Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 01.02.2012 w Odpowiedzi
-
W tym roku dałem się namówić na rodzinny wyjazd w samo serce Dolomitów ,czyli Alta Badia.Wyjazd rodzinny z uczestnikami,którzy byli tam rok temu i udało im się mnie namówić do odwiedzenia tego miejsca,którego do tej pory z różnych względów unikałem.Argumenty,które mnie przekonały to sprawdzony pensjonat,pewna pogoda-słońce ponoć tutaj świeci ponad 300 dni w roku,a śnieg pada głównie w nocy.Mieszkaliśmy w pięknym,nowoczesnym pensjonacie pomiędzy Corvarą a la Villą,prowadzonym przez przesympatycznego Włocha o imieniu-Ricardo.Niemal w każdym domu działa tutaj pensjonat lub hotel,także z wyborem dla siebie miejsca z odpowiednią ceną nie stanowi problemu.Wybrany pensjonat przez nas nie był tani,ale nie należał do najdroższych,a miał wszystko co umila czas -sauny,jacuzi itp..Codziennie byliśmy wożeni busem do wybranej stacji dolnej,jak również odbierani na sygnał.Była to oczywiście wygoda,która prawie dla mnie zakończyła się brakiem środka transportu powrotnego do kraju:wink:-tak byłem zmęczony nartowaniem,że zapomnialem,ze zostawiłem samochód na parkingu na 7 dni na kilkunasto stopniowym mrozie-co się stało,łatwo się domyśleć.Kupione kable za 30 e w końcu nie były przydatne,j,,,,zagadał:tongue:Pogoda jak w argumentach -lampa,może jeden dzień z chmurami na niebie,które miały przynieśc śnieg:eek:,a tego tutaj niestety brakowało.Jadąc przez Austrię było go bardzo dużo,a tutaj przeciwnie.Widok zielonych łak nie był obcy,jak wyjazd majowy na lodowce:wink:Na trasach dominował głównie sztuczny śnieg,który produkowany był prawie przez cały czas.Trasy przygotowane super,ale od 13 większość popadała juź w ruinę,najgorszy lód.Głównym miejscem startu na trasy Alta Badia i Sellarondy była najczęściej Corvara.Trasy w rejonie Corvary i La Villa należą raczej do łatwych-głównie niebieskie,niektóre trudno było uznać za trasy narciarskie:wink:Alta Badia skupia aż 5 resortów narciarskich i faktycznie każdy może wybrać coś dla siebie odpowiedniego.Teren wokół La Villa i Corvary,Colfosco czy San Casino to raj dla początkujących i średniozaawansowanych narciarzy.Ale są też niespodzianki dla bardziej wytrawnych,choćby legendarna La Risa-wersja czarna i czerwona.Ale z tych niebieskich powinni być zadowoleni wszyscy-to poligon dla carvingu,trasy szerokie,że nawet przy większym zaludnieniu spokojnie można pociągnąć długi skręt.Będąc w Alta Badia trudno nie wybrać się na karuzelę narciarską Sellaronda,ja wybrałem wariant pomarańczowy,o którym czytałem w necie,że czas potrzebny to 6 godzin.Pokonaliśmy w 3 godziny,a moje odczucie,że więcej czasu na wyciagach niż w zjeździe.Ale naprawde warto dla samych widoków i odwiedzenia knajpy Piz Setur i obejrzenia występu pięknych tancerek na stole lub beczkach7 punktów
-
Wisła-nowa osadaPostanowiłem dzisiaj pośmigać w Wiśle.Kupujemy przejazdowe skipasy 66zł za 12 wyjazdówniby promocyjne :redface: dla mnie średnia promocja,ale nie mawyjścia,koleżanka raczej początkująca więc czasówka nie wchodzi w grę.Stok przygotowany całkiem,całkiem ale armatki sypią cały czas ,średnia przyjemność.Po godz.11 robi się kolejka ale nie ma tragedi.Najważniejsze że znajomi zadowoleni :smile:[ATTACH=CONFIG]5650[/ATTACH] [ATTACH=CONFIG]5651[/ATTACH] [ATTACH=CONFIG]5652[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]5653[/ATTACH] [ATTACH=CONFIG]5654[/ATTACH]6 punktów
-
Parę zdjęć z wyjazdu styczniowego w rejon Lungau w albumie. http://www.skionline.pl/forum/album.php?albumid=2825 punktów
-
No i Kasprowy zaliczony, na obie strony + na sam dol do Kuznic :)Pogoda byla marzenie, czyste niebo i nawet niezbyt zimno, poza miejscami w cieniu. Polubilem to mjejsce ;)Troche rozjezdzone , ale nie bylem od samego rana, wiec pewnie to norma, przetarc brak.Na koniec zrobilem wielka ryse na slizgu na jedynym kamieniu jaki mozna bylo znalesc dzis w gorach Powinienem byl wypiac narty kilka metrow wczesniej.Dzien mega udany !5 punktów
-
