Z tym się zgadzam. Prawie na pewno p. red. Jaworowicz na nartach nie jeździ i trudno oczekiwać od niej fachowej analizy przyczyn wypadku narciarskiego.
Co gorsza, przypuszczam że podobny poziom wiedzy na temat narciarstwa reprezentował sędzia, który wydał wyrok w sprawie.
Moim zdaniem szkic (jeśli tylko jest rzetelny) wyjaśnia dosyć dużo. Szkoda, że na ekranie jest widoczny tylko przez ok. sekundę. Na szczęście na komputerze można zatrzymać obraz i rysunek spokojnie przeanalizować.
To akurat z programu wiadomo.
Druga strona odmówiła udziału w programie, a nawet zastrzegła sobie, by nie podawać do publicznej wiadomości ich danych.
Dla mnie to jest więcej niż wymowne.
Niczego nie zatajono! Nikt tego nie ukrywał, że bohater reportażu jechał jako drugi. Ale moim zdaniem nic jeszcze z tego faktu nie wynika.
Na dole stoku, za pagórkiem zakrywającym widoczność, zderzają się dwaj jadący naprzeciw siebie narciarze.
Dlaczego akurat jeden z nich został uznany za winnego?
Przecież obaj mogli uniknąć zderzenia, a nie tylko jeden z nich!
Nie rozumiem, co masz na myśli pisząc te słowa.
Zwróć uwagę, że to był kurs cravingu, więc trudno tu mówić, o "zachowaniu kierunku", a zwłaszcza "podjazdu"(?)
A ja wciąż mam. Gdybym musiał wyznaczyć winnego, to bym wskazał na tego tego kogoś, kto wynalazł carving :wink:
W moim przypadku trudno mówić o uprzedzeniu, gdyż moja żona jest lekarzem, a jej koleżanka (dentystka) 2 lata temu stojąc we Włoszech w kolejce do wyciągu, została rozjechana przez snowboardzistę, który uciekł z miejsca wypadku.
Skutkiem tego było złamanie przegubu i koniec pracy zawodowej dentystki, która dotychczas żyła z własnego gabinetu stomatologicznego.
Dlatego w pierwszej chwili myślałem podobnie jak Ty: Szaleniec na nartach rozjechał starszego człowieka, trzeba mu przyłożyć.
Ale gdy ten film obejrzałem kilkakrotnie, to zmieniłem zdanie.