Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 01.01.2014 w Odpowiedzi
-
W czasie ostatnich Świąt Bożego Narodzenia odwiedził mnie Mikołaj :happy: Ponieważ byłem grzeczny, to podarował mi coś, co mi się od dawna marzyło - nowy kask. Zadanie miał nielada, ponieważ dobrać na moją głowę "plastikową czapeczkę" naprawdę nie jest łatwo. Ile się nawybierał, naprzymierzał...i pośród ponad 50sięciu wyrobów - wybrał, ten jedyny pasujący na mnie: Uvex "Uvision Visor" szybką. Dlaczego z szybką? Dlatego, że tylko ten jedyny właśnie pasował na moją głowę...i tak naprawdę, to darowanemu koniu w zęby się nie patrzy przecież :biggrin: A więc, to moje nowe, narciarskie nakrycie głowy: Co mówi specyfikacja sprzętu?: - Hard Shell Technology - wykonany w najbezpieczniejszej dla użytkownika oraz najbardziej odpornej na uderzenia technologii, dodatkowo umożliwiającej regulację temperatury w kasku dzięki kanałom wentylacyjnym - Komfortowe zapięcie Monomatic pod podbródkiem pozwalający na regulacje zapięcia jedną ręką, nawet w założonej rękawicy oraz komfortową, wielostopniową regulację - Zapięcie headband dzięki któremu możesz pewnie przymocować gogle do kasku - Naturalny sound system - Zamykany system wentylacji - Wyjmowane ochraniacze uszu - Posiada antyalergiczną wyjmowaną wyściółkę - Spełnia normy: EN 1077B / ASTM F2040 - Waga 560g - Produkt niemiecki Jak to działa w praktyce? W praktyce, to działa tak, że szybkę można nosić, bądź szybkę można zdemontować. Jest ona zamocowana dwoma śrubami, które nawet w warunkach polowych łatwo odkręcić. Wówczas - po demontażu, kask możemy uzbroić w tradycyjne google. Pewnie dlatego Mikołaj zdecydował się właśnie na ten model. Bez szybki kask wygląda bardzo estetycznie i ktoś, kto nie zna tego modelu nawet nie kapnąłby się, że ustrojstwo jest wyposażone fabrycznie w "iluminator". Ale zaraz, zaraz... ...jak kask działa z szybką? Pierwsze spostrzeżenie miałem przed jazdą gdy wszedłem do toalety za potrzebą. Szybka w mgnieniu oka zaparowała...ale zaraz po wyjściu z pomieszczenia zamkniętego, jak szybko zaparowała - tak szybko odparowała. Drugie spostrzeżenie - po zasunięciu szybki - niemalże idealnie zachodzi na policzki i nos. Mega, mega dopasowany do mnie sprzęcik. Kolor szybki jest raczej nie sprawiający znacznego pogorszenia jakości widzenia przy sztucznym oświetleniu. Szybka w stanie "uniesienia"... ...w czasie jazdy nie drga i nie jest w ogóle uciążliwa. po jej bokach, na wysokości śrub mocujących są w szkle dwa małe otwory, na kasku dwa bolce - całość ze sobą idealnie współgra. To ważne, bo miałem wiele wątpliwości, czy to zadziała i czy przypadkiem nie będzie to wszystko latać mi na głowie w czasie jazdy. W czasie jazdy szybka nie paruje, a kąt widzenia jest imponujący. Google mogą się schować. Kask jest ciepły, jednakże w cieplejsze dni - można zdjąć "nauszniki". Jest w nim sporo wywietrzników - w części czołowej, po bokach i z tyłu. Z tyłu również regulacja oraz zapięcie na binokle: Regulacja pozwala na idealne dopasowanie sprzętu do głowy. Środek, "wyściółka" jest demontowana (rzepy) i można ją wyprać. Podsumowując... ...cieszę się, że zaryzykowałem i wziąłem coś, co nie jest częstym widokiem na stokach. Dla mnie, osoby, która nie