Witam Niko130 pozwoliłem sobie twoje znalezisko umieścić w tym wątku. [video=youtube;vyWzDVINV2w]http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=vyWzDVINV2w Bardzo fajna skala ocen i to zobrazowana filmem. Dużo łatwiej jest się w niej określić poprzez porównanie z demonstratorami. Poprosiłem Wujka Google o przetłumaczenie tekstów z filmiku. Niestety jak to Wuj:biggrin::wink: tłumaczenie trochę pokaleczył. Postarałem się je trochę „ucywilizować” na ile potrafię. 1. Początkujący średniak: (latt medel) Jest dość świeżym narciarzem. Ma niezłą kontrolę na zielonych trasach. Jeździ na stokach zielonych i niebieskich. Szuka głównie doskonale przygotowanych stoków, aby czuć się bezpiecznie w skrętach. Dodatek: Niepewny - zielone i niebieskie trasy. Chciałby – poprawy techniki i rytmu. 2. Średni: (medel) Jest pośrednim narciarzem. Posiada umiejętność kontroli dużych łuków. Jeździ głównie na niebieskich i czerwonych trasach. Na stoku pochłania go panowanie nad momentem skrętu i jego kontrola. Dodatek: Niepewny – czerwone przygotowane stoki. Chciałby – poprawić technikę, kontrolę prędkości, estetykę jazy oraz chciałby jeździć na czarnych trasach. 3. Zaawansowany: (avancerad) Jest to zaawansowany narciarz Stara się jeździć poza trasami, ale nie posiada idealnej do tego techniki. Ma dobrą kontrolę na wszystkich trasach. Jeździ dobrym skrętem ciętym. Lubi wyzwania. Problemy stwarza mu jazda po muldach, lodzie i na bardzo stromych stokach. 4 Ekspert: (expert) Ma pełną kontrolę na prawie wszystkich stokach. Jest to bardzo zaawansowany narciarz. Jeździ po muldach, lodzie, stromiznach i w ciężkim śniegu. Jeździ szybko z pełną kontrolą. Jest stosunkowo dobrze wyszkolony. Lubi wyzwania. 5. Profesjonalista: (pro) Jest tak dobry jak instruktor. Jeździ szybko z pełną kontrolą. Ma wspaniałą technikę. Potrafi perfekcyjnie jeździć cały dzień. Jest narciarskim monolitem. Na koniec było jeszcze takie zdanie: Mamy też inne poziomy, kiedy szkolimy grupę, ale nie dla początkujących. No jakoś to poskładałem. Pozdrawiam. PS: Niko znalazłem to wczoraj na SF, ale tam z reguły nie pisuję. W związku z tym dzięki za wklejenie tego na skionline.5 punktów
-
cz IINajbardziej podobały mi się trasy w rejonie Val Gardena i Arabba,oraz malowniczy,kameralny rejon Secedy.To tutaj odgrywa się słynna Gardenissima-czyli najdłuższy super G.Co chwila nowa sceneria ,zachwycające widoki,od których naprawdę kręci się w głowie:wink:.Oczywiście zaliczona trasa Pucharu Świata w konkurencjach szybkościowych czyli Saslong,ale nie na długich zjazdowych deskach.Dla mnie zancznie lepsze wrażenie wywarła długa na 10,5 km trasa z górnej częsci Secendy do Ortisei i uważam,że jest to jeden z najpiekniejszych zjazdów w Alpach trasą przygotowaną,super.A jak mieliśmy już dość języka polskiego i kolejek do wyciągów to start z La Villa przez fajne czerwone trasy do Pedraces/Mała,spokojna mieścina,a tam start miał dwuetapowy wyciąg krzesełkowy z fajną trasą.Sam Pedraces leży u podnóża masywu Sasso Croce,skąd jest przepiękny widok na Dolomity.Jest tutaj piękny kościółek Św.Krzyża,gdzie wpisałem się do Księgi Pielgrzymów Trasa tutaj jest dość długa,przebiega w lesie i zachęca do szybkiej jazdy na krawędzi,można zajeździć się tutaj na śmierć:stupid:,ale żeby nie reanimować narciarzy dba o to fajna knajpa na samej górze,z zaj.... obsługą:laughing:Trasa leży na uboczu głównych tras i panowały tutaj rewelacyjne warunki przez całuy dzień.W związku,że w grupie byli narciarze o różnym stopniu zaawansowania nie starczyło czasu na Kronplatz i marmoladę/ale mam w lodówce:tongue:/.Sam widok tych skalnych grzebieni powala i naprawdę warto to zobaczyć.Ale zachód słońca i ten czerwony kolor gór byłby nawet jedynym argumentem,żeby tu przyjechać zimą czy latem,Ceny w lokalach zróźnicowane,tak jak w wynajmie pensjonatu czy apartamentu ,ale powaliło mnie to,że trzeba płacić za wc w knajpach/większości,nawet jeśli jesteś klientem!/.Ale nie ma co gastronomia jest rewelacja,żarło super,takiej kawy jak tu nigdzie więcej nie piłem.Trunki to jak ,kto lubi-ja polubiłem,choć na początku nie było łatwo:tongue:Rejon super dla rodzin narciarskich,średniozaawansowanych narciarzy i doświadczonych-czyli jednym słowem dla każdego,żal brak śniegu bo widok tych pięknych hal z małymi choinkami zachęcały do jazdy pozatrasowej:wink:Najeździłem się super ,krawędzi nart zjechane,choć cały czas miałem odczucie,że więcej jeźdzę tymi kolejkami niz trasami,Wygląd Tyrolu Południowego od Północnego/domy i miasteczka/ nie różni się znacznie,ale mentalnie bardziej-większy luz :tongue:Wyjazd super udany,a teraz jak mam czas ujeźdzam swoje Dolomity,a może Szwajcarię Kaszubską:wink:-piździ jak w Kieleckim:eek:4 punkty
-
