Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. SB

    SB

    Moderator


    • Punkty

      38

    • Liczba zawartości

      7 967


  2. mihumor

    mihumor

    VIP


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      3 592


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. marczello

    marczello

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      913


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 23.02.2011 w Odpowiedzi

  1. Już mnie nosiło...nosiło mnie jak cholera.... zeszły wtorek(15.02) chodzę i myślę...myślę i aż mi paruje... jak teraz nie pojadę to dopiero po 8 marca, a tu by pasowało jechać po 8 marca, ale znowu:p. Figo chory, z kim tu jechać, pieprzyć jadę sam! To taki nie do końca spontan, bo ruszając z domu wiedziałem że chcę dotrzeć albo do Amade, albo do Obertauern. Choć patrząc na buty "cywilnie" w jakie wskoczyłem w domu, to można powiedzieć że to big spontan: Plan się rodzi taki wyjazd w nocy prosto na stok, jazda na nartach, delikatnie bo to pierwszy dzień, po nartach rajd po wsi celem znalezienia kwatery. Jak zaplanowałem tak uczyniłem wyjazd z domu 02:15, przybyłem do Flachauwinkl punkt 9:00, już jestem wściekły że nie jadę I krzesłem w górę. Zakup karnetu, przebranie się, kawa i 9:20 siedzę na krześle, wyrzuty sumienia nie do wytrzymania:mad:. Na I dzień wybieram ośrodek Flachauwinkl-Kleinarl. To na rozruch strzał w 10, szerokie łagodne trasy obsługiwane przez same szybkie krzesła. Na trasach luźno sporadycznie trafiam na 2-3 minutowe stanie. Pogoda piękna, ale jest za ciepło, na dole +9 stopni, pomimo to trasy w górze pięknie się trzymają przez cały dzień. Ośrodek w kilku słowach: Bardzo fajny, nastawiony na rodziny, szczególnie z mniejszymi dziećmi, klika snow parków dla młodych gniewnych. Miało być delikatnie i na rozruch i tak jest, cały i zdrowy opuszczam po 16 to urocze miejsce. Więcej zdjęć z Kleinarl-Flachauwinkl Ruszam z Flachauwinkl w kierunku...Falchau szukać jakiejś "pryczy". Docieram do Reitdorfu, biegam po wsi... nic wolnego nie ma:eek:, jadę do Altenmarkt tu jest to samo, gdzie nie zapukam to kręcą przecząco główką, jest coś ale na 1 noc. Marczello i Ambro to mają szczęście że nie podali w profilach telefonów, bo by mieli lokatora:D Jadę dalej, ląduję w Radstat, tu też fool:eek:. W końcu o 18:30 cud, trafiam jedyneczkę za 27 euro z śniadaniem dziennie identycznym:D, no ale w końcu przyjechałem tu na narty a nie żreć. Po tak wcześnie zaczętym dniu i tak uroczo spędzonym nie mam raczej problemów z zaśnięciem.
    10 punktów
  2. Zauchensee Zauchensee na niedzielę jak to JC mówi: dałem sobie w palnik:D, tak w Zauchensee dałem sonie w palnik:D: A to nie wszystko policzone, bo przy orczyku Tauernkar nie ma czytników, a jechałem nim parę razy. No ale jak sobie nie dać w palnik, jak było tak: Albo o 14 było jeszcze tak: Cóż powiedzieć, byłem w Zauchensee drugi raz, przy czym ten pierwszy nie trafiliśmy w pogodę i przejechaliśmy go tak "po łebkach" jednak po ostatniej niedzieli jestem pod szalonym wrażeniem tego ośrodka. Każdy narciarz znajdzie tam coś dla siebie, zarówno taki 3 letni jak i bardzo wytrawny poszukujący ambitnych tras. Jest to ośrodek który wymaga jeszcze dalszych inwestycji i modernizacji, ale nawet przy obecnym stanie ja go plasuję w czołówce ośrodków skupionych w stowarzyszeniu Amade, a nawet pokusił bym się o stwierdzenie że to najlepszy w Ski Amade. Na taką ocenę składają się fakty relatywnie mniejszego natężenia ruchu niż we Flachau i korzystny stosunek jazdy urządzeniami do zjazdów po trasach, co doskonale widać na wykresie. Do tego dochodzi jeszcze możliwość obcowania z wysokogórskimi krajobrazami które w Flachau czy Wagrain widoczne są daleko. Fotki z niedzieli w Zauchensee
    10 punktów
  3. Wagrain/Flachau Dzień czwarty, przyszedł czas odwiedzić bałwanka:), czyli ośrodek wspólny dla Wagrain i Alpendorf. Powróciła zima, lekka co prawda, ale zawsze to zima: Nie powiem jak zwykle, bo to by było kłamstwo, ale w każdym razie punkt 8:30 przekraczam bramki starej gondoli Grafenberg w nowym budynku. Godzina 8:45 witam mojego przyjaciela z lat na szczycie Grafenberg, przyznam że martwiłem się o niego, w TV wyglądaj jakiś taki chudy, ale to wina chyba obiektywu w web kamerce, bo generalnie jest z nim wsio OK:): Ten ośrodek jest raczej również dość dobrze znany i opisany na forum, ja tylko dodam że będąc tam wcześniej jakoś bardziej mi się podobało niż tym razem, jazda oczywiście przednia:), no i ludzisków mniej niż na Wagrain/Flachau, a i knajpki na stoku jakieś takie bardziej przyjazne niż tam. jak już wcześniej pisałem rano panowała lekka zima i po nocy na stokach zalegała kilkucentymetrowa warstwa świeżego śniegu: W ciągu dnia pogoda zmieniła się na zimową ale słoneczną, a puch w stół którego narty trzymały się jak pociąg szyn:): Zdjęcia z Wagrain-Alpendorf Cosk się tam pojeździło, ale szału nie ma:D:
    6 punktów
  4. Flachau/Wagrain Następny dzień los rzucił mnie do wspólnego ośrodka Flachau-Wagrain, który to dobrze już znałem z innego wyjazdu. Na start wybrałem kolej gondolową Rote 8er, pod którą zameldowałem się paręnaście minut po godz. 8. Start o 8:30 pierwszą gondolą w górę, po ok 20 minutach jazdy melduję się na górze: O pogodzie nie piszę, bo wiadomo jaka:p Plan jest taki żeby śmignąć do tej gondoli na dół na "gaz" zanim nikogo nie ma, a że jestem sam to nie specjalnie się skupiam gdzie jadę. No to nos do ziemi i jazda.... za moment patrzę uuuu... już jestem pod SpaceJetami, znaczy zbłądziłem:D Ośrodka nie trzeba opisywać, wiadomo że jest super, a co za tym idzie zdarzy się że trzeba w kolejce odstać z 2-3 minuty:mad:. Takie ciekawe spostrzeżenie: trasy są w tym ośrodku długie(3-4 km), ale wiodą w większości wzdłuż/pod wyciągami więc km się tu nie natłucze: W czwartek wieczorem z racji doskwierającej samotności:p wybrałem się pozwiedzać Flachau z perspektywy asfaltu. Trafiłem na wieczorną jazdę na nartach. Byłem zdumiony, bo ta nie tania przyjemność jest tam organizowana na fragmencie trasy pod gondolą Achter Jet, a nie jak wcześniej przypuszczałem na trasie Weltcupstrecke: Jak widać na powyższym foto oświetlenie trasy pozostawia wiele do życzenia, mało tego, narciarzy na stok nie wywozi gondola, tylko stare 2 os krzesło Unterberg, czyli tego zjazdu jest raptem ok km. Po prostu szkoda sobie tym głowę zawracać. [/url]Zdjęcia z Flachau/Wagrain
    6 punktów
