Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.08.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
4 punkty
-
Fajnie że ta trasa wraca do programu, bo z jednej strony słynna (podobnie jak jej patron) z drugiej strony PŚ gości tam tylko okazjonalnie. Faceci jeździli tam ostatnio w grudniu 2007, ale SL i GS, a panie w styczniu 2006 - DH i SG, tu archiwum FIS.Mam ciągle świeże wspomnienia z ostatniego sezonu, z wielokrotnego przejazdu tą trasą. Fajna trasa, długa, w górnej części jest dość płaski odcinek (na ok. 1/3 długości); niby płaski ale i tak Kostelic (YT niżej) ma tam ponad 97 km/h Ma spore przewyższenie (grubo ponad 800 m), głównie je pokonuje w dolnej części trasy. Dolna część zawsze jest w cieniu, zwłaszcza w okolicach Sylwestra była piekielnie twarda, tak po prostu "z natury" - dawała w kość BTW, w dolnej części trasa jest sztucznie oświetlona - więc można sobie urządzić jazdę wieczorną - to dla wytrwałych ;)Przebieg dla panów jest trochę inny niż dla pań: dla pań trasy (DH i SG) zaczynają się niżej a końcówka też ucieka trochę w prawo na bardziej płaski "wybieg". Akurat, trochę przypadkiem, mam program w pdf sprzed kilku lat - załączam więc zrzuty ekranowe + profil trasy z ich strony. Najwyżej położony odcinek startowy na co dzień nie jest dostępny dla amatorów - przygotowywany jest tylko na zawody - na co dzień główna trasa objeżdża pierwszą ściankę dookoła. Oczywiście, że miałem ochotę to objechać "na dziko", żeby zaliczyć, ale tam na co dzień nie ma naśnieżania a to co było dane z natury, to jakaś nędza - przemarznięte kalfiory, kalabraki...czy jak tam zwał - nie bardzo się dało ;)Ostatnie zawody pań wygrała znakomita Janica Kostelic - zarówno DH jak i SG. Tu video z DH (2006). [YOUTUBE] [/YOUTUBE]... wtedy, podczas tych zawodów niejaka Lindsay C. Kildow była 183 punkty
-
Również ode mnie najlepszego choć spóźnionego!!!! A w prezencie punkt dla Ruchu przywieziony wczoraj z Kielc1 punkt
-
Na stronie zamieściłem kalendarz PŚ na nowy sezon. Stratujemy 22.10 w Soelden, a kończymy 18.03 w Schladming1 punkt
-
To dziwne, u mnie świst i hałas występuje wyłącznie przy jeździe z samymi poprzeczkami, przy założeniu boxa jak ręką odjął, jest nieco głośniej niż bez boxa ale naprawdę niewiele i przy jeździe do 160 to różnica jest niewielka. Trochę zależy to tez od wyciszenia samego auta bo w tym mam na pewno sporo ciszej niż miałem w poprzedniku (ten sam box) niemniej efekt wzrostu hałasu też był niewielki i trudno było mówić o jakiejś wielkiej uciążliwości czy trudnościach ze słuchaniem radia. Dużo zależy od samego auta, każdy samochód sam w sobie od pewnej prędkości zaczyna być głośny, z trzech moich aut te granice określiłbym na 140,160,180. Przy dużych prędkościach głośne już potrafią być same opony w zależności od rodzaju (znam zimówki cichsze niż dobre letnie), hałas rośnie przy wietrze, jeździe po mokrym itp. co do wzrostu spalania to tez zależy od auta, w jednym mam ok +1 litr, w drugim +0,2 l - większy od boxa wpływ na spalanie przy szybkiej jeździe ma wiatr i mokra nawierzchnia jak i utrzymywanie wysokiej prędkości w aucie o stosunkowo małej mocy silnika w stosunku do ciężaru wozu oraz nierówna jazda. Auta z