Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 06.05.2010 uwzględniając wszystkie działy
-
W takiej sytuacji może często pojawiać się właśnie problem odpowiedzialności Sprzedawca boi się zaryzykować, kupujący tym bardziej Zwłaszcza że w przypadku dopasowania buta narciarskiego każdy ma indywidualne odczucie komfortu, to co nie będzie dyskomfortem dla jednego nie koniecznie przypasuje innej osobie. Ale wracając do Custom Shell. Zakres modyfikacji skorupy podawany w katalogu faktycznie wynosi 6mm i jest definiowany jako zakres bezpieczny, czyli w praktyce może to być troszkę więcej, ale na pewno nie można przyjąć czegoś takiego, że osoba o szerokości stopy np. 107 zmieści się w zakres np. 98-104 Natomiast skorupa bez problemu uformuje się jeżeli zmieścimy się z szerokością stopy w zakresie podanym przez producenta. Zaznaczam oczywiście że formowana jest tylko strefa szerokości po bokach cholewki (strefa ta zresztą jest doskonale widoczna i odróżnia się od reszty skorupy). Reasumując jeżeli but jest dobrze dobrany, na długości, nie uciska kostka, łydka, a ucisk dotyczy tylko kwestii szerokości (w wiadomej strefie) jest to do formowania. (tu polecam być precyzyjnym we własnym odczuciu ucisku, oglądnięcie stref formowalnych i określenie czy w ich zakresie występuje ucisk, żeby się po prostu nie przejechać ) Zresztą miałem też okazje widzieć właściwości tego formowalnego materiału (kaprolene), na przykładzie próbnika. Podgrzany próbnik (zamoczony w gorącej wodzie) był bardzo plastyczny, wygiąłem go na ok. 90 stopni potem po szybkim schłodzeniu został już tak wygięty i bardzo mocno stwardniał, w zasadzie nie odróżniając się twardością od standardowego PU. Ważne jest też by cały proces formowania przebiegał zgodnie z zaleceniem: grzanie skorup najlepiej w specjalistycznym tzw. piekarniku (10min), potem trzeba włożyć wkładki i założyć buty (na stojąco i robi to obsługa bo but jest gorący ) zapiąć wszystkie klamry (ale bez dużego uciskania, np na pierwsze oczko) i pasek tak jak to powinno być następnie przez 4min. skorupa się formuje dopasowuje do szer. stopy (można chodzić czy uginać kolana) potem chłodzenie (czy to wanienka z wodą, czy worki z lodem, czy nawet wejście w śnieg ) ok 6min. Uzyskamy wtedy precyzyjnie dopasowanego bucika, bo oprócz ucisku ważny jest także luz w szerokości który jeżeli występuje zmniejsza precyzje co dla osoby bardzo dobrze i dynamicznie jeżdżącej ma znaczenie.3 punkty
-
Skąd się wziął Mnich nad Morskim Okiem. Po drugiej stronie Tatr, na słowackim Spiszu w Czerwonym Klasztorze, żył Brat Cyprian. Górale nazywali Klasztor Czerwonym od koloru cegieł, z których był zbudowany. Brat Cyprian pracował w klasztorze jako zielarz, aptekarz i lekarz. Poza tym zajmował się alchemią, wyrabiał materiały wybuchowe, produkował też lustra. Jego największym marzeniem było latać jak tatrzańskie ptaki, choćby orły. W tym celu przez długie lata pracował nad wykonaniem maszyny latającej. W końcu maszyna była gotowa. Wyglądała jak ptak i ryba zarazem. Zrobiona była z cisowego drzewa, a płótno zostało nasycone żywicą. Pewnego dnia Brat Cyprian zobaczył w lustrze, przez siebie wykonanym jezioro tatrzańskie, a nad jego brzegiem młodą śliczną pasterkę pasącą owce. Serce zrobiło mu mocniej, gdy usłyszał jej głos. - Czy pragniesz mnie poznać Bracie Cyprianie? Jeśli tak, to przyleć do mnie nad jezioro na swojej latającej maszynie. Czekam na ciebie - powiedziała pasterka. - Tak, przylecę do