  5. Obertauern Dzień drugi. Rano pobudka włączam TV i oglądam oczywiście Alpenpanoramę, widzę że w Obertauern mrozik i słoneczko, pada decyzja że muszę to zobaczyć na własne oczy. Po śniadaniu ruszam drogą która za Radstat coraz mocniej zaczyna piąć się w górę.Przed 9 melduję się na wysokości 1740 m w Obertauern na parkingu P7. Rozglądam się w koło i nie jestem zachwycony, chmurki sobie tu i ówdzie biegają pomiędzy górkami, no ale, cóż jest już za późno żeby uciekać w inne miejsce - ja muszę I krzesłem w górę. Jak się potem okazuje zupełne nie potrzebnie się stresuję, pogoda jest dobra, a chmury sporadycznie na niektórych trasach ograniczają widoczność, ale to dosłownie na odcinkach 200-300 m, a tak słoneczko i lekki mrozik. Wyjątek stanowi najwyżej położony szczyt ośrodka do którego wiedzie jedyna gondola w Obertauern Zehnerkarbahn, tu od stacji pośredniej panuje inny świat mleko, wieje i czasami sypie, a na pośredniej nie wiedzieć dlaczego nie da się wysiąść, po prostu drzwi się nie otwierają Ocena ośrodka: Byłem tu na nartach po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni. Ośrodek jest przemyślnie zorganizowany, można bez odpinania nart objechać cały w koło, coś ala słynna Sellaronda. Znakomicie są zestrojone urządzenia, choć to w zdecydowanej większości szybkie wyprzęgane krzesła to na trasach panują pustki. Tras jest ok 100 km, w większości szerokich i mniej więcej po tyle samo niebieskich, czerwonych i czarnych. Dużym plusem jest wysokie położenie tych tras, te najniżej położone nie schodzą poniżej 1740 m. Niestety mieszkanie w samym Obertauern nie należy do najtańszych. Zdjęcia z Obertauern
    6 punktów
  6. Blizzard po raz drugi z rzędu zdobywa prestiżową nagrodę European Ski of the Year. Najbardziej prestiżowa nagroda za innowacyjność w branży sportów zimowych trafia do Blizzarda - nagrodzony zostaje model COCHISE z technologią Flip Core. Więcej przeczytacie tutaj: http://www.skionline.pl/sprzet/?co=newsy&id_txt=4276
    3 punkty
  7. Jestem zdania, że trzeba ratować ośrodki narciarskie w Polsce. Argumentowanie, że Austriacy na ten przykład mogą sobie pozwolić na wspaniałe ośrodki bo obszar górski jest o wiele większy od naszego to odkręcanie kota ogonem przez ekologów. Tak, najlepiej zamknąć i ogrodzić wszystko od Bieszczad aż po Karkonosze. Niech nasze dzieci czytają elaboraty (o wyjątkowych roślinach i zwierzętach zamieszkujących te wyjątkowe w skali światowej góry) z wielką fantazją przyśrubowane do ogrodzeń. Prawda jest taka, że to wszystko jest naprawdę jedną wielką przesadą propagowaną przez: - ekologów cwaniaków (siedzą na samej górze sterując wszystkim i widząc/dojąc kasę) - ekologów terrorystów (gniewni, młodzi, sterowani/zmanipulowani przez ekologów cwaniaków) - ekologów wykształconych (wiedzą wiele, mówią mądrze, argumentują, ale na pytanie jakie jest najrozsądniejsze wyjście z sytuacji wywołują do tablicy ekologów terrorystów. Zależni/sterowani przez ekologów cwaniaków) - ekolodzy z zamiłowania (powtarzają to co głoszą ekolodzy wykształceni, sami nie mają raczej nic do powiedzenia poza frazesami, dystansują się od ekologów terrorystów. W 99% nie mają pojęcia o ekologach cwaniakach. Po prostu pasjonaci.) Tak to widzę i zdania nie zmienię. Brawo Durczok, masz wielkie cojones.
    3 punkty
  8. Kupiłem Obsetheda aby mieć dodatkowa parę nart na nieprzygotowane trasy , trasy po opadach sniegu i popoludniowe nartowanie kiedy to juz stoki sa zajechane.Nie jestem jakimś tam freeraidowcem , nie jeżdzę w parkach .Nie te lata Ale wyjechac poza trase jak najbardziej lubie.Narta super jedzie przez muldy.W puchu bajka, do tego są stworzone.Ale także na przygotowanej trasie przy uzyciu wiekszej siły potrafią wycinać piekne skrętny.Mam rozmiar 179 ( faktycznie maja cos ok.184cm dł ) , przy moich 176cm wzrostu.Ta długość jest idealna. Wyjezdzając na narty , gdziekolwiek by to było , zawsze zabieram zwykłe narty race G-Power Blizzarda oraz obowiązkowo K2. K2 używam nawet w przypadku jazdy kiedy kogoś nauczam.Bardzo skrętne. Jakbys potrzebował przetestwania ich z przyjemnościa uzycze jak będe w poblizu. http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=2925&id_modelu=4102
    2 punkty
  9. TRAMP - czy tylko moim zdaniem schodzi na psy??? Od 3 wyjazdów coraz gorzej. Relacja z ostatniego wyjazdu. Wyjazd z Trampem w terminie 21-29 styczeń 2011. Wlochy, dolina Val Di Fassa, miejscowość Mazzin di Fassa, Hotel Alpenrose. Grupa prawie 20 wspólnych znajomych, plus pozostali goście. Cena 1890 plus skipasy / 178-205 euro / Zacznę od plusów. 1+ Piękna pogoda. 2+ Bardzo fajne warunki śniegowe i ciekawe trasy 3+ Mili instruktorzy, starający się nadrabiać uśmiechem wszelkie niedostatki. 4+ Dosyć dobre desery w hotelu. A teraz meritum, czyli jak Tramp i jego właściciel trącają amatorką. Minusy 1- Autokar: Nasza grupa złożona była z uczestników 2 wyjazdów. Ilości obu grup mniej więcej porównywalne. Autokar z firmy Gwiździel jest z rocznika 2003 - nie za bardzo przypomina komfortowy autokar na dalekie trasy do jakiego przyzwyczaiły mnie firmy turystyczne. Może jednak da radę? Jakoś dał. Ale na tle wszystkich innych napotkanych pojazdów wyglądał jak wspomnienie swoich dobrych, młodych lat. Policja w czasie inspekcji przed wyjazdem z Gdyni zakwestionowała jego stan techniczny Podobno nic się nie stało, ale lepiej dmuchać na zimne! Policjant zakwestionował rzekomo cieknący przewód od wspomagania kierownicy. Kierowca jadąc w taką trasę jedyne co miał do powiedzenia Policji to to, że jakoś będzie/ sic!/. Ale nie ważne, że jedzie w góry, zimą z 50 osobami na pokładzie. I nie ważne, że będzie musiał wjechać z nami na 2240 m n.p.m. po czym zjechać drogą na 1340m n.p.m. o czym w ogóle wtedy nie wiedział, bo trasę strugali na bieżąco z mapy, czy pytając się na stacjach, czy aby na pewno autokar da radę. Przygotowanie ZERO! Autokar musiał pojechać na stację diagnostyczną na Hutniczą, a potem na Komendę Policji. Przedstawiciele Trampa twierdzili, że autokar przybędzie za 20 minut!!! Dobrze, że wszyscy wiedzieli, że to niemożliwe, nawet nocą a co dopiero w godzinach popołudniowego szczytu. Czekaliśmy na powrót 1,5 godziny. Dobrze, że nie sypał śnieg, nie było 15 stopni mrozu. I dobrze, że obok był Real w którym można było się ogrzać. Pomocy, ani informacji z biura Trampa brak. Wszyscy schowali głowy w piasek. Mnie to nie dziwi, jak można takie zadanie powierzać ledwo pełnoletnim dziewczynom, wystraszonym zaistniałymi kłopotami i zdenerwowaniem Klientów? Autokar wrócił i zaczął się załadunek. Coś mało miejsca na narty i bagaże... Czyżby Tramp pomylił wyjazd zimowy z letnim? Znowu jakoś się udało. Na styk. Przy komplecie pasażerów nie