Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.02.2014 w Odpowiedzi
-
Stacja narciarska Kazimierz Dolny nad Wisłą - zmiany, zmiany, zmiany... Po wczorajszym wspólnym nartowaniu z Andrzejem i Marcinem dzisiaj przyszedł czas na odwiedzenie, drugiego, po Rąblowie Ośrodka Narciarskiego na Lubelszczyźnie w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. http://stacjakazimierz.pl/ Nadmienię, że to moje ulubione miejsce z klimatem. Już wjazd na parking jest dla mnie zaskoczeniem... ...pełno samochodów, ludzi - tak jakby, to nie był środek tygodnia, tak jakby to nie był późny wieczór. Dlaczego? Zaraz będzie odpowiedź. Na miejscu jestem przed 19. Temperatura +3. Zaskoczenie numer 1 - cena karnetu dwugodzinnego: 25zł. To naprawdę mało, biorąc pod uwagę ośrodki narciarskie w promieniu 100km, od mojego miejsca zamieszkania. Zaskoczenie drugie...i to chyba jedna rzecz, ze zmian, która mi się nie spodobała - zniknęła nazwa zmodernizowanego baru przy stoku...kiedyś to był "Bar pod Psem" i ta nazwa niezwykle przypadła mi do gustu - teraz nie ma żadnej nazwy. W środku zmiany: przebudowany bar i jakby wszechstronniej (wystrój i układ stolików). Pojawiła się druga część baru - na zewnątrz, w "wyciętej skarpie". Oczywiście jak zawsze - pali się ognisko, i w powietrzu unosi się woń palonego drzewa... ...klimat w dolinie znajdującej się przy stacji - rodem z "Wiedźmina" Sapkowskiego. Pierwszy rzut oka na jedną z tras: Zakładamy narty i w górę. Jest podobnie jak w Tumlinie wczoraj - mega twardo i sporo lodu - szczęście, że krawędzie mam jak brzytwy. Krótka rozgrzewka i szuuuuu Pierwsza najostrzejsza i najkrótsza trasa została podniesiona jakieś 1,5 metra - niby nic, ale wyraźnie ta niewielka wysokość ma wpływ na prędkość początkową. Kolejna zmiana: Druga stacja również została podniesiona. I to sporo - jakieś 3m. Najdłuższa trasa, łącząca się z pierwszym orczykiem została przeprofilowana i jest wyraźnie sprzyjająca zyskaniu większej prędkości przy dojeździe do największej "stromizny" ośrodka. Zbliżenie, tej niezwykle pożytecznej zmiany na najdłuższej trasie: Pojawiły się nowe nasadzenia drzew - zniknął niewielki fragment niezagospodarowanego stoku za nimi - została wybrana z niego ziemia, by podnieść poziom trasy. Spojrzenie ze szczytu: Jadę do drugiego, głównego wyciągu w głębi ośrodka. A tu super kolejna niespodzianka - zamiast jednego orczyka, są dwa i zmieniony, wyprofilowany został teren przed i za bramkami. Tym samym zmieniła się na plus - i to znacznie, przepustowość, która była w tym ośrodku zdecydowanie za mała w tym miejscu. Spojrzenie ma trasę zieloną, najszerszą tutaj i najłagodniejszą: Jak widać na zdjęciu...po lewej stronie - kolejna mega niespodzianka! Nowa trasa. Powstała w groźnym jarze, który znajdował się przy wyciągu. Cały teren został zniwelowany, poprawiony i wykorzystany na 200%. Widok nowego zjazdu: Na początku jest szeroko, a potem następuje zwężenie, tworzące nieckę. Przygotowany jest tu nie tylko poziom, ale również boki, tworzące lej. "Ścieżka" jest krótka, ale "wariacka" - można pojeździć jak w "beczce śmierci" - gratka dla lubiących "wyboje", poza trasówkę, i urozmaicenia. Jedyny minus, że przy wieczornej jeździe jest tu ciemno: Niby nic - a jak fajnie! Trasa zielona w dolnej części została nieco wydłużona: Podsumowując: Stacja narciarska Kazimierz ma już trzy wyciągi talerzykowe + wyrwirączkę oraz cztery urozmaicone, różnorodne trasy oraz "oślą łączkę". Przeprowadzone zmiany z przeprofilowaniem i podniesieniem górnych stacji - zdecydowanie poprawiają jakość jazdy w tym miejscu, co powoduje, że wzrasta narciarsko jego atrakcyjność. Na zakończenie... ...na dwie godziny, została przegrodzona najostrzejsza trasa i został ustawiony gigant, a potem slalom z pomiarem prędkości... Za darmo!!! Super zabawa. Brawa, brawa i jeszcze raz brawa dla właścicieli, którzy najwyraźniej starają się, by miejscowość, w której zaczęli swój biznes - była znana, nie tylko ze względu na przepiękne walory samego miasteczka, jakim jest Kazimierz Dolny nad Wisłą - ale również jako centrum narciarskie w Regionie. Pojeździłem dzisiaj wyśmienicie i z całą pewnością niebawem, tym razem w dzień odwiedzę to miejsce. Polecam Stację narciarską Kazimierz. pozdrawiam marboru15 punktów
-