No to pojeździłem w SON-ie dzisiaj w godzinach 10.30 do 14.10 z 40 minutowa przerwą na coś gorącego oraz zdjęcie butów i masaż palców ,które po dwóch godzinach jazdy zmarzły mi kompletnie. Następne dwie godziny jeździłem z poluzowanymi klamrami i palce już nie marzły. Wyjazd udany i w godzinach 11.30- 13.30 fajna jazda przy ,,tylko' minus 13 ,ale w słoneczku dużo cieplej ,piękne widoki. Po Alpach Beskidy wydają się niskimi pagórkami a trasy narciarskie bardzo krótkimi . Kolejki do orczyków małe ,średnio jakieś 2 minuty czekania. Karnet punktowy wyjeździłem za 50zł cały mimo ,ze dalej mam dwa tempa jazdy tzn . ,,wolno i blank wolno’’ . Za to bezpiecznie ,bez żadnej gleby i zsunąłem się nawet dzisiaj z Bieńkuli raz oraz trzy razy z Golgoty. Na Golgocie gorsze warunki bo zalodzenia i kurzą śniegiem z instalacji produkującej śnieg. Od 11.30 do 13,30 na stokach sporo dzieci ,ale później i wcześniej już nie bo za mroźno. Miałem jechać z siostrą i z siostrzeńcami 9-ciolatkami ,ale ze względu na mróz siostra postanowiła nie jechać a szkoda bo 2 godzinki bajtle mogli pojeździć. Moim zdaniem za bardzo siostra trzyma swe dzieci pod kloszem i w efekcie w zeszłym sezonie chłopcy byli dwa razy na nartach a w tym na razie ani razu a narty wymieniane już mieli dwukrotnie bo wiadomo dzieci szybko rosną . Mróz źle, śnieg źle ,chlapa źle. Zawsze powód ,ze nie da się pojechać ze względu na zdrowie chłopców. . No ,ale to nie moja sprawa. Moje córki też czekają na minus 2 i piękne słońce ,inaczej nie pojadą a to już dorosłe kobiety. Zdjęcia późnej ,musze ,,zrzucić’ z komórki. Pozdrawiam.4 punkty
-
W tym sezonie do Zakopanego przyjechało o jedną trzecią mniej gości. Szczególnie nie dopisali turyści ze Wschodu: Rosji, Ukrainy, Białorusi. Gdzie są? Ja ich znalazłem w Bukovelu w Karpatach Wschodnich. O nowoczesnym ośrodku narciarskim dyskutuje się w Polsce od kilkudziesięciu lat, Ukraińcy wybudowali go w lat osiem. Billboardy z reklamami Bukovela wiszą we Lwowie, w Kijowie, Charkowie, Moskwie, Petersburgu. Oferta: 50 km stale naśnieżanych tras narciarskich, nowoczesne wyciągi kanapowe, alpejski standard. Weekend w połowie marca - w stacji narciarskiej gości około 10 tys. narciarzy, bramki przy wyciągach zanotowały 115 tys. przejść. - Za dwa-trzy lata będzie ich trzy razy tyle - mówi Aleksander Szewczenko - pomysłodawca i dyrektor Ski Resort Bukovel. Za Szewczenką stoi największa grupa finansowa na Ukrainie PrivatBank stworzona przez słynnego magnata finansowego Serhija Tyhipko. Na razie PrivatBank zainwestował w Bukovelu 350 mln dolarów, w ciągu ośmiu lat zwróciła się z tego jedna trzecia. Docelowo w Bukovela ukraińscy bankowcy gotowi są wpompować około 1 mld dol. Strefa wyciągów ma się przesunąć w kierunku Polanicy i Gorganów - dzikich gór o wysokości ok. 1700 m. Jednak górne stacje narciarskie nie będą raczej przekraczać wysokości 1400-1500 m. W tej części Karpat wieją silne wiatry, które mogą unieruchamiać wyciągi, a wyciągi, aby zarabiać, muszą stale pracować (tego rodzaju problemy ma mniejszy ośrodek Dragobrat, gdzie można jeździć z wysokości przeszło 1800 m). Wzrastają też koszty transportu wody. Obecnie przygotowywane są dwa wielkie zbiorniki, które mają zatrzymywać latem część wód Prutca (dopływu Prutu). - Potrzebujemy dużo wody, by naśnieżyć trasy w ciągu trzech dni. Naturalny śnieg może ładnie wyglądać na pocztówkach, ale do utrzymania tras dobrej jakości potrzebny jest sztuczny - opowiada Szewczenko. Pytany o ekologów, którzy blokują wycinkę lasów pod trasy, górali, którzy grodzą tereny zjazdowe, urzędników, którzy zwlekają z miesiącami z wydaniem decyzji, zdaje się przez moment nie rozumieć. - A dlaczego ktoś miałby nam przeszkadzać? To jest nasz teren, inwestujemy potworne pieniądze, płacimy podatki, dajemy pracę masie ludzi - odpowiada. Narty marki Bukovel Ośrodek zdaje się małym prywatnym narciarskim państewkiem. Na jego terytorium porządku pilnuje prywatna firma ochroniarska, patrole policji narciarskiej także są prywatne, narciarzy ratują zatrudnieni w Bukovelu ratownicy górscy, uczą ich instruktorzy ze szkoły narciarskiej w Bukovelu, ośrodek ma też własny helikopter, który może transportować kontuzjowanych. W przyszłości ma tu powstać prywatny punkt medyczny. W wypożyczalni narciarskiej można wypożyczyć narty Fischera z logo Bukovela. Mało kto wie, ale rdzenie znanych marek nart są produkowane w Mukaczewie na Ukrainie. Stamtąd wysyłane są do krajów producenta, gdzie natryskiwana jest tzw. grafika, a w stopkę