było by szans. Podróż jak to podróż. Nawet mogę pochwalić kierowców za płynną jazdę, nie było w ich stylu wiele z ułańskiej fantazji. Postoje też dobrze rozplanowane. Gorzej z powrotem. Tramp dobrał dodatkowe 8 osób / uszkodził im się samochód / i na miejscu siedzenia naszych dzieci - co mieliśmy obiecane w Trampie - znalazły się jakieś torby i narty. Po wielkiej i karczemnej bitwie na słowa udało nam się odzyskać zagwarantowane miejsce. Na powrocie pojawił się także nowy lider z Trampa. niejaki Pan Wojtek. Próbował na nowo wprowadzać porządki, forsować zmiany. Zapomniał tylko, że porządki w autokarze już dawno były ustalone... A komercyjna impreza to nie wycieczka szkolna. Na jednym z kolejnych przystanków dzieci wyszły do toalety, a torby i narty wróciły na swoje stare miejsce. Tym razem Pana Wojtka zastąpił nadgorliwy "kierowca - kierownik". Stwierdził, że jeśli się nie podoba proszę sobie wracać na własną rękę, a dzieci / 8-11 lat/ mogą siedzieć na losowo wolnych i rozsypanych po całym autokarze miejscach. I nic go nie obchodzą ustalenia z biurem. Przeszło 20 lat po upadku komuny ta jest nadal żywa w głowach poszczególnych organizmów. Cały czas mieliśmy wrażenie, że to my musimy się podporządkować awaryjnie zabranym pasażerom, a nie oni do nas. Jakieś pomieszanie z poplątaniem. Czuliśmy się jak intruzi można powiedzieć we własnym autokarze. Jeśli tak traktuje się prawie 20 osobową grupę turystów, jadących na wspólny wyjazd, to jak traktuje się pojedynczego klienta? Podsumowanie minusów autokarowych. - Brak postoju na ostatnim odcinku przeszło 500 km jadąc do domu! - Brak pilota odpowiedzialnego za organizację podróży. Nie zaliczam do roli pilota Pana Wojtka, który jest instruktorem i nie specjalnie się odnajduje w tej roli. - Walizki i narty walające się po autokarze w drodze powrotnej. - Nieoświetlona toaleta. - Brak toreb na śmieci. - Brak działającego barku z ciepłymi napojami. - Brak praktyki miejscówek w autokarze. Powoduje do każdorazowy chaos organizacyjny i walkę o miejsca. Wiadomo, kto pierwszy na liście ten lepszy. Proste jak mało co! - Brak specjalnego bagażnika na narty. Te były wciskane w każdy wolny kąt ładowni. Jednym słowem transport nie spełniał warunków oferty zawartej na stronie TRAMPA. 2 - Transport na miejscu W umowie Tramp gwarantuje dowóz na stoki autokarem. My tego dowozu byliśmy pozbawieni o czym nikt nie raczył nas poinformować.. 3 - Koszt TRAMPKA Dodatkowe 750 zł za dziecko. W 2010 roku 400 zł. Skąd taki skok ceny!? Coś co było znakiem firmowym Trampa przestalo nim być. Dodatkowo próbowano pozbawić dzieci lanczu po treningu. Przywrócono go po naszych uwagach! Do pracy instruktorów nie ma zastrzeżeń starali się i chwała im za to! Dziwimy się, że jeszcze są chętni do pracy dla Trampa za tak groszowe stawki. Sluchanie tylu uwag i pretensji za kilkaset złotych to wygorowana cena. Brak bezpiecznego transportu dzieci na stok - musiały jeździć przepełnionymi skibusami. 4 - SZKOLENIA Brak szkolenia narciarskiego w cenie, kiedyś był to żelazny punkt wyjazdów z Trampem. Zawsze te 2-3 godziny na stoku z instruktorem coś dają... A jeśli ktoś woli jeździć samemu droga wolna. 5- Hotel. - Po przyjeżdzie musieliśmy poczekać na zewnątrz 1,5 godziny na przygotowanie pokoi. - Klucze do pokoi zostały wydane na chybil trafił i nic się nie zgadzalo na liście nazwisk. - Hotel był pozbawiony miejsca w którym można by było wspólnie posiedzieć wieczorem nie korzystając z wątpliwej jakosci barku. Pani nie potrafiła wykonać najprostrzego drinka, a oferta hotelowego barku wyraźnie odbiegala od jakiegokolwiek standardu. - Tak zwana świetlica zostala zaanektowana przez włascicielkę jako jej duży pokój z telewizorem. Oglądała tam swoje seriale, a my siedzieliśmy stłoczeni w pokojach. W tym czasie dzieci biegały po korytarzach, bo co innego mogły robić? - Jedzenie: śniadania w zasadzie bez ciepłej potrawy, do wyboru wędlina albo ser. Standard nie lepszy niż w najtańszych przyautostradowych hotelach Formula 1. Jak na wyjazd narciarski stanowczo za mało. Obiady na chybił trafił, żadna rewelacja. Jadałem we Włoszech w hotelach *** dużo lepsze. Plusik za dzbanek z kranówą na stole do obiadu, tego nie ma na przykład w sławnej Teoli gdzie zmusza się turystow do placenia za picie! To dopiero brak klasy!!! - Raz zdarzyło się i czyjeś dziecko wpadlo na kelnera. Poleciał talerz. Właścicielka zaczęła się wydzierać i krzyczeć na rodzicow wszystkich dzieci. Może i źle się stało że dziecko biegło ze stołówki na korytarz. Ale, żeby KRZYCZEĆ na gości hotelowych??? To jakaś czarodziejska sytuacja. Mogła to powiedzieć spokojnie. Tu kolejny raz pokazała klasę i stała się idealnym symbolem swojego pseudo hotelu. - Notorycznie wyłączana winda. - Nie sprawna suszarka do butów i nieogrzewana narciarnia. - Personel nie znający w zasadzie języka angielskiego. - Bliskość kościoła / może 50m / wydzwaniającego co 15 minut czas. W dzień ok. Jeśli ktoś w nocy płycej spał miał problem. Dzwonił 1x 15 po. 2x o w pół do. 3x za 15 i co godzinę odpowiednio do aktualnego czasu. 6- Najbliższa okolica. - Brak jakichkolwiek atrakcji. - Jeden sklepik spożywczy. - Bar, tak zwana "buda" po drugiej stronie drogi. Po pierwszym Apres Ski zabraklo piwa... na 2 dni. - Jednym słowem dziura zabita dechami. - Słaby dojazd do miejscowości turystycznych poza godzinami narciarskimi. Podsumowując obserwujemy od 2 lat ciągly spadek jakości usług oferowanych przez Pana Szumilewicza, właściciela firmy TRAMP. Kiedyś były to potknięcia, teraz jedno pasmo nieszczęść. Przy obecnej ofercie na rynku, oferta Trampa ma się nijak to pozostałych ofert na rynku. Sprawdziliśmy konkurencyjne oferty. TRAMP pozostaje daleko w tyle, gdzie już na starcie czyli w autokarze traci sporo punktów. Dla nas to ostatnie zderzenie z tą firmą. Wystarczy zobaczyć w jakim baraku mieści się ta firma aby pozbawić się wszelkich złudzeń. Mawiają: "nie szata zdobi..." niestety nie w tym przypadku. A miłe panie w biurze to trochę za mało aby uznać firmę TRAMP za profesjonalnego Tour Operatora. c.d.n. Trampki dobre są dla dzieci? Dodam tylko, że po przyjeździe do Mazzin od naszych Trampowych opiekunów nie można było się niczego dowiedzieć na temat tras, wyciągów, okolicy, hotelu... Przepraszam wiedzieli po ile są skipasy. Ale tego, że nie ma na nie kaucji już nie. Powód? Byli tam pierwszy raz / albo pierwszy po kilkunastu latach / i wiedzieli nie wiele więcej niż my, klienci Trampa. Oczywiście nie mam/y żalu do pracowników wynajętych przez Trampa. Starali się dowiedzieć to i owo. Często wiele