Powrót Pakowanie, to coś, czego najbardziej nie lubię robić przed wyjazdem powrotnym do domu. Zaraz po nartach uwijamy się szybko, bo biorąc pod uwagę warunki pogodowe, postanawiamy wyjechać jeszcze wieczorem. Czekanie do rana może być ryzykowne ze względu na nadal padający śnieg. Poszło szybko, tak jak ostatni przywieziony obiad z Polski - bigos. Bigos jest dobry na wszystko, zawsze i wszędzie :biggrin: Nim zaczniemy ruszać w dół i dalej ku autostradzie, odwiedzamy i żegnamy się z tą przepiękną, urokliwą miejscowością jaką jest Madonna Di Campiglio. Jakby białego przybyło... :wink: Robimy szybkie zakupy podarunkowo, bombardiniowe i obserwujemy ludzi zmagających się z olbrzymią pryzmą śniegu sięgającą pierwszego piętra budynku. Czyżby lawina zeszła z dachu? A może zrzut kontrolowany? ...nie! To chyba jacyś miejscy freeraiderzy :happy: Wyruszamy... ...na serpentynach jazda niezwykle ostrożna - czuć palone sprzęgło w aucie. Oby wytrwało. Łańcuchów zero. Oj przydałyby się, przydały. Jesteśmy na autostradzie. Mijamy będące w całkowitych ciemnościach ostatnie alpejskie szczyty. Smutno, że to koniec... ...jakoś szybko minęło. Wymieniamy się za kierownicą a podróż się dłuży. Jedziemy, jedziemy... ... i nie będzie Kinga, ani Hitchcocka. Będzie Monty Python - taka przygoda. W Czechach jakoś wszystkie stacje benzynowe się poukrywały, czy co? Całą ropę zeżarł "czarny potwór". Stoimy... Ale gdzie? Chyba stoki narciarskie nie chcą nas wpuścić do kraju, bo ostatni z nich przed przekroczeniem granicy magicznie unieruchamia nasz pojazd... Coś podobnego do kieleckiego Telegrafu. Wiele razy przejeżdżałem tędy - teraz mamy okazję się przyjrzeć: Co to za miejsce? Całe szczęście, że jesteśmy na dwa samochody. Wlewamy płyn do spryskiwaczy opróżniając baniaczek, lejek robimy z butelki po wodzie mineralnej i czekamy aż dowiozą... ...okazuje się, że stacja była za zakrętem - niecały kilometr dalej. Niezłe jaja :eek: Uruchamiamy auto, przekraczamy granicę i widzimy, że w okolicach Bielska straszna kicha z zimą... ...ehhh szkoda gadać. Docieramy do domu pocieszając się, że wszędzie dobrze ale właśnie w nim najlepiej. PS. Podsumowanie, suplement i filmiki jak się obrobię z nimi :smile:9 punktów
-
Laskowa Ski: Pod stokiem stawiłem się zaraz po 12. Sąsiednie usytuowanie stoków to duży plus. Niebezpiecznie na duży plus skoczyła też niestety temperatura, w drodze przez centrum Limanowej skoczyła aż +9`C. W Laskowej na parkingu termometr samochodowy wskazuje 7,5`C, ale śnieg jest, przetarć nie widać więc jest ok, zakup karnetu i na górę. Niestety słoneczko specjalnie już nie dopisuje, za to jest ciepło. Potoczek pod krzesłem przyjemnie szumi. Warunki: Mimo wysokich temperatur jest dobrze, nawet bardzo, śniegu podobnie 30-70cm. Stok jest wyraźnie bardziej miękki z wierzchu, ale to jeszcze nie "cukier" a pod spodem w miarę twarda pokrywa. Jeździ się bardzo dobrze, zwłaszcza na ostatnim odcinku do krzesła (za wypłaszczeniem). Ludzi więcej, zwłaszcza młodzieży szkolnej (ferie małopolskie). Po prawej widoczny jeden z 2 zbiorników na wodę w tym miejscu - oba całkowicie opustoszałe. Podobnie jak w Limanowej największy kłopot to zapewnienie odpowiedniej ilości wody do naśnieżania. Wypłaszczenie dobrze zacienione, stąd też tutaj pokrywa twarda i bardziej zmrożona. Najciekawszy dla mnie (ze względu na nachylenie) odcinek trasy: Ze szczytowych 3 wariantów zjazdu udało się przygotować tylko jeden i chyba nie zanosi się że uda się w tym sezonie uruchomić pozostałe, podobnie jak i trasę czarną, która dziś też niedostępna. I na koniec inny zbiornik na wodę do naśnieżania. Po ostatnich roztopach widać że zdążył się już ładnie zapełnić. Podsumowując - bardzo udany dzień spędzony na szusach. Dobre doświadczenie mówiące że dla chcącego bez problemu można tutaj sobie zrobić "dwie doliny - limanowa-laskowa" TYLKO WSPÓLNEGO KARNETU BRAK!!!! Warunki całkiem niezłe, szczególnie jak na tą pogodę w ostatnich dniach. Polecam korzystać z warunków bo jeśli sprawdzą się prognozy mówiące o opadach deszczu to może być ciężko z warunkami na stokach. Miejmy nadzieję że sztuczny śnieg to przetrzyma albo jednak wreszcie coś porządnie dosypie tej zimy :wink:9 punktów
-