narty wpisywany jest kraj producenta (nie jest to Ukraina). W ostatnich latach przetarg na dostawy nart do wypożyczalni w Bukovelu wygrała właśnie firma Fischer, poprzednio był to Rossignol. Z Kanady zostali sprowadzeni specjaliści od aranżowania przebiegu tras. Dzięki temu trzy sąsiednie szczyty: Bukovel, Czarnaja Klewa i Góra Dobra, są ze sobą połączone. Na niektórych trasach można jeździć do godz. 20. Standard stoków utrzymuje kilkanaście ratraków. Na miejscu jest jeden wielopoziomowy parking i drugi w budowie. Karnety - drogie niemal jak w Alpach: w przyszłym roku ceny tygodniowego karnetu w zależności od klasy mają wynieść 150-190 euro. Zniżki, nawet o połowę, są możliwe, gdy karnet kupowany jest latem. Istnieje program lojalnościowy, który również gwarantuje zniżki. Jeśli kupi się karnet wcześnie rano, przed otwarciem wyciągów, także można otrzymać zniżkę (w dzień powszedni nawet 50-proc.). Ceny pokojów w okolicach 100 euro od osoby, ale wokół Bukovela powstała już około 30-km strefa turystyczna, gdzie można znaleźć prywatne kwatery nawet za 10 euro (ciepła woda plus łazienka). Ale jak tu dojechać Bukovel powstał niedaleko miejsca, gdzie w czasach II Rzeczypospolitej miało zostać zbudowane kolejne centrum narciarskie. To Worochta, zachowała się tam trasa zjazdowa, na której jeździł Bronisław Czech, i skocznia, na której skakał Stanisław Marusarz. Tylko że w Zakopanem raczej ostatnio zamyka się trasy narciarskie (Gubałówka), niż otwiera. Właściciele stacji narciarskiej od przyszłego roku będą budować dwupasmową drogę do Bukovela, ale i tak dotarcie do ośrodka przez dziurawe ukraińskie drogi jest większym wyzwaniem niż przejazd Zakopianką. Właściciele Bukovela są udziałowcami prywatnych linii narciarskich. Czartery do Iwano-Frankowska (d. Stanisławów) latają z największych miast Ukrainy i Rosji. - Jeśli znajdzie się operator turystyczny gotowy co tydzień zapełnić 49 miejsc w samolocie Embraer z jakiegokolwiek miasta w Polsce, to można organizować pobyt dla grup zorganizowanych za 100 dol. od pokoju z wyżywieniem - twierdzi Szewczenko. Na razie do pobliskiej Jaremczy i Bukovela jeździ autobus do Warszawy (530 km), busiki z turystami dojeżdżają z Lublina i Rzeszowa. Polacy są trzecią nacją po Ukraińcach i Rosjanach odwiedzających to miejsce. A co z Zakopanem? Na wyciągu obok czarnej trasy dwóch Rosjan pyta, czy warto jechać do Zakopanego. - Oczywiście warto, to piękne miasto - odpowiadam z poczucia patriotyzmu. - Ale jak tam sytuacja wygląda narciarsko, ile tras, jakie przygotowanie? - dopytują. Na szczęście już dojechałem na górę, nie trzeba było odpowiadać. Więcej... http://wyborcza.pl/1,75248,7738592,Ukraina_nauczyla_sie_zarabiac_na_sniegu.html#ixzz0kOZ9Ex0w2 punkty
-
2 punkty
-
Witam Wszystkie wyciągi to nowe 4osobowe kanapy - a ceny 1 dniowy karnet to 287 hrywien - jak go kupisz rano pomiędzy 7 a 8.30 (akcja rankowka) to masz 30% rabatu w pon-pt i 20 % pt-niedz. czyli daje to 202 hrywny (tak płaciliśmy) x 0.42 hrywna = 85 zł Pokaż mi Polski, Słowacki, cz Czeski ośrodek z taką ilością tras 60 km za 85 zł za cały dzień ? Nie namawiam do jazdy do Bukovela - ale ja osobiście mając od nich 320 km - szybko nie zajrzę na polskie stoki - choć bardzo mi szkoda chcę jeździć w kraju - tylko naprawdę jeździć a nie 30 min. w kolejce i 1 min zjazdu. Tam przez 4 dni nie staliśmy dłużej niż 3-4 min do kanapy i to tylko na niebieskiej trasie w centrum ośrodka przy samym hotelu. Dla osoby np z Wrocławia, czy Krakowa Bukovel to już średnia oferta bo w zasięgu mają właśnie Austrię Powiem tak - dla nas z płd-wsch. Polski dla ludzi którzy chcą jeździć a nie mówić że jeżdżą a po 2 zjazdach do knajpy - ten ośrodek jest świetny. Trasy, ich przygotowanie i skala trudności jest naprawdę OK. Pozdr Jan2 punkty
-