przepada za jeżdżeniem w googlach, czy okularach słonecznych - osoby, która preferuje własny wzrok i maksimum komfortu jak na razie rozwiązania w Uvexie wydają się idealne. W zwykły dzień - szybka w położeniu górnym (nie będę musiał po kieszeniach chować "pingli"). W bardzo słoneczny dzień, bądź w przypadku opadu atmosferycznego - szybka w dół. Moim zdaniem takie rozwiązanie będzie również idealne dla ludzi jeżdżących w okularach (w trakcie dzisiejszej jazdy: zero podwiewania "od dołu" i parowania). Minusem kasku z taką szybką jest to, że...nie wiem jak to się działo? (pewnie, zasada przyzwyczajenia) często się szybką bawiłem...i szybkę zapalcowałem... Trzeba często wycierać. Dobrze, że ściereczka do szybek w kurtce się znajdowała. Jak będzie dalej ze sprzętem? Jak się będzie sprawował w różnych, innych warunkach niż te dzisiejsze? - będę informował na bieżąco. W chwili obecnej jestem mega zadowolony!!! Na głowie, wygląda on tak: Na koniec wypadałoby napisać ile to kosztowało? Kosztowało 799zł minus VAT (taka promocja). pozdrawiam marboru10 punktów
-
Ano takim, że jazda po śniegu wytworzonym w temperaturach marginalnych to średnia przyjemność. Taki śnieg nadaje się co najwyżej na podkład. Do naśnieżania nie potrzeba ujemnych temperatur. O wiele ważniejszy jest punkt rosy i temperatura wody dostarczana do urządzenia naśnieżającego. Najlepsze warunki do naśnieżania występują przy niskiej wilgotności powietrza (http://www.snowathome.com/pdf/wet_bulb_chart_celsius.pdf), więc wraz ze spadkiem wilgotności rośnie temperatura umożliwiająca rozpoczęcie naśnieżania. W rozpylanej chmurze drobin wody zachodzą zwykłe procesy fizyczne: parowanie, konwekcja, ekspansja i nukleacja (zarodkowanie) i dzięki nim właśnie w chmurze drobin powstaje swoisty mikroklimat sprzyjający zamarzaniu kropli. Z parametrów technicznych armatki ważne jest ciśnienie końcowe wody (podawane na dysze) i konstrukcja dysz, ponieważ rozpylane krople powinny być jak najmniejsze (przyspiesza to nukleację i zamarzanie). Jako ciekawostkę powiem, że jeśli ustawić by armatkę na baaardzo długim wysięgniku to parametry wytworzonego śniegu byłyby bardzo zbliżone do śniegu naturalnego. Dzieje się tak, ponieważ w przypadku długiego spadku, a więc długiego zamarzania, możliwe jest zamarznięcie wszystkich cząsteczek wody w płatku śniegu. W śniegu techicznym woda jest tak naprawdę w pół zamarznięta, przez co śnieg taki jest bardzo ciężki. Dlatego właśnie armatki kieruje się w górę i w dół stoku, a lance są tak długie6 punktów
-
Nie byłbym sobą, gdybym skończył narciarski dzień w jednym miejscu. Po czterech godzinach nartowania i jedzonku postanowiłem odwiedzić nieznane jak dotąd dla mnie stoki w Krynicy. Słotwiny i Azoty. Pisząc na koniec tekst na temat tych dwóch miejsc, pewnie się narażę niektórym z Was…ale z obydwóch tych miejsc bije nienormalnością. …ale może od początku. Parking, którego właściwie nie ma (obydwa Ośrodki są rzut kamieniem, przez miedzę) kosztuje 8zł. Po drugie już na pierwszy rzut oka, jeśli patrzę z daleka i widzę, że trasa z takimi przetarciami jest otwarta…to świadczy o głupocie właścicieli, bądź chęci zarabiania mimo braku odpowiednich warunków bezpieczeństwa. Po trzecie, już jadąc na krześle w