Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. MB

    MB

    VIP


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      5 540


  3. MajorSki

    MajorSki

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      831


  4. tomi33

    tomi33

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      615


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.01.2014 w Odpowiedzi

  1. Wróciliśmy.Jeden z najbardziej udanych wyjazdów ze względu na panujące warunki narciarskie. Więcej jutro
    4 punkty
  2. Opowieść o walce, o ludzkich słabościach, dążeniu do samorealizacji i pasji. Niesamowicie wzruszające! Renata to mega twarda Babka - polecam do oglądania. Zwróćcie uwagę na sprzęt Renaty. Na narty, na rower... ...dla mnie niesamowita historia :happy: JESTEM RENATA to krótkometrażowy film dokumentalny poświęcony Renacie Kałuży - sportsmence, która 13 marca 2007 roku uległa wypadkowi podczas wspinaczki. W wyniku upadku Renata złamała kręgosłup i została trwale sparaliżowana od klatki piersiowej w dół. Mimo wielkiego bólu i po długotrwałej rehabilitacji Renata wróciła do sportu. Dzięki wsparciu rodziny i męża, ale przede wszystkim dzięki wyjątkowemu uporowi i hartowi ducha bohaterka filmu powraca dziś w ukochane góry, jeździ na nartach, a na handbike'u odnosi światowe sukcesy. Zdjęcia/dźwięk/montaż - Bartek Solik Muzyka - Leszek Możdżer/Lars Danielsson/Zohar Fresco [video=youtube;KVijCQbeO90]
    4 punkty
  3. My też odwiedziliśmy dzisiaj Rohace. Wybór był siedzieć w domu, Biały Krzyż albo tam gdzie pojechaliśmy.Na parkingu sporo aut i sporo lodu. Do kas też ciężko podejść bo ślisko.Pierwszy wyjazd orczykiem godz. 9.10.Już widać na dolnym odcinku, że jest bardzo twardo, wyratrakowany, zmrożony stok po odwilży.Po wyjeździe kanapą na górę okazał się, że jest 3 cm świeżego śniegu co nieco zmiękczyło twardą trasę.Dla bardzo dobrych narciarzy takie warunki są OK, ale ja czułem się niezbyt pewnie.Co do minerałów to walających się po stoku to raczej nie było (kilka tylko pod drugim orczykiem), ale takich wtopionych w śnieg było sporo więc trochę długich płytkich rys na ślizgach przybyło.Do górnego orczyka kolejki były na 3-4 minuty.Raz zjechaliśmy z synem do kanapy, gdzie było zero kolejek, ale ścianka dojazdowa to już lodowisko (z przewężeniem) i więcej razy nam się odechciało, chociaż Johnny śmigał po tym lodzie i sypkim poboczu i nic mu to nie przeszkadzało.Generalnie dzień udany. Warunki jak na koniec sezonu. Niestety tutaj ostatnia wichura także poczyniła ogromne szkody.Zwłaszcza w lesie wzdłuż drogi dojazdowej w dolinie było powalonych dziesiątki jak nie setki drzew.W górnych partiach lasu zniszczenia były mniejsze, ale także znaczne
    4 punkty
  4. Rzadko się to zdarza ale jednak... Tak dziś wygląda Wieżyca koło Gdańska. Pozostałe stoki ruszają jutro. Nawet Łysa góra w Sopocie... ;-) Jak kto spragniony nart, zapraszam. Śniegu jest dostatek a będzie więcej. No i jeszcze śnieżą armatki. Jutro także staruje Trzepowo, Amalka, Przywidz (600m zjazdu) i Elbląg z Górą Chrobrego (nowy wyciąg 500m i kilka małych dla dzieci).