Witam Byłem tam w tym roku (za ok. 3 tyg. jadę znowu). I tak Jak ja bym chciał aby gdziekolwiek w Polsce był taki ośrodek, a powiem więcej nie ma go ani w Czechach ani na Słowacji Dojechać się da bez urywania czegokolwiek - jeden warunek tylko drogi główne (żadne krajówki) - do samego Bukovela z Lvowa prowadzi np. H09 Ceny - niższe lub takie same niż np. na Jaworzynie, Białce, Jurgowie itp. - a w ofercie ponad 60 km świetnie przygotowanych tras (a ciągle powstają nowe) - czym my możemy się pochwalić ? Obsługa wie doskonale do czego służą ratraki - sztruks jest taki że można monety puszczać z góry na dół i na pewno nie utkną w żadnej dziurze czy mijaku. I podstawowa zaleta szczególnie dla tych po wschodniej stronie Wisły - odległość - ja osobiście mam tam 320 km. - a do Austrii najbidniej 1200 więc nawet jak mam jechać do do Zakopca czy na Jaworzynę wybieram Bukovel. Nie ma róży bez kolców - granica Po pierwsze paszport - gdyby nie Bukovel to właściwie nie było powodu aby go wyrabiać Po drugie - o ile wjazd to właściwie nie ma problema 10 - 15 min i pojechali - to powrót cóż jak się ma pecha to można i kilka godzin postać. Mity o policjantach, rabunkach, gwałtach itp - to tylko mity Ja nic takiego nie doświadczyłem (byliśmy zawsze prywatnym autem) - wiadomo przepisów trzeba przestrzegać (jak Polak w Austrii jeździe to wiemy grzecznie zgodnie z przepisami bo mandaty wysokie) jak jest ok. to policja się nie czepia. I jeszcze jedno moje przemyślenie - chyba wiem czemu tak w sumie mało tam widuję Polaków bo chyba najlepiej określił to mój znajomy który jak powiedziałem że byłem na nartach na Ukrainie to nie zapytał jak tam było tylko ile flaszek przywiozłem. I to jest odpowiedź - co to za szpan być na Ukrainie - Austria to jakoś brzmi a Ukraina nie to zupełnie nie pasuje do naszego ego. POzdrawiam wszystkich który chcą się najeździć w Polskich cenach ale w warunkach nierzadko lepszych niż w niejednym ośrodku z Austrii, Francji czy Włoszech Triad2 punkty
-
Witam, ponizej zamieszczam moj pierwszy narciarski edit - w wyzej wymienionym okresie, wraz ze znajomymi szalelismy w lasach na Pilsku milego ogladania... [video=youtube;-gbkdRFeJU0] pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
No 30zł za to żeby miec pewnośc że ktoś startuje na 100% to naprawdę niedużo.. jak były dwie ostatnie edycje i jak padały pytania ile wpisowe i nic nie było a kosztami było kilka zjazdów na szymoszkowej i nocleg w zakopanem to sie wszyscy dziwili:) teraz mają pewniak że jedziesz, wole zapłacic im niż np 40 czy 50zł na eliminacjach mistrzostw polski amatorów gdzie za to dostajesz kiełbaskę i herbatę.. a tu napewno dostaniesz pakiet startowy z jakimis gadżetami, jak ktoś bierze 1 raz udział i pojedzie w finale to nr na pamiątke.. to już coś a ile red bulla sie spijesz to już swoją drogą.. czyli spotkanie Zjazdowców najwcześniej na finale ew. szymoszkowej:) liczę że załapię sie na swoim podwórku i na szymoszkową przyjadę jako kibic:)1 punkt
-
Byłem na kasprowym (cywilnie) 16.01.2012 i na trasie na Gąsienicową było pusto bo wszystko jeździło obok trasy nawet śmiesznie to wyglądało dwie osoby na trasie i poza1 punkt
-
Po sladach wynika ze mnostwo ludzi to robi wszedzie gdzie tylko sie da, choc prawie nikogo dzis nie widzialem, wiec i scigania tez nie. W kazdym razie sniegu jest pod dostatkiem aby to robic. Jezdzilem sam, wiec i ostrozniej, ale kusilo aby zjechac z trasy1 punkt
-
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11068967,Rablow__Wypadek_na_stoku__Ciezko_ranny_operator_Polsatu.html1 punkt
-
Przyczyną marznących palców może być słabe krążenie . Aby je usprawnić można np. delikatnie rozrzedzić krew usprawniając tym samym jej płynność. Polecam rano podczas śniadania przed wyjazdem na stok 1 tabletkę polopiryny bądź aspiryny. pozdr.1 punkt
-
Bukovel nie dla sceptyków Popieram Cię Triad w całej rozciągłości. Sceptyków takich jak Zaruski nie przekonasz. Ja byłem w Bukovelu dwa razy z Wytwórnią Wypraw z Wwy. Koszt całej imprezy ( 4 dni jazdy na nartach oraz nocleg w przepięknym Lwowie wraz ze zwiedzaniem ) zamyka się w granicach 1000-1200 PLN. Takiego ośrodka narciarskiego o tak dużej ilości różnorodnych tras nie znajdzie się w odległości ok. 250 km od naszych granic. Z Wwy jest to ok. 610km a od Lublina 450km. Odnośnie dróg to dzięki Euro 2012 są one ekspresowo remontowane. Ci co mają wątpliwości niech spróbują w formie zorganizowanej np. z biurem warszawskim Wytwórnia Wypraw.1 punkt
-
30zl w porównaniu z ta adrenalina i przezyciami w eliminacjach i w wielkim finale to jest nic!1 punkt
-
Wszystkie kanapy są z taśmami najazdowymi Nie są wyprzęgane - fakt A możesz mi podać ośrodek który po zniżkach wychodzi taniej czy w Polsce czy na Słowacji - nie szukam sensacji tylko naprawdę chętnie bym pojeździł w takich cenach i po jakiejś większej ilości tras niż 5 lub 10 km z oślą łączką licząc Tylko proszę nie pisz że jak zakupię skipasy np. w lipcu to wyjdą taniej o tyle lub tyle. Pozdr Jan1 punkt
-
