Kilka zdań na temat wyjazdu. Na miejsce naszego wyjazdu wybraliśmy Tignes stacje narciarską złożoną z kilku dzielnic na wysokości od 1400m do 2100m. My wybraliśmy dzielnicę Val Claret położoną na wys. 2100m. Kurort ten wraz ze słynnym Val d'isere tworzy domenę o nazwie Espace Killy (Przestrzeń Kiliego). Nazwa tego potężnego obszaru pochodzi od wielokrotnego mistrza świata oraz mistrza olimpijskiego Jeana-Clauda Killy, który pochodzi z Val d'isere. Wyjazd zarezerwowaliśmy w drugiej połowie grudnia za pośrednictwem agencji, która działa w Tignes. Koszt 265 Euro/os obejmował 7 noclegów w studio 3 os o pow. 20 m2 oraz skipass na 6 dni obejmujący nie tylko obszar Tignes, ale również Val d'isere oraz taksę klimatyczną. W ramach tego karnetu można się było wybrać na jeden dzień do Trzech Dolin oraz La Plagne-Les Arc. Dojazd z Warszawy następujący i chyba optymalny. Warszawa-Częstochowa-Lubliniec-Opole-Wrocław-Drezno-Norynberga-Karsrue-Bazylea-Bern-Geneva-Annency-Ugine-Bourg S.Maurice-Tignes. Odległość z warszawskiego Ursynowa 1840 km. Czas przejazdu 22h. Położenie naszego obiektu noclegowego oczywiście na samym stoku i tak od wyjścia z budynku 15 kroków do najbliższego krzesełka. W sumie bezpośrednio w odległości do 40 m mieliśmy do dyspozycji trzy szybkie krzesła oraz kreta, który w kilka minut pokonywał różnice prawie 1000m w pionie na potężny lodowiec Grande Motte. W okresie w którym byliśmy było bardzo mało narciarzy. Było to widoczne nie tylko na stokach, ale po ilości zapalonych świateł w oknach wieczorami. Na naszym piętrze, gdzie było 10-12 apartamentów był zajęty oprócz naszego tylko jeden. Tignes jest stacją w której jest zakaz parkowania, można się tylko zatrzymać w celu rozładowania i załadowania bagaży oraz nart. W samej miejscowości jest wielki parking naziemno-podziemny, ale płatny 75E tydzień:eek: My wybraliśmy bezpłatną opcję parkowania na wysokości 1800m w Tignes Les Boisses z którego po odstawieniu auta można wrócić do głównej stacji bezpłatnym autobusem. Obszar narciarki potężny nie do przejechania w jeden tydzień. Mimo, że byłem tam już kilka krotnie znowu odkrywałem coś nowego. Zróżnicowanie stoków bardzo duże od dzikich nie przygotowanych zjazdów po gładkie i szerokie. Wyciągi super nowoczesne większość to szybkie kanapy w uzupełnieniu duże i małe gondole plus orczyki głównie na dwóch lodowcach. Pogoda dopisała 80% czasu na nartach to bezchmurne niebo. Śnieg padał dwa razy. Raz w drugiej połowie nocy do rana i raz po 15:00 do samego rana. Generalnie z pogody jesteśmy bardzo zadowoleni. W czwartek po nocnych opadach wybraliśmy się do Trzech Dolin na jeden dzień w ramach oczywiście naszego karnetu i tu uwaga, aby pojeździć za darmo to oprócz samego karnetu Espace Killy potrzebny jest paragon z kasy! Odległość z Tignes do Trzech Dolin ok. 70 km. My jako parking oraz miejsce startowe do Trzech Dolin wybraliśmy La Tanię stację położoną na wys 1400m z bezpłatnym parkingiem obok gondolek. La Tania położona jest w dolinie Courchevel, ale administracyjnie należy do Meribel. Ten dzień był bardzo ciepły termometr w La Tani wskazywał +7 stopni widać było, że na tej wysokości w nocy padał deszcz. Więc wybór mógł być jeden jak najszybciej do Val Thorens 2300m Dojazd z La Tanii do VT około 1,5h z zaliczeniem Cote Brune w Meribel. Tam bajka słońce na przemian z nachodzącą mgłą oraz 20 cm świeżego śniegu:D Koszty wyjazdu: 1550 zł - karnet, zakwaterowanie, paliwo (po podziale na trzy osoby) . Z Polski wzięliśmy jadła po 150 zł na głowę, ale tego nie wliczam bo u nas też trzeba jeść. W markecie na dole kupiłem karton 26 piwek 0,25 za 9,9E starczyło na cały tydzień. Piwo na leżaku oczywiście co dziennie 6-7E. Pieczywo kupowaliśmy na miejscu bagietka 0,9E, woda 2 E zgrzewa. W sunie wydaliśmy na wyjazd poniżej 2 tyś zł/os. Jeszcze zdanie na temat przygotowania i oznaczenia stoków. Niech nikt więcej nie pisze na tym forum, że Francuzi nie potrafią przygotować stoków. Stoki były ratrakowane co dziennie, nawet po nocnych opadach był sztruks. Z resztą Francuzi w ciągu ostatnich kilku lat poczynili ogromny postęp w tej dziedzinie. Oznakowanie tras też bez zarzutu. Mapki, drogowskazy wszędzie gdzie to było niezbędne.
Jeśli ktoś ma jakieś pytania chętnie odpowiem. Galeria z wyjazdu kilka postów wyżej.