    3 punkty
  5. Rohace - Słoneczna Dolina Ostatni raz na nartach byłem 26 grudnia,więc pewnie nikogo nie dziwi,że mnie już szlag jasny trafiał.Od połowy tygodnia uważnie śledziłem kamerki,ale tylko Biały Krzyż chodził. Zacząłem więc zaglądać dalej,tj. w stronę Podhala i na Słowację.Ostatecznie w piątek skontaktowałem się z Andym i uzgodniliśmy kierunek wyprawy - Rohace. Wczoraj patrzyłem na prognozy pogody,a te przewidywały okienko pogodowe od ok 8 do 12... Pobudka o 5.40 żeby o 6.30 wyjechać w stronę Andy-ego.Na wstępie niepokoi pogoda - jest spora mgła i gołoledź na drodze.Jednak docieram na miejsce o czasie.Cała dalsza droga aż do Korbielowa we mgle,tudzież trochę przejaśnień.Drogi czarne ale nieco oblodzeń też bywało.Po stronie Słowackiej wygląda to podobnie.Dopiero kiedy docieramy na miejsce,zaczyna się przebijać słońce. Na miejsce docieramy ok 9.Parking mocno oblodzony,nawet auto ma problemy żeby ruszyć pod niemal niezauważalne wzniesienie.Pewnie więc nie muszę dodawać,że w butach narciarskich chodziło się mało fajnie.Pogoda zapowiada się idealnie! Decydujemy się na karnet 3 godzinny za 16 ojro.Dojście do orczyka też oblodzone,mogliby choć trochę piaskiem podsypać.Jak mam łamać kończyny,to może lepiej na stoku,a nie przed pierwszym odbiciem karnetu... Daliśmy radę przejść bez strat.Narty na nogi i na orczyk,a następnie od razu na krzesełko.Pogoda cudowna,więc jak zwykle zachwyt już przy pierwszym wyjeździe do góry. Trasa z krzesełka wygląda dobrze. Jednak już po pierwszym przejeździe widać,że nie jest super.Gdzieniegdzie widać przetarcia,pod orczykiem walają się pojedyncze,ale dość spore minerały.Tam gdzie nie ruszony sztruks jest dobrze,ale już na bardziej rozjeżdżonych miejscach sam lód!Zlewałem ostrzenie krawędzi,więc teraz się to na mnie mści.Najbardziej zrobiło mi się ciepło,kiedy hamowałem przed bramkami do orczyka... Następne przejazdy bardziej uważne i bliżej wyciągu,bo tu jeszcze nie ruszony kawałek trasy i jest przyczepność. Może więcej o całości trasy.U samej góry leżało odrobinę świeżego śniegu i tam jechało się dobrze.Przyzwoite warunki tak do połowy górnej polany.Później już praktycznie sam beton.Wszędzie można napotkać luźno leżące małe kamyczki.Na początku jeździliśmy przy górnym orczyku,ale kiedy zaczęły się tworzyć kolejki,ja zacząłem jeździć na krzesełku.jednak jazda na sam dół była trudna.Tak jak się zaczyna robić stromo,zaczyna się ściana płaczu... Do wyboru lodowisko,albo rozmiękły śnieg z dużymi grudkami lodu.Ja lawiruję tak pomiędzy jedny a drugim i nawet to idzie mimo tępych krawędzi.Za to "trup gęsto się ściele"... Przynajmniej do krzesełka nie ma kolejek. Krzesełka jeżdżą puste,wszyscy trzymają się dolnego lub górnego orczyka,to mi odpowiada!Słoneczko świeci,więc można się opalać i bez skrępowania podziwiać widoczki. Są też mniej fajne widoki.Widać w różnych miejscach ślady po wichurze.Gdzieniegdzie powaliło dobre połowę drzew. Czas leci,a na trasie już niemal sam lód.Tylko początek ciągle dobry - na boczku trochu puchu znalazłem i fajnie się śmigało - później już ślizgawica. Jakoś się dostosowałem i przywykłem.O dziwo temperatura od samego rana,nawet na górze,była na plusie,ale trasa nie puszczała.No może z jednym wyjątkiem: ostatnia ścianka przed dojazdem do krzesełka,gdzie mocno oparło się słońce.Ale kiedy w tym samym miejscu pojawił się cień,trasa znów kostniała.Pod koniec jazdy,gdzieś z dolin zaczęły nadciągać chmury.Czyżby okienko pogodowe się zamykało?Tak miało być według prognoz,ale tego do końca sprawdzić nie mogłem,bo właśnie kończył się mój czas. Ten beton dał się nieco we znaki,ale jak się nie dba o krawędzie,to jest się samemu sobie winnym.Dzień fajnie spędzony,choć warunki określiłbym jako dość trudne.Wolę jednak to niż kanapę i telewizor,czy jak kto woli: "pilotto i laptoppo".Powalczyłem,gleby nawet nie zaliczyłem i jest uśmiech numer 10,a o to przede wszystkim chodzi!
    3 punkty
  6. Dopiero co była relacja Zębowej Wróżki,moja będzie więc lapidarna. Zawitałem tu,by wziąć udział w Der Weisse Ring,słynnym ściganiu na bardzo długiej trasie,w towarzystwie Girardelliego i Ortlieba.W naiwności swojej sadziłem,że bedzie to superdługi gigant w rodzaju Gardenissimy lub Helmissimo,po idealnie przygotowanych ,szerokich trasach. Już po przybyciu ośrodek Lech-Zuers zrobił na mnie wrażenie powalająco-swojskie,jakby był we franchisingu ekipy GON,SON lub PKL.Minerały różnej wielkości były wszędzie ,na górze i na dole.Za to w parku maszynowym przewazaja stare 2osobowe krzesła bez tasmy.Rozumiem wiec,dlaczego nie mogłem znaleźć noclegu poniżej 50 euro za noc,bo to rzeczywiście kompleks unikalny,o zupełnie innych walorach,niż te wszystkie Zillertale,w których mozna spać po 20 euro. Lokalna ludność wykazuje się dużym zmysłem komercyjnym,co odzwierciedla wysokość wpisowego na zawody,cena za możliwość oglądnięcia trasy w towarzystwie Girardelliego czy opłata za zwiezienie kurtki po zawodach. Organizatorzy włączyli w trasę odcinek ,który nazwałbym "kamień na kamieniu",by ich przechytrzyć zamiast własnych wypożyczyłem na oglądanie i zawody narty w miejscowej wypożyczalni. Przypomniała mi się piosenka o dziewczynie,"która niestety nie jest zbyt ładna,lecz za to zgrabna też raczej nie..." I to na razie na tyle...