Witam My rezerwujemy spanie poprzez tą stronę http://www.karpaty.info/ua/uk/if/jr/tatariv/ po lewej masz miejscowości Jaremacza ok. 30 km - ale największa Mikuliczyn (gdzie spaliśmy) - ok. 15 kom Tatariv W samym bukovelu jest bardzo drogo - szczególnie w sezonie W opisie kwater pisze czy rozmawiajją po Polsku - ale nawet jak nie to łatwo się porozumieć Trzeba dzwonić - my spaliśmy tu - http://www.karpaty.info/ua/uk/if/jr/mykulychyn/houses/dovira/ płaciliśmy 120 hrywien za spanie + obiadokolacja (warunki średnie bez tragedi) - właścicielka to Ukrainka z polskimi korzeniami z pod Przemyśla - dojazd od niej pod stok to 20 minut max1 punkt
-
dziś Onet: "..Synoptycy ostrzegają Włochów, zwłaszcza na północy kraju, że nadchodzi najbardziej sroga zima od 27 lat. W wielu rejonach już daje się ona poważnie we znaki. Od ponad doby śnieg leży na około 1000 kilometrów autostrad, ale tylko nieliczne odcinki są nieprzejezdne. W Lombardii śnieg utrudnia przejazd główną włoską autostradą, A1. Chaos zapanował na zaśnieżonych drogach w okolicach Florencji, Pisy i Livorno w Toskanii. W Ligurii doszło do paraliżu ruchu kolejowego w okolicach Genui. Podobna sytuacja jest w Piemoncie. Śnieg leży na zboczach Wezuwiusza w okolicach Neapolu oraz na znacznej części stołecznego regionu Lacjum..." a w dolomitach bida ze śniegiem : całe źródło: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/zima-atakuje-poludnie-europy-zamykaja-szkoly,1,5014546,wiadomosc.html1 punkt
-
Zdrowiej chłopaku. Współczuję. Wiem co to znaczy bo w zeszłym roku na Kronplatz pojeździłem 2 dni. Kolejne 4 spędziłem w apartamencie ze złamaną nogą w gipsie. Pechowy jakiś ten ośrodek dla "naszych". Pozdrawiam.1 punkt
-
I nikt więcej nic nie powie..... Czyżby Mitek objawił wszystko........ No to jak tak po swojemu, aby "sobie i bliźnim" popisać.. Ręce jak najbardziej skopane. Choć w tym przejeździe, aż tak może nie rzutują, to wiadomo, że w ogóle. Ale nie widzę, aby za ich przyczyną następowało odchylenie sylwetki. Wydaje mi się ona całkiem przyzwoitce zrównoważona. Za to brak możliwości balansu, lepszej koordynacji, lekkie usztywnienie, etc., etc. Przeciążania nie widzę lub nie rozumiem. Może chodzi o brak pewnego "luzu" w skręcie co powoduje bardziej wymuszenie skrętu niż puszczenie nary przy tak swobodnej jeździe. Szczególnie na jego początku. Bałaganu rytmicznego nie widzę, poza tym to nie pływanie synchroniczne. Nadmierne wysuwanie - no jest takie jakie jest, o te pół buta za dużo. Można popracować nad dociążaniem narty zewnętrzna - wewnętrzna w fazach skrętu. Również nad balansem przód tył w tychże fazach. Ładne rozpoczęcie skrętu przed linia spadku stoku, jego utrzymanie i wykończenie. Nie demonizowałbym z tą nartą slalomową - slalomowo podobną. To wcale nie oznacza, że trzeba zawsze i wszędzie jechać szaleńczym śmgiem lub szalonym slalomem. Można się również całkiem przyjemnie i przyzwoicie pobujać tak lub podobnie jak na załączonym filmie. To nie do końca coś znamionuje i przesądza. Ja przynajmniej tendencji i trendów bym nie określał i wyznaczał ani na tym przykładzie ani na ich potwierdzenie. Tyle mojego zdania i "kwazi" narciarskiego oka przy -8 dioptriach :tongue::redface: Pozdrawiam,1 punkt
-
1 punkt
-
Na twoim etapie obie te narty będą bardzo dobre tylko długość to 160 cm - Progressor może być nieco za trudny ale bez przesady (7= może lepiej), krótszych nie bierz bo szybko będziesz znów pytał o poradę przed kolejnym zakupem1 punkt
-
Z autopsji znam kilka i z tych niedrogich mogę polecić dwa miejsca: Hotel Styl - jeden z pierwszych budynków na początku SM po lewej stronie - standard średni, ale niezła restauracja hotelowa i stół do bilarda Drugi to hotel Aquapark - prawie na przeciwko Miedviedina. Składa się z kilku domków z pokojami/apartamentami oraz basenu krytego Poza tym, jeśli dysponujesz samochodem i chcesz mieć dodatkowe wrażenia, polecam kilka hoteli mających w nazwie "Bouda" (Eberlachowa, Spindlerowa...) i leżących w parku narodowym kilka kilometrów za SM. Zawsze jak tam nocowałem towarzyszyły mi nienormalne warunki pogodowe1 punkt
-