Dziś maraton dwustokowy. Porannie Limanowa Ski, a następnie Laskowa Kamionna. :wink: Poniżej fotorelacja: Limanowa Ski Przyjechałem na stok przed 9, co prawda niebo przykrywały chmury, ale pogoda zapowiadała się całkiem znośnie. Temperatura +2. Pierwszy wyjazd krzesłem i jest! nowość sprawdzona naocznie, stoi - sauna a obok bania. Ale do rzeczy: Stok po nocnym ratrakowaniu przygotowany i wygląda zachęcająco: Śnieg mocno zmrożony, twardy na całej długości trasy. Przy łączeniu niebieskiej z ostrzejszym odcinkiem lekko przylodzone, dalej twardo ale dobrze. Na wysokości orczyków warunki bardzo dobre, mimo zwężenia jest szeroko i dużo miejsca. Ludzi niewiele. Przed 11 mocniej pojawia się słoneczko, na południowym szczycie śnieg już bardziej miękki, na północnym stoku wciąż trzyma twardo. Pojawia się też więcej narciarzy w tym dzieci ze szkółki narciarskiej, ale o kolejki nie trzeba było się obawiać. Śniegu wizualnie 30-70cm. Brakuje tylko otwartego FISu....:sorrow: I jeszcze na koniec piękny obrazek ukazujący czym się różni stok północny od południowego - coś dla przyszłych inwestorów narciarskich :wink: Przed wyjazdem ok. 12 na parkingu przy dolnej stacji termometr w samochodzie wskazuje 2,5`C W następnym poście opiszę jak wyglądała dziś Laskowa.7 punktów
-
Lepszy rydz niz nic...Dzisiaj wieczorne szusowanie w SON-ie,parking prawie pusty(kilka samochodow) 16.25 pod stokiem i obserwowanie ratrakow przy pracy.Zerknelismy na termometr + 3 stopnie...warunki przez pierwsze dwie godziny zarowno na Golgocie jak i w Suchym przyzwoite bez przetarc i mold niestety z kazdym kolejnym kwadransem sie pogarszaly .Kolo 19.00 duzo luznego sniegu i coraz wiecej przetarc.Trasy pod orczykami przygotowane w miare dostatecznie(bywalo z tym gorzej)Jesli ktos sie wybiera to najblizszy weekend to chyba ostatni gwizdek zwlaszcza ze nie snieza a poki co opadow sniegu na choryzoncie nie widac.Zamieszczam kilka zdjec ktore przedstawiaja poczatek jazdy i jej zakonczenie. Pozdr. P.S (pisalem z klawiatury bez polskich znakow sorry).6 punktów
-
A ja dziś ni z gruszki ni z pietruszki pojechałem z dzieciakami na wieczorną jazdę do WisłyA konkretnie-Kiczera,bo blisko a i warunki dość dobre jak na bezśnieżną zimęJedyne czego się obawiałem to kolejek,no ale obiecałem a to lepsze wyjście niż w weekendPo przyjeżdzie na parking szok,ful aut :eek:... ale to goście hotelu Stok Na wyciągu dosłownie kilka osób a od 18 pięć :tongue:Tak więc dzieciaki się wyjeżdziły,mam je na weekend z głowy,bo przypuszczam ze jutro się może dziać :biggrin: :stupid:Na dole nowa karczma z cenami jakby nie z Wisły :applause:6 punktów
-
Podsumowanie Miasteczko Madonna di Campiglio, Dolomity - piękne. Najbardziej polecam: Pinzolo, Folgaridę. In plus - doskonałe przygotowanie tras czarnych. Dla początkujących - zdecydowanie Groste: Pogoda jaką trafiłem, to przewaga Słońca: Ilość przejechanych kilometrów oceniam na jakieś 200km, co daje mi niewielką średnią ok 33km (szukałem w necie, czy mogę gdzieś to sprawdzić po numerze karnetu i niestety nie znalazłem). Przygotowanie tras: Wrażenia artystyczne... Najlepsze Bombardiono w Viviani na Pradalago - jedyne 5 Euro. ...a jak piersiówka - to tylko "orzech laskowy"... Pozostaje... ...otrzeć łzy, że już się skończyło: Wróciliśmy szczęśliwi. Dolina Słońca i za słońcem poszukiwania uważamy za niezwykle udane. Dziękuję za cierpliwość i wszystkie odwiedziny w wątku. PS. Ostatnią część z krótkimi filmikami nakręconymi na wyjeździe postaram się zamieścić jak najszybciej. pozdrawiam marboru6 punktów
-
Hej Wróciłem właśnie z Wisły, dobra wiadomość to ta że da się jeszcze pojeździć: ... chociaż chociaż nartowaniem tego bym nie nazwał i tu koniec dobrych wiadomości. Dzisiaj popełniłem błąd i zamiast pojechać na Czantorię to jakiś diabeł mnie podkusił i pojechałem na Nową Osadę. Niestety przez to myślenie "pojechać tu a może tam a może jeszcze gdzieś indziej" podjechałem o 10 :30 na NO. Już po pierwszym zjeździe zdałem sobie sprawę jaką głupotę palnąłem - najgorzej wydane 4 dychy w tym sezonie ( zamiast kupić na próbę pojedyńczy wyjazd to se 2-godz. wziąłem :stupid:) i tutaj nie chodzi o warunki śniegowe bo te były ok. Zima jest jaka jest ... więc o co chodzi ??? No właśnie kolejki do wyciągu też nie było i co - ano mimo tego na stoku tłok jak w Białce, a mnie takie klimaty nie interesują :frown:: Jest teraz taka prawidłowość że na tych stokach gdzie były kiedyś orczyki stawiają kanapy i robi się ścisk, ponieważ NO to płaski stok i dużo tu osób uczących się i b.dobrze niech się uczą to mi absolutnie nie przeszkadza, to właśnie przepustowość kanapy mimo braku kolejki daje jak dla mnie "klimat białczański". Swoją drogą