    2 punkty
  7. To nie takie proste tłumaczenie jak się wydaje. Pomyszkowałem w sieci i co znalazłem? Dasein (niem. dasein - dosł. tu-bycie) – w filozofii Heideggera: fenomen w znaczeniu zwykłym tzn. sposób ujawniania się rzeczy (byt). Obok Dasein, Heidegger mówi o fenomenie w sensie ścisłym tzn. o byciu (sein - zasadzie istnienia przedmiotu). Powołaniem człowieka jest rozumienie swojego bycia; w ten sposób transcenduje (wykracza poza) swój byt. Odmienne znaczenie ma Dasein w filozofii Karla Jaspersa. Dasein jest tu odpowiednikiem Sartre'owskiego bytu w sobie, jest czystym istnieniem, które przynależy do świata fizykalnego. Przeciwieństwem Dasein jest Egzystencja, otwarta na autentyczne bycie. Myślenie Jaspersa stale obraca się wokół tematyki zarysowanej przez niego w trzytomowej "Filozofii" (1932). Jaspers zauważa, że współczesna nauka empiryczna odpytując świat napotyka granice, których nie może przekroczyć. W tym momencie jednostka musi dokonać wyboru: pogrążyć się w rezygnacji i rozpaczy, lub rzucić się w wiarę i zwrócić się ku temu, co Jaspers nazywa Transcendencją. Zwracając się ku Transcendencji, jednostka czyni użytek ze swej nieograniczonej wolności - Egzystencji - i może doświadczyć autentycznego bycia. W jaki sposób jednak Egzystencja, jako stan subiektywny, może być oceniana i analizowana przez jednostkę? Jaspers widzi jedno z rozwiązań w interakcjach społecznych. Egzystencja jest stanem samotności, zakorzenionym w wartościach społeczności. Jaźń jest odbiciem w czyjejś innej autentycznej jaźni. Dopiero gdy wiemy co o nas myślą i czego oczekują inni, możemy rozstrzygnąć kim jesteśmy i chcemy być. :happy: :happy: :happy:
    2 punkty
  8. Janku... Z tego sezonu: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17945-Polska-warunki-narciarskie-2013-2014?p=183889&viewfull=1#post183889 Z poprzedniego: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/16719-quot-Trzy-i-p%C3%B3%C5%82-Doliny-quot-na-lubelszczy%C5%BAnie?highlight=lubelskie+tourne
    2 punkty
  9. Pięknie! wzruszyłem się. Każdy powinien oglądnąć ten film, bo dużo narzekania można słyszeć wokół.
    2 punkty
  10. A co jak skończy się śnieg? Albo Zima, jak to teraz w Polsce mamy nie przyjdzie? Na poniższym linku "infrastruktura" narciarska w Namibii, a potem od 1:38 filmik z jazdy po wydmach :laughing: [video=youtube;EM4ZFScm9Vo]
    2 punkty
  11. Flachau od 11 do 18 stycznai 2014Pociągniemy ten wątek dalej.Droga przebiegła pomyślnie i bez problemów.Napomknę tylko,że "nawiedziłem" STUHLECK Semmering.Ale tylko spojrzałem i jeśli ktoś się wybiera to może jechać.Śnieg na trasach jest,ale twardy zbity -warunki są ciężke.No dobra do rzeczy.Zakwaterowałem się i......mam taki widok z balkonu :biggrin: obok drzwi balkonowych telewizorsami rozumiecie,że na widowni we wtorek mnie nie będzie.:applause:Wszystkich serdecznie pozdrawiam.P.S.muszę sie poskarżyć na SB.Posłałem mu to zdjęcie z telefonu a On mi odpisał niecenzuralnie :shocked:cytuję: O rzesz ty hcuju.:redface:Brzydko prawda?:crazy::tongue:==================Wróżka posłała mi SMSa, że dojechała do Bad Hofgastein
    2 punkty
