Marboru, spoko, nie emocjonuj się tak:-) My naprawdę jesteśmy rozsądnymi ludźmi i nie pojedziemy, przede wszystkim ze względu na pogodę, warunki i umiejętności. Zresztą parokrotnie już to pisałam wyżej. Ale gdzieś tam sobie człowiek myśli "wow, ale byłoby fajnie". Ty nigdy nie miałeś tak, ze coś cholernie Cię nęciło, ale z rozsądku zrezygnowałeś?
Nie oceniaj mnie źle jako Matki, bo uważam że nie jestem taką najgorszą:-) A mojego dziecka nigdy w życiu nie naraziłam i nie narażę, bo wiem co to znaczy kłopoty zdrowotne w życiu. Wiesz, na marginesie dodam, że chorowałam na raka, wygrałam tą walkę i teraz mnie życie nęci, gonię czas Stary:-) To, że po swoich kłopotach z kolanem (cztery operacje......) i po ciężkiej chorobie stanęłam w ogóle na nogach (i na nartach...:-))) uważam za swój sukces i chcę pokazywać mojemu dziecku, że można w życiu dużo zrobić, zobaczyć pomimo przeciwności. Ale przecież jej nie wezmę na siłę na Kasprowy przy zagrożeniu lawinowym, przy oblodzeniu, przy mgle, że widoczność jest na dwa metry. Ja po to założyłam ten wątek, żeby zasięgnąć opinii lepszych ode mnie (między innymi Twojej) i pomimo tego, że zdania są podzielone to sami się po prostu boimy i pojedziemy do Jurgowa i do Białki.
Nie denerwuj się Krajanie, buziaki:-)