jak oni spełniają te normy osoba/m2 ??? Dobra to inny temat, podsumowując to zrzędzenie :tongue: poślizgać się da ale trzeba tu być na 8:00 i wtedy z 1h, 1,5h da radę pojeździć. Wracając do domu zajrzałem na Cieńków o 13-tej było widać przetarcia na górnej ściance i niżej też jakieś ziemiste plamy. Przejeżdżając w drodze powrotnej obok Czantorii to wyglądała ok. pokusiłbym się o stwierdzenie że najlepiej z ostatnio wizytowanych stoków ale nie chcę wpuścić kogoś w maliny. Ja na razie z nartami w Wiśle i okolicy daje sobie spokój, czekam na śnieg : ewentualnie ktoś na forum mówił o zrzutce na paliwo i kierunek tam gdzie biało ...:smile: jestem gotów choćby jutro :crazy: Pozdr.Torres P.S- zdjęć nie będzie... sorry ale się lekko wq..iłem tą mizerią dzisiejszą , proszę o wybaczenie:tongue:6 punktów
-
Jadę do Francji, to już taka tradycja, by raz w sezonie wybrać się autokarem gdzieś zdecydowanie dalej .... autokary z założenia omijają Szwajcarię ... bo drogie winiety, więc jest to ponad 2000 km od Warszawy - trasa na Berlin ,Monachium ,Innsbruck (mijamy raj i jedziemy dalej), Milan, Torino i jesteśmy we Francji.Ruszam dziś o 13 więc jeżeli nic na trasie się nie wydarzy, to o 20 jutro będę na miejscu :tongue: - wiem, jak się jedzie autokarem ... to tyle to trwa, ale wyjazd jest budżetowy, a na miejscu bajecznie !!!Sama miejscówka Alpe D'huez leży na wysokości 1850 metrów, to raj dla narciarzy grubo ponad 200 km tras, na terenie o wysokości 1450-3300 otwarte są praktycznie wszystkie trasy ( wczoraj im dosypało, więc dziś ... "tylko" :eek: 88/136) ale otwarta jest ich najdłuższa ponad 15 km trasa - Sarenne - to na pierwszy dzień :angel:Ważne jest to że, widzę swój apart z tego zdjęcia ... przez ulicę do stoku oraz nie ma kolejek (kamery z dziś ): Muszę się przestawić na ich oznaczenia tras .... i zapomnieć o trasach w Białce .... to dla nich są trasy zielone : Muszę pamiętać ... by przypadkiem nie wpaść tutaj, nie ratrakowana czarna trasa Tunel (3300-1800) :[video=youtube;7uB3CDsA29Q] Mam nadzieję, na dobry internet, by zdać Wam relację jak to wygląda na miejscu.5 punktów
-
Na Górze Chełm w Myślenicach, w każdy poniedziałek "Skandalicznie niskie ceny": http://www.myslenice.koninki.pl/strona-glowna/skandalicznie-niskie-ceny.html3 punkty
-
3 punkty
-
Kask wraz z szybką, w warunkach pięknej, słonecznej, ciepłej aury - jest doskonały. Idealnie odbija promienie słoneczne "lustrem" i jest super wygodny przy częstym podnoszeniu i opuszczaniu szyby. W czasie gdy pada śnieg niestety to nie jest dobre rozwiązanie. Mimo, że miałem na głowie kominiarkę i przyleganie do twarzy wydawało się być idealne - śnieg w czasie jazdy wpada pod ustrojstwo i od góry i od dołu. Czasami musiałem zamykać oczy i jechać na oślep, bo puch osadzał mi się na rzęsach i nijak nie dało się inaczej. Na szczęście nic mi się nie stało i jakoś się przemęczyłem w czasie pierwszego całego dnia gdy padało. Ponieważ miałem przyjemność nartować kolejny dzień podczas opadów, to dla bezpieczeństwa jazdy postanowiłem odkręcić szybkę i jeździć w tradycyjnych goglach. Czynność tą wykonałem zwykłym nożem do krojenia chleba - bez problemu w kilka chwil. Po wykręceniu i zamontowaniu śrub - kask wygląda również bardzo estetycznie. Gogle pasują idealnie a kask w ten sposób wydaje się być bardzo wszechstronny w zastosowaniu na różne warunki pogodowe. Minusem zapewne będzie zastosowanie kasku w zmieniającej się pogodzie w trakcie dnia. Nie lubię wozić gogli w kieszeni kurtki, a wożenie zdemontowanej szybki kasku w ten sposób na stoku wydaje się niemożliwe, bądź wiąże się z dużym dyskomfortem - ze względu na jej wielkość. Podsumowując - decyzja o jeździe z szybką, czy w goglach powinna być podjęta po wcześniejszym prześledzeniu zapowiadanej pogody na dany dzień.2 punkty
-
Jakoś nie wyobrażam sobie fajnej imprezy bez gorzoły :stupid:2 punkty
-
Dziś znów odwiedziłem Bachledovą. Po drodze od Zdziaru bardzo mgliście, niestety w Bachledovej i Jezersku też. Warunki bardzo dobre, przeszkadzała tylko słaba widoczność i silny wiatr. Koło 10 się wypogodziło i dało się pojeździć. Ludzi niewiele, trasy fajne, nic tylko śmigać :wink:.2 punkty
-
to nie wróżby (Maciej może być spokojny):smile: to życie...:cheerful: i realistyczne spojrzenie na stan faktyczny i cały czas zakladałem taką pogodę jaka jest teraz a jakby tak przypierniczyło śniegiem jak to "hań downij bywało" to byliby w du...,tfu w lesie z robotami2 punkty