mniejszymi i słabszymi silnikami przy dużej prędkości, obciążone dodatkowo ciężarem i uszczęśliwione boxem będą miały znacznie większy wzrost spalania niż te mocniejsze. Ogólnie powiedziałbym tak, im auto cięższe i mocniejsze tym mniejszy wzrost spalania oraz mniej odczuwalne działanie bocznego wiatru. Hałas - zależy od aerodynamiki auta i współdziałania z boxem oraz od wygłuszenia samego samochodu. Różnice są ogromne i unikałbym jednak uogólnień w tym względzie bo czasem jest to kłopotliwe a bywa tzw szczegółem:)1 punkt
-
Impreza super świetnie zorganizowana, trasa idealnie zabezpieczona i ten niesamowity doping kibiców! Start pod termami jechałem z 3 grupy potem zjazd do Poronina z prędkością 50- 60 km/h tu troszkę ludzi mnie wyprzedziło ale odrobiłem z nawiązką na podjeździe pod Ząb na szczycie średnia prędkość 31 km/h potem fantastyczny zjazd z prędkością 70 km/h i znów podjazd dalej odrabiam przed podjazdem na Gliczarów średnia 27 km/h. Zaczyna się podjazd, a u mnie zaczyna się kryzys zjadłem na śniadanie 3 kanapki podczas jazdy samochodem i to mnie zgubiło pierwsze 24% na rowerze prawie wszyscy ludzie prowadzą drugie 24% próbuję podjeżdżać tętno 199 uderzeń w połowie nie daję rady. Podchodzę największe nachylenie i dalej jazda. Na szczycie czeka Czesław Lang z gratulacjami Potem dość niebezpieczny zjazd którego odpuściłem. I podjazd do mety jestem całkowicie wycięty ledwo kręcę tak słaby pod górkę to chyba nigdy nie byłem. W końcu meta czas 2:26:46 średnia 23,15 km/h, średnie tętno 179 uderzeń! Wspomnienia do końca życia1 punkt
-
nie odczytałem już tego posta bo wieczorem nie byłem w domu:) jak poszło? ja startowałem z 2 sektora z tyłu, nr 724. Krótka relacja i podsumowanie Tour de Pologne Amatorów: Pogoda dopisała, start godz. 10:30, na starcie około 1000 zawodników od zawodowców po czystych amatorów, przed nami 56,6km walki ze słabościami i bólem nóg. Zaczęło się podjazdem z term do głównej drogi, i później start ostry - zjazd do Poronina, przejazd przez główna drogę i podjazd pod Ząb, 5km ostrego nachylnia bez płaskich odcinkó, pokonane, tworzą się pierwsze grupy, znów zjazd na Leszczyny i kolejny podjazd na górską pręmie, Bustryk, spokojniejszy ale wyczęrpujący, cały czas góra dół - pokonane:) i został nam tylko najcięższy podjazd w całym Tdp - Gliczarów, który wyglądał mnie więcej tak.. 200m nachylewnie 24%, 80m lekkie zmniaijszenie nachylenia o połowe i ponownie 500m 24%.. poszło! bez zejścia z roweru, przy wspaniałym dopingu kibiców:) teraz mieliśmy już tylko karkołomny zjazd z Rusińkiego Wierchu, wąskie drogi ponad 60km/h! podjazd do Bukowiny, 3km, i meta przy dopingu godnym etapu zawodowców:) czas 2:25, średnia 24km/h, miejsce 466 na 1000 open, 113 na 180 w kategorii M-2. Zadowolony, plan zrealizowany czyli połowa stawki i gliczarów bez prowadzenia roweru. Polecam za rok, atmosfera na trasie nie zapomniana:) .1 punkt
-