mogli dowiedzieć się od nas... Winą za to obarczam biuro turystyczne. Nie ma przygotowanych i przeszkolonych rezydentów! Wielu z tych, którzy z Trampem współpracowali nie chcą już mieć z nim nic wspólnego. Tak było rok temu na wyjeździe w Apeniny, instruktorzy żalili się na złe traktowanie przez biuro. Często instruktor był zmuszany do pracy w charakterze rezydenta/ opiekuna grupy. Niestety obie funkcje są do siebie niepodobne. I mają rację instruktorzy mówiąc, że są tu tylko instruktorami. Rezydent to rezydent. Basta! Zastanawiam się tylko w czym obecnie Tramp jest lepszy od indywidualnego wyjazdu? I za co kasuje te "komercyjne" pieniądze? Transport autokarowy? - taki poziom jak w tym roku zapewnia każda firma łącznie z PKS. Wartość usługi wg. biura 250,00 PLN. Opieka dla dzieci? - za 750 zlotych + normalne koszty wyjazdu pomniejszone o rabat dla dziecka - za mniejsze pieniądze można wyszkolić dziecko w Dolomitach u polskiego instruktora, reszta która zostaje to zbyt wiele za opiekę nad dzieckiem w pozostałym czasie! Nie znalazłem nikogo kto zgadzałby się z kalkulacją Trampa. Szczególnie, że cena wzrosła prawie 2 razy, a jakość spadła wielokrotnie. Opieka na miejscu przedstawiciela biura - Tramp nie oferuje opieki, bo Ci ludzie nic albo prawie nic nie wiedzą o miejscach w których muszą pracować! Są przerzucani z kąta w kąt często co tydzień. Uczą się nowych destynacji razem z uczestnikami. Miejsce zakwaterowania - najtańsze z możliwych. Chyba większej dziury w okolicy ze świecą trzeba by było szukać. Do tego uważam, hotel nie był sprawdzony w kontekście oczekiwań biura / poza ceną / jak i klientów. Potem dowiedzieliśmy się, że właścicielka tego przybytku jest znana w okolicy ze swoich nierozwiązanych "problemów" i alergicznych reakcji na hotelowych gości. W grudniu pojechałem prywatnie do Val Gardeny, za dużo mniejsze pieniądze w dużo lepszym standardzie. Rolę rezydenta wypełniał personel hotelu. Wypełniał ją profesjonalnie i dawał poczucie komfortu przebywania w obiekcie. Mało tego oferował animacje dla dzieci. Teraz jeszcze jedno. Nie są to uwagi pisane przez wiecznie niezadowolonego Klienta. Są to uwagi zebrane wśród uczestników tego wyjazdu podczas jego trwania i chwilę po. Nasze spostrzeżenia w drodze powrotnej potwierdzili nasi współtowarzysze podróży, chociaż hotel trafił im się o niebo lepszy. A cenę mieli aż o 200 zł wyższą. Piszę to nie po to żeby się zemścić na Trampie, a po to aby powrócił na drogę którą zgubił jakiś czas temu. Renomę wypracowuje się latami. Traci się znacznie szybciej.
    1 punkt
  10. Górka śmieciowa narciarzy wychowa W Nowym Stawie i w Grodzisku Wlkp. chcą przerobić stare wysypiska śmieci na stoki narciarskie. Mieszkańcy czekają niecierpliwie, ekolodzy chwalą pomysłowych samorządowców - Pomysł zrodził się podczas kampanii samorządowej - opowiada Jerzy Szałach, burmistrz Nowego Stawu, niewielkiej gminy na Żuławach między Nowym Dworem Gdańskim a Malborkiem. Któryś z wyborców zapytał starającego się o reelekcję Szałacha, jaki ma pomysł na wykorzystanie 3,5-hektarowego, zapełnionego po brzegi wysypiska śmieci w pobliskich Świerkach. Gdy burmistrz rzucił, że można je przerobić na stok narciarski, wielu uznało to za przedwyborczą obietnicę bez pokrycia. Jednak w tegorocznym budżecie gminy zarezerwowano 50 tys. zł na opracowanie koncepcji stoku. - Według wstępnych analiz na wysypisku można uformować ok. 30-metrowy stok z 300-metrowym zjazdem. To nie druga Gubałówka, ale rodzice będą mogli tu uczyć dzieci jazdy na nartach - mówi burmistrz. Zwłaszcza że w promieniu 150 km w okolicy nie ma żadnej porządnej górki. Gmina już ma 2 mln zł z UE na rekultywację wysypiska, prace powinny się zakończyć do końca 2013 r. Podobny pomysł mają też władze Grodziska Wielkopolskiego. - Do czerwca musimy zamknąć nasze wysypisko w Czarnej Wsi. Mamy do zagospodarowania gigantyczne ilości ziemi z budowy obwodnicy. Może nam z tego wyjść 25-metrowy stok - planuje burmistrz Henryk Szymański. Zdaniem ekologów ten trend dopiero się zaczyna. - Do tej pory samorządy nie zastanawiały się, jak spożytkować wysypiska dla dobra społeczności lokalnych. Teraz szukają ciekawych pomysłów, by teren stał się atrakcyjny dla mieszkańców i przyciągnął turystów. Wiadomo, że odpowiednio zabezpieczone wysypisko, na którym nie ma np. promieniotwórczych odpadów, nie stanowi zagrożenia dla zdrowia - mówi Jacek Bożek, szef ekologicznego Klubu Gaja. - Mam nadzieję, że takich inicjatyw będzie coraz więcej. Na podmiejskich wysypiskach mogłyby powstawać piękne obiekty sportowe. -------------------------------------------------------------------------------------------- Czyżby kiełbasa wyborcza a może rzeczywiście dobry pomysł ?
    1 punkt
  11. " Nową Aleksandrię"? Piękna płyta, też kiedyś nabyłem za 19 zl:) Mam ją też na LG. Ale z tego okresu można jeszcze sporo kapel przypomnieć, to był wielki boom muzyki i słowa. No i z tego nurtu wyrośli tacy tworcy jak Kazik z Kultem czy T Love, też przecież spoza oficjalnego wtedy obiegu. Z Jarocina też przecież wyszli TSA. dodam jeszcze Bieliznę:
    1 punkt
  12. ...dodałbym Tilt, Defekt Muzgó, KSU, Farben Lehre, Sztywnego Pal Azji. No a Siekiera , ostatnio w Sklepie dla "Idiotów" zakupiłem za małe pieniądze oryginalne CD Unikatowy filmik: [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
    1 punkt
  13. Piękny numer, zachęciłeś mnie, pogrzebałem w tubie i przypomniałem sobie kilka kapel z tamtych czasów: Armia, Siekiera, Made in Poland, TZN Xenna, Variete, One Million Bulgarians,1984, Dzieci Kapitana Klosa itd - dobre teksty wielu wtedy pisało, dziś to rzadko spotykana umiejętnosć niestety Tu fajny kawałek
    1 punkt
  14. A czemu miś Jogi:pCzekamy na prawdziwe narciarstwo:cool:Ten film z ćwiczeń jest dobry,tylko mnie zastanawia zawsze sylwetka narciarza ,który w dalszym ciagu próbuje jeździc z kontrotacją:pNarty "carvingowe'miały stworzyć możliwość skrętu fizjologicznego,czyli bardziej za nartą niż przeciw:p,a mam takie dziwne odczucie,że nie idziesz za nartą,a przeciw.Może tak ma być,ja wolę jeździć bez rotacji,chyba,ze zmieniam technikę;)Jest znacznie lepiej,niż poprzednio,ale w samozachwyt nie popadaj;) Kup sobie allmountain i wskocz na trasę obok orczyka czy krzesła:rolleyes:
    1 punkt