Słotwinach zastanawiam się dlaczego cały ten teren nie tworzy jednego Ośrodka? U góry nawet zaobserwowałem w lesie przycinkę, którą mogłoby się dać to zrobić w stronę Azotów. Z Azotów w stronę Słotwin, również dało by się zrobić coś takiego, chociażby z okolic Snowparku: Dlaczego by pojeździć i tu, i tu trzeba mieć dwa oddzielne karnety??? Ja tam się nie znam – ale wydaje mi się, że to głupota. Tym bardziej, że mimo sąsiedztwa, by pojeździć i tu, i tu – trzeba dymać z buta pod górę: No i konkurencji by nie było, i turysty nie trzeba by było z wykrzyknika traktować, by szedł do końca… Dramat! Ale wracając do jazdy… Na Słotwinach o godzinie 15 nie było miejsca bez muld po kolana… W Sylwestra też chyba ktoś rzucał kamieniami po stoku…lodem też zresztą pewnie rzucali. Widok z krzesła nie zapowiadał dramatu przy bliskim zetknięciu się: Górny fragment dostateczny… Środkowa część – dramat. Jakby ktoś tony cukru wysypał i uformował w kopce na tafli lodowiska…no i posypał kamieniami. Azoty wyglądały niestety podobnie… Po kilku dosłownie zjazdach, tak szybko jak się tu pojawiłem, tak szybko wybyłem. Na szczęście i w jednym miejscu i drugim w kasie oddano złocisze za niewykorzystane punkty, zresztą: całe szczęście, że nie zdecydowałem się na jakieś karnety czasowe w tych miejscach. Podsumowując: Górki mało ciekawe. Abstrahując od wszystkiego – nawet przy idealnie przygotowanych trasach, wieje i z jednego i z drugiego Ośrodka nudą. Byłem, zobaczyłem i stwierdziłem, że w Krynicy jest jedno miejsce fajne. Jaworzyna. Na koniec mojego pobytu tu, jedna pozytywna rzecz godna uwagi: piękny drewniany Kościółek. No to się opisałem dzisiaj… Trzeba modlić się o mróz. Bez ujemnych temperatur – nici będą z jazdy, bądź jazda w ekstremalnych warunkach. Pozdrawiam marboru5 punktów
-
Pierwsze lokalne nartowanie - Sylwester w Rąblowie (lubelskie). Wszyscy spoglądają w Góry, a tam śniegu jak na lekarstwo i warunki narciarskie delikatnie rzecz ujmując co do całości, średnie. Nikt, nawet ja nie pomyślałem, że w Centralnej Polsce może działać jakaś górka, gdzie może być śnieg : A tu... ...przegląd stron internetowych lokalnych Ośrodków i co? I niespodzianka! Działa jedna!!! Rąblów w województwie lubelskim (okolice Kazimierza Dolnego nad Wisłą): http://www.nartsport.pl/ W prawdzie, Górka to za dużo powiedziane - stok 160m, ale biorąc pod uwagę obecne warunki pogodowe to i tak mega, mega pozytywna niespodzianka!!! Kończę pracę, obiad i w drogę. Wiem, że to zboczone w Sylwestra jeździć na nartach, ale cóż...tacy już (z drugą połową) jesteśmy. Po drodze temperatura +2. Jedziemy z obawą, że będziemy jedynymi czubkami, którzy w taki dzień postanowili zamiast szykować kreacje balowo, sylwestrowe - to naszykowali narty. Po godzince jazdy autem - docieramy. Na parkingu sporo samochodów, ośrodek ładnie oświetlony...z daleka widać, że śniegu jest sporo - nawet na parkingu i przed budynkami stacji. Pierwszy rzut oka: Kupujemy karnety 3 godzinne...ceny nie podam, bo przeżyłem mały szok i nie chcę szanownych forumowiczów przerażać ile może kosztować nartowanie na górce 160m w centralnej Polsce... Działa dzisiaj karczma i pizzernia "pod narciarzem". W kominku pali się ogień. Rzut oka na stok i jest niespodzianka. Wygląda