  12. "Straciłem nogę, ale zyskałem coś innego. Pasję, która wypełnia moje życie" Jest uważany za jednego z najzdolniejszych i najbardziej wszechstronnych polskich narciarzy alpejskich. Jest w światowej czołówce, mimo że na nartach zaczął na poważnie jeździć dopiero w wieku 16 lat. Nie byłoby w tym może jeszcze nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że uczył się wtedy jazdy od podstaw... na jednej narcie, bo Andrzej Szczęsny ma tylko jedną nogę. Polecam przeczytać cały artykuł! http://natemat.pl/47945,stracilem-noge-ale-zyskalem-cos-innego-historia-swietnego-narciarza-andrzeja-szczesnego-wywiad Wywiad z Andrzejem w TVP2 http://pytanienasniadanie.tvp.pl/9936195/wideo/ekstremalne-narciarstwo Na informację o Andrzeju natrafiłem szukając informacji o Jaśku Meli, czytając o jego wyprawach trafiłem na: 2010: Wyprawa na El Capitan – wyprawa wspinaczkowa na liczący ponad 1000 metrów szczyt El Capitan w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych. W wyprawie brał udział Andrzej Szczęsny, paraolimpijczyk i narciarz zjazdowy, który przeszedł amputację nogi[9]. Pozdrawiam Tomek
    1 punkt
  13. Jazda na hałdach, skitury industrialne i takowe przedsięwzięcie już było kiedyś uskutecznione przez grupę zapaleńców :biggrin: Można poczytać i pooglądać: http://www.fjordnansen.pl/site/?mod=content&path=440
    1 punkt
  14. "pół metra świeżego śniegu" Pół metra śniegu to w Pleso jeszcze nie napadało od początku sezonu. No chyba, że mają na myśli sztucznego w najgrubszym miejscu. Wczoraj uruchomiono krzesło na Solisko ale trasa jest nieczynna. Kolega siedzi tam od wczoraj i na bieżąco sprawdza wieści. Śnieżą cały czas ale pogoda na najbliższe kilka dni nie jest ciekawa, ma padać deszcz. Ja przesunałem swój wyjazd z 25.01 na początek lutego. Czekam aż uruchomią wszystkie trasy na Łomnica/Pleso/Chopok i wtedy robię 2-tygodniowe tournee.
    1 punkt
  15. A tak z nudów jeszcze Bartek Solik i jego filmiki skiturowe -> Pierwsze foki w życiu - Ksawery, lat 8 [video=youtube;xoyLCNq8RLU] Pierwsze foki w sezonie - Hala Goryczkowa [video=youtube;1LqYGEwZ-wE] Pozdr Tomek
    1 punkt
  16. Filmiki zrobione przez Bartka Solika są rewelacyjne... ma swój klimat znałem tylko te skiturowe Marboru nawet w 5% nie mogę porównać się do bohaterki tego filmu. Jednak 15 lat temu gdy wsadzili mi do kręgosłupa 2 pręty tytanowe (na całej długości pleców) i skręcili 12 śrubami pierwsze o czym pomyślałem jako "gówniarz" to że całe moje życie aktywne/sportowe (oczywiście amatorskie) legło w gruzach. I przez najbliższe 3 lata od zabiegu z uporem maniaka chciałem na siłe innym udowodnić, że jestem w pełni sprawny... niestety nie zwracałem wtedy uwagi na zdrowie, a każda wywrotka,upadek czy OTB na rowerze mogło się skończyć źle. Dzisiaj: trochę biegam, turystyka górska, rower, narty, skitury, windsurfing, squash, wspinaczka... gdyby 15 lat temu powiedzieć o tym moim rodzicom to postukaliby po głowie i powiedzieli, że to jest nie realne. Dlatego jak słysze od moich zdrowych znajomych w pełni sprawnych że: nie mam kondycji, mam słabe nogi, zimno jest, trzeba wstać bardzo wcześnie, trzeba tyle jechać, nie bo zmoknę, nie mam czasu wolnego: to tylko uśmiecham się cicho pod nosem Pozdrawiam Tomek
    1 punkt
  17. Pozostałe stoki ruszają jutro. Nawet Łysa góra w Sopocie... ;-) Jak kto spragniony nart, zapraszam. Śniegu jest dostatek a będzie więcej. No i jeszcze śnieżą armatki. Jutro także staruje Trzepowo, Amalka, Przywidz (600m zjazdu) i Elbląg z Górą Chrobrego (nowy wyciąg 500m i kilka małych dla dzieci). Można tylko pozazdrościć, ale ponoć w przyszły weekend już biało. Pozdrowienia spod Skrzycznego gdzie w dolinach już wiosna.