Ciebie! - krzyknął Brat Cyprian, że aż zadudniło w górach. Pasterka znikła z lustra. Wówczas usłyszał głos z niebios ostrzegający go przed lotem. - Latać mogą tylko ptaki, a ty jesteś tylko człowiekiem, usłyszał tajemniczy głos. Brat Cyprian popadł w zadumę. Nagle ni stąd ni zowąd pojawił się diabeł. - Ona czeka na Ciebie - rzekł. - Dobrze polecę nad jezioro! Odpowiedział Brat Cyprian. Diabeł aż zacierał ręce z radości, że przekonał Brata Cypriana do lotu, mimo ostrzeżeń niebios. Wytrwale pomagał mu w przeniesieniu maszyny latającej z Czerwonego Klasztoru na pobliski szczyt Trzech Koron. Brat Cyprian usadowił się w swojej maszynie latającej, rozejrzał się po okolicy, jakby się zawahał przed lotem nad jezioro. Zauważył to diabeł, który ponaglał Brata Cypriana do lotu. - Na co czekasz? Leć już! Krzyknął diabeł. Brat Cyprian wystartował, wzniósł się w powietrze, coraz wyżej, oddalał się od wzniesień Pienin i kierował się w stronę Tatr. Po paru godzinach lotu dotarł nad jezioro Morskie Oko. Nad jego brzegiem stała pasterka, jakby czekała na kogoś. Brat Cyprian wylądował nad brzegiem jeziora i wówczas dosięgła go kara niebios. Zerwała się burza z piorunami. Grzmot pioruna zmienił Brata Cypriana w skalny głaz, nazywany do tej pory Mnichem. W Pieninach echem rozległ się diabelski chichot. Jak chłop z Białego Dunajca umierał. W Białym Dunajcu żył chłop, który miał na imię Wojtek. Był to dobry człowiek, choć trochę dziwny, niezaradny, a niektórzy uważali go za trochę głupiego. Trzeba powiedzieć, że leniem nie był. W polu i w lesie pracował. Po jakimś czasie się ożenił z Jaśką z Murzasichla. Żył z babą w zgodzie, chociaż najłatwiejszego życia z nim nie miała. Wojtek sam nic nie potrafił zrobić, baba mówiła mu co i kiedy, a nawet jak ma robić. Jak miał drzewo rąbać, to musiała mu pokazać, jak się siekierę w ręku trzyma, jak przyszła pora na orkę, to baba zaprzęgała konia i najpierw sama orała, a potem chłop sam się brał do roboty. Za to pracował bardzo solidnie. Taki to już był Wojtek. - To dobry chłop - mówiła sasiadkom, a że trochę niedorajda to trudno, a gorzołki nie pije, nie pyskuje jak wasze chłopy. Wtedy sąsiadki milkły, bo z tych powodów nie miały łatwego życia. Jaśka nie mogła znieść tylko jednego przyzwyczajenia swego chłopa, a mianowicie kichania. Przy każdej robocie Wojtek potwornie kichał. Baba na wszystkie sposoby chciała chłopa z tego kichania wyleczyć, parzyła mu zioła, a nawet leki kupowała na jarmarku. Nic nie skutkowało. W końcu spróbowała swego sposobu. Baba wiedziała, że Wojtek strasznie bał się śmierci. Pewnego dnia powiedziała do Wojtka: - Pójdziesz do młyna po mąkę, tylko nie wolno ci kichać, bo umrzesz! Wojtek zaczął lamentować, co to będzie jak umrze! Stoi Wojtek przed młynem i myśli; - Jeśli wrócę bez mąki, to baba się będzie gniewać, a ja ze zmartwienia umrę, a jesli kichnę, to też umrę! Postanowił jednak wszystko zrobić, by nie kichać, wszedł do młynarza i po chwili zaczął kichać. Wojtek zaczął ubolewać, że zaraz umrze. Chociaż był głupawy, to dobrze wiedział, że nikt na stojąco nie umiera, więc położył się pod świerkiem i pokrzykiwał: - Umieram! Umieram! Tymczasem do worka z mąką zbliżała sie świnia, która zaczęła mąkę jeść. Wojtek sądził, że to przyszła śmierć po niego. Z tego jęczenia Wojtek się zmęczył i usnął. Jego baba niecierpliwiła się, co to też Wojtkowi mogło się stać i zaczęła go szukać. - Wstawaj Wojtek! zawołała baba Wojtek otworzył jedno oko, potem drugie: - To ja żyję - zwrócił sie do Jaśki. Baba powiedziała do swego chłopa: - Przyszła do mnie śmierć, która chciała cię zabrać za kichanie. Ostatni raz ci wybaczyła. Jeśli będziesz dalej kichał, to na pewno cię zabierze ze sobą. - Jesli nie będę kichał, to będę żył? Pytał Wojtek swej baby - Tak bedziesz żył bardzo długo. Odpowiedziała baba. Wojtek szybko wstał. Baba mu wybaczyła, że świnia zjadła mąkę, ale była zadowolona, że chłopa z kichania wyleczyła. Od tej pory Wojtek nie kichał, a nawet samodzielnie pracował.. Opracowanie: Stanisław Kałamacki.3 punkty
-
Niesamowity filmik... ...cóż nie tylko Narciarstwo to wiekowy Sport [YOUTUBE] [/YOUTUBE]2 punkty
-
Książka Piotra Morawskiego „Zostają góry" 24 lutego pojawiła się na rynku książka Piotra Morawskiego „Zostają góry”. Piotr Morawski to himalaista młodego pokolenia, który zginął śmiercią tragiczną podczas swojej ostatniej himalajskiej wyprawy w kwietniu 2009. Piotr jako pierwszy człowiek w historii zdobył zimą (wraz z Włochem Simone Moro) ośmiotysięcznik Shisha Pangma. Wszedł na 6 ośmiotysięczników, był na wielu wyprawach w Himalajach i Karakorum. Jego wysokogórska kariera trwała tylko 7 lat. 10 miesięcy po śmierci Piotra pojawi się na rynku pierwsza książka jego autorstwa. Jest to zbiór tekstów Piotra, opisujących poszczególne wyprawy, felietony, które publikował na łamach magazynu „Góry”, a także dodatkowo 6 wspomnień przyjaciół i partnerów wspinaczkowych Piotra oraz jego żony Olgi. W skład publikacji wchodzą również doskonałe zdjęcia, które robił Piotr. Poza górską pasją i talentem pisarskim Piotr był także znakomitym fotografem. Docierał z aparatem w miejsca rzadko dostępne zwykłym ludziom. Zostają góry: Opowiadania — Felietony — Wspomnienia to książka, z której dochód zostanie przekazany rodzinie Piotra. Piotr osierocił dwóch małych synów. Książka pokazuje wiele talentów, jakie miał Piotr — świetny sportowiec, doskonały felietonista, bardzo zdolny fotograf. Publikacja ukazująca się po śmierci autora jest wspaniałym podsumowaniem jego dorobku. Książka będzie dostępna w salonach Empik, Planet Outdoor i w sklepie internetowym Empik.com. Książka przygotowana z myślą zarówno o tych, którzy dobrze znają wspinaczkowy, literacki i fotograficzny dorobek wybitnego himalaisty Piotra Morawskiego (1976–2009), jak i odbiorców nie mających wcześniej okazji bliższego zapoznania się z dokonaniami tego wyjątkowego człowieka. Zebrane w niej zostały autorskie relacje z najważniejszych jego wypraw w góry najwyższe (m. in. na ośmiotysięczniki: Shisha Pangmę, Annapurnę czy K2) oraz publikowane na łamach magazynu GÓRY, niezwykle osobiste felietony. Teksty Piotra urzekają egzotyką tematyki, świeżością spojrzenia oraz stylistyczną wirtuozerią, dzięki czemu stanowią doskonałą lekturę nie tylko dla miłośników gór i alpinizmu. Dodatkowym walorem publikacji są zamieszczone w niej fotografie dokumentujące wspinaczkową pasję autora i przybliżające nam jego sposób postrzegania gór, człowieka, otoczenia. Cennym uzupełnieniem są wspomnienia o Piotrze, przygotowane przez jego żonę Olgę, przyjaciół i partnerów ze wspinaczkowych wypraw. Całkowity dochód z książki zostanie przekazany dzieciom i żonie tragicznie zmarłego himalaisty. Premiera: 24 lutego 2010 r. Cena: 49,99 zł Wydawnictwo: Góry Books Kontakt: Olga Morawska [email protected] tel. 505 029 800 Anna Gawryś [email protected] tel. 664 445 166 Piotr Morawski wspinacz, podróżnik, fotograf Czołowa postać młodej generacji polskiego