Cześć Znam ten stok pod Sasso Lungo i bardzo go lubię. Zawsze spedzałem tam godzinke lub więcej na zakonczenie dnia bo było zupełnie pusto. Co do jazdy: Rece zbyt nisko - powoduje to od razu odchylenie sylwetki. Kije trzymane zbyt na zewnątrz, abijanie ich i wszeklie inne ruchy nimi przy tegio typu jeździe (uzyta technika skretu) zbedne. Zbytnie przeciażanie nart w skrecie co powoduje niepotrzebne jego zaciesnianie (pióropuszyk) nieadekwante do nachylenia stoku. Bałagan rytmiczny w czasie jazdy. Praktycznie nie ma dwóch skrętów wykonanych w rytmie. Zbytnie wysuwanie nogi wewnetrznej w skręcie a właściwie w fazie jego prowadzenia. Pewna sztywnośc ruchów (byc może znany efekt kamerki ) Film jest bardzo dobrym przykładem naszej krajowej tendencji, która miałem przyjemnośc obserwowac równiez przez ostatnie dwa tygodnie: Po co kupujemy slalomki (lub narty o profilu slalomowym) skoro jeździmy na nich skretem o srednim i długim promieniu. Jeździłem przez dwa dni na slalomce aby zweryfikowac te odczucia i na świeżo moge napisać, że taki dobór nart jest absolutnie bez sensu z punktu widzenia ekonomiki jazdy. Odnosząc się do podładu muzycznego (bardzo fajnie dobranego do przedstawione fragmentu jazdy) to na narcie o profilu slalomowym powinno sie jechac w rytmie ostrego punka albo trashu. Ostatni akapit proszę potraktowac jako uwage ogólna mającą jedynie luźny związek z filmem. Na koniec moge jedynie napisać, że zazdroszczę warunków i mozliwości bycia w tym miejscu koledze nadzwyczaj mocno. Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
COS w SzczyrkuWłaśnie wróciłem ze Szczyrku, siadam i piszę. 7:50 udało mi się zaparkować przy głównej drodze, za darmo:) Mrozik dwu cyfrowy ale pogoda super. Karnet 3 godzinny i o 8:04 wjazd krzesłem. 15 minut i jestem na Jaworzynie. Tu trochę wieje, armaty chodzą. Patrzę w kierunku Skrzycznego i widzę że orczyk chodzi więc zapinam buty i w kierunku na Doliny. Na Dolinach też armaty chodzą. Wyjazd orczykiem koło 8 minut i jestem na Skrzycznym. Wieje na samej górze, a tak to bezwietrznie. Jadę w dół FISem do Grzebienia, przelatuję na Kaskadę i przez Jaworzynę do Dolin i na orczyk. Tak klika razy, różne warianty, raz Kaskada, raz FIS, raz pół na pół SUPER wszędzie! Sztruks! Po kilku zjazdach, a jeżdżę sam więc prawie bez zatrzymania jadę na dół przez Doliny, pięknie. Niżej w dwóch trzech miejscach uważać trzeba było bo małe kamyczki. I znowu start z dołu, na krześle odpoczywam z uśmiechem. I znowu Skrzyczne warianty jak wyżej pisałem. Jeszcze o 11:03 załapałem się na krzesło na Skrzyczne. 3,5 godziny jazy non stop, przerwa tylko na zdjęcia, bez kolejek, 2 razy jechałem z kimś na orczyku, tak to samemu:) Obróciłem w sumie 14 razy! Mam dosyć ale się w końcu najeździłem:)Pozdrawiam Maciek1 punkt
-
Las gesty, owszdm, miejscami nawet bardzo. Na poczatku z kumplami mielismy lekki dystans, ale z kazdym kolejnym dniem sie on zmniejszal. Doszlo do tego ze wpadalismy w niego bez zadnego hamowania, czesto na "czuja" liczac ze bedzie ok. W poniedzialek, po kolejnym ostrzezeniu, postanowilem zrobic 2 dni przerwy, jednak od jutra znowu atak;) Jak na razie bilans to rozwalona o galaz warga, 3 szwy na glowie od krawedzi i rozwalony nos od strzalu kolanem po ladowaniu na plaskie... Mam nadzieje ze to juz koniec. Jutro idziemy na 1 ciekawa miejscowke, moze uda sie cos fajnego nagrac;)1 punkt
-
Wtorek - 17.01 Czas na wypad do ośrodka Obergurgl-Hochgurgl. Dopłacając 10Euro do skipasu Solden można spędzić jeden dzień w Gurglach. Jedziemy samochodami, droga mocno kręta i pod górę. Pogoda taka sobie, słońce na przemian z chmurami. Jak się okaże w górach, wyżej jest bardzo zimny, nieprzyjemny wiatr. Po 9 jesteśmy w Hochgurgl, na parkingu prawie pusto. Jesteśmy my i kilka innych samochodów z Polski. Jedziemy na górę, aż do restauracji Panorama. Niestety, wiatr daje tak przejmujące uczucie zimna, że czym prędzej zjeżdżamy na dół. Ogólnie widać, że infrastruktura jest starsza niż w Solden. Wyciągi krzesełkowe bez odbijania kart magnetycznych, tak więc z tego dnia nie mamy skiline'u. Dobrze, że krzesełka mają zamykane "przyłbice", bo byśmy pozamarzali. Prze południem jeździmy w Hochgurgl, jest fajnie, ale bez zachwytów. Przeprawiamy się więc na Obergurgl i tam znajdujemy bardzo fajne trasy. Mnie szczególnie przypadła do gustu niebieska "5" przechodząca w czarną "4" - szeroka z bardzo fajnym nachyleniem, tam spędzamy najwięcej czasu. Późnym popołudniem wracamy do Hochgurgl i zjeżdżamy na dół, już w całkowitym cieniu, znowu smagani przejmującym wiatrem. Nos mi nieomal odpadł z zimna, ale dzień bardzo udany:smile:1 punkt
-