    1 punkt
  18. Ja właśnie zawitałem na południe kraju i takiej biedy jeszcze nie widziałem :eek:
    1 punkt
  19. Zmieści się, zmieści Biały krzyż to taka nasza śląska białka tylko tras troche mniej
    1 punkt
  20. Nowa Kolej Zdjęcia nowej kolejki w Korbielowie: http://bielskobiala.naszemiasto.pl/artykul/galeria/2133291,wyciag-krzeselkowy-na-pilsko-testy-nowej-kolejki-w,id,t.html#07e64500e81e68c9,1,3,5
    1 punkt
  21. Temperatura owszem, była na minusie o 9 rano minus 1, ale nie było z rana widać żadnych nowych nocnych naśnieżań - czysty marketingTo bajki śniegu dziś było tyle samo !!!! co wczoraj !!!! przetarcia w tych samych miejscach ....Dodam jeszcze, by uwiarygodnić swoją wypowiedz zdjęcie hehe Co do samego stoku w Jurgowie:od strony orczyka "puściła" im armatka więc jest kleks kilkunastometrowy lodu...w czwartek wieczorem stok był ratrakowany jak był "gorący" (od strony orczyka ) efekt większa połowa stoku ma lodowy sztruks ( ratrakowali masełko które zamarzło ) po prawej stronie było dobrze.... Cieszyli się pewnie Ci, którzy zaspali jak złapie ten stok temperaturę plusową w ciągu dnia fajnie się pojeździ - rano było tam źle ...
    1 punkt
  22. Hehe, ponoć w Warszawie wczoraj sypło a TVP Warszawa już kręci filmy o nartach:biggrin: O wiązaniach jak najbardziej prawda. A reszta... pan Kazio z serwisu przystokowego pewnie się obrazi po tym materiale filmowy,:tongue: Co do przygotowania samych ślizgów to z całym szacunkiem do p. Tomka z Zakopanego (distibutor of Montana), ale stara się lobbować maszyny-kombajny narciarskie, które nijak się mają do naszych polskich warunków (maszyna w tle). Odważnie stwierdził, że obecnie nie potrzeba szlifować narty taśmą ścierną przed strukturą kamieniową, z czym osobiście i z doświadczenia się nie zgadzam. Dlaczego? Z kilku względów. 1. Ekonomiczny - rzucenie narty od razu na kamień powoduje jego szybsze zużycie, niż ma to miejsce przy wcześniejszej obróbce na taśmie 2. Techniczny - wcześniejsze wyrównanie krawędzi na taśmie pozwoli na precyzyjniejsze nałożenie struktury kamieniem, która w przypadku nart alpejskich jest wykrawana (a nie wyciskana jak to ma miejsce w XC). 3. Obyczajowy - z tego co wiem to snowboardziści, zwłaszcza ci freestyler's nie nakładają sobie struktury na ślizg, kończąc obróbkę ślizgu tylko na jego wyrównaniu. Struktura to przede wszystkim system odprowadzania wody spod ślizgu, mająca swoje zastosowanie przy jeździe gdzie narty trzymamy równolegle (slalom, gs, sg, dh, krok klasyczny), a więc freerider'owi na nic struktura jak lata nartami do góry ponad głową:frown:: Więc dlaczego obyczajowy wzgląd? Bo freeriderzy mogą się poczuć urażeni tą wypowiedzią:wink: p.s. offtopic, zróćcie uwagę co robi od 4:20 minuty:biggrin: pozdravka
    1 punkt
  23. Slalom w deszczu Wróżka już przemokła. Musiała udać się w przerwie na zakupy do "odzieżowego" SPARa:laughing: drugi przejazd będzie w deszczu???:sorrow: może nie :
    1 punkt
  24. już przymierzałem :tongue:pachnie to to kadzidłem (takim kościelnym)-znaczy ta koszulkapękła troszkę koszulka na szwie,...ale napis się nie rozciągnął :crazy:prał jej nie będę to nie zniknie również ten napis :applause:tylko raz była ubrana i byłem po kąpieli:cheerful:Ale obiecuję Ci.Koszulka przyjedzie do Polski "na moim grzbiecie" jak plecak Tomka Czereśniaka ( czterej pancerni) na obergefraitsche Kuglu (wierzchem) :wink:
    1 punkt
  25. Ponoć Tina coś dała dla mnie i na tym jest napisane od kogo i dla kogo i ponoć celem dostarczenia tego mnie, trafiło to w Twoje ręce, żebyś mi czasem nie ważył tego zakładać na siebie, no i raczej ogólnie bym chał żebyś nie czynił z tym czymś żadnych kontaktów organoleptycznych:tongue:.