-
Znam taki przypadek ludzi co pojechali na 1 wyjazd w Alpy do GG Resort konkretnie do Kals, no a wiadomo to fajny ośrodek, no ale w porównaniu z Zillertal to zaścianek narciarstwa, no ale podobało się im, do czasu.... do czasu kiedy za rok trafili do Zillertal, no i zawiesili się tam już chyba 5 rok, co roku jeżdżą nawet do tej samej kwatery. Normalnie są w stanie wyjechać tylko raz w sezonie i boją się eksperymentować, więc cisną cały czas w to samo miejsce, no ale jak im to pasuje... Też wolę kilka tras na krzyż, byle nie jeździć w mrowisku:eek: Nie wiem, nie korzystam z skibusów nigdy, zazwyczaj mam magazyn z nartami na dachu i chcę mieć go przy sobie, a druga sprawa zjeżdżam wyzówam się z butów i jadę do domu, ja nie trunkowy więc problemu nie ma:rolleyes:: To jakby nie miało sensu, bo to był 4 listopada:biggrin:2 punkty
-
2 punkty
-
Wczoraj wieczorem wróciłem ze ,,zesłania-dosłownie :Dalej do siebie nie mogę dojść.Ostatni raz byłem na Chopoku jakieś 4 lata temu i co się zmienilo... Szczerze mówiąc to nie wiem od czego zacząć :frown::Pierwszy raz w życiu czuje się oszukany,rozczarowanyNie,nie chodzi mi o warunki atmosferyczne,bo wiadomo różnie bywaWku..... mnie podejście Słowaków, co to oni nie mają za ośrodek i obsrane traktowanieRozumnie jakbym wyskoczył na dzionek gdzieś na miejscu na nartowanie jadną trasą...Ale płacąc kwotą zbliżoną do cen alpejskich i bujać się na dwóch,trzech trasach to są jajaRozumie silny wiatr może spieprzyć wszystko ale po jaką cholere od czwartku nastąpił praktycznie paraliż całego ośrodkaDolne partie spokojnie mogły chodzić ale nie pozamykali prawie wszechno.A3 Grand od czwartku zamknięta,co skutecznie doprowadziło do gigantycznych kolejek na Biela PutGórne partie Chopoka to jazda 70-80 procentach po lodowcach,czytać dosłownie :stupid:Warunki mieszkaniowe to też jak dla mnie lipa.Mieszkaliśmy niby super hotelu,nie napisze w jakim żeby nie robić reklamy(widok z okna na gondolkę A3 Grand-Brihliska)Za te pieniądze jestem zdegustowany i długo do siebie nie dojde :sorrow:.Jedyny plus to dobre jedzenie i niezłe spa,choć mając porównanie choćby z Austrią to daleko im jeszcze,daleko.Dobrze że choć w Tatralandi wszystko chodziło :tongue:Jeśli ktoś się wybiera proponuje wcześnie obserwować pogode i otwarte trasy,bo można się niemilo rozczarowaćPewnie już o tym wiecie ale skipasy całodniowe są niezbywalne i monitorowane,następuje blokada przy wyłapaniu przez kamereDoświadczyłem tego w drugi dzień gdy przez omyłkę jażdziłem na żony karnecie,oczywiście dało się to odkręcić meldując się z małżonką w kasachJazda nocna czy ma się skipas wielodniowy czy jednodniowy dodatkowo płatna +15 euro,co razem daje nam przeszlo 50 euro za dzień :stupid:Tak więc z mojego punktu widzenia,wyjazd do bani,na co niezaprzeczalnie wpływ miała także pogoda,ale nie do końcaMyślę że małżonka po tych doświadczeniach(także finansowych) zostawi mi organizacje następnego wypadu narciarskiego :biggrin: Tak jak już pisałem przynajmniej tu wszystko chodzilo,ale bez kolejek też się nie obyło :1 punkt
-
Nie no motywować do jazdy to mnie jeszcze nie trzeba : Dobra,będzie bo wychodzi z tego kółko wzajemnej adoracji :tongue:1 punkt
-
I o to chodzi! By jeden drugiego, na forum motywował do jazdy :cheerful:1 punkt
-
1 punkt
-
Mariusz, "nożem do krojenia chleba"!!! A gdzie miałeś scyzoryk do jasnej cholery? Czyżby w Radomiu te "mazowieckie" wpływy Ciebie zepsuły?:smile:1 punkt
-
Się pozazdrościło wieczornych jazd? :laughing: Dzięki Marcinie za relację - choć w Wiśle byłem nie raz, to nigdy na tym stoku.1 punkt
-
Serfaus jest pięknym ośrodkiem, ale zdecydowanie nie na 1 dzień - jest równie rozbudowany i piękny co Ischgl, ze wspaniałymi trudnymi trasami, ale przemieszczanie się po nim dużo dłużej trwa - i dlatego trudno jest wyrobić sobie zdanie po 1-dniowej wizycie. Dużo czasu traci się na przeprawę przez stosunkowo nudną, środkową część ośrodka. W St. Anton byłem kiedyś 1 dzień przy mglistej pogodzie, więc trudno mi coś powiedzieć, ale jest już potwierdzone połączenie St. Anton z Kappl w 2016 roku - lepiej poczekać i zwiedzić już cały kompleks, nie ruszając się z doliny Paznauntal.1 punkt
-