na to, że warunki są naprawdę bardzo dobre! Solidna rozgrzewka i jedziemy w górę. Pierwszy zjazd: równo, twardo, super fajnie - jestem w całkowitym szoku, że mimo tego, że od dwóch tygodni są dodatnie temperatury a tu jak w środku zimy!!! Kolejek prawie nie ma do jednego z działających wyciągów talerzykowych: Rzut oka z góry: Jazda jest krótka ale szybka. Policzyłem skręty - robię ich około 10sięciu na zjazd...hahaha Wygłodniały jazdy byłem jak zwierze skoro cieszę się tą jazdą jak dziecko!!! Dłuższy tutejszy stok, przygotowany jest w połowie, armaty naszykowane...ale jak na razie ciemno. Wyciąg stoi. Nie dzieje się tam kompletnie nic. Czarno. Czas mija szybko. Moja kontuzjowana noga nawet daje radę. Trochę coś ciągnie od tyłu, trochę boli ale jest w miarę ok. Jestem zadowolony, że mogę zapiąć narty i powoli wchodzić w sezon, który tak naprawdę nie wiadomo jaki będzie. Ćwiczyć trzeba bo już niebawem poważny wyjazd w "jedynym słusznym kierunku". Kończymy zadowoleni jazdę. Jazdę jakby ze snu...jakby w nierealnym narciarsko miejscu. Mimo wszystko do domu wracamy zadowoleni. Sylwestrowo zadowoleni! Jeszcze raz wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla wszystkich! Pozdrawiam marboru5 punktów
-
Tour De Tylicz, cz. 2 Na drzewach znamiona niedawnego zaśnieżania: Czerwona część „jedynki” wygląda fajnie, szeroko i w miarę równo: Krótka rozgrzewka, ostatnia fotka już po opuszczeniu wyciągu i pora na jazdę. Dwie godziny stok trzyma, jest twardo i równo. W trakcie dnia niestety sytuacja zmienia się do dramatycznej miejscami. Wychodzi trawka i ziemia. Robią się muldy i bardzo mocne przetarcia… …ale na początku było tak: Wczorajszy trening na małym stoku w Rąblowie dla mojej nogi był zbawienny. Dzisiaj jeździ mi się bardzo dobrze, czuję się na deskach bardzo pewny. Kilka zjazdów naprawdę bardzo fajnie udało mi się pojechać. Po szerokiej czerwonej części trasy, jedynka przechodzi po zwężeniu w łagodną niebieską trasę. Z dołu wygląda to tak: Jest klimatycznie. Las, góry. Pierwsze zjazdy i muszę przyznać, że polubiłem to miejsce. Końcówka: Po solidnym rozgrzaniu, pora było wyeksplorować dalszą, czynną część ośrodka. Początek 7emki ok. godziny 11 wygląda już tak: Po dramatycznym początku, dalej jest fajnie: Uwielbiam takie leśne trasy:4 punkty
-
Tour De Tylicz, cz. 1 Sylwestra popołudniu jak wiecie zacząłem tak: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17945-Polska-warunki-narciarskie-2013-2014?p=183452&viewfull=1#post183452 …ale to była pierwsza część odsłony pod tytułem profanujemy święto fajerwerków. Po wieczornym napisaniu relacji i testu kasku zwyczajnie poszedłem spać. Nie obudziły mnie za bardzo wystrzały itp. Widocznie dwa kieliszki czegoś mocniejszego po wysiłku fizycznym zrobiły swoje. Pobudka o godzinie 4tej…pewnie niektórzy z Was jeszcze imprezowali… Auto było spakowane, więc po szybkim śniadaniu. Kierunek południe. Cel: Tylicz. Dlaczego? Dobrze wyglądał na kamerkach, Ośrodek polecił Piotrek, a Bumer tylko podsycił obranie tego kierunku. Droga mija bardzo szybko. Temperatura po drodze cały czas dodatnia. Między godziną 6:30 a 8:30 chwila z mrozem, max do -3. Na miejscu jesteśmy na otwarcie, kilka minut po 9tej. Całość Ośrodka wygląda tak: Parking bezpłatny, idziemy na górę a tu prawie nikogo nie ma: Karnety kupujemy 4godzinne. Ceny kształtują się następująco: Toaleta bezpłatnie. Przy wyciągu praktycznie nie ma nikogo. Wszyscy widocznie jeszcze śpią. Z samego rana jeszcze przez chwile przedzierało się błękitne niebo przez chmury. Trasa wygląda rano na bardzo fajnie przygotowaną: Oprócz krzesła, jednego talerzyka w Tyliczu jest również kącik dla dzieci z oddzielnym wyciągiem, wyrwirączką: Widoczek z krzesełka, piękny: Pani, która zmieniła barwy z brązowych, na kolorowe czuła dzisiaj zew nart i postanowiła, że będzie pierwsza ode mnie na stoku… Z Góry główna trasa numer 1 wygląda bardzo ładnie. W połowie 1nki połączenie z trasą niebieską numer 7. Między trasami dwa gospodarstwa rolne + bar…ale do tego jeszcze wrócę w niniejszej relacji. Na jabłoni…mimo, że nie ma liści, są jeszcze czerwone owoce:3 punkty
-
Tour De Tylicz, cz. 3 Końcówka 7demki. Po wyjściu trasy z lasu – minerały. Powrót na górę trzyosobowym krzesełkiem i powtórka trasy z modyfikacją i skrętem na 2kę, pod wyciąg talerzykowy. Tutaj jest szeroko i łagodnie, czyli jak na moje wejście w sezon, po kontuzji – super fajnie. Ludzi do wyciągu w pierwszej fazie nartowania, tak jak o poranku, przy głównej trasie: Jest tutaj, na dole bardzo fajna karczma: Snow Park, trasa numer 3, wyciąg 3 – są nieczynne. Widoczek na okolicę: Mija kolejna godzina i śnieg zaczyna się topić podobnie jak to jest na wiosnę. Ziemia odpuszcza i zaczyna pojawiać się błoto. Po kilkunastu kolejnych zjazdach z wyciągu talerzykowego można zaobserwować co się dzieje: Jeździmy, raz tu, raz tam i niestety wszędzie warunki zaczynają się robić bardzo trudne. Jak nie przymrozi, to po przyszłym weekendzie pewnie zamkną stację. Nim wyjechaliśmy wpadłem na świetny pomysł, by sobie zrobić fotkę na nartach razem z kurami…ale niestety uciekły… Nim zrobiłem ostatni szus…uchwyciłem w obiektywie następującą egzotykę tego miejsca: wychodek hahaha Podsumowując: bardzo mi się tu spodobało, i chętnie tu kiedyś wrócę gdy będą bardzo dobre warunki śniegowe i otwarte wszystkie trasy (właściciele na folderze reklamują, że 5km tras…z tego co zaobserwowałem – nie ma ich więcej niż 3,5km). Bardzo ciekawie wyglądała z krzesła zamknięta 5tka. Jest klimat, trasy są fajne. Zadowolenie mimo trudnych warunków było.3 punkty
-
Wybrałem sie dzisiaj do Szczyrku z apratem. Na zdjęciach możecie zobaczyć jakie warunki są na Biały Krzyżu oraz co się dzieje w SON-ie.3 punkty
-
Odwiedziłem Szymoszkowa i Jurgów. Śniegu pod dostatkiem ale temperatury na minusie dopiero od wczoraj, wieczorami i nocą. Więc wiecie jak to wyglądało około 11:00. Harenda katastrofa. Wczoraj byłem od rana na Kasprowym, mega niespodzianka, a obawiałem się najgorszego. Pan w kasie mówił że warunki słabe, a było super. Jazda tylko na gąsienicy.3 punkty
-