    1 punkt
  26. Nie jestem sam.:cheerful: Są priorytety.:stupid:Coś dla ciała też musi być.:tongue: Komputer musiał zaczekać.:laughing: WZF był choć nie stawił się marcinn,tzn. nie udało się nam skontaktować. Wróżka dzwoniła tuż po losowaniu numerów jak ustał ten cały hałas,ale był poza zasięgiem. Dzisiaj Damen Nacht Slalom in Flachau. Może się uda Wróżce spotkać z marcinn-em. Ja mam VIP Tribune na swoim balkonie i telewizor. Nie wybieram się na Hermann Maier Welt Cup Strecke. Wczoraj Tina miała o wiele lepszy humor. Wróżka ją "dopadła",rozmawiała i ma z nią fotki. A mnie Tina spławiła (kiedy poprosiłem o foto) krótkim włoskim ,...ciao!:sorrow: :sorrow::sorrow: Widać mój czas na wyrywanie lasek minął bezpowrotnie.:biggrin:
    1 punkt
  27. Panowie, Wy się ostro bijecie, ale popatrzcie, co się dzieje za podium Ja obrałem technikę Marie-Michele Gagnon. Ona w slalomie w tym sezonie nigdy na pudle nie stanęła (zajmowała miejsca w przedziale 4-6), a w klasyfikacji slalomistek jest....? No własnie! Ja też ani razu nie miałem kompletu (raz wytypowałem, ale mi padła bateria w lapku jak dawałem "zapisz", a po przyjściu do domu zapomniałem o tym i szlag trafił moje 15pkt), ale małymi krokami buduję formę na Soczi
    1 punkt
  28. Zastanawiam się, bo kiedy raz się złamałem i postawiłem na niego to akurat nie zapunktował, więc może jest to jakaś reguła A z Wróżką pożyjemy, zobaczymy sezon jeszcze młody:biggrin:
    1 punkt
  29. jeździłem w grudniu dobrze,że troszkę umiem skręcać :wink: bo tutaj taki co nie umie ani trochę skręcać to tylko prosto w bar może celnąć
    1 punkt
  30. 1 punkt
  31. Ośrodki ze zniżkami dot. karnetów narciarskich dla dzieci powyżej 6 lat. Zazwyczaj jest to opcja „gratis poniżej 10 lat w towarzystwie jednego z rodziców, którzy wykupili dla siebie karnet”. Niektóre z nich ograniczone są czasowo. TYROL Hochoetz http://www.hochzeiger.com/en/ski-tirol/tariffs/kinderpreis-skigebiet-tirol-frei.html Kaunertal http://www.kaunertaler-gletscher.at/pl/preise/ermaessigungen Pitztal http://www.pitztaler-gletscher.at/pl/skipass-preise/ermaessigungen Igls http://www.patscherkofelbahnen.at/en/winter/tickets-and-rates/low-season http://www.patscherkofelbahnen.at/en/winter/tickets-and-rates/peak-season Stubaital http://www.stubaier-gletscher.com/pol/zima/Terenie-Narciarski/Taryfy/Skipass-Lodowcu-Stubai http://www.schlick2000.at/de/18394 Wilder Kaiser – Brixental http://www.skiwelt.at/de/kinder-bis-15-jahre-fahren-frei-1.html Hochkössen http://www.bergbahnen-koessen.at/en/winter/tickets-passes/low-season http://www.bergbahnen-koessen.at/en/winter/tickets-passes/peak-season STYRIA Murau-Kreischberg http://www.murau-kreischberg.at/de/Winter/FAMILIE/FamilyDays.aspx GÓRNA AUSTRIA Pyhrn-Priel http://www.hiwu.at/hinterstoder/en/winter/tickets-passes/low-season http://www.hiwu.at/hinterstoder/en/winter/tickets-passes/peak-season http://www.hiwu.at/wurzeralm/en/winter/tickets-passes/peak http://www.hiwu.at/wurzeralm/en/winter/tickets-passes/peak KARYNTIA Bad Kleinkirchheim http://www.familien-euro.at/the-family-euro-winter http://www.badkleinkirchheim.at/special-offer-the-family-euro-family-skiing-holidays Gerlitzen Alpe http://www.gerlitzen.com/de/assets/useruploads/Winterfolder/2013/Winterfolder13_14_PL.pdf Pozdrawiamy serdecznie austria.info www.austria.info
    1 punkt
  32. Podziwiam takich Ludzi :happy: Brawo! "Straciłem nogę, ale zyskałem coś innego". Historia świetnego narciarza Andrzeja Szczęsnego [wywiad] Jest uważany za jednego z najzdolniejszych i najbardziej wszechstronnych polskich narciarzy alpejskich. Jest w światowej czołówce, mimo że na nartach zaczął na poważnie jeździć dopiero w wieku 16 lat. Nie byłoby w tym może jeszcze nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że uczył się wtedy jazdy od podstaw... na jednej narcie, bo Andrzej Szczęsny ma tylko jedną nogę. Ile miałeś lat, kiedy straciłeś nogę? Andrzej Szczęsny: Jak miałem 10 lat, wykryto u mnie nowotwór kości. Początkowo źle postanowiono