Ciekawe podejście naszych kadrowiczów. Wróżka zwróciła mi uwagę na fakt, że Maciek Bydliński wziął udział tylko w jednym treningu DH... Zastanawiam się czym to było spowodowane. Chyba nie ma nic bardziej istotnego przed zawodami tej rangi, jak zapoznanie się z trasą. Nie wiem. Ale konfrontując to z postawą Garniewicza, wygląda to dziwnie. Ostatni wpis Garnka na facebooku: "Polska ekipa juz maszeruje na otwarciu Igrzysk Olimpijskich Sochi 2014! Bardzo zaluje, ze omija mnie ta impreza, ale trening jest dla mnie teraz wazniejszy;) Powodzenia dla calego teamu, ktory juz od jutra bedzie walczyl o medale, a zwlaszcza dla Mary, Kali i Macka!!! Ja dolatuje 19.02 ))"1 punkt
-
Nie ma co uogólniać. Takie "sztuki" mogą się zdarzyć w każdym zawodzie. Nawet w :wink: zawodzie dyrektorskim.:angel: Po gorzale nie ma mocnych,nikt mądrze nie gada. A,że nazywa się ją "wodą rozmowną" :stupid:to zazwyczaj ci co nie powinni się wtedy odzywać,mają najwięcej do powiedzenia. Nie koniecznie mądrego.1 punkt
-
1 punkt
-
Bo klucz do takiego postępowania leży właśnie w kwaterze. Jeśli w fajnym ośrodku mam apartament gdzie za 4 osoby płacę 350-400 EUR, a w innych ośrodkach poniżej tysiąca EUR nie chcą rozmawiać, to wybór jest dość oczywisty. Właśnie na tej zasadzie przez 10 lat jeździłem do Zillertal, czemu gajowy01 nie mógł się nadziwić1 punkt
-
Będąc w Wiśle na Stożku i robiąc pierwszy kurs z rana krzesłem z niego zaobserwowałem bardzo niebezpieczny wypadek z udziałem zupełnie bezmyślnego ojca i jego 2-ki chłopców w wieku ok.5-6 lat ,którzy stawiając 1-sze kroki na nartach -było widać-zjeżdżali czerwoną trasą dość ostrą ,kto był to wie ,na środku jest kępa drzew rozdzielająca dwie trasy niby to otoczona siatką ale... w odległości właściwie żadnej od drzew chłopcy zsuwali właściwie się tam a ojciec za nimi z 50m ,hamowali wywracając się i jak wstali to z impetem torpedy wywalili w te siatki ,które ich nie zatrzymały ale mieli szczęście że m/dzy gęsto posadzone drzewa ,akurat w lukę polecieli w lasek na wysokości 1m obracało nimi w pozycji poziomej ,myślałem że po nich ,ocierali się głowami prawie o drzewa ,ojciec jak to zobaczył pojechał im na ratunek i w ten sam sposób m/dzy drzewami wyleciał i przeleciał pod siatką .Później widziałem całą rodzinkę na dole czyli nic dziwnym trafem nikomu się nie stało aż dziw bierze żeby z takimi bąblami bez umiejętności pchać się na taką górę .Właściciel Stożka stawia te siatki bez wyobraźni ,za blisko drzew ,gdyby w locie trafili na drzewo a rosną tam gęsto to bankowo nie przeżyliby tego ,przecież siatka jest elastyczna i ma ugięcie przynajmniej z 1m jak można tak stawiać siatkę to bezsens chyba tylko po to że wymaga się tego do otwarcia stoku .Pozdrawiam ,również panów z obsługi technicznej Stożka.1 punkt
-
Co? wszystko! w karczmie w Trzyńcu (typowa czesko-zaoziańska 'ciocia jadzia') - można bezpiecznie zamówić kpl zkarty. A najlepiej spytac co maja dziś najlepszego- przyznają się... :smile:1 punkt
-
No i tu jest Big problem. Nie jestem abstynentem,ale... Alkohol "miękki" jest moczopędny, a po "twardym"może główka boleć,szczególnie w podróży.(mnie) I jeszcze jedno nie za bardzo "trawię" znieczulonych. Jak się jeden czy drugi znieczuli i drzemie to pół biedy,jego sprawa. Ale jak zaczyna "seplenić" różne pijackie mądrości,albo robić "bydło" to niestety nie moja bajka.1 punkt
-
Mitek, a co będzie jak gumka w czapce Ci się rozciagnie? Albo co gorsze, pogorszą się warunki przyczepności czapki do głowy przez wygładzenie powierzchni? :smile:1 punkt
-
@gajowy01 Małe jest piękne ale wpierw duże trzeba zaliczyć! Nie myśl, że ktoś pojedzie pierwszy raz z Polski >1000 km do paro-wyciągowego systemu. Jeden dzień nawet po tak dużych systemach da niezłą orientację. Na czym polega wyższość eksploatowania dogłębnego systemu jeśli w tym czasie mogę zobaczyć drugi, nawet pobieżnie? To w kwestii "narciarstwa turystycznego" a wyraźnie taki tu jest kierunek. Bo jeśli chodzi o doskonalenie techniki jazdy to oczywiście najlepszy będzie ten pusty czyli mały. Przy eksploatacjach off piste też bym co innego polecał. A takie Mega Safarii - w czym problem? Godzinie dojazdu? pozdro Wiesiek1 punkt
-
Ja w poniedziałek rano nie mogę, a w ogóle to w poniedziałek nie mogę, gdyż już więcej za karnet zapłaciłem aniżeli przewiduje poniedziałkowa promocja :tongue:. Jakbyś miał ochotę Krzychu wybrać się tam we wtorek/środę lub czwartek wieczorkiem to daj znać. Warto by się spotkać, przy okazji może byś mnie do wyjazdu w Alpy przekonał :smile:.1 punkt
-