Witam! Chciałbym się tutaj podzielić wrażeniami z jazdy po trzech dniach na stokach Ustrzyk Dolnych (podkarpacie) oraz w Kluszkowcach. Oczywiście testowany sprzęt jest nowy z wyjątkiem SL'ek i oczywiście nie spełnia nowych wymogów FIS które w gigancie mężczyzn wynoszą - promień skrętu min. 35 m i dł. 195cm, nie będę się rozmieniał na szerokość pod butem (w testowanych powyżej mamy 29 m przy 191cm i 27 m przy 188cm) , slalomki póki co łapią się w przepisach (chociaż Panowie z FIS'u mają kolejną chorą fazę aby na następny sezon wrócić z gigantkami do promienia min. 27 m (mężczyźni) i min. 23 m (kobiety), ale zostawić dł. 195cm (mężczyźni) i 190cm (kobiety), no i oczywiście wydłużyć slalomki (przecież skoro przyspieszyliśmy giganty zwiększając promień to dlaczego nie zrobić tego w slalomie), co jest dla mnie skrajną głupotą, na szczęście póki co te przepisy mnie nie dotyczą . Wracając do testu. Jeździłem w butach Atomic RT CS 140, a narty były ostrzone na kąty - 88* i 0,5* gigantki oraz 87* i 0,5* slalomki. Jest słoneczny poranek 15 grudnia, niedziela, Kluszkowce, -3*C, stok prawie prywatny (przez 1 godzinę później masakra) na nogach mam nowe gigantki o dł. 191cm i promieniu 29 m, na niezdjętej jeszcze naklejce widnieje napis "WC", więc myślę sobie "hmmm.. mam na nogach sprzęt od którego ciężko znaleźć lepszy, bo w końcu te same deski jeździły w PŚ", staję na górze, dopinam buty i... jadę. Pierwsze trzy zakręty nie za bardzo wiem co się dzieje, ale z każdym następnym zaczynam czuć "to coś" co każdy z nas kocha w "rasowych" gigantkach. Po niecałej minucie jestem na dole, cóż na razie nie mogę nic powiedzieć, rozpinam buty i jadę na górę. Po kilku zjazdach zakochałem się w tych nartach i z bólem odnosiłem je do samochodu przy zmianie na 188cm. Na tych drugich też chwilę pojeździłem i ze zdumieniem stwierdzam, że... wolę te dłuższe!!! Chwila na odpoczynek w karczmie, zmiana na slalomki, które już znałem więc nic specjalnego się nie stanie... Wręcz przeciwnie!!! okazuje się, że po jeździe na gigantkach, które prowadzą się jak po szynach, slalomki odmawiają posłuszeństwa! Na szczęście udało mi się przestawić na SL. Teraz może kilka spostrzeżeń z jazdy. Atomic D2 GS 191cm: -Niewiarygodne trzymanie, jazda jak po szynach, ale komóra to komóra. -precyzja, tną lód jak brzytwa -Albo jedziesz na 100% albo nie wychodź z domu, jak ich nie postawisz w pion to Cie nie posłuchają -No i siła, jeśli chcesz na nich spędzić cały dzień to będziesz jej potrzebował bardzo dużo. Atomic D2 GS 188cm: (warto zaznaczyć, że na tych jest naklejeczka "EC", a nie "WC") -trochę bardziej przyjazne niż 191, ale nieco słabiej trzymają na lodzie (jak wiadomo są to narty żeńskie więc trudno się dziwić niewiele jest kobiet które ważą ponad 80kg - mówię o zawodniczkach ) -pkt. 2 i 3 taki sam jak powyżej -Wymagają mniej siły, ale nie zaangażowania, jak dasz się powieźć to polecisz na bank Atomic D2 SL 165cm: -w tym przypadku D2 to tylko marketing, gdyż nie posiadają one osobnej płyty controldeck (struny) -precyzja -zaangażowanie raidera musi być takie samo jak na GS, ale wiadomo, nie wymagają tyle siły -trzymanie nieziemskie, a zmiana krawędzi jest szybsza niż w komórkach Völkl'a (na których miałem przyjemność się przejechać tego dnia), choć nie można tu mówić o jakiejś znacznej różnicy Mam nadzieje, wszystko opisałem dobrze, jak by ktoś chciał wiedzieć coś więcej to niech pisze chętnie odpowiem Podrawiam!2 punkty
-
Cześć Dokładnie to jest naprawdę skomplikowana praca tym trudniejsza im stok ciekawszy - spadek, róznice spadku, konfiguracja, zalesienie itd. Sporo razy miałem okazję obserwować opiekę nad stokiem z wnętrza ratraka - naprawdę fascynująca sprawa i skomplikowana. Daltego tez jak ktoś pisze takie bzdury to mnie trzęsie po prostu. Pozdrowenia serdeczne2 punkty