diagnozę i nogi nie udało się już uratować. Konieczna była amputacja. Dla chłopca w tym wieku to musiał być straszny cios... Może to wydać się dziwne, ale ja bardzo szybko zaakceptowałem siebie i fakt, że nie mam nogi. Wszyscy byli z tego powodu w szoku. Po około miesiącu sam wyszedłem ze szpitala o kulach. Szczególnie lekarze byli zdumieni. Na pewno bardzo mi pomogła akceptacja kolegów i rodziny. Nie uważali mnie za niepełnosprawnego. Wszystko było jak dawniej – biegałem z nimi po podwórku, grałem w piłkę, jeździłem na rowerze. Jeździłeś na rowerze? Miałeś protezę? Nie. Uczyłem się jeździć na rowerze jakby od początku. Zaczynałem na takim małym rowerku. Było z tym dużo kłopotu i miałem niemałe trudności, ale z czasem zacząłem sobie zupełnie dobrze radzić. Pedałowałem jedną nogą. A kiedy zaczęła się przygoda narciarska? Jeździłeś na nartach przed amputacją? Jeżdżeniem to tego raczej nie można było nazwać (śmiech). Zjeżdżałem z okolicznych górek, jak pozostałe dzieciaki. Narciarstwo zaczęło się już po operacji. Jak miałem 16 lat jak poszedłem do szkoły średniej w Busku-Zdroju. Tam był klub dla niepełnosprawnych sportowców. Najpierw zacząłem grać w siatkówkę na siedząco. To był mój pierwszy sport na poważnie. W zimie zorganizowany był jednak wyjazd w góry. Prezes klubu chciał mnie nauczyć jazdy na nartach. Powiedział, że zna niepełnosprawnych narciarzy i że jazda na nartach z jedną nogą jest możliwa. Ja nie bardzo mogłem to sobie wyobrazić, ale poszedłem na stok. Wywróciłem się raz, drugi i doszedłem do wniosku, że to nie dla mnie. Na tym obozie nie założyłem już narty. Dobrze, że prezes był nieugięty. Zabrał mnie na drugi obóz. Radziłem sobie już z kulonartą, ale miałem ogromne problemy z jazdą wyciągiem. Prezes wnosił moją nartę i kulonartę, a ja podchodziłem do góry. To była tak ośla łączka, ale z czasem podchodziłem coraz wyżej i wyżej. Później zacząłem ponowną walkę z wyciągiem. Nie mam stawu biodrowego, więc musiałem orczyk trzymać rękami. Miałem duże problemy z równowagą. Ale z zacięciem ćwiczyłam i równowagę i siłę. Po tym jednym sezonie zaczęło mi to wychodzić. Na tyle dobrze, że w drugim sezonie pojechałem na obóz kadry do Austrii. Po jednym sezonie nauki? Dokładnie tak. Myślałem, że umiem już całkiem nieźle jeździć. Na obozie poznałem chłopaków z reprezentacji, którzy trenowali już kilka lat. Okazało się, że umiem na tych nartach co najwyżej stać (śmiech). Ale była tam naprawdę fajna atmosfera. Jeden z kolegów, który startował już w Pucharze Świata, bardzo mi imponował. Zacząłem go naśladować. Dużo się od niego nauczyłem. Ale jak to w sporcie często bywa – uczeń przerasta mistrza. Przerosłeś mistrza? Po 5-6 sezonach zacząłem mu dorównywać i byłem bardzo dumny. Miałem nadzieję, że wystartuję na Paraolimpiadzie w Salt Lake City, ale niestety zabrało mi punktów. Już wtedy startowałem w Pucharach Europy i Świata. Miałem coraz lepsze wyniki. Szykowałem się na kolejny sezon paraolimpijski – Turyn 2006. Pojechałeś do Turynu jako nasz reprezentant. Tak. Byłem naprawdę w bardzo dobrej formie. Miałem pecha. Jeszcze przed startem, byliśmy już w wiosce olimpijskiej, podczas treningu na stoku zahaczyłem bramkę slalomową i złamałem nogę – jedyną, którą mam. To było poważne złamanie kości piszczelowej z przemieszczeniem. Helikopterem zostałem zabrany do szpitala w Turynie i po 2-3 godzinach już byłem operowany. Lekarze mieli tam naprawdę setki takich przypadków, więc zajęli się mną fenomenalnie. Ale i tak byłem załamany. Tyle lat przygotowań na nic. Ale zadzwonił do mnie znajomy i powiedział: "Andrzej, co cię nie zabije, to cię wzmocni!" Zawziąłem się. Lekarze nie założyli mi gipsu, tylko stabilizator zewnętrzny i kazali jak najszybciej na nodze stawać. Już po dwóch dniach zacząłem chodzić. Stabilizator musiałem nosić aż do lata. Zacząłem też intensywnie jeździć na rowerze. Wystające śruby budziły niemałe zainteresowanie ludzi (śmiech). Od jesieni ruszyłem pełną parą z treningami. Nie poddawałem się. Jednak w