Zjawisko niesymetrycznosci skrętu jest zjawiskiem powszechnym. Myslę (obserwacje z autopsji), że chodzi tu o bardziej rozwiniętą częsc naszego ciała. Nie chodzi tu o lewo czy prawo ręczność. Łatwo sprawdzić jak idziemy swobodnie, które ramie dajemy do przodu jak przebijamy sie przez ciżbę, lub jakim ramieniem wywalamy zamknięte drzwi. Na spacerze latwo sprawdzic , która strona ciała jest bardziej z przodu. Jak to przeklada sie na jazde na nartach? Jazda jest podporządkowana ustawieniu ciała na jeden skręt, dlatego jeden wyjazdzamy w kontrze (ta strona w przodzie), a drugi w rotacji (ta co jest cofnięta). Aby to poprawic musimy najpierw tą niesymetrycznosc odkryc. Ja systematycznie, na nartach i poza , staram się poprawiac. To skutkuje.1 punkt
-
Nie ma innej drogi do przełamania strachu lub pośpiesznego dzialania cialem (wpadanie do srodka skrętu). Mozna do tego dochodzic różnymi sposobami. Najlepszy jaki znam to jazda z narciarzem ze "sprzężeniem". Jest to jazda na kiju (2m dł. ) który oboje trzymamy na koncach. Ręce szeroko (ca 60cm). Wazne aby kij był zawsze przed tulowiem. Jest to wspaniały sposób na wymuszenie na każdej osobie jazdy po łuku. Przy okazji doskonale mozna cwiczyc obciazenie narty zew. To samo , ale mniej dokładnie można wykonać trzymając sie za ręce srodkowe (prawa i lewa). Doskonalącym cwiczeniem jest jazda na dwuch kijach, gdzie prowadzącym jest uczen. Ja jadę z tyłu odpowiednio działając (popychanie, przyciąganie) kijami steruję (RĘKOMA UCZNIA). Dzialanie moje przenosi sie na ciało i narty. Nie zdajemy sobie sprawy jak duzo RĘCE pomagaja nam w jezdzie. Po kilku skrętach (czasami zjazdach) niektórzy calkowicie zmieniają jazdę. Potem tylko wystarczy rzucić hasło : szybko-szybko wolno-wolno i skutek natychmiastowy. Jadąc za uczniem cały czas przypominam mu przemiennie ustalonymi haslami. Np. wolno- wolno.... dzioby w dół i dolna dolna dolna, ręka prowadzi , lewa reka do prawej ,biodro , biodro, płasko, płasko i krawedz, krawędz i płasko plasko wysoko nisko, nisko wysoko. Uaktywniam tułów : lewe biodro do przodu, wysoko , opadamy w skręt prawe biodro do przodu, lub palce piety, palce...... Itd. Tak na codzien postępuję z dziecmi, doroslymi . Hasła sa rzucane na chwile przed wykonaniem tej czynnosci. Podawane sa gdy tylko widze ze moze byc zaniechane lub jest zle wykonywane w ostatnim skręcie. Mam duze mozliwosci ksztaltowania ciała. W doskonaleniu (np Juicea) jazda jest za szybka (względy bezpieczenstwa), najlepszym rozwiazaniem by był zestaw radiowy. Więc najczęsciej jak robi zle ,slyszy gwizd. Po zatrzymaniu opisuję błąd i ustalam sposób poprawy. W takim systemie uczen skazany jest tylko na lepsze jeżdzenie . Sposob ma tę zaletę, ze wogóle nie mysli co ma robic, robi na komendę. Skupia sie więc na jednym elemencie. Powoli zaczyna cały skret odbierac jako wrazenie ruchu. Jak to utrwali mamy już dobrego narciarza, który wie na czym jazda polega i wie co musi czuć jego cialo i jakie jest napiecie mięsni. Polecam! Ale to tylko Ci to zrealizuja , którzy potrafią w mig zobaczyć błędy jadącego. Przez czas który wystukuję zdarzało mi się wprowadzić z niektorymi duze zmiany w jezdzie. Tylko trzeba precyzyjnie poznac przyczynę błędu. Nie usuwam skutku ,staram sie dotrzeć do przyczyny. Pozdrawiam!1 punkt
-
Odświeżę ten temat bo warto. Może wątek z tym dekalogiem video warto podpiąć gdzieś na górze? Co na to nasi mega przaśni moderatorzy Rafał i Sławek? Jacka w to lepiej nie mieszajmy. Jeśli nie trzeba to łokej...1 punkt