-
ani ja szpecem z tej dziedziny nie jestem, na tyle na ile jednak jestem zorientowany, wiem ze nie jest to takie prost - ot odpalic armatke przejechac ratrakiem i mamy sztruks. dbanie o stok jest mocno uzaleznione od pogody, panujacych warunkow itp...2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Jak zwykle świetne relacje Mariusz :applause: Gratki za relację, bo z miłą chęcią wracam do Tylicza (ubiegłoroczne ferie) i do Słotwin (kilka razy kilka lat wcześniej i też pozytywne wspomnienia), z tymże warunki były o niebo lepsze. Trasy nr 5 nie masz co żałować, bo jest ona w lesie, wąska, ma jedną ścianę, zaraz po niej ostry zakręt i jak na full nie rozpędzisz się, to jakieś 20-50 metrów musiałbyś podchodzić do wyciągu, zwłaszcza przy takim śniegu. Szkoda, że nie odwiedziłeś drugiej stacji w Tyliczu Master-Ski http://www.master-ski.pl/1 punkt
-
Cosik mi się miarkuje, że planujesz jakisik skok stulecia:rolleyes::, bo z legalnej pracy tego nie sfinansujesz co planujesz na next sezon:stupid:1 punkt
-
Cześć Bo tu nie ma argumentów. Można jeździć na nartach albo zachwycać się krzesełkami.1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Niestety Drogi Gregorze ale nie znam się na śnieżeniu a jak się na czymś nie znam to staram się na ten temat nie pisać. Wiem tyle aby ocenić posty tego kosmity jako durne. Mogę zbadać temat ale z góry wiem, że odpowiedź nie będzie jednoznaczna bo potrzebny jest zbieg czynników a nie mróz i tyle. Co innego jak snieg juz jest i chodzi o dośnieżanie. Pozdrowienia1 punkt
-
Przyłączam się do noworocznych życzeń i mam takie jedno swoje osobiste dla nas wszystkich żeby trochę sypnęło białym w tym 2014 i trzymało do majówki1 punkt
-
Przy odrobinie szczęścia masz co najwyżej nartę z pucharu europy. Puchar świata to inna bajka co nie zmienia faktu że narta fis wc jest świetna1 punkt
-
Świat nie kończy się na narciarstwie Pieniądze to nie wszystko Nie wszędzie trzeba jeździć na nartach Samych stoków "nieśmiganych" Kobiet szybkich jak gigantki Heada Zalotnych jak slalomki Rossignola Wiecznej zimy Precz z latem i całą resztą :cheerful::cheerful::cheerful::cheerful::cheerful: I kondycji do zjazdów1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Mitku, to moze rozwin temat i tych mniej zaznajomionych z tematem, troche poinformuj. mrozy sie zaczely, ale to nie znaczy ze od razu zacznie sie sniezenie... nie bylo by to madre, gdyz tam gdzie snieg zebralo do zera, podloze jest rozmokle. musi to troche przymrozic i wychlodzic, tak zeby potem ziemia nie oddawala ciepla.1 punkt
-
Wielkie mi smutki uczyniłeś "gooner92" tym postem swojem, że po roku nauki nie zakręcasz, budząc zadziwienie moje. Inni z takim stażem, -tak na forum dają, poziom 7 - 8 skromnie posiadają. I za slalomką, a jakże, komórkową, po "miszczach" wszelakich, rozglądają się za namową, innych "miszczów" teorii śmigania, co jedynie tyczki widzą jako cel w sobie, uprawiania narciarstwa, bo tak się to zowie. Tak mi się to pierd... widząc dziś -6 oC na termometrze. Jako rymokleta, amator rymów częstochowskich spod Świętego Krzyża, radzę Ci "gooner92", ćwicz, ćwicz, ćwicz! Trening czyni mistrza!:smile:1 punkt