Sobota - 14.01Wyjeżdżamy z Warszawy o 5rano. W nocy spadł pierwszy od długiego czasu śnieg więc nieco obawialiśmy się o warunki na drodze, ale jak się okazało, niepotrzebnie. Już gdzieś na wysokości Poznania przetarło się i tak było aż do celu naszej podróży. Wybraliśmy opcję jazdy przez Niemcy, co pozwoliło nam przejachać znakomitą większość trasy autostradami. Jedyny minus to oczywiście chore opłaty na A2. Za przejazd w jedną stronę płaci się ponad 50zł, w obie strony wychodzi prawie 120zł, o ile dobrze pamiętam, a dodać należy, że ostatni odcinek do granicy jest na razie darmowy. Ciekawe ile zaśpiewają jak w końcu połączą Warszawę z Niemcami. Tak czy inaczej, jechało nam się doskonale i po 13 godzinach jazdy zameldowaliśmy się w Langenfeld.Kwatera bez zarzutu. Dla naszej 8-osobowej ekipy mieliśmy do dyspozycji całe piętro, w tym 4 pokoje z łazienkami, ogromną kuchnię z jadalnią i przestronny hall. Wszystko czyściutkie i zadbane. Brakowało trochę internetu i sauny, ale za tę cenę ciężko było wymagać wszystkiego. Lokalizacja też była idealna: po drugiej stronie ulicy mieliśmy piekarnię, a do skibusa niecałe 200m od narciarni. to nasz pensjonatW pierwszy wieczór poszliśmy do polecanej gdzieś w necie restauracji "Don Camillo" i tutaj był pierwszy zonk. Mimo, że restauracja nie była pełna, młodzi kelnerzy nie bardzo umieli sobie poradzić z naszą dużą grupą. Na nasze stwierdzenie, że nie mamy rezerwacji, bo przed chwilą przyjechaliśmy padło "I don't care". Bez komentarza. Już właściwie mieliśmy wychodzić gdy zjawił się właściciel i osobiście przygotował nam stolik. Nie powiem, było smacznie, ale bez rewelacji. Potem odkryliśmy znacznie lepsze miejsce.Niedziela - 15.01Od rana byliśmy w pełnym pogotowiu bojowym. Pogoda cudowna - słońce i mróz, o 7 rano termometr pokazywał -21stopni. Tuż obok naszej kwatery był punkt informacyjny prowadzący też sprzedaż skipasów, tam więc zaopatrzyliśmy się w "bilecik szczęścia". Ruszyliśmy samochodami w kierunku Solden i po niecałych 20 minutach jazdy byliśmy pod stacją Giggijoch. Na parkingu nie było najłatwiej, bo na zewnątrz jest niewiele miejsc i trzeba wjeżdżać do garażu wielopoziomowego. Stanowiska parkingowe są wąskie, manewry zajmują kierowcom bardzo dużo czasu i zwyczajnie tworzy się korek. Po tym doświadczeniu stwierdziliśmy, że zobaczymy jak wyglądają dojazdy skibusem. Był to strzał w dziesiątkę. Od 8.20 skibusy z Langenfeld do Solden jeżdżą co 10 minut, kierowcy jeżdżą bardzo szybko, przejazd zajmuje około 20 minut.Wracając do niedzieli. Jako że nie jestem narciarzem zaawansowanym i muszę jeszcze dużo pracować nad techniką, już wcześniej wykupiłam sobie w necie zajęcia z instruktorem w szkole "yellow power". Zdecydowałam się na zajęcia w grupie, głównie ze względu na zaporową dla mnie cenę zajęć indywidualnych (200Euro za 4 godziny). Przydzielono mnie do grupy średniozaawansowanej, w której znalazłam się z moją przyjaciółką i kilkoma Holenderkami. Zajęcia miały być po angielsku, ale instruktor (starszy pan) mówił głównie po niemiecku, w mocno austriackim dialekcie, od czasu do czasu wrzucając jakieś kawałki po angielsku. Sytuacja była dość zabawna, bo nawet Holenderki go nie rozumiały. Ja miałam okazję potrenować mój niemiecki, ale nie takie było założenie. W ogóle na tej lekcji było więcej przerw niż jazdy, a mimo to część dziewczyn stwierdziła, że nie wytrzymuje kondycyjnie i do końca zajęć została połowa grupy. Nie chcę powiedzieć, że były to pieniądze wyrzucone w błoto, ale liczyłam na więcej. Na pewno jeździło mi się potem łatwiej, ale liczyłam na bardziej intensywne i trudniejsze zajęcia. No ale takie jest ryzyko zajęć grupowych. W każdym razie niedzielę spędziłam na niebieskich trasach Giggijoch, szerokich i bardzo przyjemnych do nauki. Niestety, ze względu na dużą ilość jeżdżących, szybko są rozjeżdżone i zmuldzone. CDN1 punkt
-
Przełącznik do chodzenia być może był zablokowany przez zły montaż tylnego spojlera na łydce tak jak w moich butach.Trzeba odkręcić spojler przełączyć na walk odchylić cholewkę do tyłu i przykręcić spojler.W obydwóch butach spojler był tak przykręcony że zachodził za część dolnej skorupy i blokował cholewkę tak że odchylała się do tyłu w minimalnym stopniu.1 punkt
-
Col Rodella Dolna stacja wagoniku na Sass Pardoi Widok z Sass Pardoi Miedzy Arraba a Alta Badia Val Gardena Val Gardena Val Gardena Alta Badia - gdzies tam Alpe Lusia - dolna stacja w Ronchi Alpe Lusia - zjazd do krzesla Cune i w strone wyciagu Laste1 punkt







