parkingowego, żeby nie zabrudzić torby) ładował do torby SB, a ja podpinałam swoje buty pod suszarki. Rano obie pary były suchutkie i cieplutkie. Ja swoje wkładałam w domu a Marcin swoje na parkingu pod wyciągiem i buciki oczywiście nadal były ciepłe. Też nie nastawialiśmy grzania na maxa tylko na suszenie. Generalnie nie testowaliśmy torby podpinając ją w samochodzie bo nie było takiej potrzeby, mieszkaliśmy na tyle blisko wyciagów, że buty nie wytracały ciepła podczas "podróży" na stok. Poza tym torby używaliśmy tylko do suszenia butów a nie do transportu akcesoriów narciarskich, ale tak na oko to rzeczywiscie facet (w sensie "normalny facet" a nie jakiś zniewieściały który potrzebuje więcej kosmetyków i ciuchów niż przeciętna kobieta) może się na wyjazd spakować w tą torbę. W drodze powrotnej miałam zamiar przetestować torbę pod kątem utrzymywania ciepła. Chciałam zakupić 2 zestawy w McDonald's, przechować je w torbie do pory obiadowej i zobaczyć czy będą ciepłe...ale Marcin powiedział, że chyba nie wypada, bo to nie nasza torba i że nie można komuś oddać torby walącej hamburgerami i frytkami:D Generalnie torba się sprawdziła ale nie przetestowałam jej w pełni.
    1 punkt
  12. Metrony robili przez wiele lat, robili je pewnie też w specjalnych wersjach, dla sieci itp itd, ja bym się tym na twoim miejscu nie przejmował, nie przypuszczam by była to narta marketowa, kilka lat temu Metron był pewnego rodzaju inowacyjnym projektem, te narty były drogie i Atomic na pewno pod tą marką nie wypuszczał niczego słabego, owszem byly różne Metrony 5 np ale to 9.2 bedzie ok myślę. Ten Head to średnio twarda narta cross-owa, nie jeździłem na nich, powinny też być ok, jeździłem na nartach z tej grupy ale na wyższym modelu (1100) to były bardzo fajne narty ale też twarde. Te 600ki ponoć dużo mniej twarde więc powinny być dobre. Metrona mogę polecić na pewno.
    1 punkt
  13. Należy Gratulować Agnieszce,tym bardziej,że tyle Pań nie dojechało do mety:rolleyes:
    1 punkt
  14. Nie zapominajmy o naszej jedynej alpejce, też bardzo ładnie że w ogóle dojechała i ukończyła na dobrym 23 miejscu, jak na polskie realia w uprawianiu zawodowo narciarstwa alpejskiego to dobre miejsce, brawo Agnieszka!
    1 punkt
  15. krawędzie fabryczne w dynastarach :D:D niby są jak się przyjrzsz to widać dokąd dojechała maszyna , zrób strukture potem daj do zrobienia krawędzie na 88 bez podniesienia i to bedzie całkiem inna narta (teraz mam nowego omeglassa i krawędzie są zrobione tak że można palcem sprawdzić i nic się nie dzieje)
    1 punkt
  16. To nie jest spot reklamowy chociaż tak może być odebrany.:eek: Mój problem polega na tym, że nie potrafię tego inaczej opisać. Dopiero na tych nartach zrozumiałem jakim trzeba być dobrze wyszkolonym i wytrenowanym narciarzem. Jakim trzeba być profesjonalistą, jaką trzeba mieć kondycję żeby pędzić na zawodach pucharu świata na złamanie karku i do tego mieć pełną kontrolę nad nartami tej klasy. Te narty są tak twarde, że kiedy pierwszy raz widziałem je i miałem okazję dotykać a było to w tamtym roku to nie potrafiłem ich porządnie wygiąć w rękach. Po roku odważyłem się ubrać te narty i spróbować na nich zjechać. Narty są tak twarde a zarazem tak stabilne i tak idealnie się prowadzą, że mogłem to porównać tylko do prowadzenia samochodu sportowego bo to już w swoim życiu robiłem. Dla tego napisałem, że czekam na opinię innych narciarzy.
    1 punkt
  17. biodra do przodu i więcej pracy rękami tzn. kijkami:) ( staraj się zaakcentować każdy skręt wbiciem kijka ) i będzie OK
    1 punkt
  18. Tak naprawdę, to można tu ocenić tylko 2-3 skręty, bo do reszty trzeba by mieć lupę Ale IMHO, jak tylko jeszcze nie będziesz robił "krzesełka" czyli skierujesz się bardziej na dzioby nart, to będzie bardzo fajnie
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...