  15. Dzięki za recenzję artykułu,ale przyznam,że troszkę się rozczarowałem-liczyłem na szerszy komentarz,a nie tylko "bzdura"."miejska legenda" lub "NIE";)Ja nie jestem specem od traumatologii sportowej i ortopedii,ale Pani dr.Zdanowicz chyba ma jakieś doświadczenie w tej dziedzinie medycyny,co można zobaczyć http://www.carolina.pl/pacjent/89-urszula_zdanowicz.html.Sama klinika "Carolina Medical Center" reklamuje się jako jedna z lepszych prywatnych szpitali ortopedycznych w Europie.Jako pierwsza klinika prywatna otrzymała akredytację Ministerstwa Zdrowia.Jest Partnerem Medycznym Polskiego Komitetu Olimpijskiego i odpowiada za opiekę zdrowotną polskiej kadry olimpijskiej przygotowującej się do IO Londyn 2012 i Soczi 2014:rolleyes:Są niekwestionowanym liderem w dziedzinie medycyny sportowej w kraju/Polska/.Jako pierwsi w Polsce przeprowadzili allogeniczne przeszczepy łąkotek.Trudno przypuszczać,że lekarz pracujący w takim ośrodku nie ma pojęcia o traumatologii sportowej;) Ale Nam raczej chodzi o poznanie prawdy i obalenie mitów,chociaż przyznam,że z niektórymi argumentami Pani doktór się zgadzam,albo po części podzielam.Chciałem całościowo odnieść się do Twojej recenzji,ale to wymagałoby sporo czasu i pisania,dlatego postaram się kolejno niektóre zagadnienia poruszać i dążyć do obalenia mitu;) *pierwszy uraz narciarski został opisany całkiem niedawno,bo na początku lat 70-tych-BZDURA Nie mam żadnych danych na ten temat.Może autorce chodzi o polskie piśmiennictwo medyczne:p.Jedynie na www.ski-injury.com jest wzmianka o pierwszym opisie urazu narciarskiego na początku lat 70-tych.Znalazłem natomiast ,że biomechaniczne zasady narciarstwa alpejskiego zostały opisane w 1985 r. przez prof.Georga Kassata z Uniwersytetu w Munster.Doszperałem się również,że dopiero w latach 70 /1970/prowadzony jest system rejestracji urazów wsród narciarzy rekreacyjnych.Nic więcej w tym temacie nie udało mi się zdobyć,to jeśli uważasz inaczej,to jak możesz podziel się wiedzą
    1 punkt
  16. Środa Kleinarl Flachauwinkl/Kleinarl - tu bylismy w tym samym czasie Czwartek Obertauern Wagrain/Alpendorf Piątek Flachau-Wagrain Zauchensee/Flachauwinkl Sobota Wagrain-Alpendorf Radstadt/Altenmarkt Niedziela Zauchensee Polska Dom
    1 punkt
  17. Ewolucji narciarskich systemów bezpieczeństwa ciąg dalszy. W trosce o najmłodszych narciarzy coraz więcej zagranicznych ośrodków narciarskich wdraża system Magnestic. To ochraniacz pleców połączony z elektromagnesem, który mocuje dziecko do kanapy podczas wjazdu wyciągiem. Magnestick opiera się na elektromagnesach zamontowanych z tyłu odblaskowych kamizelek, które aktywują się na czas wjazdu wyciągiem. Drugi elektromagnes zamontowany w oparciu kanapy powoduje, że dziecko nie może ''odkleić się'' się do fotela a tym samym np. spaść z wyciągu. Dodatkowo kamizelka służy też na stoku. Odpowiednio wyprofilowana tylna wkładka jest ochraniaczem kręgosłupa, a dzięki ''krzykliwemu'' kolorowi mali narciarze są bardziej widoczni. Obecnie w system Magnestic wyposażonych jest ponad 20 wyciągów narciarskich w Stanach Zjednoczonych, Austrii, Szwajcarii, Andorze i Francji. Koszt specjalnej kamizelki wynosi 80 euro, można ją też wypożyczyć. [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Źródło: www.narty.sport.pl
    1 punkt
  18. http://www.rossignol.com/PL/PL/radical-worldcup-sl-fis-ibox_RA0AT01_product_ski-men-skis-race.html Jestem z tych desek MEGA zadowolony. Super się sprawdzają wraz z wiązaniami 200MFX i butami 150Flex. Na zawody najlepsze:D
    1 punkt
  19. Jeśli mają być krzesła i niezbyt trudne trasy w Śląskim,to chyba najlepsza Wisła i Istebna,ale dopóki trwają ferie,kolejki niestety będą.Jeśli wybieracie się w tygodniu,to nie powinno być najgorzej. Co polecić?W ferie... :eek: Możecie spróbować na Nowej Osadzie lub Cieńkowie.Alternatywnie też na Soszowie,ale tam krzesło tylko do połowy wywozi lub na Stożkek (tutaj jednak dwie trudne trasy i jedna niby łatwa,ale wąska i raczej niezbyt godna polecenia słabszym narciarzom... Trochę lepiej może być w Istebnej - tutaj łatwe i szerokie trasy i cenówka też bardziej przystępna. Co jeszcze? Mogłaby być Czantoria szybkie fajne krzesło,ale tam trasa dość wymagająca,niebieską nie warto rozważać - w większości wąska jest.Ewentualnie jest jeszcze w Ustroniu Palenica,ale raczej słabo trasę przygotowują. Może jeszcze Korbirlów Baba (nie mylić z GAT!) - stare krzesło,ale dość łatwa trasa i kolejek raczej nie powinno być. Się nagadałem... a w sumie Kotelnica chyba byłaby najlepsza,choć nie wiem jak teraz tam z ilością ludzi... :eek:
    1 punkt
  20. Krzesła to w Wiśle: Soszów, Nowa Osada, Cieńków, poza Soszowem to nudy bo jedna trasa, choć i tam nie ma szału. Na soszowie może kolejki mniejsze, ale ogółem w Wiśle jest sporo ludzi. Jeszcze trwają ferie. Obserwując taką kamerę z Nowej Osady można wywnioskować, że przewija się tam multum ludu.
    1 punkt
  21. W kwietniu , bedziemy mieszkać w www.appartement-goritschnig.at . Super miejscówka.Mam zarezerwowane 1x apartm 10 os. i 2 x apartm 4 os.I w tych apartamentach wszystko mam zajete.Razem 18 os. Napisz do kobiety , myslę że ma jeszcze wolne apartamenty. [email protected]
    1 punkt
  22. Ja naszywam wstawki z naturalnej skóry , są nie do zdarcia .
    1 punkt
  23. Pierwsze miasteczko za Starą Lubovną w strone Popradu-prawie każdy wieczór stoją w rynku.
    1 punkt
  24. z kocimi ciężko ale są tygryski skoro wytrzymają prędkość przy motorze to i przy deskach powinny ;-) http://www.scigacz.pl/Prezenty,dla,motocyklisty,zapach,choinki,i,palonej,gumy,14412.html http://www.twenga.pl/dir-Motoryzacja,Odziez-motocyklowa,Uszy-do-kasku-na-motor http://www.fotosik.pl/tagi/uszy+na+kask http://www.moto-akcesoria.pl/index.php?cPath=1151
    1 punkt
  25. W Makro Sam kupiłem kiedyś rogi diabelskie i czułki Shreka
    1 punkt
  26. Może coś takiego: http://www.sportmaxx.pl/product-pol-3060-HIT-KOT-USZY-OGON-SKI-FIX-DO-KASKOW-NARCIARSKICH-.html Zadzwoń może zorganizują dla Ciebie. strona producenta: http://www.skifix.pl/
    1 punkt
  27. Do nauki są bardzo OK, a tymi "radiusami" itp. póki co się nie przejmuj bo na tym etapie nie mają dla ciebie właściwie żadnego znaczenia Zrób im serwis ze smarowaniem - i ucz się jeździć
    1 punkt
  28. Ja kupiłem sobie suszarkę do butów z nadmuchem, którą można podłączyć zarówno do gniazdka jak i do zapalniczki samochodowej, działa super, kosztuje 100 zł i do tego jest bardzo mała, wiem, że nie używał jej Bode ale to nie powód, żeby marzyć o noclegach w przyczepie campingowej zimą na stare lata:D Buty nagrzewa bardzo dobrze: http://allegro.pl/nowosc-2010-suszarka-do-butow-zasilan-12-230-v-i1463005137.html Galdon - Bobermany 130 - zabiłeś mnie, mała literówka a tyle radości:D
    1 punkt
  29. Będzie ładnie podkreślała kształty . Bardzo ładna .
    1 punkt
