Hmm, chyba to te dzisiejsze burze tak na mnie działają:
Zimo! Przybądź piękna pani
Bowiem lato jest do bani
Pod zieloną szatą kryje
Moje ciężkie depresyje
Burza sunie wciąż za burzą
Śniegu zero, huku dużo
W efekciarskich kiściach liści
Wiatr niemiłościwie pi...
Oto lata głupia moda:
Wszędzie jak nie kurz to woda
brud, spiekota i komary
Odbierają resztki wiary
Gdybym tylko miała kaskę
Uciekłabym na Alaskę
Jednak tylko mi zostanie
Na Ciebie, piękna, czekanie
Kończ już podróż wokół świata
Wygnaj stąd ostatki lata
Rozświetl wszystko dookoła
Usłysz, jak Cię narciarz woła!
Tylko na domiar wszystkiego nie posądźcie mnie, proszę, o jakieś perwersje. Zima jest w języku polskim rodzaju żeńskiego i nic na to nie poradzę . Gdyby to potraktować poważnie, "utwór" by nie powstał...