-
Na sylwestra dla odważnych:biggrin: Pierwszy stopień odwagi: O trzeciej nad ranem wracasz pijany do domu. Twoja żona stoi z miotłą w drzwiach, a ty pytasz: - Zamiatasz czy odlatujesz? Drugi stopień odwagi: O trzeciej nad ranem wracasz pijany do domu. Żona leży w łóżku nie śpi. Bierzesz krzesło i siadasz przy niej Na pytanie: "Co to ma znaczyć?" Odpowiadasz: - Chcę siedzieć w pierwszym rzędzie, jak zacznie się ten cyrk. Trzeci stopień odwagi: O trzeciej nad ranem wracasz pijany do domu. Czuć od ciebie damskie perfumy, masz ślady szminki na kołnierzu. Klepiesz żonę w tyłek i mówisz: - Teraz twoja kolej! Czwarty stopień odwagi: O trzeciej nad ranem wracasz do domu pijany w towarzystwie dwóch ślicznotek Stojącej żonie w drzwiach, mówisz: - Stara, nie bądź świnia, powiedz, że jesteś siostrą...1 punkt
-
Policyjny radiowóz wrąbał się w drzewo. Wyłażą z niego dwaj policjanci. - No Stasiu tak szybko na miejscu wypadku nie byliśmy nigdy. Dwie zakonnice jadą samochodem. Zabrakło im benzyny. Jedna z sióstr postanowiła iść na stację benzynową i wzięła ze sobą jedyne naczynie, jakie było dostępne - nocnik. Wróciła i z tego nocnika wlewa benzynę do baku. Obok samochodem przejeżdżają dwaj księża. Jeden mówi do drugiego: - Siła ich wiary rzuca mnie na kolana... Przez cały kościół biegnie młoda zakonnica wołając. - Siostro, siostro, zostałam zgwałcona. Co mam zrobić ? - Zjeść cytrynę - I to pomoże ? - Nie, ale ten uśmieszek zniknie. Kontrola drogowa. Policjant pyta się: - Jakiś alkohol, narkotyki? - Nie, dzięki, wszystko mamy. Jasiu pyta pani: - Mogę poprawić pałę? Pani odpowiada: - Tak Jasiu. Jasiu wkłada rękę do spodni... Synek mówi do taty: - Tato kiedy ktoś jest pijany? - Chodź tutaj. Widzisz te 2 drzewka? Kiedy ktoś jest pijany to widzi 4. - Ale tato! Tam jest jedno drzewko. Dziewczyna Roberta Lewandowskiego dzwoni do niego i pyta się kiedy będzie, a on: - Po czwartej. Grabarze sobie gadają: - Pogoda ładna, nie za ciepło, ciśnienie stabilne... nie ma co liczyć na sercowców, ciśnieniowców ani cukrzyków. - Taaa... - mówi drugi - martwy sezon... - Co jest najtrudniejsze w zawodzie lekarza okulisty? - Przekonać pacjentkę, żeby się rozebrała. Mundial 2006. Polska drużyna przyjeżdża pod stadion na pierwszy mecz. Trener podchodzi do kierowcy i mówi: - Nie gaś pan silnika i tak zaraz wracamy. Przechodzi dwóch facetów obok Sejmu i słyszą jak wszyscy drą się: "Sto lat! Sto lat!" Jeden do drugiego: - Ktoś tam chyba ma urodziny. - Nie. Ustalają wiek emerytalny. A wiecie ,w pewnej miejscowości na podkarpaciu ministrant uratował księdzu życie. Jak? Wymacał mu guza na jajkach...1 punkt
-
Na wigilię zeszły się zwierzęta, jedno z nich pyta : co jest najważniejsze w dzisiejszym dniu? lis - wiadomo . pieczona gęś , tylko duuuża... rosomak - nażreć się , ile brzuch wytrzyma... niedźwiedź polarny - bardzo dużo śniegu i dużo fok... suseł - spać , spać , spać... wół - pić , nachlać się do nieprzytomności... osioł kopnął woła i mówi : a o dzieciątku to zapomnieliście , co ? wszyscy (zażenowani) : oooo - no pewnie że dzieciątko... po chwili odzywa się sowa : a czy ludzie o tym też wiedzą ?1 punkt