  30. szukaj podobnej twardości u innych producentów wszystkie buty są na podobnym poziomie jeśli chodzi o marznięcie to ja kupiłem podgrzewacze na baterie buty dobiera się do stopy jedź do windsport na zakopiańską tam ci pomogą ja tam kupiłem bobermany 130 i jest rewelacja
    1 punkt
  31. Do Presova masz zarowno z Barwinka,Piwnicznej czy Koniecznej drogi dosc puste.Presov-Kosice,do wyboru albo autostrada,albojak nie chcesz kupować winiety,równoległa pusta jednopasmowa,32 km.Kosice-granica masz zupełnie przyzwoita,pustą drogę,około 20 km.Od granicy do Miskolca jest droga co prawda jednopasmowa,ale z dozwolona 110 km/h i zupeLnie pusta,wiec mozna jechac 130 km/h i tylko dwa miasteczka po drodze.W Miskolcu autostrada az do Wiednia. Teraz kupowałem najkrótszą winiete węgierską,4 dni,28 zł.
    1 punkt
  32. Jak stopy protestują to poszukaj innych butów, przy twardościach tego rzędu nie powinno być dyskomfortu zwłaszcza na etapie mierzenia A może coś takiego, podobny w kształcie stopy do Dragona: http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_buty&id_grupy=3286&id_modelu=2985
    1 punkt
  33. Ja bym rzekł inaczej, naśnieżanie nie zmniejsza dochodów, ale je zapewnia. Poniżej przykład małej stacji narciarskiej z krótkim stokiem, na której śnieżą w każdej chwili, kiedy na to pozwala temperatura. http://www.polczakowka.region-rabka.pl/ Dodam, że karnet na tygodniu od 17-21 kosztuje tam 25zł i pomimo (moim zdaniem) tej niewysokiej ceny nie odnoszę wrażenia, że właściciel dokłada do interesu. Po porostu w Polsce do "czasów białczańskich" pokutował pogląd, że stację tak trzeba ulokować, aby utrzymywała się na bazie śniegu naturalnego. Każdy kto jednak użytkuje jakikolwiek środek trwały wie, że aby zarabiać na nim trzeba wykorzystywać go maksymalnie, a więc najlepiej żeby hulał na 3 zmiany 7 dni w tygodniu. I to właśnie zapewnia naśnieżanie. A zasada w ekonomii jest prosta: cena sprzedaży jednostkowa > kosztu jednostkowego zmiennego
    1 punkt
  34. Dziękuję za link, muszę przyznać wam rację pomyliłem się. Pierwsza z brzegu stacja posiada 2 metry śniegu a nie trzy. Ja w tym roku tam jeszcze nie byłem, stąd moje słabe info na temat pokrywy śniegowej. Ale to jest tak jakby porównać zimę stulecia w Polsce, do Zimy ubogiej w opady w Austrii. W zeszłym roku, śniegu tam spadło więcej niż przez 10 lat w Polsce (to też jest moja subiektywna ocena, nie poparta żadnymi danymi) A teraz dopowiem coś na temat argumentu, który nie jest mój, ponieważ ja nie należę do żadnych organizacji i nie jestem przeciwnikiem budowy/modernizacji stacji narciarskich. Tak więc nie zaprzeczam temu, że w Austrii naśnieżają stoki, bo wiem, że to robią. Problem w tym, że w PL aby stacja pracowała rentownie długo, trzeba naśnieżyć stok zwykle kilka razy. Nikt nie nawali 2 metrowej sztucznej pokrywy, by się utrzymała do marca bo nie pozwala na to kilka czynników a przede wszystkim zmniejsza to dochody ze stacji. Idąc dalej, można wywnioskować, że każda stacja w PL bez sztucznego śniegu sobie nie poradzi (dowodem na to jest choćby Pilsko, które kuleje bez naturalnego opadu) Fakt raczej niezaprzeczalny, ale prowadzi do następnej konkluzji. Jeśli stacja opierać się będzie na sztucznym śniegu + marny naturalny opad, będzie funkcjonować przy grubościach pokrywy rzędu 50-100 cm. Taka grubość pokrywy zmusza inwestora do niwelacji terenu. I jak by się mogło wydawać, nie wystarczy z grabkami porównać trochę ziemi. trzeba się tu pozbyć całkowicie fauny, która posiada silne ukorzenienie (kosodrzewina itp) trzeba pozbyć się większych kamieni, oraz wypoziomować sensownie stok. Wszystko kosztuje ogrom pieniędzy, a ma świadomość tego każdy, który miał kontakt z robotami ziemnymi. To jest taki problem złożony, ponieważ niwelując tak wielki obszar terenu, tak mocno w niego ingerując, osłabiamy jego naturalną wytrzymałość. Niestety, ale dopóki nowa trasa nie pokryje się gęstą trawą jest narażona na silną erozję wietrzną i wodną. Myślę, że każdy zdaje sobie sprawę z tego, że w takich terenach trawa rośnie bardzo wolno, nie wspominając o innych roślinach. Dochodzi nam kolejna inwestycja, stok trzeba zabezpieczyć przed nasiąkaniem wodą, oraz przed osuwiskami a to pieniądze niewiele mniejsze jakie trzeba wydać na uprzednią niwelację. Tak więc kupka niezbędnych pieniędzy do wydania rośnie, a opisuję tu przecież tylko i wyłącznie zagadnienia techniczne, które trzeba pokonać na takiej budowie. Jak już powiedziałem wcześniej stok naśnieżyć musimy kilka razy. To pociąga za sobą kolejny problem - duży zbiornik z wodą. Każdemu marzy się piękna stacja narciarska z wieloma szerokimi trasami i wygodnymi kanapami - w końcu ja też chętnie bym takie coś widział w PL. Ale jeśli w pobliżu stacji nie dysponujemy strumieniem o naprawdę dużym przepływie wody trzeba budować duży zbiornik. I tutaj dobrym przykładem jest Tatrzańska Łomnica, gdzie w ubiegłym roku wybudowano naprawdę pokaźnych rozmiarów zbiornik wodny. Wyobraźcie sobie jaką musiał mieć minę inwestor, gdy okazało się, że zbiornik nie będzie mógł być napełniony przez całe lato - wodę będą musieli spuścić i napełnić go od nowa przed zimą. Dlaczego? Ano mogło by się wydawać to oczywiste ale w amoku inwestycji tą kwestię pominięto. Tak wielki zbiornik jest doskonałym akumulatorem ciepła i ktoś mądry w końcu na to zwrócił uwagę. Jeśli woda w zbiorniku pozostawała by w nim całe lato, w ziemie byłby problem z niskimi temperaturami. Oszacowano, że może być to nawet kilka stopni różnicy, a w tamtym terenie to sporo. Bo cała instalacja przygotowana jest do produkcji śniegu już w -5 stopniach. Ten sam problem dotyczyłby każdego ośrodka, a zwłaszcza tych, które otoczone są dookoła wzniesieniami (Szczyrk i Pilsko) A przecież w TŁ jest tylko jedna trasa! Niby prosta sprawa, ale jednak nie oczywista dla każdego. Duży zbiornik zabezpiecza nam wodę do naśnieżania dużych połaci terenu, jednak obniża nam temperaturę w okolicy. A sprawdzić to może każdy, kto ma niedaleko siebie jakiś niewielki staw i odczuje na własnej skórze jak taki element środowiska grzeje. Napiszę jeszcze raz, że ja również jestem wielkim zwolennikiem inwestowania w rozwój ośrodków narciarskich, lecz racji zawodu zdaję sobie sprawę z pewnych przeciwności technicznych związanych z budową takich obiektów. O ile nie trafia do mnie argument nietoperza, to jak już ktoś zaczyna mówić o erozji i skutkach lokalnego ocieplenia, bądź inwersji od razu widać, że ten ktoś wie więcej niż banda krzykaczy internetowych zza ekranu komputera. W przypadku Kasprowego armatki rozwiązują problem, ale gdzie upchamy zbiornik z wodą? Mam nadzieję, że teraz argument słabej pokrywy śnieżnej i jej konsekwencje stał się troszkę bardziej sensowny.