himalaizmu, wiceprezes Polskiego Związku Alpinizmu, z wykształcenia chemik, adiunkt na Politechnice Warszawskiej. Mąż i tata (synowie Ignacy 4,5 roku i Gustaw 2,5 roku). Od 2001 roku „wsiąkł” w góry wysokie. Miał na swoim koncie wyprawy zimowe na K2 i Shisha Pangmę oraz wyprawy w sezonie wiosennym i letnim w Himalajach i Karakorum. Zdobył 6 ośmiotysięczników. Miał w planach wiele nowych dróg w Himalajach… Zginął 8 kwietnia 2009 w wieku 32 lat podczas wyjścia aklimatyzacyjnego w trakcie wyprawy Dhaulagiri/Manaslu 2009. Rozstąpiła się pod Piotrem szczelina lodowcowa. Nie udało się go uratować. Wyprawy Piotra: * 2001 — Chan Tengri (6955 m) Tien-Szan — wejście na szczyt drogą normalną, * 2002 — Pobieda (7439 m) — próba wejścia na szczyt drogą normalną, * 2002/2003 — K2 (8611 ) — próba pierwszego zimowego wejścia (Drogą Japońską). Razem z Denisem Urubko Piotr ustanowił niepobity do dziś rekord wysokości zimą na K2 — około 7650 m, * 2003/2004 — Sisha Pangma (8027 m) — pierwsze zimowe przejście południowej ściany Drogą Hiszpańską, pierwsze powtórzenie tej drogi, * 2004/2005 — Shisha Pangma (8027 m) — pierwsze zimowe wejście na szczyt, w zespole z Simone Moro — 14 stycznia 2005 roku, * 2005 — Annapurna (8091 m) — próba wejścia południową ścianą Drogą Boningtona, * 2006 — Cho Oyu (8021 m) — wejście drogą normalną, * 2006 — Annapurna (8091 m) — próba wejścia siedmiokilometrową granią wschodnią zakończona na wierzchołku wschodnim na wysokości 8010 m, * 2006 — Broad Peak (8051 m) — wejście drogą normalną, * 2007 — Nanga Parbat (8126 m) — wejście ścianą Diamir Drogą Kinshofera, * 2007 — K2 (8611 m) — próba wejścia Drogą Cesena zakończona na wysokości 8000 m, * 2008 — Annapurna (8091 m) — pierwsze powtórzenie Drogi Gabarrou, bez wejścia na szczyt, * 2008 — Gasherbrum I (8080 m) — trawers szczytu, wejście Drogą Hiszpańską, zejście drogą normalną, w stylu alpejskim, * 2008 — Gasherbrum II (8035 m) — wejście drogą normalną, * 2009 — wyprawa Dhaulagiri/Manaslu — celem wyprawy miało być wytycznie nowej drogi na zachodniej ścianie Manaslu (8156 m), celem aklimatyzacyjnym było Dhaulagiri (8167 m). Prezentacja książki w formie *.pdf: http://pza.org.pl/download/324962.pdf za: www.pza.org.pl -------------------------------------------------------------------------- Polecam dla wszystkich Kochających Góry Wysokie i Alpinizm. Pozwoliłem sobie wkleić powyższe informacje i zareklamować wydawnictwo ponieważ całkowity dochód z Książki przeznaczony będzie dla Wdowy oraz Dzieci po zmarłym Piotrze.1 punkt
-
O kaligrafii. Deską na stoku. Jedno pociągnięcie pędzla, którego nie można już zmienić . O całości w tej tu małej chwili. I zdjęcia, świetne. A na egzaminy nie ma rady...1 punkt
-
Odgrzewając Stary temacik... ...to jeszcze kilka klimatów z początków Narciarstwa Nauka Slalomu...? [video=youtube;4lno93KyIdM] Kilka wypasionych zdjęć, kilka pięknych Narciarek... [video=youtube;_6Ote8Mn028] Bardzo ciekawy filmik przedstawiający Super Wyciąg z tamtych czasów... Włochy - Val Gardena [video=youtube;TA69twDF1CE] ...no... ...pomysłowi to byli - trzeba im przyznać )1 punkt
-