Dla mnie absurdalne, począwszy od mieszkania w Landeck Chyba że pod kątem takiego mega safari ...tylko po co?! Lech-Zürs 1 dzień?! ...w dodatku połaczone z Warth-Schrocken od tego roku? Wiem że tam wpadliście na krótko, ale wiem też że pogoda była bez sensu - jak dla mnie nie mogliście tam zobaczyć wiele - właściwie nic BTW - cały rejon Alrberg (razem z Sonnekopf, Warth-Schrocken) wymaga min. 5-6 dni żeby to z sensem objechać Aha - policz jeszcze sumę za karnety przy ww. programie 300 euro starczy na tydzień? tak na oko może być ciężko (7 dni) Swoją drogą, trochę się dziwię: raz piszesz że "małe jest piękne", a tu sugerujesz safari po molochach, w dodatku w lutym, w ferie - no proszę cię ... No to tym razem ja sie nie zgodzę,... częściowo 1. Wycieczki uskuteczniać warto, ale inaczej. Przy okazji dużego ośrodka wart odwiedzić te małe. 2. Trochę się dziwię ludziom którzy jeżdżą w to samo miejsce latami, chociaż... niech tam 3. Rzut oka na mapkę i parametry najczęściej wystarcza - na pewno w wypadku SFL, St. Anton czy Ischgl 4. ale w lutym tam jechać...? nieformalna zasada mówi, że "ilości ludzi rośnie do kwadratu ilości wyciągów" ...nie podejmuję się udowodnić, ale wiadomo o co chodzi 5. ...i nie mówmy tu o patologiach typu Alta Badia - bo od razu widać, że trzy czwarte ośrodka (cały środek) trzeba omijać szerokim łukiem ...i że fajnie jest na obrzeżach (Colfosco, Santa Croce, San Cassiano, Gran Risa itp.) 6. Kronplatz OK, i od razu widać, gdzie trzeba mieszkać żeby było blisko ...btw. parę lat temu był skibus wahadłowy z Piculin - gdzieś w okolice Santa Croce - jest dalej? (z głowy piszę, ale może jakoś bardzo nazw nie poplątałem) 7. Skoro podjechałeś pod żółtą gondolę w Ladis - to już nie był "rzut oka" tylko rekonesans - w tym wypadku na początku zniechęcający Ale mapka pokazuje że na drugim końcu jest np. Pezid - i to był dostateczny powód żeby tam pojechać w ciemno. Parę lat temu - kiedy na PL-forach jeszcze było cicho o SFL *** Witoski - brak dzięksa wybaczam :) ale te rozważania są bez sensu jeśli nie wiadomo gdzie mieszkasz. Bo jeśli np. w Kappl to nie zasugeruję ci np. wizyty w Nauders, bo to szmat drogi... zostaje tylko Paznauntal, ew. Venet, ew. coś "z trasy", np. Hochzeiger. Jeśli gdzieś z drugiej strony, w dolinie Górnego Innu - to możliwości są radykalnie większe... itd.1 punkt
-
Trudno jest doradzic bo trzeba by miec przynajmniej kilka "doswiadczen" z jednym ubezpieczycielem. Generalnie z tego co sie mowi i z moich obserwacji przy malych szkodach problemow nie ma, problemy zaczynaja sie jak jest powazniejszy wypadek. Prawie kazdy ubezpieczyciel chce przede wszystkim sciagnac poszkodowanego do Polski bo tu konczy sie jego odpowiedzialnosc. To jest zwykle sprzeczne z potrzebami poszkodowanego bo lepiej jest sie leczyc na zachodzie. Dodatkowo transport to tez moze byc mocna trauma, poniewaz karetki które woża do Polski to sa te same samochody ktore wożą chorych na krótkich dystansach (moze sa wyjatki). To co pisze Bumer, ze decyzje podejmuje lekarz konsultant w Polsce z za biurka to jest praktyka powszechna i nie tylko BRE to stosuje. Generalnie ubezpieczajac sie nalezy poswiecic kilkanascie minut i przeczytac ogolne warunki ubezpieczenia. Dopóki nie masz szkody to jestes ich klientem ale jak masz szkode sytuacja sie zmienia. Jesteś kosztem dla firmy która ma sztab ludzi odpowiedzialnych za to, żeby kosztów unikać! Przyznam się, że nie spotkałem sie jeszcze z ubezpieczycielem dla którego "customer satisfaction" jest na pierwszym miejscu. Gdyby byla jakas niezależna organizacja która mierzyłaby "customer satisfaction" i podawała to publicznie to może zmusiłoby to firmy do lepszego działania (może jest cos takiego tylko że ja o tym niewiem).1 punkt
-
Ja jadąc do Włoch wykupuję ubezpieczenie w Generali, wychodząc z założenia, że w razie ewentualnego wypadku najskuteczniej tam udzieli mi pomocy włoska firma. Ale czy moje rozumowanie jest słuszne tego nie wiem, bo prawdy o firmie ubezpieczeniowej możemy się dowiedzieć dopiero po wystąpieniu szkody.1 punkt
-