    1 punkt
  35. może ktoś będzie miał ochotę obejrzeć http://narty.wp.pl/video/jakie-narty-wybrac,53,1.html
    1 punkt
  36. Modyfikowany naturalnym obornikiem. Inaczej by taki wielki nie urósł.
    1 punkt
  37. Jeżeli masz te "parę złotych" ( 20-50 zł ) to dopłać i masz problem z głowy . Ale generalnie te 10000 oddychania jak na kobietę to jest bardzo dobrze . Kobieta z natury mniej się poci. Po drugie za duży parametr oddychania powoduje wychłodzenie czyli będzie zimno . Bardziej martwi mnie ten pierwszy parametr 20000 bo to jest absolutne minimum przy uprawianiu narciarstwa. Przypominam że oprócz warunków zewnętrznych jak deszcz i wiatr dochodzi jeszcze prędkość jaką rozwijamy na nartach. Zapytajcie kolegę Roobs-a jaką kurtkę ma na motor jak jedzie 120 km/h . Dziwi mnie że do zakupu ubioru podchodzi się tak z marszu . Przecież dobra odzież jest tak samo ważna jak prawidłowe ustawienie wiązań . Niedogrzane mięśnie , przewiane stawy łatwo ulegają kontuzji . Mój sposób na każdą pogodę : 1 Kurtka Gore-Tex : ( nie ważna firma tylko oryginalna ) bez ocieplenia czyli sama membrana . Wodo-wiatroszczelna , oddychająca i piekielnie mocna . ( Gwarancja producenta dozgonna ). 2 Bluza z nowoczesnego sprasowanego polaru "FLECE" jako ocieplenie , najlepiej windstopper o parametrach 10000 oddychania ( temperatura -10 ) 3 Bielizna termiczna - ja mam z 4F za 65 zł i jest idealna ( dobrze mieć 2-3 komplety ). 4 Rezerwy strategiczne - zawsze mam cienki polar-streczowy i jak jest bardzo zimno zakładam na bieliznę pod bluzę . Stanowczo odradzam zakupu odzieży na Allegro , straganach , giełdach itp . Mam nadzieję że pomogłem koleżance .
    1 punkt
  38. ha ale trafiłem z Tatrzańską bo tak sobie myślałem że tam jest jedyna w okolicy trasa długości około 6km.. Tatrzanska znam, bylem nawet w ostatni weekend tam.. no jak stamtad bedziemy jechac to zapowiada sie BARDZO ciekawy zjazd, nie wiem jak zrobią start i skąd ale na samym szczycie (Lomnickie Sedlo) jest mało miejsca dla 300osób, ale zobaczymy:) tak w skrócie.. pierwsze 500m zajebista ściana porównywalna do alpejskich czarnych tras, pózniej dużo wąskiego wypłaszczenia i kilka zakrętów gdzie tylko pozycja zjazdowa się liczy, poźniej konkretna czerwona dość mocna.. a później już tylko płasko do mety.. zerknijcie na ich stronę na foty czy mapy.. powiem wam że jesli tam pojedziemy to czeka nas naprawdę hardkor! płaska końcówka.. a nogi już będą palić hehe.. ja nie mogę się doczekać, wg mnie ta góry budzi z dołu wiekszy respekt niż Kasprowy! a ubezpieczenia obowiązkowe i sprawdzają na eliminacjach!
    1 punkt
  39. Wg mnie spokojnie wystarczy, za różnicę lepiej dokupić soft shell i w tym wtedy jeździć w cieplejsze dni bo jak jest człowiek za ciepło ubrany to żaden parametr oddychalności nie wystarczy.
    1 punkt
  40. Pamiętaj, aby kurtka spełniła twoje oczekiwania wiele zależy od tego co będziesz miała pod nią !!! Czyli nie można zapominać o bieliźnie termoaktywnej, I i II warstwie, która z kurtką tworzy "zgrany zespól" Zawsze warto dopłacić jeśli są na to środki ale... jednak lepiej jest mieć "komplet" niż zagotować się od środka gdzie nawet 30000/20000 sobie nie poradzi Do tego porządne marki zawsze informują o orientacyjnej utracie parametrów ubrania np 1 rok lub ilość prań itd. Także dokup jeśli nie masz, lub masz już kilkuletnia bieliznę teraz sporo obniżek więc..
    1 punkt
  41. Masz narty przynajmniej o 10 cm za krótkie, na takich to niewiele się nauczysz, każde jakie kupisz dluższe będą dużo lepsze od twoich dotychczasowych. Jeśli kupisz slalomkę lub coś sc to ewentualnie 160 cm i to będzie najkrótsza narta o jakiej możesz myśleć. Jeśli chcesz jeździć krótkim skrętem i to doskonalić to lepiej pomyśl o Head Supershape albo o jakiejś narcie SC jakich wiele, wyjdzie taniej niż Chip i chyba lepiej się nadadzą do takiej jazdy. A to,że Chip 66 będzie mial mniejszy promień niż twoje narty nie znaczy wcale,że pojedziesz nim krótszym skrętem, jeździłem na TT, promień niby mały a krótkim się jeździ bardzo słabo.
    1 punkt
  42. Witam Tak naprawdę dużo zalezy od naszej predyspozycji do pocenia się, jedni więcej inni mniej być może w Twoim przypadku wystarczy. Wiadomo im większa tym lepsza ja tak czy siak przeważnie pocę się jak szczur, jeszcze jedno miałem kurtki spyder decente energiapura wszystkie miały podobno 20000 a jednak różnica zasadnicza.
    1 punkt
  43. W związku z tym, że los niełaskawy rzucił mnie do miasta Lienz - stolicy Wschodniego Tyrolu dane mi było przetestować tamtejsze "miejskie" ośrodki. Samo miasto jest dosyć spore - to taki odpowiednik naszego miasta wojewódzkiego, jest ono bardzo ładnie położone w szerokiej dolinie pomiędzy dużymi górami z widoczną z całego miasta skalistą zerwą tzw Lienzer Dolomiten. Centrum miasta jest zabytkowe, to urokliwe, niewielkie stare miasto położone wzdłuż rzeki Drawy. W Lienz można jeździć w dwóch niewielkich ośrodkach, w rodzinnym i nasłonecznionym Zetterweld oraz w zagubionym na stromym leśnym zboczu Hochestain. Ten drugi ośrodek położony jest na końcu miasta, jego dolna stacja jest dokładnie obok skrzyżowania, na którym drogi rozchodzą sie w kierunku doliny Pusterii i Włoch oraz w kierunku Matraii i najwyższej części austryjackich Alp. Parking jest tuż obok krzesła, zaraz pod starym zamkiem. Ja przyjechałem na narty przed 11tą a udało mi sie zaparkować około 50 m od krzesła. Do tego punktu da się również zjechać na nartach - jest to wysokość niespełna 700m npm. Pierwszy wyciąg to mieszana kolejka gondolowo - krzesełkowa, jest zupełnie nowa, wywozi narciarzy na wysokość nieco ponad 1000m npm gdzie jest lekkie wypłaszczenie. Tu można pojeździć na kilkusetmetrowym orczyku obsługującym szeroką niebieską trasę dla dzieci i początkujących, stąd można zjechać na dół całorocznymi sankami typu rollcaster (biler 5-6 euro) no i przede wszystkim zjechać na dół wspaniałą czarną trasą o długosci 1,5 km na której panie rywalizuja w zawodach Pucharu Świata. Do góry dalej zabiera nas stare dwuosobowe, zabytkowe krzesełko, które wolno ale konsekwentnie pnie się bardzo stromo do góry by "urobić" 500m w pionie. No i mamy już 1514 m npm. Stąd dwie możliwości - w dół czarno- czerwoną trasą o długosci 2700m, którą szbko zjedziemy do miasta, albo starym i równie zabytkowym orczykiem pokonamy kolejne 500m w pionie. Wracając do trasy to muszę napisać, ze jest ona