psychice został mi ten wypadek i blokada, więc ten sezon poświęciłem na powrót. Początkowo z daleka omijałem bramki slalomowe. Po sezonie zacząłem pełną parą przygotowywać się do kolejnej paraolimpiady – w Vancouver. Znów byłem naprawdę dobrze przygotowany. Moją koronną konkurencją jest slalom specjalny. W trakcie zjazdu niestety zablokowałem się psychicznie. Nie pojechałem nawet w 60 proc. tego, co jeżdżę na treningu. Nie pracujecie z psychologiem? Praktycznie nie. Praca z psychologiem jest bardzo ważna. Inne reprezentacje poświęcają temu naprawdę dużo uwagi. Teraz przed Soczi mamy nadzieję, że to się zmieni i będziemy na stałe współpracować z psychologiem. Zimowe igrzyska w Soczi to najbliższy cel? Zdecydowanie. Chociaż za miesiąc są Mistrzostwa Świata w Hiszpanii. To będzie dobry sprawdzian przed Soczi. Każdy z zawodników na pewno da z siebie wszystko, ale medale są tylko trzy. Trzeba będzie powalczyć. Który wynik uważasz za swoje największe osiągnięcie? Na Mistrzostwach Świata w 2004 byłem piąty w slalomie gigancie, a na Mistrzostwach Europy – w tym w 2012 – dwukrotnie czwarty. To niestety nie podium, ale to dla mnie duże osiągnięcia. Może w Soczi się uda (śmiech). Jesteś uważany za najbardziej wszechstronnego zawodnika polskiej reprezentacji paraolimpijskiej, bo startowałeś we wszystkich konkurencjach alpejskich. Rzeczywiście startowałem we wszystkich konkurencjach włącznie z downhillem. Miałem jednak drugi wypadek w 2012 roku, który skończył się ponownym złamaniem nogi. Nie był to co prawda tak poważny uraz, jak ten pierwszy, ale wsadzono mi nogę w gips. Od tej pory skupiłem się na dwóch konkurencjach, a których mam największe szanse – slalomie i slalomie gigancie. W jednym z wywiadów powiedziałeś: "Straciłem nogę, ale zyskałem coś innego. Pasję, która wypełnia moje życie". To niezwykłe wyznanie. Przed nauką jazdy na nartach zawsze byłem bardzo aktywny – pływałem, grałem w piłkę, dużo jeździłem na rowerze. Narciarstwo jednak dało mi inne uczucie – wolność, spełnienie. Mimo że kosztowało mnie naprawdę dużo siły i wyrzeczeń. Poświęciłem mu większą część swojego życia. Mam świadomość, że narciarstwo alpejskie to sport ryzykowny. To w końcu sport ekstremalny. Tyle, ile miałem stłuczeń i kontuzji... to wiem tylko ja i trener (śmiech). Zuzia Górska w swoim wpisie zwróciła uwagę, że wielu ludzi patrzy na ciebie z podziwem, bo na stoku radzisz sobie niejednokrotnie lepiej niż osoby pełnosprawne. Pewnie dlatego, że pogodziłem się z niepełnosprawnością. Musiałem. Poruszam się sprawnie, ale to kosztowało wiele ćwiczeń. Rzeczywiście są ludzie, którzy patrzą na mnie z podziwem, podchodzą i gratulują. To się dzieje jednak rzadko. Większość patrzy z boku. Nadal z dystansem. Masz fanpage na Facebooku, fani założyli ci też stronę, to wzrusza czy mobilizuje? To bardzo miłe, ale przede wszystkim chyba jednak mobilizujące. Daje mi dużo siły. Walczę dalej. Co planujesz po zakończeniu kariery narciarskiej? Trener kadry paraolimpijskiej? Na pewno do Soczi pojadę jeszcze jako zawodnik. To, czy zostanę w kadrze, uzależniam od wyniku i od tego, na ile zdrowie mi na to pozwoli. Mój trener miał najlepsze wyniki w wieku 34-37 lat. Ja mam 30, więc jeszcze kilka lat przede mną (śmiech). Później bardzo chciałbym trenować innych narciarzy. W Polsce jest bardzo mało tych, którzy się na tym znają. Są może 2-3 takie osoby. Narciarstwo to twoja pasja czy też sposób na życie? Pasja, bo niestety sposobem na życie być nie może. Musimy się sami starać o sponsorów i czasem nawet dokładać. To trudne i smutne. W porównaniu z zawodnikami innych reprezentacji widać, że trenujemy dużo mniej niż oni. Staramy się i robimy, co możemy, również z pomocą sponsorów – za co im bardzo dziękuję. Idzie nam naprawdę dobrze, ale widać jednak, że brakuje nam dni na śniegu. Szkoda, ale może to się kiedyś zmieni. Źródło: natemat.pl Andrzej w akcji na zawodach: [video=youtube;be8Ef_BjQkA] [video=youtube;HYQstsnSgc4]
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...