Miałem okazję jeździć na przykrótkich GS9 (przepinka ze znajomym), jeździło się na tym tragicznie, narty ciężko wchodziły na krawędź (prędkośc), jak wchodziły to już zaczynały myszkować, skręcały beznadziejnie czyli aby zacieśnić skręt trzeba było bardzo aktywnie inicjować i to z dużym wyprzedzeniem, w skręcie niestabilne a do tego bardzo opornie wchodziły w ześlizg. Opisane odczucia to kompilacja wad złego doboru długości i słabości samej narty tego rodzaju, niestety dobór jej w złej długości odbiera jej praktycznie wszystkie zalety i jej predyspozycje (stabilność, szybkość, pewność, trzymanie) i nie daje3 nic w zamian bo narty ze względu na swoją sztywność wcale skrętniejsze nie są a zacieśnianie skrętu, ześlizg tyłów, dogięcie desek - to wszystko jest problematyczne. Jakich byś nart nie nabył to jeśli dobrze dobierzesz długość to na pewno będziesz bardzo zadowolony, na wszystkim i w każdych warunkach bedzie Ci łatwiej, tylko nie bierz zbyt krótkiej slalomki bo to będzie znowu to samo, nic nie zyskasz poza iluzją skrętności a stracisz stabilność, poczucie rownowagi i i tak nikłą uniwersalność. Tak więc 163 cm lub inne narty w przedziale 165-170 na których ci się powinno jeździć lepiej niż na tym ST (np Head Icon TT80, Dynastarc Contact Groove Ti, Knaisle Black Star XC itp) - takie jest moje zdanie.