kapitalna, na górze stroma i szeroka leci przez las by lekko położyć sie i jeszcze poszerzyć wypadając na łąki ponad miastem - cały czas towarzyszy nam widok zbliżającego się miasta ponad dachami którego jedziemy i szybko ono sie do nas zbliża. Orczyk na górze obsługuje dwie fajne czerwone trasy lecące po jego obu stronach - długie na około 2,3 km każda - też naprawdę niezłe i zdrowe:D. Ot i wszystko, niewiele tego, trochę bajeru na dole, zabytkowa góra i cztery naprawdę świetne i wymagające trasy na których można nieźle pohulać, no i do tego rzadko spotykana sceneria. Dodam tylko, że trasy na Hochstein są pięknie widoczne z miasta i robia niezłe wrażenie. Jest to bardzo przyjemny, mały i kameralny ośrodek, który warto zaliczyć będąc przejazdem, nawet dwie godzinki wystarczą by sobie tam pojeździć, wszystko jest pod ręką i na miejscu, naprawdę warto. No chyba, że los kogoś rzuci do tego miasta i wtedy te wyciągi są po prostu darem niebios:cool: Mapka poglądowa i fotka: http://www.lienzer-bergbahnen.at/zettersfeld/winter/lifte-pisten/index.php I jeszcze moje stare zdjęcie z widokiem tras na Hochstein od strony Zetterweldu http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=2808&c=member&imageuser=6864
    1 punkt
  44. I juz po feriach. Wyjazd bardzo udany. Region Ski Amade bardzo polecam. Lekko ponad 600km od granicy z CZ.Czyli lekko ponad 7 godzin spokojnej jazdy. Nocleg w Radstadt w http://www.nasnergut.at/ . Bardzo blisko gondoli 200m w ośrodku Radstadt/Altenmarkt. Jeżdzilismy : 2 x Zauchensee/Flachauwinkl , 2 x Radstadt/Altenmarkt , 1 x Flachau/Wagrain , 1 x Flachauwinkl/Kleinarl , 1 x Wagrain/Alpendorf . Najsłabszy z tych ośrodków to Flachauwinkl/Kleinarl - duzo ludzi, trasy średnie , ale poważny potęzny plus to knajpa przy górnej stacji kanapy Sunshine Shuttle i ziemniaki jakie tam podają . Najlepszy ośrodek to Flachau , później Zauchensee , Wagrain - to wg mnie . Wszedzie znajdzie sie trasa dla początkujących ( a bylismy z dziećmi ) , oraz czarne petardy dla wymagających. Przez cały tydzień pogoda bardzo dobra.Jedynie w niedziele w Radstadt opad sniegu z deszczem , wilgotno i pochmurnie.PN i WT pogoda bajeczna , slonecznie, ŚR CZW PT słońce i chmury.SOB po nocnych i rannych opadach warunki w Radstadt bajeczne.10 cm puchu na twardym wyratrakowanym podłozu i moje K2 Obsethed . Geralnie śniegu poniżej 1000mnpm niewiele.Brakuje zimowych krajobrazów. Najwieksze atrakcje regionu to : tor saneczkowy w Radstadt dł. 6km , zabawa niesamowita , kompleks baseny/sauny w Altenmarkt z niesamowita rura do zjeżdzania ( warto ). Trochę zdjęć : http://www.skionline.pl/forum/album.php?albumid=212
    1 punkt
  45. Wziąłem sobie Wasze rady do Serca i ćwiczę, ćwiczę... Niestety doskonalenie się w jeździe nie jest łatwe, wymaga cierpliwości Ponieważ Naszych filmików ukazuje się w tym wątku niezbyt dużo... ...dlatego też zamieszczam kolejne dwa filmiki do dalszej oceny z wczorajszego nartowania. Z ujęcia statycznego: [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=xUDFAkXjGJI[/YOUTUBE] Ujęcie w ruchu...+ mały Freestyle :D [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=CZuGcMtlRcI[/YOUTUBE] ...ja tym czasem powoli się szykuję i wybywam na dalsze Doskonalenie - tym razem na Kielecki Telegraf
    1 punkt
  46. Kamil Durczok odpowiada ekologom - Nie sądziłem, że aż tyle osób poczuje się adresatami moich słów - Popularny dziennikarz stwierdził w rozmowie z Łukaszem Maliną, że z żadnego słowa w swoim felietonie o "ekoterrorystach" nie zamierza się wycofywać Podczas urodzinowej gali Dziennika Zachodniego w Teatrze Rozrywki w Chorzowie udało nam się zapytać Kamila Durczoka o jego kontrowersyjny felieton. Jesteście ciekawi, czy Kamil Durczok zmienił zdanie co do działań ekologów w polskich górach? Świadomy burzy, jaką wywołał w środowisku ekologów deklaruje, że pozostaje przy swoich racjach. Przy czym podkreśla, że nie chce by ktokolwiek niepokoił 2,5-centrymetrowe nietoperze jeżdżąc im nad głową na deskach... [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Źródło: Dziennik Zachodni
    1 punkt
  47. Zawody STRAMA skionline.pl Program zawodów: 11. marca 2011, piątek 14.00 - 16.00 - trening slalomu giganta z trenerami szkoły STRAMA 12. marca 2011, sobota 8.30 - 10.00 - odbiór numerów startowych 10.00 - 10.30 - oglądanie trasy slalomu 10.30 START - I przejazd slalom gigant kobiet i mężczyzn, grupy w kolejności zgłoszeń od (grupy I, II) - I przejazd slalomu giganta 11.00 Równolegle do slalomu giganta możliwość startu w konkurencji "bieg na rakietach śnieżnych" na odcinku 80 - 100 m 12.30 Oglądanie 2. przejazdu slalomu giganta 13.00 START - II przejazd slalom gigant (w zależności od ilości uczestników, godzina startu II przejazdu może ulec zmianie) 15.00 Ogłoszenie wyników - uroczysta dekoracja zwycięzców. Losowanie nagród głównych Nagrody: Wśród wszystkich uczestników zawodów rozlosowane zostaną niezwykle atrakcyjne nagrody: dwa, 2-osobowe tygodniowe pobyty w 3-gwiazdkowym hotelu z wyżywieniem we włoskim Trentino wraz ze skipassami! Oprócz nagród głównych rozlosowane będą nagrody dodatkowe: plecaki, akcesoria i sprzęt narciarski. Więcej informacji na temat zawodów znajdziecie tutaj: http://www.skionline.pl/stacje/?co=relacje&id_relacji=89&id_txt=4240
    1 punkt
  48. Witam,W poniedziałek pojechałam na Orawę by nieco rozruszać stare, 35 letnie kości;)Niestety, już na miejscu przypomniało mi się, że Słowacja ma ferie i jak na ten ośrodek to miejscami było sporo ludzi. Nie był to ścisk a’la Kotelnica, no ale troszkę się działo… Na szczęście przyjechałam dość wcześnie i dane było mi podelektować się prawie samotną jazdą. Pierwsze wrażenie? Niezbyt pozytywne niestety. Stok niewyratrakowany, pokrywa śnieżna dość mała, gdzieniegdzie minerały, trawa i….wielkie połacie lodu… Przypuszczam, że gdyby zdecydowano się użyć ratraka, to całkiem prawdopodobne, że śniegu na stoku nie byłoby wcale. Generalnie da się pojeździć, ale trzeba uważać na niespodzianki widoczne na zdjęciu poniżej. W sumie nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – człowiek był zmuszony ćwiczyć ciasne skręty. Acha, jak ktoś nie dysponuje ostrymi krawędziami, to będzie miał różne bolesne doświadczenia.Jeszcze słówko o dojeździe do ośrodka…Pierwszy raz zdarzyło mi się jechać 3km w kilkucentymetrowych lodowych koleinach…Masakra. Lód, lód i jeszcze raz lód:eek:. W sumie nie wiem co gorsze, nadmiar lodu, czy ludu…:rolleyes:Ale nie ma co narzekać, było całkiem fajnie.:DPozdrawiamEwa
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...