Tym razem się nie zgodzę z Tobą, moim zdaniem nosząc się z zamiarem spędzenia tygodnia kiedyś w przyszłości warto jest właśnie przy okazji zaliczyć taki ośrodek choćby pobieżnie i mieć własne odczucia czy mi to odpowiada, czy nie. Tak jak piszesz że na 1 rzut oka widać że są świetne, jaki rzut oka? Ja byłem jadąc do Soldy w Ladis na dole pod gondolą i z tej perspektywy patrząc nic mnie nie zachwyciło, w każdym razie nie zamarzyłem ani przez sekundę żeby tam być, a jestem już nauczony doświadczeniem że taki właśnie 1 rzut oka to za mało, więc nie ma innej drogi, jak tylko przypięcie nart i szybki ogląd ośrodka, celem realizacji dogłębnej w przyszłości. Taki też żywy przykład z ostatniego wyjazdu, pojechaliśmy do Alta Badia, na miejscu okazało się że w sumie mieszkamy tak że mamy nieco bliżej na Kronplatz i pytaliśmy naszych gospodarzy, gdzie lepiej, powiedzieli że oczywiście że na AB, oni nawet mapek i folderów Kronplatzu nie mieli, po prostu oni utożsamiają się z regionem AB i to promują. Na szczęście kupiłem odpowiednie karnety i mogliśmy również jeździć na Kronplatz, bo z Alta Badią nie zaprzyjaźniliśmy się wcale:rolleyes::. Tak że moim zdaniem warto uskuteczniać takie wycieczki:smile:.1 punkt
-
Jeśli mieszkasz np w Landeck to - St Anton - 2 dni - Lech - 1 dzień - SFL - 1 dzień - Ischgl - 2 dni Resztę daruj sobie - chyba, że byłyby dzikie tłumu wtedy może Kappl lub Venet. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Brawa za odwagę - ja bym się nie przyznała, że mi wyschło paliwo Ale ja blondynka jestem :1 punkt
-
Cześć Byłem w Kazimierzu w zeszły piątek i wypada potwierdzić opis Mariusza. Górka jest rzeczywiście bardzo dobrze zagospodarowana, warunki śniegowe idealne, ruch odbywa się płynnie, łączniki nie są zbyt kolizyjne choć wypada uważać na wyjeździe z "jaru". Do tego bardzo przystępne ceny! Generalnie jest to świetne miejsce na chwile zabawy na nartach. Jedno zastrzeżenie ale nie do samej górki tylko raczej do Mariuszowej relacji. To jest jednak mala górka. Zjazd nie trwa dłużej niż 10-15 sekund, prędkości możliwe do uzyskania są niewielkie i większe być nie mogą i nie muszą bo miejsca na nie nie ma. To tylko tytułem urealnienia spojrzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że miejsce składa się z samych pozytywów a w połączeniu z atrakcjami rejonu jest znakomitym pomysłem na jednodniowy czy nawet weekendowy rodzinny wypad. Pozdrowienia1 punkt
-
To już drugi raz wytropiłem drogi narciarskie JC. W zeszłym roku trafiłem Grenlandię, która ostatecznie okazała się Islandią z powodu pogody. :smile:1 punkt
-
Powiem Ci Mariusz że wieczorna jazda ma fajny klimacik :smile: Fajnie to wszystko jak zwykle ująłeś :wink:1 punkt
-
Wszystkie są fajne, ale ...takie połączenie, rekonesansy trochę sensu nie mają. SFL i St. Anton są zarówno inne, jak i równie dobre - ale wpadać tam na jeden dzień? Co tu rozpoznawać jak na pierwszy rzut oka widać że są świetne Są dość odległe ... gdzie będziesz mieszkał? Przy okazji wizyty w dużym ośrodku wg mnie warto odwiedzić także jakieś mniejsze ośrodki w okolicy, a jest ich sporo - w zachodniej części Tyrolu północnego - co najmniej kilkanaście wartych odwiedzin. Przy okazji te mniejsze to dobry wybór na weekendy, zwłaszcza w lutym... musisz? Jeśli nie musisz akurat w lutym, to lepiej kiedy indziej - przecież w Ischgl wtedy będzie "masarnia"1 punkt
-
a propo obstawiania, będziemy coś działać? jakieś formularze albo w postach...1 punkt
-
...Postanowienie sądu traktuję jako sukces dla przyrody i społeczeństwa obywatelskiego mówi Radosław Ślusarczyk, prezes Stowarzyszenia... Fajnie to brzmi na łamach strony zapchlonych, jak by kudłaty sam sobie udzielał wywiadu, taki se Jaś Fasola ekologiczny niemyty:stupid:1 punkt
-
Mohsin bardzo dobre warunki, wyśmienite wyżywienie, obiadokolacja 4-daniowa baaaardzo obfita, sauna sucha, łaźnia turecka, jaccuzi1 punkt
-
Proponuję Ci nocleg w pobliskim Molveno ( letnia miejscowość nad jeziorem którą widać ze szczytu ośrodka ) bardzo fajne miejsce - cisza spokój , jeździ skibus , byłem tam z nie istniejącym już biurem ze Szczecina ( Tour Club), byłem tam dwa razy ,oczarował mnie tam Hotel Aleksander ( pełne wyżywienie ,niewielki basen, sauna itd) bardzo klimatyczne fajne miejsce. Jeżeli masz ochotę na ciche- "wymarłe miasteczko" z fajnym Hotelem *** (powinien mieć więcej) to polecam kontakt bezpośredni http://www.alexandermolveno.com/1 punkt
-
adres strony z możliwością rezerwacji noclegów: http://paganelladolomitibooking.it ja mieszkałem w hotelu Paganella w Fai della Paganella i byłem zadowolony bardzo dobre warunki, wyśmienite wyżywienie, obiadokolacja 4-daniowa baaaardzo obfita, sauna sucha, łaźnia turecka, jaccuzi1 punkt