Jako, że dwie narty z wymienionych mam a na większości jeździłem to dorzucę kilka zdań: -Atomic Metron 9 - świetne narty do wygodnej i niemęczącej jazdy, do jazdy całodniowej w każdych warunkach, nawet poza trasą, te deski wszystko robią dobrze, dają radę pojechać kazdy skręt, są taką allroundową slalomką, ale w srednim super a i długi też poradzą, ich żywioł to trasy niezbyt twarde, już troche przejechane a najlepiej to jak jest świeżo napadane, ale dają radę i na twardym, można na nich czysto na krawędzi jak i ładnie idą ześlizgiem - Dynastar Contact Grove - narty bardzo uniwersalne, wąskie i o wykroju slalomki, mają identyczna geometrię jak Ommeglassy i Head Icon TT80, to też narty do jazdy całodniowej w zmiennych warunkach, bardzo uniwersalne, prawie jak allroundy, to jest coś pomiędzy slalomką a crossem, fantastycznie trzymają krawędź, na krawezi sa szybie i pięknie przyspieszają, zmiana krawędzi błyskawiczna, lekkie, reaktywne, delikatnie i lekko się prowadzą, trochę brak im oddawania energii ale odpłacają uniwersalnością, jednak jazda ześlizgiem to nie jest ich zywioł, oczywiście da się ale trzeba uważać bo lubią łapać krawędź, są nieco bardziej nerwowe w tej formie - to chyba kwestia geometrii. Niemnie świetne deski - Zenith 6 , w sumie narty podobne do Metronów, nieco bardziej twarde,dynamika podobna czyli allroundowa, żadne wyścigowce, różnica z Metronem to zdecydowanie gorsze prowadzenie w krótkim skręcie, wymaga wtedy nieco siłowego potraktowania, za to lepsze w dłuższym skręcie i przy większej prędkości, klasyk,ześlizg, śmig - proszę bardzo, fajne uniwersalne narty - Progresory - mniej jeździłem niż na ww., tylko testowo, fajne były, też jazda różnym promieniem skrętu jak najbardziej, nieco mniejsza uniwersalność, gorzej na muldach, ciekawa dynamika, jak w kwestiach klasyka nie pomnę Każde z tych desek mogę polecić1 punkt
-
witam no koniec sezonu wiec te modele z tego co był juz raczej nowe nie będą co do nart nie wiemy ile wazysz ale z fischera brał bym progresora 8 dlugosci tez nie powiem bo nie wiem ile masz wzrostu dynastary contacty też ą ok no i te rosoły są superanckie:) wszystko zalezy od wagi oba modele ok:) voelkla hmm no raczej nie bardzo ten model dla Ciebie podaj wagę i wzrost i dobierzemy i długosc i odpowiedni model sory doczytalem u gory wage i wzrost: wiec sie poprawiam ficher progressor 8 rossignol zenith z6 i tak jak wspomnialem dynastar contact grove tez jest ok te narty nie są za twarde i nie za miękkie jak dla mnie idealne do wagi i wymagań co do nich - jak dla mnie powinieneś wybierać z tych 3 modeli1 punkt
-
jeśli to ten model: http://cgi.ebay.de/V%d6LKL-UNLIMITED--R1-Blau-Allroundcarver---170cm_W0QQitemZ120550537450QQcmdZViewItem?rvr_id=&rvr_id=&cguid=4e9093f31280a0aad25457d4ffbb2ded to bierz, cena dobra, do nauki będzie OK1 punkt
-
no narta fajna tylko pytanie czy wogole będziesz sie wypusczał poza trase z takimi umiejętnosciami i czy nie warto zainwestować w sprzęt ktory jest tylko na trase ( narta allround)1 punkt
-
I edycja Freeride Festiwal 3 czerwca 2010 roku rusza pierwsza edycja "Freeride Festiwalu". FREERIDE FESTIWAL Pierwsza, inauguracyjna edycja imprezy w całości skierowana na zimowy Freeride. Składać się będzie z trzech paneli, pierwszy to przegląd zdjęć FR połączony z konkursem z nagrodami na najlepsze zdjęcie, drugi to pokaz filmów FR najnowszych a także kultowych produkcji. Trzeci panel z kolei to będzie pokaz slajdów z wypraw narciarskich. wstęp na wszystkie trzy panele jest bezpłatny GDZIE Tegoroczna edycja Freeride Festiwal odbędzie się w Krakowie w klubie studenckim Stara Kotłownia znajdującym się przy ulicy Zabłocie 22 (obok Krakowskiej Akademii im. A. Frycza Modrzewskiego) KIEDY Impreza odbędzie się trzeciego czerwca 2010 r. (Boże Ciało) start o 16:00 http://www.freeridefestiwal.pl/1 punkt







